Francja płaci wysoką cenę za zanieczyszczenie powietrza – finansową i społeczną. Mimo to parlamentarzyści właśnie przegłosowali likwidację tamtejszych stref czystego transportu. To jednak nie przesądza o ich przyszłości. – Przewiduję, że Rada Konstytucyjna odrzuci ten projekt – komentuje w rozmowie z redakcją Tony Renucci z inicjatywy Respire, której celem jest poprawa jakości powietrza w kraju.
Szacuje się, że z powodu zanieczyszczenia powietrza we Francji przedwcześnie umiera każdego roku ok. 47 tys. mieszkańców. Emisje pochodzą głównie z ogrzewania i transportu – mowa tu przede wszystkim o tlenkach azotu i drobnym pyle zawieszonym – zwłaszcza na terenach mocno zurbanizowanych.
W ciągu ostatnich lat Komisja Europejska dwukrotnie pozwała Francję do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) za brak działań na rzecz poprawy jakości powietrza.
ZFE na zakręcie
Problem dostrzegła również krajowa Rada Stanu (której funkcję można porównać do Naczelnego Sądu Administracyjnego w Polsce), która pięć lat temu nałożyła na państwo grzywnę w wysokości 10 mln euro za niewystarczające działania na rzecz walki z zanieczyszczeniami. To i tak nie jest rekordową sumą, bo ta padła rok później – władze musiały ponieść karę w wysokości 20 mln euro z powodu trującego powietrza w największych miastach kraju.
Jedną z głównych odpowiedzi na wyroki i kary finansowe była decyzja o wprowadzeniu stref niskoemisyjnej mobilności (ZFE – Zones à Faibles Émissions, odpowiednik polskich Stref Czystego Transportu) w 25 największych aglomeracjach w kraju. Te zaczęły działać w 2019 roku, objęły kolejne miasta i, zdaniem badaczy, przyczyniły się do ograniczenia zapadalności na choroby układu oddechowego, zwłaszcza astmy dziecięcej. Mimo to władze próbują wycofać się z tego rozwiązania.
Jeszcze w 2024 roku we francuskim parlamencie powstała komisja, powołana do prac nad rządowym projektem ustawy o uproszczeniu życia gospodarczego. Projekt z czasem znacznie się rozrósł, wprowadzając kolejne rozwiązania, które miałyby ułatwić działania przedsiębiorstw. We wprowadzonych poprawkach znalazł się szeroko komentowany przepis, dotyczący właśnie zniesienia strefy niskoemisyjnej mobilności.

SCT we Francji do likwidacji? Eksperci studzą emocje
“Wnoszący te propozycje uznali, że choć poprawa jakości powietrza jest celem godnym pochwały, to negatywny wpływ stref czystego transportu na społeczeństwo uzasadnia decyzję o ich zniesieniu” – pisaliśmy na łamach SmogLabu.
W kwietniu 2026, Zgromadzenie Narodowe (izba niższa francuskiego parlamentu) niewielką większością przegłosowało projekt ustawy upraszczającej życie gospodarcze, tym samym zatwierdzając zniesienie ZFE. Krótko później projekt poparł Senat. Decyzja nie jest jednak ostateczna – teraz wszystko zależy od głosu Rady Konstytucyjnej, czyli najwyższej instytucji sądownictwa konstytucyjnego.
– Przewiduję, że Rada Konstytucyjna odrzuci ten projekt, ponieważ nie ma związku między tym przepisem a projektem ustawy, co jest niezgodne z Konstytucją – komentuje dla SmogLabu Tony Renucci, dyrektor zarządzający francuskiej organizacji pozarządowej Respire, której celem jest poprawa jakości powietrza w kraju.

Spór o strefy również w Polsce
Debaty wokół zniesienia ZFE są podobne do tych, które pojawiły się w Polsce w związku z wprowadzeniem Stref Czystego Transportu. Prawa strona francuskiej sceny politycznej przekonuje, że w ten sposób dochodzi do dyskryminacji uboższej części społeczeństwa, której nie stać na zakup mniej emisyjnych samochodów. Renucci nie ma jednak wątpliwości, że prawdziwe motywacje decydentów są inne:
– Przegłosowanie ustawy wynika z chęci osiągnięcia korzyści politycznych przez skrajnie prawicową partię, która zdecydowanie sprzeciwia się ZFE. Niektóre inne partie bardzo obawiają się spadku popularności na rok przed kolejnymi wyborami prezydenckimi, więc nie chcą podejmować żadnego ryzyka – komentuje.
