Najgorszy zabójca to taki, którego nie widać

Czyli nie bez powodu rozmawiamy w klinice Choroby Wieńcowej? Mówiła Pani między innymi o zaostrzeniu objawów bólowych w klatce piersiowej?

Kilka badań klinicznych wykazało, że zanieczyszczenie powietrza u osób chorych może nasilać niedotlenienie mięśnia serca, co objawia się bólami w klatce piersiowej i niemiarową pracą serca. A może też przyczyniać się do występowania zawału serca, czy nadciśnienia tętniczego.

Problemy dzieci

A to nie wszystko?

Przebywanie w zanieczyszczonym powietrzu wpływa na wiele innych narządów i układów. Każdy z nas na pewno zaobserwował wiele z nich u siebie. Jest to uczucie zmęczenia, senność, zaburzenia koncentracji, rozdrażnienie pojawiające się niezależnie od ilości snu i wykonywanej pracy. W niektóre dni obserwujemy też wyraźny spadek wydolności fizycznej, łatwe męczenie się. Te objawy szybko ustępują, jeśli wyjedziemy z Krakowa do miejsca, gdzie powietrze jest czystsze.

Kolejny ważny problem dotyczy kobiet w ciąży. Organizm matki chroni dziecko przed zanieczyszczeniem powietrza tylko w pewnym stopniu. Okazuje się, że dzieci matek, które były w ciąży w okresach jesienno-zimowych, kiedy jest największe stężenie zanieczyszczeń w powietrzu, są częściej wcześniakami, częściej mają niższą wagę urodzeniową i gorzej rozwinięte płuca. Później w życiu gorzej sobie radzą z infekcjami. Takie badania przeprowadzono między innymi w Krakowie – robił to prof. Wiesław Jędrychowski z Collegium Medicum UJ – ale też w innych ośrodkach, choćby w Stanach Zjednoczonych.

To jest przerażające. Na ogół jest bowiem tak, że matka chroni dziecko, bo jej organizm metabolizuje wiele szkodliwych substancji, ale gdy chodzi o zanieczyszczone powietrze tak nie jest.

Skoro pył potrafi pokonać „barierę” ochronną stworzoną przez organizm matki, to zapewne nie ma też problemu z pokonywaniem innych mechanizmów obronnych?

Okazuje się, że już w ciągu kilku minut od inhalacji te najmniejsze cząstki pyłów przenikają z pęcherzyków płucnych do krwi. Zapyta się Pan na przykład – co ma wspólnego nowotwór pęcherza moczowego czy nerki z zanieczyszczonym powietrzem? A ma, ponieważ te cząstki pyłów i gazy z krwi dostają się do różnych narządów wewnętrznych. Badania potwierdzają taką zależność. Zanieczyszczenie powietrza jest jednym z wielu czynników rozwoju nowotworów. I nie chodzi jedynie o nowotwory dróg oddechowych.

Jak zanieczyszczone powietrze wpływa na powstawanie nowotworów?

To jest wynik wieloletniej ekspozycji na smog. Najpierw dochodzi do przewlekłego procesu zapalnego i uszkodzenia kwasów nukleinowych prowadzącego do niestabilności genomu ludzkiego. Dane publikowane przez WHO wskazują, że za 30 proc. nowotworów odpowiada skażenie środowiska. Dla porównania – czynniki genetyczne to około 15 procent, choć w rzeczywistości predyspozycja genetyczna może odgrywać większą rolę, gdyż wiele takich genów nie zostało jeszcze zbadanych.

W każdym razie udział środowiska jest bardzo duży. W Małopolsce – co godzinę rozpoznawany jest jeden nowotwór złośliwy. Jeżeli byśmy wzięli pod uwagę tylko te nowotwory, które zależą od karcynogenów wziewnych, a to będzie między innymi nowotwór gardła, płuc, krtani, nerki, pęcherza moczowego, to w samym Krakowie w 2009 roku odnotowywano dwa takie przypadki dziennie.

To prawdziwa epidemia…

Choć powstawanie nowotworów jest bardzo złożone i ich występowania nie można przypisać tylko skażeniu środowiska, to jednak zwraca uwagę, że kiedyś niektóre nowotwory pojawiały się głównie u osób w średnim lub starszym wieku, a dzisiaj rozpoznawane są w coraz młodszych grupach. Do tego dotyczą osób, u których nie stwierdzono czynników ryzyka – na przykład nie palą papierosów. Tak jest np. z rakiem płuc.

I rzeczywiście jeżeli w całej Polsce rozpoznaje się 16 nowotworów na godzinę, to możemy powiedzieć, że mamy już epidemię. Tak samo jak mamy epidemię choroby obturacyjnej płuc. W Polsce co godzinę z tego powodu umiera jedna osoba. A w tym wypadku myślę, że liczba zdiagnozowanych przypadków i tak jest zaniżona.

Czym jest choroba obturacyjna płuc?

Jest to choroba układu oddechowego objawiająca się nawracającą silną dusznością, często kaszlem w godzinach rannych, odpluwaniem wydzieliny, postępującym spadkiem tolerancji wysiłku. To jest choroba przewlekła, na którą składa się wieloletni proces zapalny układu oddechowego prowadzący do niszczenia pęcherzyków płucnych i postępującego zmniejszenia powierzchni oddechowej, co uniemożliwia prawidłowy przepływ powietrza przez płuca. Pięcioletnia śmiertelność z powodu tego schorzenia jest wysoka i wynosi od 40 do 70 proc.

W ostatnich latach liczba zgonów z tego powodu zwiększyła się o 22 procent. Kiedyś mówiło się, że to choroba górników i palaczy tytoniu. Dziś dotyka ludzi, którzy nie pracowali w kopalni, nie palą papierosów i nie mają obciążenia genetycznego. Istotne jest i to, że obecnie 40 procent ludzi z tą chorobą w ogóle nie było narażone na znane czynniki ryzyka.

Niewidoczny zabójca

Czy to nie jest jednak przesada? Takie choroby miałby powodować pył, którego nawet nie widać? Wiele osób ignoruje problem.

Najgorszy zabójca to taki, którego nie widać. Gdyby te wszystkie pyły były widoczne to prawdopodobnie nikt nie wychodziłby z domu lub wszyscy chodziliby w maskach przeciwpyłowych. Tak jak mieszkańcy Pekinu, którzy już teraz chodzą w maskach. Właśnie z powodu smogu.

1 komentarz

Dodaj komentarz