Pakiet zimowy. Fot. Friedemann W.-W.

Prof. Tadeusz Skoczkowski: Co możemy zyskać na pakiecie zimowym?

– Przykre jest to, że my w ogóle na takie propozycje i regulacje rzadko patrzymy przez pryzmat tego, co możemy zyskać, doszukując się tego, co możemy stracić. Nie pytamy, czy poniesienie kosztów w okresie przejściowym, nie będzie służyć temu, że skorzysta cała gospodarka i społeczeństwo – mówi o pakiecie zimowym prof. Tadeusz Skoczkowski.

Zróbmy ukłon w stronę tych, którzy nie wiedzą lub wiedzą mało. Co to jest pakiet zimowy?

Pakiet zimowy to przygotowana przez Komisję Europejską propozycja bardzo szerokiej zmiany zaleceń, dyrektyw i rozporządzeń związanych z energetyką. Pakiet zawiera zestaw regulacji zorientowanych na utrzymanie konkurencyjności UE w erze transformacji rynków energetycznych w kierunku czystej energii. Pakiet Zimowy zawiera również rozwiązania wspierające rozwój zdecentralizowanego wytwarzania energii elektrycznej oraz jej magazynowania w celu rozwoju tzw. energetyki obywatelskiej. Przez wiele lat funkcjonowania różnych dyrektyw część mechanizmów działała lepiej, inne gorzej. Założono, że przyszedł czas, by dokonać podsumowania i uznano, że niektóre trzeba wzmocnić, inne zreformować lub usunąć. Zdecydowano się także skorelować polityki klimatyczną i energetyczną, które dotąd nie zawsze były dopasowane.

To są dwie główne przesłanki tego, że ogłoszono pakiet zimowy.

Dlaczego to jest ważne?

Jest tak ważne, jak ważna jest dla nas energia i jak ważne jest dla nas środowisko. Sektor energetyczny uchodzi, chyba słusznie, za najbardziej szkodliwy, gdy o nie chodzi. Pomiędzy polityką energetyczną i ochrony środowiska istnieje sprzeczność. Część ludzi mówi, że z uwagi na technologie, które stosujemy, nie da się ich pogodzić a energetyki zrównoważyć. Inni mówią, że nie tylko jest to możliwe, ale ze względu na klimat – konieczne. W tym konflikcie górę wezmą interesy środowiska. To energetycy muszą dostosować się do wymogów środowiska. Obserwujemy jak transformacja w energetyce się dokonuje.

Wbrew utrwalonym schematom działania.

Ona musi odbywać się przy mocnym wsparciu politycznym, ponieważ jest łamaniem monopolu i przyzwyczajeń energetyki, co do technologii, zachowań, traktowania klientów. Te sprawy były przez długi czas ułożone. Od końca lat 90. ubiegłego wieku rynek energii, w którym dominował sektor wytwarzania, zaczął się zmieniać. Między innymi za sprawą działań Komisji Europejskiej. Teraz w centrum jej polityki są prawa i obowiązki konsumentów. Jest to część pakietu zimowego, który ma zbudować nowe relacje konsumenckie. Obecnie przewaga jest po stronie energetyki. Komisja chce by były one bardziej partnerskie. Obywatele mają wziąć odpowiedzialność za transformację systemu energetycznego. Strategia opiera się na trzech głównych flarach: umocnieniu pozycji konsumenta jako uczestnika rynku; urzeczywistnieniu koncepcji inteligentnych domów i sieci oraz nacisku na zarządzanie danymi i ich ochronę.

Energia – czysta, konkurencyjna i bezpieczna

Pakiet ma bilansować interes energetyki i środowiska. W jaki sposób?

Poprzez łamanie monopolu energetyki. Pakiet wskazuje jednej i drugiej stronie prawa i obowiązki. Energia jest towarem. Towar ma odbiorców. Komisja potrząsa energetyką mówiąc: to są wasi odbiorcy, mają prawo do energii, która ma być czysta, konkurencyjna i bezpieczna. To trzy przymiotniki, które bardzo trudno zdefiniować, ale są one dobrze odbierane przez społeczeństwo. Dotąd między nami i dostarczającymi energię był w zasadzie jedynie rachunek za nią.

