Rząd Wielkiej Brytanii przekaże 15 miliardów funtów na wyposażenie w czyste technologie miliony gospodarstw domowych. Dzięki temu mają wyraźnie spaść i rachunki obywateli, i zależność od importowanych paliw kopalnych.
„Ciepły dom nie powinien być przywilejem, lecz podstawową gwarancją każdej rodziny w Wielkiej Brytanii. Ten plan to punkt zwrotny. Pomoże on obniżyć koszty energii i uwolnić nawet milion osób od ubóstwa energetycznego” – przekonuje Keir Starmer, premier Wielkiej Brytanii.
„Warm Homes Plan”, o który mówi Starmer, ma zrewolucjonizować sposób, w jaki funkcjonują miliony brytyjskich gospodarstw.
Wielka Brytania z „bezpłatnym pakietem”
Na wspomniany program, który ma być zrealizowany do 2030 r., zapisano 15 miliardów funtów. Pieniądze te zostaną przeznaczone m.in. na zakup paneli fotowoltaicznych, magazynów energii i ciepła, pomp ciepła i ocieplenie budynków.
Modernizacje mają objąć nawet 5 milionów domów i obniżyć roczne rachunki za prąd i ogrzewanie o setki funtów.
– O ile przeszłość była zasilana na paliwa kopalne, tak przyszłość będzie zasilana na prąd. Elektryfikacja jest nieunikniona, bo to najbardziej efektywny sposób pozyskiwania energii – komentuje w rozmowie ze SmogLabem Marcin Popkiewicz, ekspert ds. trasnformacji energetycznej i autor kilku bestsellerowych książek na ten temat.
Jego zdaniem „żeby przestawić całe domy na prąd, potrzebne są jednak powszechnie dostępne i tanie technologie oraz tania energia elektryczna”. – Ceny fotowoltaiki i magazynów w ostatnich latach drastycznie spadają, ale z pewnością masowe przejście na czyste technologie wymaga wsparcia ze strony każdego rządu. Wydane na ten cel miliardy to jednak nie koszty, które trzeba co roku powielać, jak jest w przypadku importu paliw kopalnych. To inwestycje, które przynoszą bardzo dużo korzyści: od niższych rachunków po większe bezpieczeństwo energetyczne – wyjaśnia ekspert.
- Czytaj także: Czy znamy antidotum na ubóstwo energetyczne? [DEBATA]
Na co pójdą miliardy?
Na wsparcie najbiedniejszych rodzin zostanie przeznaczona jedna trzecia budżetu, czyli 5 miliardów funtów (ok. 24 mld zł). W praktyce oznacza to, że wiele rodzin za przeprowadzenie prac nie zapłaci ani funta.
„Gospodarstwa domowe o niskich dochodach otrzymają bezpłatne pakiety ulepszeń, w zależności od tego, jakie technologie są najbardziej odpowiednie dla ich domów. Na przykład rodziny mogłyby otrzymać w pełni sfinansowane instalacje paneli słonecznych i magazynu energii lub ciepła, których średni koszt wynosi obecnie między 9 a 12 tys. funtów. Dla osób z mieszkań socjalnych może to oznaczać jednoczesną modernizację całych ulic, co obniży rachunki i poprawi ciepło oraz komfort w całych dzielnicach” – wyjaśnia rząd Wielkiej Brytanii.
Kolejne 2 miliardy to bardzo nisko oprocentowane pożyczki (od 0 do 3 proc.) pożyczki, o które będą mogli ubiegać się już wszyscy. Z kolei 2,7 miliarda zapisano na rozwój istniejącego już programu grantów na zakup pomp ciepła.
Pozostała jedna trzecia budżetu posłuży mieszkańcom już pośrednio. Za pieniądze te zostaną zrealizowane duże inwestycje na poziomie systemu elektroenergetycznego, takie jak modernizacja sieci i wzmocnienie łańcuchów dostaw.
Realizacja programu ma stworzyć do 2030 r. dodatkowe 180 tys. miejsc pracy. By tu umożliwić, zapisano np. że co najmniej 70 proc. pomp ciepła zainstalowanych w Wielkiej Brytanii ma też być w niej produkowanych. Inwestycje rządu w łańcuch dostaw pomp ciepła zostaną zaś potrojone do 90 milionów funtów.
Warto dodać, że zmiany obejmą również wprowadzenie nowych standardów budowlanych w sektorze najmu. Do tego można dołożyć osobny program, który mniej więcej za rok ma wprowadzić obowiązek budowy niemal wszystkich nowych domów już z panelami fotowoltaicznymi.
