Co dziesiątego pożaru można uniknąć. Przez decyzję rządu będzie ich jeszcze więcej

73
0
Podziel się:

Eliminując palenie sadzy w kominie liczba interwencji straży pożarnej zmalałaby o 10 proc. Tak wynika z pilotażowych badań dla woj. śląskiego. Jednak ostatnie decyzje rządu mogą zadziałać wprost przeciwnie – interwencji i pożarów będzie jeszcze więcej. Wyjaśniamy dlaczego.

Sadza w kominie to powszechne zjawisko i powód pożarów w gospodarstwach domowych. Powstaje najczęściej, gdy spalamy paliwa stałe o dużej wilgotności. Na przykład świeżo ścięte i nieleżakowane drewno, torf czy węgiel brunatny. To m.in. dlatego nie powinno się mokrych paliw spalać, a lokalne uchwały antysmogowe wprost podają dopuszczalny poziom wilgotności.

Tymczasem Sejm przegłosował właśnie dalsze zawieszenie zakazu sprzedaży węgla brunatnego niespełniającego norm jakościowych. Przedsiębiorcy sprzedający taki węgiel nie będą karani, a państwowe sklepy już wprowadziły węgiel brunatny do swojej oferty. Dlaczego to nie jest dobra informacja? Ze względu na wysoką wilgotność węgiel brunatny ma znacznie niższą kaloryczność. Aby uzyskać tyle samo ciepła co z węgla kamiennego należy go spalić nawet trzy razy więcej.

Spalanie węgla brunatnego emituje także więcej tlenków siarki, rtęci czy popiołu. Ponieważ trzeba go spalać znacznie więcej niż w przypadku tradycyjnego paliwa – z kopciuchów do naszych płuc trafi więcej szkodliwych substancji. Kolejnym aspektem jest sprawa bezpieczeństwa. – Rozpoczyna się sezon grzewczy. Wraz z nastaniem tego okresu, ilość wyjazdów strażaków do pożarów sadzy w kominach, poddaszy i dachów drastycznie wzrasta. W wielu przypadkach udałoby się uniknąć pożarów, gdyby właściciele obiektów dbali o kominy odprowadzające produkty spalania z pieców ogrzewających ich domy – przekonują strażacy z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Radomiu.

Na śląsku płonie 8 kominów dziennie

Sprawę palącej się sadzy zbadali działacze Fundacji 360!. Z danych przekazanych przez Komendy Państwowej Straży Pożarnej w 20 powiatach i miastach objętych badaniem wynika, że w 2019 roku na badanym terenie kominy płonęły 930 razy. Sezon grzewczy trwa ok. 6 miesięcy, a badaniem objęto dwie trzecie funkcjonujących komend z województwa śląskiego można założyć, że między październikiem a marcem płonie w województwie średnio 8 kominów dziennie. Jest to więc zjawisko powszechne, nie incydentalne, jak mogłoby się wydawać – przekonują autorzy raportu.

Z przeprowadzonych analiz wynika, że na części obszarów województwa problem występuje jeszcze częściej. Na przykład w powiecie cieszyńskim co piąty wyjazd do pożaru oznaczał interwencję wywołaną palącą się sadzą. W powiecie żywieckim – 18 proc., a w Bielsku-Białej i powiecie bielskim 17 proc. W Rybniku i powiecie rybnickim za 16 proc. pożarów odpowiada zapalenie się sadzy.

– Uśredniając te wyniki okazuje się, że gdyby wyeliminować zjawisko palenia się sadzy w kominie, to udałoby się zmniejszyć konieczność interwencji straży pożarnej w województwie aż o ponad 10 proc. – przekonuje Emil Nagalewski z Fundacji 360!.

Co jeśli sadza się zapali?

Jak nie dopuścić do pożaru? Przede wszystkim stosować paliwa stałe odpowiedniej jakości, szczególnie pod kątem wilgotności. Z pewnością należy zrezygnować z nieekonomicznego, niebezpiecznego i trującego węgla brunatnego. Drewno, którym palimy powinno być leżakowane. Komin powinien być regularnie sprawdzany pod kątem zalegającej sadzy. Zaniedbanie tej kwestii naraża nas nie tylko na pożar, ale też na mandat. A co jeśli sadza w kominie się zapali?

  • W pierwszej kolejności musimy zaalarmować o tym zdarzeniu straż pożarną oraz wygasić palenisko. Pamiętajmy o zamknięciu dopływu powietrza do pieca zarówno od dołu jak i od góry. Dozorujmy na całej długości przewód kominowy czy nie występują pęknięcia – przekonują strażacy z PSP w Radomiu.
  • Ważne żeby do palącego komina nie wlewać wody. Gaszenie wodą może doprowadzić do popękania przewodu, a nawet jego rozerwania. Po pożarze sadzy w kominie należy wezwać kominiarza, aby dokonał wyczyszczenia przewodów i zwrócił uwagę na ich stan techniczny. Należy pamiętać, iż przez nieszczelne przewody wędrują palące się cząstki materiału palnego lub bardzo gorące gazy spalinowe, w tym groźny, niewyczuwalny tlenek węgla – podkreśla Komenda Miejska PSP z Radomia.

Czytaj także: Tej zimy powietrze w Polsce będzie brunatne

Pełna wersja raportu Reagowanie straży pożarnej i nadzoru budowlanego na pożary sadzy w kominie dostępna jest tutaj.

Zdjęcie tytułowe: shutterstock/Belish

Podziel się: