Jak wybrać oczyszczacz powietrza?

– Światowa Organizacja Zdrowia jednoznacznie stwierdza, że im mniej przebywamy w zanieczyszczonym środowisku, tym lepiej. Nawet jeśli przebywamy w domu kilka godzin dziennie, warto kupić oczyszczacz i zafundować sobie część dnia w czystym powietrzu – mówi dr Jakub Bartyzel z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie

Jak działa domowy oczyszczacz powietrza?

Podstawową zasadą działania oczyszczacza jest przefiltrowanie powietrza w pomieszczeniu. Urządzenie zasysa powietrze, a następnie odfiltrowuje z niego zanieczyszczenia, co może się odbywać przynajmniej na dwa sposoby. A jakie zanieczyszczenia są usuwane? To zależy od typu oczyszczacza, jakie znajdują się w nim elementy filtrujące.

Dr inż. Jakub Bartyzel

Jakiś przykład?

Oczyszczacze, jakie kupujemy do domu, usuwają najczęściej pyły zawieszone. Jeśli mają dodatkowo wbudowany filtr węglowy, mogą  usuwać lotne związki organiczne, m.in. zapachy – czyli to, co nie zawsze dla człowieka jest zdrowe czy pożądane.

To jest tak, że oczyszczacz jednocześnie nawilża powietrze? Czy niekoniecznie?

Nie zawsze. Mamy dwa typy oczyszczaczy: takie, które oczyszczają powietrze czysto mechanicznie przez filtr HEPA  oraz wodne. W tych drugich powietrze jest filtrowane przez element, pozwalający  na zwiększenie kontaktu między powietrzem a wodą znajdującą się w urządzeniu. Następnie przez tak zwaną mokrą depozycję, pyły zawieszone i inne substancje stałe są deponowane w wodzie. Dzięki temu mechanizmowi powietrze jest również nawilżane do odpowiedniego poziomu. Ale z tego co wiem, pulmonolodzy odradzają takie oczyszczacze. Wystarczy lekko zaniedbać higienę urządzenia i można sobie zrobić tym więcej szkody niż pożytku. W oczyszczaczu wodnym rozwijają się grzyby i inne drobnoustroje, które wykorzystując kontakt wody z powietrzem, mogą się łatwo wydostawać. W efekcie te oczyszczacze, zamiast pomagać, mogą zanieczyszczać powietrze.

Czyli filtr oczyszczamy regularnie?

Tak, to jest najważniejsze. Jeśli kupujemy sobie do domu oczyszczacz powietrza, to pamiętajmy, że żaden z modeli nie jest wieczny, Trzeba filtry wymieniać. Jeśli mówimy o oczyszczaczu wodnym, to regularnie i dosyć często musimy wymieniać wodę. Wtedy pozbywamy się zanieczyszczeń i eliminujemy ryzyko, że w środku rozwiną się drobnoustroje. Ale jeśli mówimy o oczyszczaczu mechanicznym, to w nim zanieczyszczenia osadzają się bezpośrednio na filtrze. Tu ważna sprawa – odradzam stosowanie filtrów HEPA zmywalnych. To mit. Jeśli ktoś pisze, że to jest HEPA, który da się umyć, to znaczy, że mamy do czynienia z filtrem o mniejszej wydajności. Zanieczyszczenia na tyle permanentnie wbudowują się w filtr, że nie ma możliwości całkowicie ich usunąć za pomocą wody. Trzeba go po prostu wymienić na nowy.

Jak wybrać odpowiedni dla naszych potrzeb oczyszczacz?

Po pierwsze – jeśli chcemy oczyścić mieszkanie, które ma 50 m kw., to nie możemy kupić oczyszczacza za 100 zł. W najtańszych urządzeniach jest filtr, który nie potrafi oczyścić tak dużej powierzchni. Im oczyszczacz droższy, tym filtr większy. Z tego wynikają dwie korzyści: dłużej można go eksploatować, oraz może działać na większej powierzchni. Ale miejmy świadomość, że ustawiamy oczyszczacz w jednym punkcie. Ciężko sobie wyobrazić, żeby spowodował ruch powietrza w całym mieszkaniu, we wszystkich pomieszczeniach i je oczyścił. W dłuższej perspektywie – pewnie jest to możliwe. Ale wciąż te najdalsze miejsca w mieszkaniu będą oczyszczane z ogromnym opóźnieniem. Z mojej perspektywy lepiej jest kupić dwa-trzy mniejsze oczyszczacze niż jeden większy.

Moi rodzice kupili oczyszczacz i postawili go w sypialni. Dobry wybór? Czy powinni ustawić go tam, gdzie przebywają w ciągu dnia?

Prawdopodobnie i tak najwięcej czasu spędzają w mieszkaniu, śpiąc – więc najwięcej powietrza inhalują w sypialni. Oczywiście, jeśli jest to przenośny oczyszczacz, można go teoretycznie nosić wszędzie ze sobą. Ale pamiętajmy, że on potrzebuje czasu, aby oczyścić powietrze do docelowego poziomu. To nie działa tak, że go wstawiamy, włączamy i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, zanieczyszczenia znikają. Z ustawianiem oczyszczacza w sypialni wiążą się jednak różne praktyczne problemy. Niektórzy skarżą się, że jest głośny. Inni nie lubią, kiedy coś wieje, kiedy śpią. Dlatego trzeba te niedogodności wziąć pod uwagę, wybierając miejsce, gdzie takie urządzenie ustawimy. Ja zalecałbym jednak, żeby stało tam, gdzie przebywamy najdłużej – czyli właśnie w pokoju, w którym śpimy.

