Rakotwórczy arsen. Zmowa milczenia w znanym mieście

976
0
Podziel się:

„Przekroczenia są gigantyczne, ale nikt o tym nie mówi” – alarmują zaniepokojeni mieszkańcy Legnicy, którzy od lat oddychają rakotwórczym arsenem.

W Legnicy i w Głogowie przekroczenia stężenia tego trującego związku są najwyższe na całym Dolnym Śląsku. Kto odpowiada za emisje arsenu, jak wpływa to na zdrowie legniczan i czy da się temu zaradzić?

Mieszkańcy boją się mówić

– Przekroczenia arsenu są gigantyczne, ale nikt o tym nie mówi. Temat rzeczywiście budzi obawy i wywołuje różne reakcje mieszkańców. Nie dziwię się, że się boją się to komentować. Sprawa jest, kolokwialnie mówiąc, śliska. Tak naprawdę źródłami arsenu w Legnicy są tylko zakłady znajdujące się na terenie legnickiej huty, która należy do KGHM Polska Miedź SA. Jak wiadomo, to państwowa, silnie lobbująca firma – opowiada SmogLabowi pan Jakub*, mieszkaniec Legnicy.

Czy rzeczywiście tak jest? Zapytaliśmy Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. – Analizy przeprowadzone w ramach programów ochrony powietrza wykazały, że w obszarze
przekroczeń dla arsenu przeważa emisja pochodząca z obiektów przetwórstwa metali
nieżelaznych – odpowiedziała nam Świętosława Żyniewicz z GIOŚ. Dodała, że na Dolnym Śląsku najwyższe stężenia arsenu oraz przekroczenia jego rocznego poziomu docelowego (6 ng/m3) rejestruje się w Legnicy i w Głogowie.

Wykres stężenia arsenu w powietrzu od II. połowy 2022 r., plik wygenerowany z: powietrze.gios.gov.pl

Arsen jest rakotwórczy

Tymczasem arsen ma działanie silnie kancerogenne. Badano to na Pomorskim Uniwersytecie Medycznym w Szczecinie. Jak informuje PAP, zespół prof. dr hab. n. med. Jana Lubińskiego przez 5 lat przebadał ponad 1,7 tys. kobiet, by dojść do wniosku, że wysokie stężenie arsenu we krwi jest najsilniejszym czynnikiem ryzyka raków u kobiet w Polsce.

Do badań zakwalifikowano wyjściowo zdrowe kobiety – 601 będących nosicielkami mutacji BRCA1 oraz 1702 w wieku powyżej 40 roku życia, u których mutacji w genie BRCA1 nie wykryto. Obecność takiej mutacji niezwykle podwyższa ryzyko zachorowania na raka piersi i/lub raka jajnika – lekarze szacują je na nawet na 80 proc.

W trakcie obserwacji odnotowano łącznie 152 nowotwory, w tym 98 – piersi oraz 16 – jajnika.

Co ciekawe, wśród kobiet z mutacją w genie BRCA1, ale tych, które miały poziom stężenia arsenu we krwi niższy niż 0,65 µg/l, stwierdzono istotne, bo  ponad 4-krotnie obniżone ryzyko rozwoju raków. U kobiet bez mutacji, ale ze stężeniem arsenu we krwi poniżej 0,60 µg/l wyniki badań wykazują blisko 30-krotnie obniżone ryzyko rozwoju raka.

Naukowcy dokonali też analizy, kategoryzując badane pod względem poziomu stężenia arsenu we krwi. Okazało się, że w grupie 425 kobiet o najniższym poziomie arsenu (poniżej 0,6 µg/l) na nowotwory zachorowały tylko cztery, w kolejnej grupie o wyższym poziomie arsenu we krwi – 24 kobiety, w następnej – 36 kobiet i kolejnej – o najwyższym poziomie stężenia arsenu – 47. Im wyższa była wartość stężenia arsenu we krwi, tym wyższe było ryzyko zachorowania na raka. Różnica jest w sumie ponad 10-ciokrotna. Tak więc wysoki poziom arsenu jest potężnym czynnikiem ryzyka raka u Polek. Tym bardziej że z badań zespołu prof. Lubińskiego wynika, iż ok. 25 proc. Polek ma niski poziom arsenu, a 75 proc. – zbyt wysoki.

„Żaden urzędnik tego nie powie, lokalne media też ignorują

– Mam wrażenie, że ludzie żyją w bańce informacyjnej. Nie mają pojęcia, że nowotwory, na które cierpią ich bliscy lub oni sami, mogą być spowodowane właśnie przekroczeniami arsenu. Znam małżeństwo, którego dwójka dzieci zachorowała na nowotwór. Są z Legnicy. Mówili mi, że na oddziale onkologii dziecięcej jest sporo małych pacjentów właśnie z naszego miasta – mówi SmogLabowi pan Jakub.

Nasz rozmówca ubolewa, że nikt nie wywiera na nacisku na przemysł. Jego zdaniem społeczność nie stara się o to, żeby coś się w tej sprawie zmieniło na lepsze.