Główną partią opowiadającą się przeciwko ZFE jest Zjednoczenie Narodowe (Rassemblement National), które od lat konsekwentnie działa na rzecz likwidacji stref niskoemisyjnej mobilności. To również trzecia największa siła we francuskim parlamencie. Liderka partii, Marine Le Pen, po kwietniowym głosowaniu w jednym z wywiadów nazywała ZFE “karzącym ekologizmem” i “społecznym apartheidem”, powołując się do tego na prawo do swobodnego przemieszczania się po Francji.
„Nie można udawać, że wyzwań nie ma”
Dyrektor Respire podkreśla tymczasem:
– Nie można udawać, że wyzwań w związku z działaniem ZFE nie ma. Trzeba zaopiekować takie potrzeby jak pomoc osobom ubogim, których nie stać na zmianę pojazdu i zakup bardziej nowoczesnego lub elektrycznego auta. Ale właśnie dlatego musimy przedstawić konkretne rozwiązania, zamiast pozwalać skrajnej prawicy krzyczeć, że nie będzie już można wyjeżdżać do centrów miast.
Te same argumenty przeciwko SCT w Polsce podnosi Konfederacja, powołując się przy tym na propozycje zniesienia francuskich ZFE.
“To wyraźny sygnał, że nawet w tak poprawnie politycznym kraju jak Francja szaleństwa klimatystów nie są akceptowane (…) W Polsce opór przeciwko takim strefom wykluczenia rośnie i wiele wskazuje na to, że przynajmniej w niektórych miastach uda się zablokować ich wprowadzenie!” – czytaliśmy na profilach społecznościowych Konfederacji jeszcze na długo przed kwietniowym głosowaniem.
Czekając na “dobry” moment
Czy potencjalna likwidacja ZFE może realnie wpłynąć na sytuację w Polsce? Zapytaliśmy o to mec. Miłosza Jakubowskiego z fundacji Frank Bold:
– Prawodawstwo francuskie nie ma oczywiście bezpośredniego przełożenia na prawo i działania samorządów w Polsce. Natomiast spodziewam się, że przeciwnicy SCT będą bardzo chętnie powoływali się na sytuację we Francji. Usłyszymy na pewno wiele głosów, że skoro nawet bogaci Francuzi wycofują się z tego typu ograniczeń, to tym bardziej nie stać na nie nas, „biednych” Polaków – przekonuje.
Mec. Jakubowski obawia się przy tym, że na tego typu głosy podatni będą nie tylko zaciekli przeciwnicy wszelkich działań proekologicznych, ale też bardziej umiarkowani politycy i samorządowcy.
– Już teraz często słyszymy od nich, że ograniczenia takie jak SCT są oczywiście ważne i potrzebne, ale “to jeszcze nie ten moment” – przekonuje.
Ekspert przypomina przy tym, że głównym celem tworzenia SCT jest zapobieganie przedwczesnym zgonom i poważnym chorobom, wywoływanym przez wysokie stężenia zanieczyszczeń pochodzących z ruchu pojazdów, przede wszystkim dwutlenku azotu.
W Polsce, podobnie jak we Francji, z powodu smogu umiera w Polsce ok. 40 tys. osób rocznie. Populacja naszego kraju jest jednak mniejsza, a stężenia zanieczyszczeń nierzadko większe, co stawia nas w niechlubnej unijnej czołówce, obok Bułgarii czy Węgier.
– Czy rodzicom dzieci chorujących na astmę albo pacjentom onkologicznym też powiemy, że ich zdrowie jest co prawda ważne, ale to jeszcze nie ten moment, by o nie zadbać? W sytuacji pogłębiającego się kryzysu ochrony zdrowia powinniśmy tym bardziej koncentrować się na działaniach zapobiegawczych – uważa.