Komisja chce to zmienić?

Chce wprowadzić nowe metody komunikacji. Pokazać czym jest energia, że trzeba ją oszczędzać, że każde jej niepotrzebne zużycie ma koszt ekologiczny. Chce także pokazać, że my konsumenci mamy prawa. Choćby takie, by spółki energetyczne uczyły nas jak energię oszczędzać i by część przedsięwzięć mających na celu oszczędność energii była wykonywana u odbiorców wrażliwych. Pakiet zimowy bardzo mocno stawia sprawę tego, by dotyczyło to zwłaszcza tych, których dotyka ubóstwo energetyczne. Takie rozwiązania od wielu lat istnieją na przykład w Anglii. Komisja stwierdza, że to jest dobra metoda i trzeba ją rozszerzać na całe społeczeństwo Unii Europejskiej. Moim zdaniem powinniśmy przyklasnąć temu pomysłowi.

Z jakiego powodu?

Pracując nad osiągnięciem celów oszczędności energetycznej i ekologicznego, realizujemy jednocześnie cel społeczny. Pomagamy ludziom, którzy nie mogą zakupić energii w ilości potrzebnej, by godnie żyć.

Jak ma to wyglądać w praktyce?

Praktycznie to się odbywa poprzez systemy oszczędzania energii. Dyrektywa o efektywności energetycznej z 2012 roku nakłada na podmioty, które czerpią zyski ze sprzedaży energii, obowiązek jej oszczędzania. To brzmi nieco paradoksalnie ale jest uzasadnioną społecznie dużą ingerencją władzy w działalność gospodarczą. By ją złagodzić wprowadzono coś, co nazwano usługami energetycznymi. Komisja Europejska mówi spółkom: nie sprzedawajcie kilowatogodzin energii, tysięcy metrów sześciennych gazu, sprzedawajcie usługę energetyczną – to, by ludzie siedzieli w ciepłych i oświetlonych mieszkaniach, by nie brakowało jej w pojazdach, i wszędzie tam gdzie jest potrzebna.

W ten sposób rozdzielamy zysk od ilości „towaru”.

Zależność Unii Europejskiej od importu nośników energii jest rosnąca i wynosi ponad 55 proc. Płacimy ponad 500 mld euro rocznie za importowane nośniki energii. Europa próbuje więc zrobić wszystko, by nie obniżając komfortu życia, energii zużywać jak najmniej. To jest motywacją działań związanych z efektywnością energetyczną. Dlatego też Komisja mówi spółkom energetycznym, by sprzedawały nie „towar”, gdzie zysk zależy od ilości, tylko usługę, gdzie płaci się za dostęp do komfortu, na przykład ciepła, światła w naszych domach.

Zapis w dyrektywie o efektywności energetycznej z 2012 roku, który jest przełożony na polską ustawę o efektywności energetycznej, zmusza podmioty działające na tym rynku do corocznego zmniejszania zużycia energii. Ten mechanizm przymusza sektor energii do oszczędzania. Bez jego zaangażowania ten proces będzie przebiegał bardzo opornie. Trzeba go więc zainteresować, bo jest to sektor, który ma bardzo duże zasoby intelektualne, ludzkie i kapitałowe, tym by stanął po stronie chcących oszczędzać energię.

Co najważniejszego pana zdaniem zmienia pakiet zimowy?

Komisja zdecydowała się nie dokonywać żadnej gwałtownej zmiany. Usunięto to, co nie działało. Wzmocniono mechanizmy udane. Na przykład wspomniany obowiązek oszczędzania energii, który może być realizowany na różne sposoby. W Polsce i kilkunastu innych krajach europejskich, na przykład Włoszech czy Francji, działa system białych certyfikatów. Obowiązek można jednak realizować metodami alternatywnymi – zachętami, podatkami, ulgami czy kształceniem odbiorców. Ważne jest to, by osiągnąć efekt 1,5 proc. zaoszczędzonej energii rocznie.

