Coraz więcej ludzi umiera z powodu upałów. Jak chronić się przed zagrożeniem?

561
0
Podziel się:

W klimacie umiarkowanym żyje się miło. A w każdym razie żyło się, bo od pewnego czasu zjawiska pogodowe z umiarem mają coraz mniej wspólnego. Odczuwamy to dotkliwie m.in. pod postacią upałów. Powodują one nie tylko spadek samopoczucia, ale również stanowią zagrożenie dla życia

Trzy z czterech najwyższych temperatur na świecie w historii pomiarów zarejestrowano w ciągu ostatnich trzech lat. Niebawem rekordy mogą padać co roku, bo klimat nieubłaganie się ociepla. Przekłada się to nie tylko na topnienie lodowców i zawirowania pogodowe, ale również stan naszego zdrowia. Upały powodują osłabienie i utrudniają codzienne funkcjonowanie. Dla niektórych mogą jednak być zabójcze. W grupie ryzyka znajdują się przede wszystkim osoby z problemami krążenia.

Czy świat zmienia się w rozgrzany piec?

Spiekota najbardziej daje się we znaki mieszkańcom krajów saharyjskich, a także Bliskiego Wschodu i krajów sąsiednich. To właśnie tam temperatura osiąga najbardziej ekstremalne wartości. W 2018 r. w Pakistanie zarejestrowano 53,7 °C. Rok wcześniej temperaturowy sufit przebił Kuwejt, gdzie odnotowano 53,9 °C. Te wskazania niepokojąco zbliżają się do wciąż niepobitego rekordu z 1913 r. W kalifornijskiej Dolinie Śmierci zarejestrowano wówczas 57 °C. Tyle że w Dolinie Śmierci, jak sugeruje nazwa, nikt się nie osiedla. Tymczasem z temperaturami zbliżającymi się do 50 °C musi mierzyć się coraz więcej mieszkańców świata. Poza Bliskim Wschodem dramatycznie jest również w krajach Sahelu, położonych na obszarze Sahary, oraz Indiach, gdzie od kilku lat regularnie dochodzi do upałów przekraczających 50 °C. W czerwcu tego roku w Radżastanie słupek rtęci wskazał 50,6 °C.

To temperatury, przy których życie staje się sportem ekstremalnym. Ilustrują to dane dotyczące zgonów wywołanych spiekotą. Zeszłoroczne upały w Pakistanie zabiły co najmniej 65 osób w ciągu trzech dni w samym tylko Karaczi, stolicy tego państwa. Słupek rtęci wskazywał wówczas 44 °C. Sytuację pogorszyły przerwy w dostawach prądu, które czasowo uniemożliwiały korzystanie z klimatyzacji. Niestety w ciągu całego sezonu upałowego umiera znacznie więcej osób. W 2015 r. łączną liczbę ofiar upałów w Karaczi oszacowano na ok. 1,3 tys. osób.

Giną ludzie i zwierzęta

Co prawda Pakistan to kraj odległy, ale jego obecna sytuacja może ilustrować nieodległą przyszłość Europy. Bo fale „saharyjskich” upałów docierają również na północ Starego Kontynentu, niewspominając o jego południowej części. Coraz częściej i dotkliwiej przekonujemy się o tym na własnej – nomen omen – skórze. Proces zresztą trwa od wielu lat, a dane ilustrujące jego następstwa dla zdrowia publicznego są miejscami szokujące. Przykłady? W 2003 r. wielodniowa fala upału zabiła aż 52 tys. osób w całej Europie. Z kolei zeszłego lata we Francji kanikuła doprowadziła do wzrostu liczby zgonów aż o 1,5 tys. w stosunku do statystycznej normy dla lipca i sierpnia.