Krok w dobrą stronę
Przyszłość ZFE jest obecnie głównym tematem wokół smogu we Francji. Warto jednak wspomnieć także o działaniach lokalnych gmin na rzecz ograniczenia zanieczyszczania powietrza. Mowa tu o zakazach używania otwartych kominków, które to, jak podaje portal The Connexion, mają zostać wprowadzone do końca tego roku w niemal 700 francuskich gminach. Ten sposób ogrzewania jest jednym z największych źródeł zanieczyszczeń powietrza w pomieszczeniach.
“Kary za nieprzestrzeganie przepisów mogą być surowe – w wielu gminach grzywny sięgają 450 euro, a w Lille nawet 1500 euro. W przypadku ponownego naruszenia grzywny mogą ulec podwojeniu” – czytamy na łamach portalu. Alpejski departament Isère zdecydował się nawet pójść o krok dalej i stopniowo zakazuje używania starych pieców opalanych węglem.
Biorąc pod uwagę, że w Francji istnieje ponad 35 tys. gmin, powyższa liczba może nie robić wielkiego wrażenia. Mimo to, jak podkreśla Guillaume Muller, członek kolektywu Air Santé Climat (złożonego z lekarzy, naukowców i przedstawicieli organizacji), to warty odnotowania krok w stronę poprawy zdrowia publicznego. Dodaje przy tym:
– Obecnie nie planuje się jednak żadnych kontroli ani powoływania wyspecjalizowanych funkcjonariuszy, którzy mieliby czuwać nad przestrzeganiem tych przepisów, co z pewnością nie przyczynia się do ograniczenia emisji zanieczyszczeń – komentuje dla Smoglabu Muller.
Podkreśla także, że zakaz powinien obejmować wszystkie paliwa stałe, czyli najbardziej szkodliwe dla środowiska, w tym te stosowane w urządzeniach „wysokowydajnych” czy certyfikowanych na gęsto zaludnionych obszarach miejskich.
Oczywiście, istnieją alternatywne i zdrowsze sposoby ogrzewania, jak pompy ciepła. Jednak, jak mówi Guillaume Muller, drewno pozostaje najtańszą metodą ogrzewania, kwalifikującą się do dotacji i ulg podatkowych. W odpowiedzi na tę politykę, kolektyw Air Santé Climat apelował do Ministerstwa Transformacji Ekologicznej:
“Rozwój energetyki drzewnej na gęsto zaludnionych, już silnie zanieczyszczonych obszarach, jest niezwykle szkodliwy dla zdrowia mieszkańców i powinien zmusić nas do wprowadzenia zakazu stosowania wszystkich urządzeń grzewczych opalanych drewnem w dużych miastach”.
Czy sukces da się utrzymać?
Zgodnie z celami polityki krajowej i unijnej, Francja zamierza obniżyć emisje niektórych zanieczyszczeń powietrza (w tym PM2.5) o 50 proc. do 2030 roku. W ciągu ostatnich dwóch dekad rzeczywiście odnotowano znaczącą redukcję zanieczyszczeń, jednak sukces ten niej jest dany raz na zawsze.
– W ubiegłym roku po raz pierwszy odnotowano wzrost zanieczyszczeń w regionie paryskim i likwidacja ZFE z pewnością tu nie pomoże – ocenia Tony Renucci. Z kolei Guillaume Muller uważa, że rząd Francji musi podjąć ambitniejsze działania na rzecz walki ze smogiem, w tym wprowadzić surowsze przepisy dotyczące emisji zanieczyszczeń.
Dla francuskiej skrajnej prawicy poprawa jakości powietrza nie jest jednak priorytetem. Tymczasem przedstawiciel Zgromadzenia Narodowego, Jordan Bardella, według najnowszych sondaży cieszyłby się dużym poparciem w zbliżających się (kwiecień 2027) wyborach prezydenckich, zapewniając sobie miejsce w drugiej turze.
Czas pokaże, czy kwestia zdrowia płuc obywateli okaże się istotnym elementem przyszłorocznej kampanii wyborczej.
–
Zdjęcie tytułowe: shutterstock/frantic00



