Jakub Jędrak demaskuje smogowe mity, półprawdy, manipulacje i kłamstwa

W ostatnim czasie ukazało się sporo tekstów poświęconych tematyce zanieczyszczenia powietrza, w których obok stwierdzeń prawdziwych pojawiają się mity, półprawdy (postprawdy?) i jawne kłamstwa, a także oszczerstwa pod adresem działaczy antysmogowych.

Niektóre z takich artykułów w oczywisty sposób mają za cel manipulowanie czytelnikiem. Co ciekawe, są to teksty anonimowe. W sposób naturalny nasuwa się więc pytanie, czy ktoś za te publikacje zapłacił? Łatwo się domyślić, kto korzysta na tego typu dezinformacji – wystarczy tylko zauważyć, jakiego źródła zanieczyszczeń rola jest bagatelizowana lub wręcz negowana, i o co oskarżane są osoby i organizacje walczące z zanieczyszczeniem powietrza. Warto tu przypomnieć, że pół wieku temu wynajęci przez koncerny tytoniowe znakomici specjaliści od public relations (agencja Hill and Knowlton) poddawali w wątpliwość udowodniony już wówczas przez naukę fakt: palenia tytoniu jest szkodliwe dla zdrowia.

Inne tego typu teksty i wypowiedzi świadczą z kolei po prostu o ignorancji lub zaburzonym kontakcie z rzeczywistością ich autorów. Dobrym przykładem są tu niektóre publikacje Łukasza Warzechy, czujnie damaskującego liczne zagrożenia związane z „lewactwem” i konsumpcją sojowego latte przez wielkomiejską młodzież. Podobna sytuacja ma zapewne miejsce w przypadku niedawnych groteskowych wypowiedzi na temat smogu autorstwa barwnego weterana polskiej sceny politycznej – Janusza Korwina-Mikke.

Są też wreszcie sytuacje, w których trudno jest powiedzieć, czy autor przejawia złą wolę, czy jest ignorantem, czy świadomie działa w czyimś interesie, czy też wreszcie jest typowym „pożytecznym idiotą”. Tak jest na przykład w przypadku Xawerego Lopińskiego („publicysty, komentatora i felietonisty”), piszącego w wydawanej w Trójmieście (a więc miejscu o względnie czystym powietrzu) „Gazecie Bałtyckiej”. Postanowił On najwyraźniej wcielić w życie słynną maksymę Stanisława Jerzego Leca („Zawsze znajdą się Eskimosi, którzy wypracują dla mieszkańców Konga Belgijskiego wskazówki zachowania się w czas olbrzymich upałów”), pouczając mieszkańców południowej Polski (regionu plasującego się w czołówce miejsc o najbardziej zanieczyszczonym powietrzu w Europie) o prawdziwych źródłach i konsekwencjach zanieczyszczenia powietrza. Kolega redaktora Lopińskiego, Waldemar Brzoza, w opublikowanym na łamach tej samej gazety artykule „Kto i co stoi za Alarmem Smogowym?” dzielnie ujawniał z kolei fakty, które od lat są jawne i powszechnie dostępne.

Bogiem a prawdą, tego typu wypowiedzi nie zasługiwałby na komentarz, gdyby nie to, że pozostawienie ich bez odpowiedzi może wywołać (przynajmniej u osób nie zaznajomionych z tematem zanieczyszczenia powietrza) wrażenie, że tezy stawiane przez ich autora (autorów?) są prawdziwe. Postaram się zatem pokazać najczęściej spotykane w takich publikacjach mity, półprawdy, manipulacje i kłamstwa.

O czym przeczytacie w serii tekstów, które znajdziecie w SmogLabie.

Pisanie, że smog nie szkodzi, szkodzi zdrowiu publicznemu

Smog był zawsze. Czemu mówimy o nim teraz?

Smog to nie jest narzędzie walki politycznej

Fot. Sheila Sund/Flickr.

2 komentarze(y)

  1. Ludzie opamietajcie się. Mieszkam w krakowie i uwierzcie mi, my tu naprawdę się. DUSIMY!!!!

  2. Ja znam przepis na zlikwidowanie bądź zminimalizowanie zjawiska występowania smogu.
    Zmień piec na certyfikowany i zacznij palić w nim ekologicznym paliwem. Węgiel nigdy nim nie będzie.. chyba , że chcecie palić antracytem i macie miliony monet na koncie… Ja cztery lata temu zainwestowałam w ekologiczny certyfikowany piec na pelet polskiego producenta Kostrzewa i wiem, że sama przyczyniam ratowania środowiska. Poza tym warto jest zapłacić za piec i cieszyć się komfortem użytkowania i mieć świadomość niskiej emisji spalin. Ponadto gminy dają dofinansowania na piece ekologicznie, należy tylko pamiętać aby palić w nim ekologicznym paliwem np peletem właśnie!

Dodaj komentarz