Żylina

Samochodowe piekło. Żylina to nie jest miasto dla pieszych i rowerzystów

W słowackiej Żylinie prawie nikt nie ogrzewa domów węglem, a mimo to w ostatnich tygodniach zdarzają się tu przekroczenia dopuszczalnej wartości pyłu zawieszonego PM10. Jest źle, ale nie tak tragicznie, jak w polskich miastach. Przykład Żyliny pokazuje nam, jak prawdopodobnie będzie wyglądać stan powietrza w Krakowie, gdy zlikwidowane zostaną wszystkie piece węglowe w mieście i większość kotłów-kopciuchów w okolicznych gminach, ale pozostanie napływ zanieczyszczeń z dalszych odległości, z przemysłu i samochodów. Warto więc przyjrzeć się temu miastu bliżej i wyciągnąć wnioski. (więcej…)

Jakub Jędrak

Jakub Jędrak: samochody czy piece?

Kilka dni temu na profilu Warszawskiego Alarmu Smogowego (grupy od dawna walczącej z zanieczyszczeniem powietrza, lecz nie należącej – co mogłaby sugerować nazwa – do Polskiego Alarmu Smogowego) ukazał się post zawierający cytat z Edwina Bendyka:

Cytat okazał się być co najmniej wyrwany z kontekstu. Sam Edwin Bendyk skomentował post Warszawskiego Alarmu Smogowego (WAS) tak:

„Cóż, ciekaw jestem, skąd pochodzi ten cytat? Nie mogę odnaleźć autoźródła, owszem mówiłem w podobnym duchu podczas Kongresu Ruchów Miejskich ale nie w formie alternatywy. Chodziło mi o zwrócenie uwagi na klasowe uwarunkowania postrzegania problemów i podejmowania dla nich rozwiązań. Smog powstaje zarówno na skutek niskich emisji, jak i emisji komunikacyjnych. Udziały są różne, w zależności od miasta i miejsca. U mnie w Ursusie problemem jest niska emisja, w centrum W-wy samochody. Rzecz w tym, że jeśli chcemy skutecznie walczyć ze smogiem, musimy mieć sojuszników we wszystkich grupach społecznych.” (więcej…)

Nowa rzeczywistość polskiego “czarnego złota”: światowa konkurencja (#2)

Na świecie jest wiele bogatych złóż taniego w eksploatacji węgla kamiennego wysokiej jakości. Wystarczy zdjąć stosunkowo cienką warstwę gleby i już jest dostęp do pokładów węgla ciągnących się po horyzont. Wjeżdżamy do takiej kopalni odkrywkowej koparką i ładujemy urobek na ciężarówki albo taśmociąg, a potem na wagony kolejowe. Robi się tak w Stanach Zjednoczonych, Australii, Rosji, Kazachstanie, Chile, Indonezji i w wielu innych krajach. Prosto i całkiem tanio. (więcej…)