Pakiet zimowy w Polsce

Jakich zmian można oczekiwać w Polsce?

W Polsce panuje przekonanie, że pakiet jest dla nas niekorzystny, ponieważ prowadzi do dekarbonizacji gospodarki i przedłuża obowiązek oszczędzania poza 2020 rok, który był zapisany wcześniej. Komisja chce by rynek energii wyprodukowanej z odnawialnych źródeł był coraz bardziej europejskim rynkiem wewnętrznym. Stopniowo będzie wprowadzany mechanizm, który naszym sąsiadom umożliwi korzystanie z naszych narzędzi wsparcia energetyki odnawialnej. Celem jest między innymi obniżenie cen energii dla odbiorców końcowych. U nas jest to jednak odbierane jako coś, co zaszkodzi naszemu sektorowi energetycznemu, ale też konsumentom. Przykre jest to, że my w ogóle na takie propozycje i regulacje rzadko patrzymy przez pryzmat tego, co możemy zyskać, doszukując się tego, co możemy stracić. Nie pytamy, czy poniesienie kosztów w okresie przejściowym, nie będzie służyć temu, że skorzysta cała gospodarka i społeczeństwo.

Tymczasem Komisja Europejska wprowadzając regulacje stara się bardzo starannie oszacować koszty oraz przyszłe korzyści, które odniosą Europejczycy. Dlatego pakiet zimowy ma ponad 1000 stron. Z tego zaledwie kilkadziesiąt stanowią propozycje zmian w przepisach prawnych. Reszta to uzasadnienie, które zawiera analizę trendów, symulacje, wyliczenia kosztów oraz zysków. Wytłumaczenie dlaczego zdecydowano się na takie, a nie inne rozwiązanie.

Co w takim razie możemy zyskać?

Zdecydowane polepszenie stanu środowiska. Bardzo dużo mówimy na temat polityki klimatycznej. Moim zdaniem podejście do niej jest w Polsce emocjonalne. Sprowadzamy ją w dużej mierze do wiary. Tymczasem, gdy chodzi o polityków, nieroztropnie jest mówić, że nie wierzy się w politykę klimatyczną, w zmiany spowodowaną przez człowieka. To błąd. Faktem jest, że nie jesteśmy w stanie w 100 proc. udowodnić, iż coraz częstsze katastrofy naturalne, które widzimy w przyrodzie, są spowodowane działalnością człowieka. Pozostaje nam 5 proc. niepewności. Jednak nad tym, co dzieje się wokół nas i co wynika z protokołu podpisanego w Kioto, porozumienia paryskiego, należy się zastanawiać. Ci którzy nie zastanawiają się nad skutkami negowania polityki klimatycznej, a jednocześnie kształtują naszą politykę energetyczną, popełniają nadużycie w stosunku do całego społeczeństwa. Polityka klimatyczna jest największym motorem zmian zachodzących w polityce energetycznej. Nie dostrzeganie tego jest nadużyciem. Twierdzenie, że energia z odnawialnych źródeł jest droga, jest nieuprawnione. Zresztą mówienie, że energia powinna być tania, wywołuje mój sprzeciw. Ona nie musi być tania. Koszty muszą być takie, by umożliwić odbiorcom jej zakup, ale jednocześnie gwarantować to, by dostawy były niezawodne i bezpieczne dziś, jutro oraz pojutrze. Pojęcie taniej energii jest ryzykowne. To pierwszy mit, który męczy polityków.

Mit bezpieczeństwa energetycznego

Jaki jest drugi?

