Będzie więcej „stref bez życia” w Bałtyku? Grożą nam toksyczne wycieki

1298
0
Podziel się:

Morze Bałtyckie jest zagrożone ekologiczną katastrofą, a władze praktycznie się tym nie przejmują. Tak twierdzi Najwyższa Izba Kontroli w swoim najnowszym raporcie. Na morskim dnie wciąż znajdują się rdzewiejące wraki z czasów II wojny światowej. Z jednego z nich już teraz wydobywają się pozostałości paliwa. Niedaleko polskiego wybrzeża zatopiono również ogromne ilości amunicji i bojowych środków trujących.

Ślady środków bojowych znajdowano do tej pory między innymi na plażach w Dziwnowie, Kołobrzegu i Darłowie. Największe ich składowisko znajduje się jednak w Głębi Gdańskiej, niedaleko wybrzeży Helu. Według NIK może tam leżeć nawet kilkadziesiąt ton toksycznych substancji. Dostają się one do środowiska przez korozję beczek z bronią i amunicją chemiczną.


Izba zwraca też uwagę na zagrożenie wyciekami paliwa z wraków okrętów bojowych. Szczególnym zagrożeniem są dwie zatopione jednostki – Stuttgart i Franken. Wokół pierwszej z nich już dziś rozciąga się plama zaolejenia o powierzchni 415 tyś. metrów kwadratowych. Instytut Morski w Gdańsku nazwał wyciek „lokalną katastrofą ekologiczną”, a jego obszar „strefą pozbawioną życia”. Z kolei we wraku Frankena może zalegać około 6 tys. ton paliwa i produktów ropopochodnych. „Skorodowany wrak może pod wpływem własnego ciężaru zapaść się i spowodować nagły wyciek dużej ilości tych substancji” – czytamy w raporcie NIK.

Kontrolerzy zwracają uwagę na bezczynność państwa. Według raportu odpowiedzialnością za stan dna Bałtyku obarczają się wzajemnie organy administracji morskiej i administracji ochrony środowiska. Dzieje się tak mimo jasnych przepisów określających ich obowiązki wobec polskich wód. Nie wiemy nawet, ile dokładnie toksycznych substancji znajduje się pod powierzchnią morza. Minister Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej oraz dyrektorzy Urzędów Morskich powinni dokonać ich inwentaryzacji i ocenić zagrożenie dla flory i fauny. W raporcie czytamy jednak, że przez niemal 70 lat nikt się tym nie zajął. Dlatego NIK zawnioskował do rządu oraz instytucji odpowiedzialnych za ochronę środowiska o jak najszybszą interwencję.

Źródło zdjęcia: Kichigin / Shutterstock

Podziel się: