„Młodzi powyjeżdżali”. Trzy miasta z najgorszym powietrzem leżą w górach

90
0
Podziel się:

W zakończonym sezonie grzewczym w dolnośląskiej Nowej Rudzie przez prawie sto dni występowały „dni smogowe” – wynika z raportu Polskiego Alarmu Smogowego i HEAL Polska. Kolejne w zestawieniu Sucha Beskidzka i Żywiec zmagały się ze smogiem ponad trzy dni w tygodniu. Smog dusił mieszkańców tych miejscowości pomimo wyjątkowo ciepłej zimy. Tymczasem, mimo złej jakości powietrza w minionym sezonie smogowym rząd zdecydował się zawiesić normy jakości węgla na kolejne 3 miesiące.

Autorzy raportu „Chorzy na smog” przypominają, że „dni smogowe” są wyjątkowo szkodliwe dla zdrowia. Wystarczy tylko kilka godzin wdychania smogu, by pojawiły się zauważalne skutki zdrowotne. Należą do nich: złe samopoczucie, bóle głowy, irytacja, ataki astmy i duszności.

Nie tylko południe Polski

Na 211 miejscowości objętych monitoringiem pyłów zawieszonych PM10 aż 180 nie spełniało rekomendacji Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) dotyczącej maksymalnej liczby „dni smogowych”, czyli takich o zbyt wysokim stężeniu pyłu PM10. Najgorszy pod tym względem stan powietrza odnotowano w Nowej Rudzie (96 dni z przekroczeniem normy WHO). Kolejne miejsca na podium zajęły Sucha Beskidzka (79 dni) oraz Żywiec (72 dni). Choć problem, jak co roku najmocniej dotyczył południa Polski, w pierwszej dziesiątce miast z najgorszym powietrzem znalazły się Nowe Miasto Lubawskie z warmińsko-mazurskiego, oraz wielkopolska Mosina.

Z kolei najwyższe średnie stężenie dobowe pyłu PM10 – odnotowane w Żywcu – było niemal 5-krotnie wyższe niż zaleca WHO. Powyższa sytuacja miała miejsce pomimo tego, że wielu mieszkańców oszczędzało opał, obniżając temperaturę w domach, a zima była dość łagodna. Mieliśmy aż o 20 proc. mniej dni sprzyjających smogowi (śr. temp. poniżej 0°C, wiatr poniżej 3 m/s) niż pięć lat wcześniej.

– Pomimo wyjątkowo ciepłej zimy okazało się, że sezon grzewczy 2022/23 dla mieszkańców wielu miejscowości był bardzo ciężki. Tradycyjnie w czołówce widzimy te same miejscowości: Nową Rudę, Suchą Beskidzką czy Żywiec i Pszczynę. Ale ważne jest, byśmy ujrzeli problem szerzej: te miasta są reprezentantami setek, polskich miejscowości, gdzie zanieczyszczenie powietrza wciąż jest bardzo wysokie, ale brakuje tam danych pomiarowych – skomentowała ranking Anna Dworakowska z Polskiego Alarmu Smogowego.

„Dni smogowe” mają fatalny wpływ na zdrowie

– O chorobach przewlekłych z powodu smogu mówi się dużo, o konsekwencjach narażenia krótkoterminowego niewiele albo wcale – mówi Weronika Michalak z HEAL Polska. – Niesłusznie, bo przekroczenia dopuszczalnych limitów wskazują, że ten problem to chleb powszedni mieszkańców polskich miast. To, że my lub nasze dzieci są rozdrażnione, zirytowane, boli nas głowa, może być konsekwencją oddychania zanieczyszczonym powietrzem. Niestety jednodniowa ekspozycja może prowadzić nawet do poważnych skutków zdrowotnych, np. udaru mózgu czy zawału serca. Ten wpływ widać wyraźnie w badaniach i statystykach szpitalnych – dodaje.

Nawet krótkotrwały wzrost stężenia drobnych pyłów zawieszonych o 10 µg/m3 przekłada się na wzrost ryzyka zgonu z powodu udaru mózgu o aż o 11 proc. – Gołym okiem widać, że w okresie grzewczym, w miejscach i regionach, które są eksponowane na zanieczyszczenia powietrza, wzrasta liczba osób chorych i zgonów – podsumowuje lek. Tomasz Karauda, specjalista chorób wewnętrznych.

Autorzy raportu zwracają uwagę, że poprawa jakości powietrza to proces wymagający działań na wszystkich szczeblach politycznych. Niestety z końcem kwietnia rząd przedłużył zawieszenie norm jakości węgla do końca lipca. Oznacza to, że węgiel marnej jakości trafi do pieców i kotłów również w nadchodzącym sezonie grzewczym. – Podejrzewałbym, że w ubiegłym roku sprowadzono bardzo dużo węgla niskiej jakości. Jak słyszymy, zalega on dziś na hałdach. Być może więc przedłuża się zawieszenie norm właśnie dlatego, że rząd chce sprzedać go obywatelom. Brak norm może stać się okazją do naciągania klientów i sprzedawania kiepskiego paliwa – komentował dla SmogLabu decyzję rządu Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego.

„To nie jest miejsce do spokojnego życia i zakładania rodziny”

Relacje mieszkańców najbardziej zanieczyszczonych miejscowości jasno pokazują, że jakość powietrza przekłada się na jakość życia.

– Tutaj regularnie czuć po prostu duszący smród. Nie da się ukryć, że nasze powietrze jest zatrute. Młodzi od dawna uciekają z Nowej Rudy. Oni są świadomi, że to nie jest zdrowe. To nie jest miejsce do spokojnego życia i zakładania rodziny – powiedziała SmogLabowi pani Stanisława, emerytka z Nowej Rudy.

Młodzież powyjeżdżała, ale starsze pokolenia w większości przywykły do tego, czym oddychają. Ludzie po prostu się do tego przyzwyczaili

Julian Golak, przewodniczący dolnośląskiego Polskiego Klubu Ekologicznego

Dolnośląscy aktywiści podkreślają, że problem smogu dotyczy wielu miast w regionie. Pokazała to, chociażby wysoka pozycja Lwówka Śląskiego w zestawieniu. – Problem tkwi w specyfice miasteczek. Gęsto zabudowane starymi kamienicami w centrach położonych na dnie dolin górskich, w których pali się w piecach kopciuchach. To przepis na tragiczny smog — ocenia sytuację Krzysztof Smolnicki z Dolnośląskiego Alarmu Smogowego.

Dlatego też dla Dolnego Śląska najważniejsze są środki na likwidację kopciuchów i docieplenie starych kamienic. To one stanowią najpoważniejsze zagrożenie. – W ramach rządowego programu Czyste Powietrze od lat mamy środki na rozwiązanie problemu w domach jednorodzinnych. Fundusze dla kluczowych dla jakości powietrza wiekowych domów wielorodzinnych dopiero się pojawiają, ale wymagają jeszcze poprawienia — podsumowuje Smolnicki.

Zdjęcie: David Jancik/Shutterstock

Podziel się: