Dolny Śląsk z projektem uchwały antysmogowej. “To jest kwestia naszego być lub nie być”

– Dane dotyczące smogu przerażają. Rocznie na Dolnym Śląsku umiera trzy tysiące osób, uzdrowiskom grozi upadek, koszty leczenia mieszkańców rosną. My tej uchwały potrzebujemy – mówi Krzysztof Smolnicki z Dolnośląskiego Alarmu Smogowego.

Jakie są główne założenia w projekcie tej uchwały?

Mówiąc krótko: do końca 2023 roku we Wrocławiu i w uzdrowiskach mają zniknąć piece na paliwa stałe. W pozostałej części województwa do końca 2023 roku wszystkie indywidualne piece mają spełniać standardy piątej klasy emisyjności. Od 2018 roku ma obowiązywać zakaz instalowania pieców gorszych niż piąta klasa w nowych budynkach oraz zakaz używania odpadów węglowych, węgla brunatnego i paliwa z niego zrobionego. To kluczowe założenia dla całego Dolnego Śląska.

Zaraz po przedstawieniu projektu uchwały pisaliście, że teraz ważna będzie dyskusja nad sposobami jej wprowadzenia. Jak według Dolnośląskiego Alarmu Smogowego powinna być wprowadzona?

W naszym przekonaniu ta uchwała jest niezbędna. Mamy jednoznaczną ekspertyzę zleconą przez Wrocław, która pokazuje, że rozwiązaniem zapewniającym jakość powietrza zgodną z przepisami prawa jest zakaz ogrzewania paliwami stałymi. Dla mieszkańców, według badań, najpilniejszą potrzebą jest polepszenie jakości powietrza – tak odpowiedziało ponad 90 procent respondentów. Wrocław kandyduje do tytułu zielonej stolicy Europy. W związku z tym wszystkim nie widzimy innego rozwiązania, jak przyjęcie tej uchwały. Co najmniej w takiej formie, w jakiej została zaproponowana.

Ale w jaki sposób to zrobić? Istotne są trzy punkty. Po pierwsze, potrzebna jest pełna inwentaryzacja wszystkich pieców. Urząd miejski posiada wiedzę o piecach w mieszkaniach komunalnych, których jest u nas sporo, ale co do pozostałych – mamy tylko szacunki. A jeśli mamy planować działania, musimy znać problem. Potrzebujemy informacji, żeby zarządzać zmianą – chociażby po to, żeby dobrze rozplanować finansowanie czy wybrać rozwiązania pod kątem różnych możliwości technicznych. Inwentaryzacja jest ważna także, żeby uniknąć pomyłek. Teraz miasto, w ramach innego programu, wymienia piece w mieszkaniach prywatnych. Nie dysponuje informacją, jakie tam było źródło ogrzewania. A zdarza się, że ludzie wymieniają sobie piec na węglowy na chwilę, przychodzi komisja, widzi taki piec i przyznaje dofinansowanie na jego wymianę. Jeśli miasto nie ma szczegółowych badań, do takich sytuacji może dochodzić.

Po drugie potrzebny jest nam konkretny plan działań – w którym roku które piece będzie trzeba wymienić. Musimy mieć cele pośrednie i sprawdzać, czy je realizujemy, żebyśmy się nie obudzili w 2023 i nie zauważyli, że nic się nie udało. I trzecie działanie, które jest niezbędne, czyli plan finansowania, wymagający debaty publicznej. W jaki sposób wydatkujemy pieniądze związane z uchwałą? Czy dopłacamy najuboższym, a jeśli tak to jakie są kryteria ubóstwa? Jakie kwoty są potrzebne? Skąd mają pochodzić. Te trzy kroki są niezbędne, żeby uchwała nie została tylko martwym przepisem na papierze.

W projekcie jest też zapis dotyczący uzdrowisk. Tam także będzie obowiązywać zakaz palenia paliwami stałymi.