Męczy ich także bezpieczeństwo energetyczne. Mit tego, że zapewniają nam je surowce, które są „nasze”. Dziś bezpieczeństwo zapewnia stabilny globalny rynek surowców energetycznych. On gwarantuje wykorzystanie naszych zasobów i korzystanie z zasobów innych krajów. W każdym razie politycy kochają ten temat, a nie znajduje on dobrej odpowiedzi, jak chodzi o definicje tego, co jest bezpieczeństwem energetycznym dla naszego i przyszłych pokoleń. Oczywiście dywersyfikacja, zakup nośników energii z różnych źródeł jest środkiem bardzo dobrym, ale też drogim. A potrafimy wyliczyć inne metody zwiększania bezpieczeństwa energetycznego. W tym efektywność energetyczną, odnawialne źródła energii, wzrost znaczenia generacji rozproszonej, świadomość społeczeństwa, zmiana jego nawyków. O tym jednak zapominamy.

Zobaczymy, jak to działa

Czy propozycje zawarte w pakiecie zimowym są wystarczające?

Przede wszystkim na razie to jest tylko propozycja. Będzie wymagała poważnej dyskusji na forach europejskich. Kraje członkowskie niechętnie pozwalają Komisji na wtrącanie się w sektor energetyczny, który zawsze znajduje się pod specjalną ochroną rządów narodowych. Zobaczymy więc, co wyjdzie z negocjacji. Nie uważam, by jakikolwiek zapis w pakiecie zimowym był rewolucyjny. To raczej ewolucja i wzmocnienie tego, co działa. Unia Europejska ma nakreślony plan, by do 2050 roku emisja CO2 zmniejszyła się o 85-90 proc. To oznaczałoby praktycznie całkowitą dekarbonizację sektora energetycznego. Moim zdaniem obecne propozycje nie wystarczą, by ten cel osiągnąć. Przy wielu z nich zapisano zresztą zastrzeżenie: „zobaczymy, jak to działa”.

Sama Komisja jest zobowiązana do tego, by po kilku latach dokonać oceny skuteczności swojego działania. Z jednej strony osiąganie założonych celów ograniczania emisji, a z drugiej realizacji celów społecznych. Bardzo uważnie liczy się na przykład nowe miejsca pracy w sektorze odnawialnych źródeł energii i podkreśla, że mają zastępować stanowiska tracone w tych związanych z energetyką konwencjonalną. Komisja mówi, że powstało ich więcej niż ubyło.

Brak strategii

Jak wygląda perspektywa wdrażania dyrektywy budynkowej w Polsce? Stan domów jest zły.

Jest kiepsko. Pomimo zasług różnych podmiotów, w tym polityków, którzy kiedyś stworzyli programy wsparcia termomodernizacji. Moim zdaniem dyrektywa budynkowa została w Polsce źle odczytana. Ominięto wiele jej przepisów i nie dostrzeżono, że ona niesie szansę dla nas. Na przykład taką, by kupując albo wynajmując dom lub mieszkanie wiedzieć, jakie będą koszty jego utrzymania. To bardzo dziwne, że wciąż kupując mieszkanie patrzymy na cenę metra kwadratowego, pytamy w jakiej znajduje się miejscowości lub dzielnicy, ale nie zadajemy sobie pytania, ile wydamy na rachunki, czy to jest budownictwo energooszczędne.

To sprawy znajdujące się w centrum pakietu.

W pakiecie zimowym zwiększenie efektywności energetycznej budynków jest jednym z priorytetów. Obecnie około 70 proc. budynków w Europie nie spełnia wymogów efektywności energetycznej. 40 proc. energii całkowitej w Unii Europejskiej jest zużywana w budynkach, to zdecydowanie więcej niż transport i przemysł. W Polsce udało nam się stworzyć karykaturę tego, co nakazywała nam ta dyrektywa. Standardy efektywności są wciąż niskie. Nie przykładamy do niej wagi, kiedy stawiamy nowe budynki. W ten sposób marnujemy ogromny kapitał społeczny. Zapisano tam wymóg opracowania wieloletniej strategii renowacji budynków. W związku z tym przejrzałem ostatnio to, co Polska przedstawiła jako strategię. Wniosek mam taki, że to nie jest strategia. To jest jakiś dokument, który zawiera wiele technicznych danych i opisów, ale na pewno nie spełnia kryteriów strategii. Negatywnie oceniają ją również analizy unijne

Jest szansa na to, że taka strategia powstanie?