– W Legnicy temat arsenu jakby nie istniał. Najgorsze jest to, że żaden urzędnik państwowy tego nie porusza. Ludzie, ale też lokalne media to ignorują. Nie chcą lub boją się o tym mówić. Kiedyś poszedłem do mężczyzny pracującego w mediach i zacząłem mówić o problemie arsenu w powietrzu. Odpowiedział mi, że on wie, że arsen jest, ale tego nie poruszy, bo ma dzieci – mówi nam pan Jakub. – Ja też się boję – dodaje.

Zapytany o to, dlaczego temat zamiata się pod dywan, odpowiada: – Przypuszczam, że powodem jest ścisłe powiązanie zawodowe z konglomeratem. Jeśli nie konkretnej osoby, to jej bliskich. Tak to tutaj wygląda.

Ponadto, jak relacjonuje nasz rozmówca, KGHM sponsoruje w okolicy wiele wydarzeń i obiektów. Społeczność nie chce tego stracić. Trwa zmowa milczenia.

Co z medykami? Znakomita większość również milczy

Lekarze, których próbowaliśmy zapytać o zdanie na temat wpływu arsenu na zdrowie legniczan, nabierali wody w usta. Byli wyraźnie poirytowani pytaniem. Pan Jakub stwierdził, że to typowa reakcja. – Nigdy żaden medyk nie odpowiedział mi co z tym arsenem i jak to wpływa na nas oraz nasze dzieci. Kiedyś tylko pewien lekarz powiedział mi, że jego rodzice pracowali w hucie, a żyją już 90 lat. Są i tacy – kwituje.

W sierpniu ubiegłego roku rozmawialiśmy z mieszkanką Legnicy, która potwierdziła, że pediatra odradził jej dziecku spacerowanie w dniach, kiedy arsen czuć w powietrzu. Taka postawa medyków nie jest jednak powszechna. W związku z tym nieoficjalne rady trafiają w próżnię. Brakuje masowego przekazu docierającego do mieszkańców. – Mój, który kolega pracuje dla KGHM-u, powiedział mi, że regularnie ma robione badania krwi i moczu. Sprawdzają mu także zawartość arsenu w organizmie. Po badaniach lekarz, patrząc w monitor, mówi mu, że wszystko jest dobrze. Pacjent w to wierzy. Moim zdaniem problem polega jednak na tym, że ten kolega swoich wyników nigdy nie widział – mówi pan Jakub.

Czytaj także: „W powietrzu czuć gryzący smród. Nie da się oddychać”. Arsen w Legnicy i Głogowie

Badania na obecność arsenu w organizmie? Nie w Legnicy

Jak pisaliśmy w ubiegłym roku, do tej pory w Legnicy nie przeprowadzono badań przesiewowych na obecność arsenu w organizmach mieszkańców. Takie badania przeprowadzono w 2017 r. okolicznym Głogowie, w którym również stężenie arsenu w powietrzu jest regularnie przekraczane. Wśród 20 proc. przebadanych głogowian wykazano przekroczenia norm. Zbadano wtedy prawie 2 tys. chętnych osób, z czego połowę stanowiły dzieci w wieku od 7 do 14 lat. Druga połowa to dorośli w wieku 18-81 lat. W pierwszym etapie projektu badano zawartość arsenu całkowitego w próbkach moczu. U dorosłych średni wynik wyniósł 19,7 µg/l, a u dzieci 11 µg/l. Przekroczenia stwierdzono u 20 proc. badanych, w tym u 27,6  proc. dorosłych i 13,7 proc. dzieci.

Co ważne, przekroczenia dotyczyły i tak już nieco zawyżonych dopuszczalnych norm zawartości arsenu w organizmie. Polska norma stężenia arsenu w organizmie to maksymalnie 10 µg/l. W Niemczech za normę przyjmuje się 15 µg/l. Właśnie tę niemiecką przyjęła również grupa badająca zawartość arsenu w moczu Głogowian. Skąd taka decyzja? 48 godzin przed badaniem nie należy spożywać ryb ani owoców morza, żeby sztucznie nie zawyżać wyniku. Nie było jednak gwarancji, że mieszkańcy Głogowa powstrzymali się przed spożyciem tych produktów.

Próżno szukać odpowiedzi na pytanie, dlaczego Legnica do dziś nie zdecydowała się na takie badania.

Arsen w jedzeniu zasłoną dymną

Gdy jesienią 2021 r. Karolina Jaczewska-Szymkowiak, Radna Rady Miejskiej Legnicy złożyła interpelację w sprawie badań przesiewowych wśród legnickich dzieci, zależało jej na zbadaniu im m.in. arsenu w organizmie.

Dostała następującą odpowiedź.

Fragment odpowiedzi UM w Legnicy na interpelację radnej K. Jaczewskiej-Szymkowiak ws. badań zawartości glifosatu, arsenu i ołowiu w organizmach dzieci

Miasto przekierowało więc uwagę na konkretne produkty spożywcze. Magistrat przywołał również lokalne zakłady przemysłowe. Jednak badań nie przeprowadzono.