Marchewkowa rewolucja
Eksperci oceniają, że „Warm Homes Plan” może zrewolucjonizować sposób funkcjonowania gospodarstw domowych w Wielkiej Brytanii. Zwracają przy tym uwagę, że program skupia się nie na karach, lecz zachętach. Dziennikarki „The Guardian” już w tytule swej analizy stwierdzają wprost: rządowy program to „sama marchewka, żadnego kija”.
Ważną rolę w zmianie podejścia odegrały dwa elementy. Pierwszy to nagonka na działania proklimatyczne i globalne, która pokazała, że narracja powinna skupiać się na bezpośrednich korzyściach dla ludzi, a nie planety.
Drugi to porażka realizowanego przez poprzednią władzę programu ocieplania budynków, wokół którego – podobnie jak z polskim „Czystym Powietrzem” – powstało wiele patologii. Problemy z ocieplaniem budynków w Wielkiej Brytanii ciągną się jednak nawet dłużej, przez co od 2010 do 2024 r. liczba zrealizowanych izolacji spadła aż o 90 proc.
Dlatego teraz rząd centro-lewicowej Partii Pracy postawił na pierwszym miejscu nie ocieplenie, lecz wybór. Program izolacji domów wycofano, a wraz z nowym na stół wyłożono finansowe i różnorodne zachęty.
Decyzja o skłanianiu gospodarstw domowych do tego, czego chcą – zielonej technologii zamiast izolacji – może być impulsem niezbędnym do zwiększenia atrakcyjności modernizacji domów” – ocenia „The Guardian”.
„Plan budowy ciepłych domów jest przedstawiany jako wybór konsumenta, czysta marchewka bez kija. Myślenie jest takie, że gdy ludzie zobaczą, że przejście na technologię niskoemisyjną pozwoli im zaoszczędzić pieniądze, natychmiast się przyłączą. Długotrwały pomysł, który pojawił się za poprzedniego rządu, dotyczący zakazu stosowania kotłów gazowych po 2035 roku, został po cichu wycofany” – analizują dziennikarki brytyjskiej gazety.
Uniezależnić się od gazu
Jak odnotowuje portal Carbon Brief, budynki są po transporcie największym co do wielkości źródłem emisji gazów cieplarnianych w Wielkiej Brytanii, odpowiadając za ponad jedną piątą ogółu. Główną przyczyną są kotły gazowe, które ogrzewają ok. 85 proc. brytyjskich domów (ok. 24 miliony). W związku z tym system energetyczny na Wyspach jest szczególnie narażony na wstrząsy na światowym rynku energetycznym. Odczuto to boleśnie po kryzysie energetycznym wywołanym przez pandemię i atak Rosji na Ukrainę.
„Wzrost cen ropy naftowej i gazu po rosyjskiej inwazji na Ukrainę kosztował Wielką Brytanię 183 miliardy funtów, czyli trzy razy więcej niż roczny budżet obronny Wielkiej Brytanii. Czas ograniczyć naszą zależność od paliw kopalnych i dyktatorów, którzy na nich czerpią zyski. „Warm Homes Plan” da impuls do realizacji tej misji, pomagając ocieplić i zelektryfikować więcej brytyjskich domów niż kiedykolwiek wcześniej. To patriotyczny wybór” – komentuje Ed Matthew, dyrektor programowy E3G, niezależnego brytyjskiego think tanku zajmującego się zmianą klimatu.
Z kolei Ed Miliband, sekretarz energii, powiedział zaś w rozmowie z „BBC”, że uzależnienie od paliw kopalnych jest „piętą achillesową” Wielkiej Brytanii. Dlatego rząd podkreśla, że „Warm Homes Plan” to również wzmocnienie bezpieczeństwa energetycznego. Zmniejszenie uzależnienia od gazu ziemnego pomoże też ochronić rodziny przed przyszłymi skokami cen, która w ostatnich latach były bardzo duże. „Zamieniamy zależność od importowanego gazu na rodzimą, czystą energię, której cenę kontrolujemy” – wyjaśnił Miliband.
Z analizy Carbon Brief wynika, że „budynki odegrają kluczową rolę w realizacji krótkoterminowych celów klimatycznych” Wielkiej Brytanii. Ich modernizacje mają zapewnić 20 proc. redukcji emisji do 2030 r.
–
Zdjęcie tytułowe: shutterstock/Go My Media



















