Najgorszy zabójca to taki, którego nie widać

Do tego nie ma za bardzo metod diagnostyki indywidualnej?

Z uwagi na koszty nie możemy prowadzić badań indywidualnych. W Krakowie jest jednak kilka stacji monitorujących czystość powietrza. Raporty monitoringu powietrza są codziennie dostępne w Internecie.

Co możemy zrobić, by chronić się przed negatywnymi skutkami smogu?

W chwili obecnej mieszkańcy Krakowa niewiele mogą z tym zrobić. Wymaga to nakładów finansowych w celu wdrożenia ogólnych rozwiązań systemowych. Natomiast każdy z nas powinien unikać palenia śmieci, papierosów. Wyprowadzenie się z miasta jest zwykle niemożliwe. W okresach grzewczych, kiedy wiemy, że zanieczyszczenie jest największe, należy do minimum ograniczyć wychodzenie z domu. Unikać uprawiania sportu na otwartym powietrzu.

Nie biegać na Błoniach

Czyli nie poszłaby Pani dla zdrowia biegać na Błonia?

Zdecydowanie nie. Na Alei Krasińskiego jest jeden z rejestratorów zanieczyszczeń powietrza, który wskazuje, że właśnie w tych okolicach jest szczególnie duża ilość substancji szkodliwych w powietrzu, a Błonia są niedaleko. W lecie jest trochę lepiej.

Niektórzy uważają, że lepiej jest też po deszczu. Mają rację?

Ludziom wydaje się, że kiedy spadnie deszcz, śnieg, to powietrze jest oczyszczane. Jednak to dotyczy tylko tych największych pyłów. PM 2,5 i mniejsze cząstki mieszają się z parą wodną i cały czas znajdują przy ziemi. Dlatego najbardziej narażone są dzieci, ludzie starsi, którzy są zwykle niżsi i poruszają się wolniej, a w związku z tym są dłużej narażeni na działanie pyłu, ale dotyczy to też… naszych zwierząt. Te zanieczyszczenia, które pochodzą z pieców węglowych i spalin samochodowych, utrzymują się w powietrzu przez kilka tygodni.

Można sobie pomóc jeszcze w jakiś inny sposób?

Jeżeli ktoś ma tylko czas i możliwości, to w okresie kiedy zanieczyszczenia są najgorsze, powinien wyjechać poza Kraków. Tylko tutaj jest inny problem – gdzie jechać? W miejscowościach leżących w okolicach Krakowa, gdzie pali się wszystkim, bo przecież w Polsce jest bieda i ludzie nie mają czym palić, wcale nie jest lepiej. Na przykład w województwie nowosądeckim, w rejonie Zakopanego też jest ogromna ilość pyłów. Może nad morze, ale też nie wszędzie. Może do jakiegoś głębokiego lasu? Rośliny w naszym otoczeniu zatrzymują część zanieczyszczeń. Między innymi dlatego warto je sadzić.

Jeżeli wszędzie jest źle, to może tak po prostu musi być? Żyjemy w skażonym świecie.

Mieszkając w aglomeracjach miejskich, nie mamy możliwości unikania skażenia środowiska. To temat, który mnie interesuje i z przerażeniem stwierdzam, że wszystko co jemy, co pijemy, czym oddychamy jest potencjalnie szkodliwe. Tak naprawdę nawet niektóre produkty sprzedawane jako ekologiczne, w Polsce nie zawsze są ekologiczne, ponieważ normy nie są przestrzegane.

Można powiedzieć, że życie jest toksyczne…

Ale są miejsca, w których poradzono sobie przynajmniej z jednym problemem – ze smogiem. Jeżeli da się coś wyeliminować, to trzeba to robić.

Są takie miejsca i można to zrobić, choć wymaga to czasu, nakładów finansowych a także zmiany mentalności ludzkiej. Niemcy eliminują systematycznie piece węglowe. Za palenie śmieci grożą wysokie kary, które są bezwzględnie egzekwowane. Ponadto sadzą dużo drzew – Berlin  ma ich najwięcej w Europie. Wprowadzili opłaty klimatyczne od samochodów i ograniczenia wjazdu do miasta samochodów, które nie spełniają norm filtrów paliwa. Londyn poradził sobie tak, że bezpłatnie przyłączono mieszkańców do centralnego kolektora cieplnego. To dało efekt.

*

Tekst pochodzi z serwisu Krowoderska.pl. Został opublikowany w 2013 roku.

Fot. patrick siemer/Flickr.

1 komentarz

Dodaj komentarz