Polska w wielkim stylu wygrała konkurs na europejskie drzewo roku. To 300-letni buk zwyczajny, którego wysokość sięga 30 metrów. Buk, który zwyciężył, zrobił to z miażdżącą przewagą, uzyskując 147 tys. głosów.
Duma jest w pełni uzasadniona, jednak w praktyce polskie prawo nie chroni drzew. Szczególnie brakuje systemowej ochrony w jednostkach samorządu terytorialnego. Jeśli nie zareagują mieszkańcy, wycinający lub niszczący drzewa najczęściej pozostają bezkarni.
- Czytaj także: Gospodarka leśna czy dewastacja? Tłumaczymy, jaka jest skala wycinek i czy mogłoby być ich mniej
Buk chwycił głosujących za serca
Nazywany jest sercem Wzgórz Dalkowskich, ponieważ rośnie w centralnym miejscu zabytkowego, dolnośląskiego parku w Dalkowie. Określenie wzięło się też ze szczególnej funkcji pełnionej przez drzewo. To pod nim od lat gromadzą się zwiedzający okolicę, mieszkańcy a także widownia licznych koncertów. Turyści wrzucają orzeszki do dziupli w drzewie, po to, żeby zapewnić sobie spełnienie życzenia. Tak przynajmniej głosi miejscowa legenda. Z bliska przyglądają mu się także uczestnicy organizowanych tam szkoleń i warsztatów plenerowych. Odprawia się tu msze, a siedmiokrotnie odbyły się także ceremonie zaślubin. Serce przywodzi na myśl również wyjątkowy, bo czerwony kolor liści buka.
Drugie miejsce na podium przypadło figowcowi z Portugalii (ponad 43 tys. głosów). Z kolei na trzecim miejscu uplasowała się sosna limba z Hiszpanii (przeszło 36 tys. głosów). Sukces Polski w międzynarodowym konkursie to tylko jedna strona medalu. Drugą, ale już niechlubną, jest niewłaściwa ochrona polskich drzew.
Korzenie nie są brane pod uwagę
Czego najbardziej brakuje systemowej ochronie drzew i co powinno się zmienić? To pytanie zadaliśmy Aleksandrze Piotrowskiej z Akcji Ratunkowej dla Krakowa.
Jako pierwszą i najistotniejszą wskazuje zmianę ustawy o ochronie przyrody. – W tym momencie ta ustawa definiuje uszkodzenie drzewa patrząc tylko i wyłącznie przez pryzmat jego korony. Usunięcie drzewa jest to usunięcie powyżej 30 proc. korony drzewa, którą ono wytworzyło przez całe swoje życie. Nie ma natomiast żadnych zapisów dotyczących strefy korzeni, niszczenia pnia czy przysypywania drzewa. Niezwykle istotne, żeby takie zapisy się pojawiły – mówi SmogLabowi Piotrowska. Jak tłumaczy, wtedy można by było je egzekwować. Co jeszcze nie działa w miejskiej ochronie drzew? – W wielu miastach mamy wprowadzone różnego rodzaju standardy ochrony drzew w procesach decyzyjnych czy standardy pielęgnacji zieleni. Natomiast ciężko jest z ich egzekwowaniem, ponieważ tak naprawdę nie ma osób, które by to w jakiś sposób kontrolowały.
Jeśli mieszkańcy zrobią zdjęcia zniszczeń i prześlą je do urzędu, to na winnych nakłada się kary. Nadal bazuje to jednak na stronie społecznej, a nie odgórnej komórce. – Warto, żeby ta kontrola była częstsza i aby standardy były nie tylko papierem, a żeby stosować je w realnych pracach.
– Tego typu standardy dotyczą oczywiście tylko terenów czy inwestycji gminnych lub miejskich. Gmina nie może nałożyć takich standardów na zewnętrznych wykonawców. Tutaj ważne są oba dokumenty: ustawa, ale też właśnie standardy ustalane przez jednostki samorządu terytorialnego – alarmuje Piotrowska.
Akcja Ratunkowa dla Krakowa informuje, że od początku roku złożono już 297 wniosków o wycinkę ponad 1947 drzew w Krakowie. Najwięcej, bo prawie 500 drzew ma zostać wyciętych na Dębnikach, a prawie 400 na Podgórzu Duchackim. Każdego dnia w Krakowie pod piłę trafia średnio kilkadziesiąt drzew. A to „tylko” jedno miasto. Nie tak dawno Najwyższa Izba Kontroli wskazywała w raporcie, że w Warszawie w latach 2015-2020 wycięto prawie 37 tys. drzew. A w grudniu 2024 r., analizując województwo podlaskie i zagrożone tereny zielone na jego terenie, NIK rekomendował: „Przeprowadzona przez NIK kontrola jasno pokazuje, że w obliczu postępującej urbanizacji i zmian klimatycznych miasta muszą podjąć zdecydowane kroki, aby zachować istniejące tereny zielone i zrealizować skuteczne strategie ich rozwoju. Obecne działania są niewystarczające, a niekontrolowana zabudowa może zagrażać ekologicznej równowadze, jakości powietrza i dobrostanowi mieszkańców”.
–
Zdjęcie tytułowe: Pawel Kazmierczak/Shutterstock