Udostępnij

Co to jest „local content” i jak pomaga regionom?

05.04.2026

Polska debata o rozwoju gospodarczym od lat opiera się na dwóch filarach: przyciąganiu inwestycji zagranicznych oraz dużych projektach infrastrukturalnych, takich jak Centralny Port Komunikacyjny. Oba są potrzebne – ale dziś coraz wyraźniej widać, że nie wystarczą – pisze dr Mateusz Piotrowski*, prezes Centrum Reform i Solidarności.

W ostatnich latach coraz wyraźniej widać, że wiele polskich sektorów przemysłowych dociera do granicy konkurencyjności, jak wskazywał niedawno ekonomista Krzysztof Mroczkowski podczas pierwszego posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. polityki przemysłowej.

Model rozwoju oparty na integracji z europejskim rynkiem przyniósł Polsce ogromny sukces po 1989 roku, ale dziś coraz wyraźniej widać jego granice. Konkurencyjna ze strony Chin  – stosujących od lat narzędzia polityki przemysłowej – się zaostrza. A gospodarki europejskie, w tym niemiecka, dostają zadyszki. Co nie pozostaje bez wpływu na przedsiębiorstwa polskie, powiązanemocno z europejskimi kontrahentami i rynkami zbytu.

Jednocześnie zmienia się kontekst geopolityczny.

Gospodarka w cieniu geopolitycznego ryzyka

Polska jest państwem wschodniej flanki Unii Europejskiej i NATO. Nawet jeśli nie dojdzie do otwartego konfliktu zbrojnego, nie można wykluczyć, że działania hybrydowe ze strony Rosji będą kontynuowane. Sabotaż infrastruktury energetycznej, kolejowej czy cyfrowej nie jest już niestety scenariuszem niewyobrażalnym – także dla zagranicznych inwestorów.

Nie oznacza to, że inwestycje zagraniczne znikną z Polski. Oznacza natomiast, że regiony nie powinny opierać swojej strategii rozwoju wyłącznie na ich przyciąganiu. Jeśli lokalna gospodarka funkcjonuje głównie dzięki zewnętrznym inwestorom, władze publiczne znajdują się często w trudnej pozycji negocjacyjnej. Region jest wtedy – mówiąc wprost – „na musiku”.

Dlatego obok polityki przemysłowej państwa i przyciągania inwestycji w nowe sektory potrzebny jest trzeci filar: wzmacnianie miejscowych obiegów gospodarczych. W wielu krajach Europy rozwija się w tym celu podejście określane jako Budowanie Miejscowego Dobrobytu (Community Wealth Building).

Podstawowa idea jest prosta. Samorządy, które są w wielu regionach realizując zadania samorządu są często jednymi z najważniejszych podmiotów zamawiających usługi – powinny dbać o to, by wydawane przez nie pieniądze krążyły w miejscowej gospodarce, w miejscowych firmach, które płacą podatki na miejscu. Chodzi o to, by pieniądz krążył na miejscu – w Koninie, Kutnie czy Tomaszowie Lubelskim – zamiast “wyciekać” do firm płacących podatki w Warszawie czy Luksemburgu.

Osiągnąć ten cel można poprzez rozwijanie lokalnych łańcuchów dostaw, wspieranie przedsiębiorstw zakorzenionych w regionie oraz – co szczególnie istotne – mądre wykorzystywanie zamówień publicznych. Nie chodzi tu koniecznie o nowe wielkie wydatki publiczne, ale o bardziej strategiczne wykorzystanie wydatków istniejących.

Dotychczas wielu samorządowców obawiało się uwzględniania innych kryteriów – oprócz kryterium najniższej ceny – w zamówieniach publicznych, bojąc się oskarżeń o naruszenie zasad europejskiego jednolitego wspólnego rynku i nieuprawnioną pomoc publiczną.