Rzadkie badania, a na ich wyniki mieszkańcy czekają nawet dwa miesiące

– Z arsenem jest o tyle gorzej, niż z innymi zanieczyszczeniami, że jego stężenia nie są monitorowane na bieżąco. Udało mi się dowiedzieć, że arsen jest sprawdzany dopiero po czasie, już w laboratorium – mówi nam pan Jakub.

Sprawdziliśmy u źródła, jak wyglądają badania stężenia arsenu. Okazuje się, że mieszkańcy nie mają możliwości być na bieżąco informowani o przekroczeniach arsenu w powietrzu. Wynika to ze specyfiki dostępnych metod badań. – GIOŚ bada zawartość metali ciężkich w pyle zawieszonym PM10 wykorzystując metodę grawimetryczną pomiaru pyłu, zwaną również metodą manualną, stosowaną na świecie jako najbardziej precyzyjną metodę pomiaru pyłu zawieszonego. W metodzie tej filtry z pyłem PM10 po przywiezieniu do laboratorium są kondycjonowane i ważone. W celu oznaczenia metali ciężkich filtry te są łączone w próby tygodniowe, a następnie podlegają kolejnym analizom laboratoryjnym zgodnie z normą (…) – odpowiada Żyniewicz.

Dodaje, że tę metodę cechuje wysoka dokładność, jednak potrzebny jest czas na uzyskanie wyników. A zgodnie z prawem wyniki przekazuje się do informacji publicznej do 60 dni od końca miesiąca, w którym pobrano próbki.

Zasięg obszaru przekroczeń poziomu docelowego arsenu w Legnicy w 2020 r., źródło: GIOŚ

Legnica oddycha rakotwórczym arsenem

Mieszkańcy skarżą się na uciążliwą woń w wielu częściach miasta.

– Można to wyczuć, kiedy stężenie arsenu w Legnicy jest przekroczone. To taki słodko-kwaśny zapach w powietrzu. Szczególnie mocno czuć to przy hucie. Wtedy w każdym innym miejscu w Legnicy czujemy to mniej lub bardziej. Arsen bardzo silnie można poczuć np. przy ul. Złotoryjskiej, jadąc w kierunku domków jednorodzinnych.

Fot. S. Szymkowiak

Centrum miasta, Osiedle Kopernika – jak mówi nasz rozmówca, w tych lokalizacjach w Legnicy jest to najbardziej wyczuwalne. – A jeśli ktokolwiek zapyta o arsen w powietrzu, to dostaje taką odpowiedź, jak nasza radna.

KGHM „odpowiada”

Zapytaliśmy więc konglomeratu, jaki wpływ ma działalność KGHM-u na ilość arsenu w powietrzu w Legnicy i czy są podejmowane działania, żeby to zminimalizować. Od Departamentu Komunikacji dostaliśmy następującą odpowiedź:

„KGHM od lat prowadzi działania dla czystszego powietrza na terenach, na których prowadzi swoją działalność. Ostatnia z dużych inwestycji w tym obszarze właśnie dobiega końca. Szczegóły znajdzie Pani na naszej stronie korporacyjnej (…). Dodatkowo, informacje o działaniach podejmowanych przez KGHM, w tym szczegóły realizacji programu BATAs („Program dostosowania instalacji technologicznych KGHM do wymogów Konkluzji BAT dla przemysłu metali nieżelaznych wraz z ograniczeniem emisji arsenu) są publicznie dostępne w rocznych raportach Spółki i Grupy KGHM (Oświadczenie na temat informacji niefinansowych zawarte w  Sprawozdaniu Zarządu z działalności KGHM Polska Miedź S.A. oraz Grupy Kapitałowej KGHM Polska Miedź S.A. w 2022 roku Raporty finansowe | KGHM Strona korporacyjna)”.

Ponieważ nie uzyskaliśmy odpowiedzi na nasze pytanie, postanowiliśmy dopytać nie tylko o to, jaki wpływ ma działalność KGHM-u na ilość arsenu w powietrzu w Legnicy, ale także czy są podejmowane działania, żeby to zminimalizować. A jeśli są, to chcieliśmy wiedzieć jakie. Zapytaliśmy również, czy są planowane badania przesiewowe (jakie odbyły się swego czasu w Głogowie) na zawartość arsenu w organizmach mieszkańców. KGHM odpowiedział, kopiując po raz kolejny powyższą wiadomość, w której próżno jest szukać odpowiedzi na zadane pytania.

*imię zostało zmienione

Mieszkasz w Legnicy lub okolicach i chcesz podzielić się swoją historią?
Napisz do nas:
redakcja@smoglab.pl

***

– Zepsuliśmy świat i skaziliśmy go czymś, co jest złe, bo przynosi złe efekty. Szkodzi, sprowadza choroby i cierpienie – na nas i na inne istoty. Zrobiliśmy to ze względu na własną wygodę, przez niefrasobliwość i chciwość – mówi Jakub Jędrak w książce „Odwołać katastrofę”. Jeżeli chcesz wiedzieć więcej o tym, co niszczy nasze zdrowie, to warto po nią sięgnąć. Można to zrobić m. in. TUTAJ.

Zdjęcie tytułowe: shutterstock/Piotr Mitelski

Podziel się: