Udostępnij

Czy jakiś sport wspiera przyrodę? Naukowcy o golfie, rowerach i jeździectwie

07.08.2026

Czy sport może pomagać przyrodzie, zamiast jej szkodzić? W dzisiejszych czasach to zasadne pytanie z uwagi na to, jak współczesna cywilizacja odciska swoje piętno na środowisku naturalnym.

Przykładem, którym ostatnio zajął się Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu (UPP), jest gra w golfa. Wokół tej dyscypliny coraz częściej toczy się właśnie taka debata, ale eksperci studzą entuzjazm. Okazuje się, że o wpływie rekreacji na środowisko decydują przede wszystkim lokalizacja, skala i sposób użytkowania terenu, a nie sama dyscyplina.

Oto paradoks. Coraz bardziej świadomi ekologicznie konsumenci przyglądają się uważnie wpływowi produkcji, transportu, a nawet hodowli zwierząt, ale kiedy przychodzi do wypoczynku i sportu, nasze zainteresowanie znacznie się zmniejsza. Akceptujemy tłumne maratony, głośne mecze i jeszcze głośniejsze wyścigi żużlowe oraz samochodowe. A gdy przychodzi do wskazania dyscypliny sportu obciążającej środowisko, wielu wskazuje właśnie na golfa.

Wbijanie piłeczki na łonie natury

Kiedy patrzymy na golf, roztacza się przed nami sielski krajobraz z trawą, rosnącymi gdzieniegdzie drzewami i krzewami, czasem słychać ptaki. No i gracze, którzy w spokoju i ciszy koncentrują się na wbiciu białej piłeczki do niewielkiego dołka. Wydaje się więc, że golf nie ma negatywnego wpływu na środowisko. I gdyby cały świat ograniczył się tylko do gry w golfa, to przyroda by zyskała.

Ten sport narodził się w Szkocji, a za pierwsze pola golfowe służyły tradycyjnie użytkowane przez owce łąki, a więc tereny otwarte, trawiaste, z rosnącymi tu i ówdzie drzewami.

– To właśnie takie krajobrazy przyciągały i przyciągają ptaki. Krótka trawa to raj dla drozdów, skowronków czy pliszek – gatunków polujących na owady skrywające się w runi* – podkreśla w komunikacie prasowym prof. Piotr Tryjanowski z Katedry Zoologii Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu, specjalizujący się od kilku dekad w badaniach krajobrazu rolniczego.

* Runia (a dokładniej: ruń) to niska warstwa roślinności, składająca się głównie z traw, ziół, koniczyny i mchów.

Przyjazne dla środowiska? Odpowiedź nie jest czarno-biała

Co ciekawe, nawet dziś sztucznie utrzymywane pola golfowe, jakby nie patrzeć, mogą pełnić funkcję zbliżoną do tradycyjnych pastwisk. Jednak pojawia się pytanie, które naukowcy stawiają coraz głośniej: czy pola golfowe są dla przyrody szansą, czy zagrożeniem? Odpowiedź, jak się okazuje, nie jest czarno-biała.

Badania opublikowane w czasopiśmie Landscape and Urban Planning dają dość ciekawy obraz sytuacji. Obejmują one nie tylko pola golfowe w miejscach o łagodnym, wilgotnym klimacie, jak Anglia czy Szkocja, lecz także w Nowym Meksyku i Kalifornii. Tam pola golfowe, dzięki sztucznym zbiornikom i zieleni, stają się oazami dla ptaków wodnych. Są miejscami, gdzie bez nich ptaki mogłyby liczyć jedynie na rzadkie naturalne źródła wody. Ich przetrwanie podczas przedłużającej się suszy mogłoby stanąć pod znakiem zapytania.

Pojawia się jednak haczyk. Te ptaki to przede wszystkim gatunki przystosowane do środowiska człowieka, czyli rudziki, wróble, gołębie i inne tzw. „urban adapters”. Gatunki zagrożone? Siedliska szczególnie ważne dla ochrony? Tutaj pola golfowe, zresztą podobnie jak wszystkie analizowane siedliska stworzone przez człowieka, zawodzą.