Dolny Śląsk ma największą liczbę uzdrowisk. To jest ważny atut naszego regionu –  stawiamy na kurorty. Odebranie miejscowościom statusu uzdrowisk, w związku ze złą jakością powietrza, oznaczałoby upadek. Dlatego zakaz nie jest dla nich karą, a próbą ratowania.  Niestety, dolnośląskie kurorty znajdują się w górach i na pogórzu, a ich centra położone są w dole. Jeśli nie usunie się pieców na paliwa stałe, problem pozostanie. Dolny Śląsk, z powodów historycznych różni się od innych województw – sporo tu na ziemiach zwanych dawniej odzyskanymi mieszkań komunalnych. Często na starówkach miast, również w uzdrowiskach, mieszkania te zajmują mniej majętni ludzie, palący w piecach tym, co tańsze. Skoro są to lokale komunalne, gmina może je zmodernizować – docieplić i zmienić ogrzewanie, na przykład na gazowe. Jeśli kompleksowo podejść do tematu, koszty ogrzewania wcale nie muszą wzrosnąć. Gra pójdzie o pieniądze na inwestycje. Myślę, że uzdrowiska będą skłonne zgodzić się na takie rozwiązania, tylko potrzebują pomocy finansowej. Ale uważam, że to wsparcie finansowe powinny dostać – również dlatego, że jest to strategiczny produkt turystyczny regionu.

Mieliście jakieś sygnały od mieszkańców? Co oni myślą o pomyśle uchwały antysmogowej? Nie pytam tylko o sam Wrocław, ale także o mniejsze gminy.

Nie dysponujemy aktualnymi szczegółowymi badaniami, które by to pokazały. Ale mamy wyniki z zeszłego roku. Rozpoznawalność problemu – smogu i jego skutków zdrowotnych – była znacznie wyższa we Wrocławiu, niż poza nim. Wrocław, podobnie jak Kraków w Małopolsce, nie jest najbardziej zanieczyszczonym miastem w województwie. Tyle tylko, że we Wrocławiu działają aktywiści, dużo się o smogu mówi w mediach, a w tych lokalnych nieco mniej. To jasne, że poziom zrozumienia problemu jest nieco inny. Ale to się zmienia. Od stycznia tego roku prowadziliśmy z Radiem Wrocław akcję pomiaru jakości powietrza pyłomierzem w mniejszych gminach. Gdzie się nie pokazaliśmy, jakość powietrza była gorsza, niż się wszystkim wydawało. To daje do myślenia, ale nie wystarczy zapytać mieszkańców, czy są za czy przeciw. Trzeba im dać konkrety, pokazać, jakie zmiany są konieczne i jak mogą być przeprowadzone. Poza tym ważna jest edukacja. W moim przekonaniu im pełniejsza edukacja, tym większa akceptacja tych zmian. A edukowanie to już zadanie samorządów.

Właśnie, samorządy chcą współpracować? Są za zmianami? Za edukacją?

Dopiero się przekonamy, czy samorządy chcą się włączyć. Ale tak naprawdę ta akcja z pyłomierzami, którą prowadzimy od stycznia, jest w dużej mierze organizowana przy współpracy właśnie z nimi. Zapraszali nas burmistrzowie: Kowar, Złotego Stoku, Leśnej czy Wlenia. Pytaliśmy ich, dlaczego. Odpowiadali wyraźnie: chcemy pokazać mieszkańcom, że problem istnieje, że to nie jest jakaś sprawa wymyślona we Wrocławiu. Pytanie, jaka jest świadomość w innych gminach. Około 40 dolnośląskich gmin ma ogromny problem z zanieczyszczeniem powietrza. Teraz będziemy je testować, wysyłamy im propozycję programu edukacyjnego. Zobaczymy, czy się przyjmie.

Kiedy głosowanie nad uchwałą?

Propozycja marszałka to rezultat prac  powołanego przez niego zespołu. Teraz projekt idzie do konsultacji z gminami, na tej podstawie powstanie kolejna wersja dokumentu, który zostanie poddany szerszej debacie społecznej. W listopadzie uchwała ma być wprowadzona.

Przegłosują?

Marszałek złożył tę propozycję, więc on będzie za. Jeśli pojawi się blokada ze strony gmin, może być trudno. Ale przyglądając się pierwszym wypowiedziom polityków wrocławskich, można odnieść pozytywne wrażenie. Przedstawiciele wszystkich partii byli „za”. Niektórzy mówili, że istnieją różne „ale” – nikt jednak nie powiedział stanowczego „nie”. Mam nadzieję, że uda się wypracować taką formę uchwały, którą wszyscy poprą. A dane dotyczące oddziaływania smogu są przerażające. Rocznie trzy tysiące zgonów na Dolnym Śląsku, straconych co roku 1 600 000 osobodni pracy, koszty leczenia. Grozi nam też upadek kurortów. To jest kwestia naszego być lub nie być.

 

Krzysztof Smolnicki – ekolog, wegetarianin, aktywista. Jest liderem Fundacji EkoRozwoju oraz wiceprezesem Polskiej Zielonej Sieci. Działa także w Dolnośląskim Alarmie Smogowym.

Dodaj komentarz