Gdybyśmy mieli odwagę, to tak. Jeżeli jakakolwiek siła polityczna zaproponuje Polakom, zwłaszcza w małych miastach i na wsi, głęboką modernizację zasobów mieszkaniowych, to ta siła polityczna zyskałaby bardzo duży argument przy przebudowie naszego społeczeństwa. To produkt polityczny. A ciekawe jest i to, że w dyrektywie budynkowej pojawiają się teraz zapisy, które wprowadzają wymóg uwzględniania stacji do ładowania samochodów elektrycznych. To pokazuje, że na energetykę trzeba patrzeć zdecydowanie szerzej…

Na przykład?

Połączenie elektromobilności oraz rozwój odnawialnych źródeł energii, daje wspaniałą możliwość dopasowania tych dwóch sektorów do siebie. Korzystania z taniej energii do ładowania samochodów, kiedy ktoś inny jej nie potrzebuje. Gdy nie ma tak dużego zapotrzebowania w gospodarstwach domowych oraz przemyśle. Wiele krajów Europy mówi: my wtedy będziemy ładować nasze auta, a jeżeli będzie potrzeba, to te samochody będą stanowić magazyn energii. Wielką trudnością, która jest nie do końca rozeznana, jest synergia różnych niepołączonych dotąd obszarów działalności gospodarczej. Technologii wodorowych, OZE, e-mobilności, magazynowania energii, możliwości jej przesyłu na dalekie odległości. Kraje, które zbudują zrównoważoną energetykę i opanują działanie inteligentnych sieci przesyłowych, zyskają ogromną przewagę technologiczną.

Znaczenie wymienionych technologii rośnie.

Wiele krajów producentów nośników energetycznych przekonuje się boleśnie, że wprawdzie zarabiają na ich eksporcie, ale muszą ponosić duże koszty dopasowania swoich systemów do wymogów najnowszych technologii. Technologii, które kupują tam, gdzie sprzedają nośniki energii.

To stanowi przyczynek do zastanowienia się nad tym w jaki sposób energetyka w Polsce powinna przyczyniać się do rozwoju innych sektorów gospodarki. Zamykaliśmy nasze stocznie w czasie, gdy w innych krajach produkowały one wieże i inne elementy konstrukcyjne do elektrowni wiatrowych. Pewna dalekowzroczność i umiejętność połączenia celów gospodarczych oraz społecznych, to jedno z większych wyzwań, które stoją przed politykami. Wąskie patrzenie na przyszłość energetyki, patrzenie przez pryzmat jednego nośnika energii, brak jej wpisania w szerszy obraz kraju to grzech, który życzyłbym sobie oglądać jak najrzadziej, w szczególności wśród polityków.

Szansa dla kraju

Dostaje pan wolną rękę i może z pakietem zimowym zrobić, co chce. Co pan zmienia?

Nie zmieniałbym nic. Przejrzałbym to, co Komisja proponuje i jakie to ma konsekwencje dla Polski. Ale nie od strony kosztów i wysiłku. Od strony szans. Zwróciłbym uwagę na to, gdzie gospodarka i społeczeństwo mogą zyskać. Nie zawahałbym się nad poniesieniem kosztów w perspektywie 2030 roku. Zastanowiłbym się, jaki może być twórczy wkład Polski w ostateczną wersję tego, co zaproponowała Komisja. Przyjrzałbym się okresom derogacji, mechanizmom finansowym wsparcia dla krajów, których nie stać na tak szybkie przystosowanie do wymogów. Wystrzegałbym się krytyki pakietu i umacniania przekonania w społeczeństwie, że tysiącstronicowy pakiet został przygotowany po to, by utrudnić nam życie i podnieść wysokość rachunków za energię. Pokazywanie kosztów, bez pokazywania korzyści, które możemy wynieść z tego jako naród, jest błędem. Mając dwa COP-y w Polsce zmarnowaliśmy dwie okazje do pokazania zalet i wad polityki klimatycznej. Gdybyśmy wrócili do tego, co media pokazywały przed wielkimi spotkaniami odbywającymi się w Polsce, mielibyśmy wizję czegoś przykrego, wiążącego się z kosztami dla kraju. Prawie nikt nie mówił, że to jest także szansa dla nas.