Na szczęście właściciele pól golfowych w dzisiejszych czasach są świadomi konieczności ochrony przyrody i nie chcą, by ich obiekty były dla niej szkodliwe. Odpowiedzią jest wykorzystywanie rodzimej roślinności, a w naszych szerokościach geograficznych także sąsiedztwo lasów i mokradeł. Pola golfowe, które zachowały znaczne powierzchnie naturalnych lasów czy mokradeł, mogą być siedliskami porównywalnymi nawet z chronionymi obszarami przyrodniczymi.

A co z innymi dyscyplinami?

Golf to tylko jedna z wielu dyscyplin sportowych. Co z pozostałymi? Jakie, oprócz golfa, dyscypliny sportowe mogą być uprawiane bez szkody dla przyrody, a nawet ją wspierać? Może jeździectwo albo kolarstwo? Biorąc pod uwagę aktywność na łonie natury, warto przyjrzeć się właśnie tym dwóm dyscyplinom. Wydaje się, że sprawa powinna być prosta i oczywista. Golf akurat w Polsce nie jest popularny, ale jeździectwo i kolarstwo już tak. Coraz więcej osób chce pojeździć konno czy rowerem przez lasy i pola.

– Z mojej perspektywy wszystko zależy od proporcji, a ściślej, bardziej fachowo – od pojemności rekreacyjnej danego terenu. Prawie każda forma rekreacji w przyrodzie jest jakąś presją – pytanie nie brzmi „czy szkodzi”, lecz „czy mieści się w pojemności siedliska” – odpowiada nam prof. Tryjanowski. – Dlatego jestem raczej sceptyczny wobec tezy, że któraś dyscyplina „wspiera przyrodę” – dodaje.

Ze sportem jest tak jak np. z samochodami. Często mogliśmy spotkać się z tezą stawianą przez reklamodawców, że konkretny model samochodu jest bardziej ekologiczny, że jest wręcz „przyjazny środowisku”. Tak jednak nie jest. Po prostu jeden model szkodzi mniej od drugiego. Tak samo jest ze sportem.

– Częściej bywa tak, że sport jest co najwyżej mniej szkodliwy albo mniej zły niż alternatywne użytkowanie terenu (łąka pod stadninę zamiast osiedla), a to nie to samo co realne wsparcie ochrony. Natomiast długoterminowo, sporty realizowane na świeżym powietrzu wzmacniają kontakt z naturą i mam nadzieję sprawiają, że przyroda wydaje się uprawiającym różne dyscypliny bardziej potrzebna – wyjaśnia nasz rozmówca.

Prof. Tryjanowski: Ostrożnie podchodziłbym do ramy „sport dobry dla przyrody”

Czy rzeczywiście sport na łonie natury zawsze będzie w jakimś stopniu szkodził?

– Jest jednak wyjątek, który uważam za merytorycznie mocny: ekstensywny wypas – odpowiada prof. Tryjanowski. – Konie – podobnie jak owce czy bydło – utrzymują półnaturalne murawy i łąki, które bez wypasu zarastają i tracą różnorodność biologiczną. Tu jeździectwo faktycznie może współgrać z ochroną – ale tylko przy niskim obciążeniu. Intensywna stadnina to już eutrofizacja, wydeptywanie i problem z gnojowicą.

Kolarstwo natomiast może wydawać się całkiem w porządku. Ciche i bezemisyjne, dobre dla zdrowia. Jednak i tutaj są wady.

– Kolarstwo rekreacyjne oceniam ostrożniej, a nawet krytycznie. Większa liczba tras w lasach i na terenach wiejskich, wbrew intuicji, bywa dramatem dla przyrody. Widać to choćby po płazach i bezkręgowcach rozjeżdżanych na utwardzonych ścieżkach, zwłaszcza w pobliżu mokradeł i w okresie migracji – uważa naukowiec.

Prof. Tryjanowski zwraca też uwagę na fragmentację siedlisk, płoszenie ptaków lęgowych i dużych ssaków oraz erozję szlaków, szczególnie przy jeździe poza wyznaczonymi trasami.

– Konkluzja, którą bym zaproponował jest taka: o tym, czy dana dyscyplina szkodzi, czy nie, decyduje nie sama dyscyplina, lecz lokalizacja, sezonowość i kanalizowanie ruchu – mówi zoolog. – Ostrożnie podchodziłbym do ramy „sport dobry dla przyrody”. Bywa ona wygodnym uzasadnieniem dla wpuszczania rekreacji w cenne siedliska – dodaje.

Zdjęcie tytułowe: shutterstock/Andrew Angelov

Autor

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracujący od lat z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.