Mieszkańcy Krakowa ze stowarzyszenia „Nasza Olszanica”, którzy od dekady dokumentują zanieczyszczanie środowiska przez lotnisko w Balicach, zawiadomili Krajowy Punkt Kontaktowy OECD. Zarzucają państwowej spółce złamanie wytycznych organizacji w trzech obszarach: ujawniania informacji, praw człowieka i środowiska. Lotnisko w sierpniu podpisało umowę na przełożenie potoku za ponad 100 mln zł. Mieszkańcy mają wątpliwości, czy to rozwiąże problem – zwłaszcza że za chwilę zacznie się kolejny sezon odladzania samolotów.
W maju opisywaliśmy, jak Międzynarodowy Port Lotniczy Kraków-Balice – spółka kontrolowana przez państwowe Polskie Porty Lotnicze – pozwał niewielkie stowarzyszenie mieszkańców za post o pianie i smrodzie w potoku. Lotnisko żądało przeprosin i 15 tys. zł zadośćuczynienia. Tydzień po naszej publikacji pozew wycofało.
Problem jednak nie zniknął. Chemia z płyty lotniska (przede wszystkim środek do odladzania samolotów) od października do kwietnia trafia do czterokilometrowego Potoku Olszanickiego, który następnie wpada do rzeki Rudawy, a ta do Wisły w centrum Krakowa.
Mieszkańcy od 2016 r. dokumentują pianę, atramentowy kolor wody i zapach, który porównują do zgniłej cebuli. Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska wielokrotnie potwierdzał naruszenia, ale kary były symboliczne.
Trzy zarzuty przed OECD
Teraz stowarzyszenie sięgnęło po kolejne narzędzie.
– Aby wzmocnić instytucjonalną kontrolę na to co będzie się działo w najbliższych latach z temacie problemu trucia potoku Olszanickiego, poinformowaliśmy Krajowy Punkt Kontaktowy OECD ds. odpowiedzialnego biznesu o złamanie wytycznych OECD – mówi Tomasz Fiszer ze stowarzyszenia Nasza Olszanica, pytany o sprawę przez SmogLab.
OECD, czyli Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, zrzesza 38 najbardziej rozwiniętych gospodarek świata, w tym Polskę.. Nie jest sądem ani urzędem – wyznacza standardy, publikuje raporty i porównuje polityki państw członkowskich, a od lat 70. prowadzi też własne wytyczne dla biznesu.
Zawiadomienie dotyczy trzech obszarów. Pierwszy to „Ujawnianie informacji” – mieszkańcy zarzucają spółce brak przejrzystości wobec strony społecznej i opinii publicznej, jeśli chodzi o wyniki badań, monitoring zanieczyszczeń i planowane działania naprawcze.
Drugi to „Prawa człowieka” – w tym prawo do poszanowania życia prywatnego i rodzinnego, prawo do zdrowia i prawo do czystego środowiska osób mieszkających w sąsiedztwie lotniska.
Trzeci to „Środowisko”. Tu stowarzyszenie powołuje się na udokumentowane i – jak podaje – ośmiokrotnie potwierdzone przez WIOŚ naruszenia pozwoleń wodnoprawnych oraz norm ochrony wód.
Czego mieszkańcy oczekują od tej procedury? Tomasz Fiszer wymienia trzy rzeczy: „szczegółową analizę problemu ze strony instytucji międzynarodowej”, pomoc Krajowego Punktu Kontaktowego w rozmowach, które doprowadzą do „satysfakcjonującego obie strony postępowania rozwiązania kwestii spornych”, oraz „wdrożenie rozwiązań i rekomendacji przez stronę, która naruszyła zasady OECD i ich monitoring”.
Co może OECD
Wytyczne OECD to zbiór zaleceń dla firm w sprawie odpowiedzialnego prowadzenia biznesu. Stosują je nie tylko członkowie organizacji, lecz łącznie 52 państwa, w tym Polska. Nie są jednak prawem – nie da się na ich podstawie nałożyć kary ani zablokować inwestycji. Każde państwo prowadzi za to Krajowy Punkt Kontaktowy, do którego organizacje społeczne, związki zawodowe czy mieszkańcy mogą zgłaszać zarzuty wobec konkretnych przedsiębiorstw. W Polsce punkt działa w Ministerstwie Funduszy i Polityki Regionalnej.
Procedura ma kilka etapów. Najpierw punkt ocenia, czy sprawa w ogóle zasługuje na rozpatrzenie. Jeśli tak, proponuje stronom mediację. Gdy ta się nie powiedzie, publikuje oświadczenie końcowe z rekomendacjami dla firmy i może monitorować, czy zostały wdrożone. Siłą tego mechanizmu nie są sankcje, lecz publiczne wskazanie, że przedsiębiorstwo działa wbrew standardom, do których zobowiązało się jego własne państwo. W ostatnich latach przed polskim punktem toczyły się sprawy m.in. przeciwko Grupie PGE, Valeo, OLX i PZU.
Stowarzyszenie zapowiada, że o przebiegu postępowania będzie informować na bieżąco.
Zmiana biegu potoku rozwiąże sprawę? „Mamy duże wątpliwości”
Lotnisko chce problem rozwiązać za pomocą zmiany biegu potoku. 20 sierpnia spółka podpisała umowę z firmą Instbud na przełożenie Potoku Olszanickiego. Odcinek o długości 2,6 km, który dziś biegnie pod lotniskiem, ma zostać poprowadzony dwoma kolektorami o średnicy 1,4 m. Do tego mają powstać podziemne zbiorniki retencyjne na wody opadowe z chemią do odladzania. Kontrakt jest wart 104,5 mln zł netto, a prace mają się zakończyć zimą 2027/2028.
Zanieczyszczone wody mają trafiać do oczyszczalni Płaszów. „Nie wykluczamy budowy własnej oczyszczalni ścieków przemysłowych, jeśli uzasadnią to względy środowiskowe lub ekonomiczne” – mówił przy podpisaniu umowy członek zarządu lotniska Janusz Kardasiński, cytowany przez portal Rynek Lotniczy.
Mieszkańcy nie podzielają optymizmu spółki. – Lotnisko w końcu zapowiedziało przeanalizowanie możliwości budowy oczyszczalni ścieków, choć przystąpiło też do realizacji przełożenia potoku za kwotę ponad 130 milionów złotych, będąc całkowicie przekonanym o skuteczności tego rozwiązania. My mamy duże wątpliwości – komentuje Fiszer.
Dwie zimy do inwestycji
Nawet jeśli inwestycja zadziała, potok czekają jeszcze co najmniej dwa sezony odladzania w dotychczasowym systemie, a pierwszy zaczyna się lada moment. Stowarzyszenie obawia się, że będzie gorszy niż poprzednie.
– Biorąc pod uwagę znaczący rozrost lotniska i możliwe zwiększenie operacji lotniczych już od sezonu zimowego 26/27 (zapewni to nowa instalacja do precyzyjnego naprowadzania samolotów w trudnych warunkach atmosferycznych – red.), przy braku jakichkolwiek zmian w systemie zagospodarowania wód opadowych na terenie lotniska – jest to bardzo prawdopodobne – ocenia Fiszer.
Kraków Airport planuje w tym roku obsłużyć 15 mln pasażerów. Jak mówił nam w maju Fiszer, „z każdym dodatkowym milionem pasażerów problem narasta”.