Ten obraz prezentuje się zwykle w czerniach.

Ja zawsze przyrównuję efektywność energetyczną do zdrowego odżywiania. Dawniej wystarczyło mniej jeść i pić, by schudnąć. W tej chwili sytuacja wokół energetyki jest taka, że trzeba mniej pić, mniej jeść, ale także się gimnastykować. Dostrzegamy cel, interes, a nawet konieczność takich działań, ale nie znajdujemy w sobie energii, by to zrobić. Wykorzystałbym więc pakiet zimowy oraz COP, który ma się odbyć w przyszłym roku w Katowicach, do zaprezentowania społeczeństwu zalet i kosztów związanych z polityką klimatyczną. Nie znalazłem jednak nic takiego, co by zapalało czerwone światło. Oczywiście pojawia się tam dekarbonizacja, ale ja bym chciał znaleźć taką drogę do niej, która nie będzie prowadziła nas na margines Europy, jak chodzi o sprawy ochrony środowiska, powietrza, wykorzystania wody. Stać nas na tę drogę, ale wymaga ona dialogu, między innymi w obszarze działań naukowych oraz wzrostu świadomości społeczeństwa.

Któremu dziś mówi się najwyżej „co” ma robić, nie mówiąc „dlaczego” ma to robić?

Pozostawianie społeczeństwa w błogim stanie myślenia, że energia po prostu skądś się bierze i będzie tania, jest niebezpieczne. Nie każdy obywatel musi znać technologie energetyczne i rozumieć szczegóły funkcjonowania sektora energetycznego, ale każdy powinien mieć najprostszą świadomość, że energię trzeba oszczędzać, że ona kosztuje i oprócz rachunków, które płacimy, są ogromne koszty środowiskowe i zdrowotne. Potrzebuje świadomości, że energia musi kosztować i może być droższa. A zadaniem rządu jest to, byśmy płacąc rachunki byli przekonani, że ich wysokość jest najniższą możliwą opłatą za komfort korzystania z energii, czystej i bezpiecznej. Dziś i w przyszłości. To zadanie, które jest niesłychanie zaniedbane. Mit Polski opartej na węglu, mit tego, że energia musi być tania, paraliżuje rzetelną dyskusję na temat jej znaczenia w naszym życiu. Polityka klimatyczna jest coraz powszechniej społecznie i politycznie akceptowalnym globalnym procesem, i jako taka jest ważnym stymulatorem i kryterium wyboru kierunku rozwoju społeczeństw.

Prof. Tadeusz Skoczkowski – Prof. zw. dr hab. inż., pracownik naukowy Instytutu Techniki Cieplnej Politechniki Warszawskiej – kieruje Zakładem Racjonalnego Użytkowania Energii. W latach 1999-2010 pracował w Krajowej Agencji Poszanowania Energii S.A. na stanowisku prezesa zarządu. Jest członkiem Advisory Group on Energy w programie Horyzont 2020 i Enery Platform Euro-CASE. Od roku 1994 jest Sekretarzem Naukowym Komitetu Elektrotechniki PAN.

Rozmowa pierwotnie ukazała się w “Efektywność Energetyczna w Polsce. Przegląd 2017.”

Fot. Friedemann W.-W./Flickr. Licencja: CC.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o