Od 2025 w Paryżu, Meksyku, Atenach i Madrycie nie zobaczymy samochodów z silnikiem diesla

Paryż, Meksyk, Ateny i Madryt – te cztery miasta chcą do 2025 roku zabronić jeżdżenia samochodami z napędem diesla. Chodzi, oczywiście, o poprawę jakości powietrza.

Dla przykładu – Paryż jest uznawany za jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast. O wiele bardziej niż np. Nowy Jork. Powód? Specjaliści przyznają – diesle. W Francji bardzo popularne. Zresztą nie tylko tam.

– Trzeba przyznać, że w Meksyku mamy dwa główne problemy: zanieczyszczenie i zbyt duży ruch samochodowy. Przez rozwijanie alternatywnych środków transportu, jak nasz szybki autobus albo metro, a także inwestowanie w ścieżki rowerowe, pracujemy nad utorowaniem dróg i ochroną naszych płuc – mówił burmistrz Meksyku, Miguel Ángel Mancera podczas spotkania C4O. To szczyt, na którym zbierają się władze 40 największych miast świata, żeby omówić bieżące problemy i opracować jednolity sposób działania. Tym razem jednym z przewodnich tematów był smog i coraz gorsza jakość powietrza, którym oddychamy – szczególnie w metropoliach.

Wzięto pod uwagę argument, że według Światowej Organizacji Zdrowia rocznie z powodu zanieczyszczeń umiera na świecie około 3 miliony osób. Władze nie mogły więc pozostać obojętne. Chociaż przyczyn zanieczyszczeń jest wiele, skupiono się na jednej – tam być może najważniejszej – czyli dieslach. Okazuje się, że w ostatnich latach coraz więcej ludzi decyduje się na samochód z takim napędem. Dlaczego? Auta z silnikiem diesla są uważane za oszczędniejsze, a jednocześnie są reklamowane jako „bardziej ekologiczne”. Taki pogląd poskutkował tym, że wraz ze wzrostem liczby diesli w miastach, wzrosły też stężenia pyłów PM 2,5.

Wbrew temu, co mówią reklamy, diesle powodują większe emisje szkodliwych substancji niż „benzyniaki”. Głównym atutem diesla miała być niska emisja CO2 – skoro taki silnik jest bardziej oszczędny i zużywa mniej paliwa od napędu benzynowego na takim samym odcinku, emisje powinny być niższe. Jak się jednak okazuje, te różnice są niewielkie. Poza tym spaliny samochodowe to nie tylko dwutlenek węgla. Także pyły zawieszone PM 2,5 i tlenki azotu – obecne w spalinach silników wysokoprężnych. To one mają także związek ze wzrostem zgonów na choroby układu sercowo-naczyniowego oraz większą liczbą chorych np. na astmę czy zapalenie oskrzeli.

Co więcej, z raportu europejskiego think-thanku Transport & Environment wynika, że 9 z 10 samochodów z silnikiem diesla przekracza europejskie normy emisji zanieczyszczeń powietrza.

Europa już od jakiegoś czasu toczy walkę z dieslami. W niektórych miastach niemieckich, jak Berlin czy Hanower , do centrum mogą wjechać tylko samochody, które spełniają normę emisji. Im wyższa emisja – tym wyższa opłata za wjazd lub wręcz zakaz wjazdu.

Londyn od 2020 roku ma wprowadzić dodatkową opłatę w wysokości £12.50 za wjazd dieslem do miasta. Aktywiści naciskają jednak, by pójść krok dalej i stopniowo wycofywać silniki wysokoprężne w ogóle.

Walczy także stolica Francji, która już zakazuje wjazdu do centrum samochodom wyprodukowanym przed 1997. Do 2020 roku dopuszczalne normy emisji mają stawać się coraz bardziej restrykcyjne. Raz na miesiąc ruch na Champs-Élysées, zwykle bardzo zatłoczonej i pełnej aut, zostaje wstrzymany. Dodatkowo zadecydowano niedawno, że odcinek na prawym brzegu Sekwany, który do tej pory był dwupasmówką, stanie się chodnikiem dla pieszych.

– Nasze ambicje są jasne – chcemy w Paryżu lepszego powietrza. Dlatego zakażemy wjazdu dieslom. Podążymy wzorem Tokio, gdzie to już się udało – mówiła na C40 mer Paryża, Anne Hidalgo.

To właśnie ona zaproponowała takie rozwiązanie, pod którym podpisały się władze kolejnych miast. Dlatego to już jest pewne: od 2025 w Paryżu, Meksyku, Atenach i Madrycie nie zobaczymy samochodów z silnikiem diesla, niezależnie od jego daty produkcji czy pojemności.

Władze podkreślają jednocześnie, że będą inwestować w ulepszenie publicznego transportu i ułatwienie poruszania się po mieście na rowerze czy rolkach.

– Zakaz diesli jest niezwykle istotną decyzją – komentuje dla BBC Roger Harrabin, specjalista od ochrony środowiska. – Wiem, że to tylko kwestia czasu, aż władze kolejnych miast podążą tym tropem.

Fot.Radovan Bahna/Wikimedia.

1 komentarz

  1. Może w Krakowie też zakazać.
    Zaraz odezwą się głosy oburzenia, że nie można bo diesel tani – pomimo, że droższy od LPG które pyłów PM nie produkuje.

Dodaj komentarz