Są jakieś parametry, na jakie powinniśmy zwracać uwagę?

Weźmy pod uwagę oczyszczacze mechaniczne. Musimy po pierwsze zaufać producentowi. Z tego co wiem, takie urządzenia są rzadko sprawdzane przez jakieś niezależne instytucje, które mogą wystawić certyfikaty czy atesty. Musimy więc ufać temu, co widać w karcie katalogowej, Po pierwsze patrzymy na deklarowaną powierzchnię, jaką urządzenie może oczyścić. Ważne też, jakiej klasy filtr jest zamontowany w takim oczyszczaczu. Powinien to być filtr HEPA, o możliwie wysokiej wydajności. W większości opisów oczyszczaczy z najlepszymi filtrami pojawia się informacja, że filtr usuwa 99.97 proc.  zanieczyszczeń o średnicach 0,3 mikrometra –  ten parametr wynika po prostu z normy, jaka została przyjęta dla filtrów HEPA. Chodzi o to, że najmniej sprawnie działają one właśnie dla zanieczyszczeń o takich średnicach – dla większych i mniejszych będą działać lepiej. Co ciekawe, sprawność HEPA rośnie z czasem jego użytkowania, niestety do pewnych granic, kiedy się zatyka. Jeśli nam zależy na dodatkowym pozbywaniu się zapachów i „odświeżaniu” powietrza, można wybrać oczyszczacz z filtrem węglowym. Ale pamiętajmy – im wydajniejszy i bardziej rozbudowany oczyszczacz, tym filtr na wymianę będzie droższy. A wymieniać trzeba go przynajmniej raz na sezon. Cena filtra, czy zestawu filtrów, może sięgać nawet kilkuset złotych.

Jeszcze jedno – warto też śledzić ceny oczyszczaczy w czasie. Zauważyłem, że w sezonie, kiedy jest podnoszony problem smogu, ceny są nawet kilkukrotnie wyższe niż na przykład latem. Nie odkładajmy decyzji do następnej zimy, kiedy znowu będzie źle. Jeśli rozważamy na poważnie taką decyzję, warto kupić oczyszczać w martwym sezonie.

Kiedy pytałam znajomych, czy chcieliby kupić sobie taki oczyszczacz, często mówili, że po co, skoro w domu tylko śpią, a potem i tak chodzą po zanieczyszczonym Krakowie. Co można takim osobom odpowiedzieć?

Nie chcę być wzięty za kogoś, kto próbuje lobbować na rzecz producentów, ale Światowa Organizacja Zdrowia jednoznacznie podaje, że im mniej przebywamy w zanieczyszczonym środowisku, tym lepiej. Zawsze sen, te 8 godzin, to jedna trzecia dnia. Tak czy inaczej jest to dla nas korzystne. Po drugie wiele osób pracuje w biurowcach – to są nowe budynki, gdzie w systemach wentylacyjnych instalowane są filtry powietrza. Choć rzeczywiście, często takie instalacje są montowane, a potem nikt o nich nie pamięta. Dlatego należy filtry również w takich miejscach wymieniać regularnie i pozwalać pracownikom na oddychanie lepszym powietrzem. I wtedy przebywamy część dnia w domu i w pracy w oczyszczonym otoczeniu. Boli nas tylko droga między punktem A a punktem B, ale wiele samochodów również ma filtry, oczyszczające powietrze dostające się do wnętrza pojazdu. I znowu – regularna wymiana filtrów powietrza w autach jest konieczna! Mechanicy mówią, że w Krakowie trzeba to robić częściej, niż w mniej zanieczyszczonych częściach Polski.

Czyli przy tym, co Pan mówi, kupując oczyszczacze do przedszkoli – a są takie pomysły –  trzeba zapewnić również fundusze na wymianę filtrów.

Nie wiem, czy jest to wzięte pod uwagę w pomyśle, który pojawił się w Krakowie. Mam nadzieję że tak, bo pomysł instalacji takich urządzeń w przedszkolach jest bardzo dobry. Przyznam się, że sam chciałem, razem ze znajomymi, zgłosić do budżetu obywatelskiego Miasta Krakowa projekt instalacji oczyszczaczy w przedszkolach i żłobkach. Mam małe dzieci i wiem, że one są najbardziej narażone na złe skutki zanieczyszczenia powietrza. Fakt, walczymy z objawem, a nie z chorobą. Ale na czystsze powietrze jeszcze trochę musimy poczekać, więc na razie nie mamy innych sposobów, żeby się chronić.

dr inż. Jakub Bartyzel – pracuje na Akademii Górniczo-Hutniczej im. S. Staszica w Krakowie, na Wydziale Fizyki i Informatyki Stosowanej. Współautor badań oraz raportu „Mobilne pomiary stężeń pyłów zawieszonych w obrębie Krakowa, Podhala oraz Górnego Śląska”.

Fot. Fotolia.

4 komentarze(y)

  1. Ja długo szukałam czegoś dobrego i już myślałąm, że nie znajdę takiego, który by mi odpowiadał :/ Mieszkanie w stolicy, osoba paląca w mieszkaniu… mimo nieustannych porządków to powietrze nie było jakieś super. Jak dla mnie chyba najlepiej sprawdza się viktor od stadler form 🙂

    1. Właśnie go zamówiłam 🙂 też mieszkamy w stolicy i czekamy na maluszka, a powietrze wiadomo jakie jest. nie chcemy zeby Maleństwo takim oddychało nawet w domu 🙂 mam nadzieję, że viktor się sprawdzi 🙂

      1. Stadler Form i ich wszechobecny spam… 🙂 Nie wstyd wam?

Dodaj komentarz