Jednak w najbliższym czasie możemy się spodziewać raczej wzmocnienia nacjonalizmów gospodarczych nie wahających się sięgać po narzędzia promowania “local content”. Stąd konieczność “sprytnego” używania prawa zamówień publicznych. Także przez samorządy. Zwłaszcza, że sama Komisja Europejska – np. w rekomendacjach przygotowanych przez ekspertów START, ze wsparciem Stowarzyszenia Pacjent Europa oraz WOES – wskazała na istniejące już w europejskim prawie “furtki” pozwalające na mocniejsze docenienie miejscowych firm w procesie zamówień publicznych.

Pieniądz krąży na miejscu

Polski sektor publiczny co roku wydaje setki miliardów złotych na usługi, dostawy i inwestycje. Kluczowe pytanie brzmi: gdzie trafiają te pieniądze?

Coraz więcej państw i samorządów zaczyna to zmieniać. Wprowadzają rozwiązania wspierające tzw. lokalną zawartość gospodarczą – miejscowy „local content”. Oznacza to takie projektowanie zamówień publicznych, by większą szansę na ich realizację miały firmy działające w danym regionie lub tworzące lokalne miejsca pracy i tu odprowadzające podatki, z których następnie finansowane są takie usługi jak szkoły, przedszkola czy remonty dróg.

Kluczowa zaleta takiego podejścia jest jednak jeszcze inna. Region, który posiada mocniej rozwinięty własny ekosystem gospodarczy, nie jest skazany wyłącznie na przyciąganie inwestorów z zewnątrz. Może więc prowadzić z nimi rozmowy z innej, mocniejszej pozycji.

Stabliniejsza Polska powiatowa

Największe miasta przyciągają kapitał, inwestycje i wysokopłatne miejsca pracy. Wiele mniejszych miast i regionów nie ma jednak takiej pozycji. Ich gospodarka opiera się często na kilku dużych zakładach przemysłowych lub na sektorach szczególnie wrażliwych na zmiany koniunktury. W takich miejscach każde zamknięcie fabryki czy ograniczenie produkcji ma ogromne konsekwencje społeczne.

Programy oparte na Budowaniu Miejscowego Dobrobytu sprawdzały się regionach, które mierzą się z szokiem po zamknięciu przemysłu, takich, jak Preston w Północnej Anglii. W Polsce elementy tych rozwiązań zaadaptowano w Wielkopolsce Wschodniej. Dzięki środkom z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji i programowi “Droga do zatrudnienia po węglu” powstała tam m.in. spółdzielnia SAT Industry, założona przez byłych pracowników ZE PAK ze wsparciem miejscowego Wielkopolskiego Ośrodka Ekonomii Społecznej (WOES). Dziś realizuje m.in. zamówienia dla Wojska Polskiego, remontując ciężki sprzęt.

Uzupełnienie, nie alternatywa

Budowanie Miejscowego Dobrobytu nie jest alternatywą dla polityki przemysłowej państwa ani dla inwestycji zagranicznych. Jest ich uzupełnieniem. Potrzebujemy  dużych projektów infrastrukturalnych, wspierających narodowy “local content”. Potrzebujemy inwestycji kapitału międzynarodowego, zwłaszcza firm używających AI do skokowego zwiększenia materiałowej i energetycznej efektywności produkcji przemysłowej. Jednak w warunkach rosnącej niepewności geopolitycznej warto równolegle wspierać modele rozwoju, które zwiększają odporność gospodarki.

Silniejsze gospodarki regionalne i lokalne – o czym przypomniała niedawna Strategia Rozwoju Polski do 2035 roku – oznaczają większą stabilność całego kraju. W świecie, w którym bezpieczeństwo i gospodarka coraz częściej się ze sobą splatają, taka stabilność może okazać się jednym z cenniejszych zasobów.

*Dr Mateusz Piotrowski – prezes Centrum Reform i Solidarności (dawniej Pacjent Europa). Współtwórca programu „Rynek Pracy: Instrukcja Obsługi”. Absolwent UW i University of Nottingham.

Zdjęcie tytyłowe: shutterstock/Dziurek

Autor

SmogLab

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.