Do podobnych sytuacji dochodzi również w Polsce – i to od dawna. W 1994 r. w ciągu dwutygodniowych upałów, podczas których najwyższa zanotowana temperatura wyniosła „raptem” 36,4 °C, z powodu gorąca zmarło 66 osób, z czego 30 w związku z chorobami układu krążenia. Niestety nad Wisłą jest coraz gorzej. 26 czerwca br. padł rekord wysokości czerwcowych temperatur w Polsce. W Radzyniu zanotowano 38,2 °C. Tak gorąco w czerwcu nie było nigdy w historii pomiarów. Poprzedni rekord, równe 38 °C, pochodził z 1935 r.

Upały dają się we znaki nie tylko ludziom, ale również zwierzętom. Na początku tego roku skrajnie wysokie temperatury w Australii doprowadziły do zgonu całe stado dzikich koni. Zwierzęta znaleziono martwe na odcinku 100 metrów w okolicy wyschniętego wodopoju. Temperatura na Antypodach przez dwa tygodnie utrzymywała się wówczas powyżej 42 °C. Był to najdłuższy okres takich upałów od 1940 r.

Jak upały wpływają na organizm?

Większość ludzi czuje się komfortowo w temperaturze między 20 a 27°C. O tak łagodnym lecie niedługo będziemy mogli tylko pomarzyć. Istotna jest również wilgotność powietrza. Idealnie, gdy mieści się w przedziale od 35 do 60 proc. Powyżej tych wartości wiele osób zaczyna odczuwać pogorszenie samopoczucia – tym większe, im większe jest „odchylenie”. Dwa, trzy stopnie Celsjusza powyżej przedziału komfortu nie robią zasadniczej różnicy. A przynajmniej nie powinny wpłynąć negatywnie na zdrowie. Organizm potrafi się dostosować do niestandardowych warunków. Jednak jego mechanizmy regulacyjne mają swoje ograniczenia.

Gdy temperatura otoczenia przekracza 30 °C, zaczynamy się pocić. To nasz podstawowy sposób obrony przed przegrzaniem się. Jest skuteczny, gdy pot może odparować z powierzchni skóry. Woda zamieniając się w parę musi bowiem pobrać z otoczenia dużą porcję ciepła, powodując tym samym obniżenie temperatury ciała. Jednak w warunkach wysokiej wilgotności pot nie wysycha na skórze, tylko się nagrzewa, zwiększając doznanie gorąca. Najgorzej pod tym względem jest w okolicach równika, gdzie z powodu skrajnie wysokiej wilgotności więcej wody osadza się na skórze, niż odparowuje.

Pod naszą szerokością geograficzną wilgotność jest na szczęście niższa. Mimo to na poceniu się jako mechanizmie termoregulacji możemy polegać w ograniczonym stopniu. Gdy organizm intensywnie pozbywa się wody, tracimy cenne elektrolity, czyli jony soli, niezbędne do prawidłowej pracy serca, mięśni, układu nerwowego i mózgu. Objawem ich niedoboru jest osłabienie, senność, drżenie i skurcze mięśni, obrzęki oraz zaburzenia pracy serca. Deficyt elektrolitów może również doprowadzić do omdlenia i spowodować bezpośrednie zagrożenie życia.

Udar bywa zabójczy

By uniknąć ubytku cennych minerałów, trzeba dbać o nawodnienie. Jednak nawet to może nas nie ochronić przed komplikacjami. Długotrwałe przebywanie w warunkach wysokiej temperatury grozi udarem cieplnym. To stan chorobowy spowodowany nagłym wzrostem temperatury ciała powyżej 40 °C. Zwykle stanowi on skutek pracy lub innego typu aktywności fizycznej w gorącym i wilgotnym środowisku. Objawia się m.in. osłabieniem, nudnościami, bólem głowy, bladością skóry i skurczami mięśni. Często występują wymioty i biegunka, w skrajnych przypadkach omamy, drgawki, a nawet śpiączka. Może także dojść do zgonu. Udar może doprowadzić do ostrej niewydolności niektórych narządów, jak nerki i wątroba. Co ciekawe, jego patogeneza nie jest znana. Naukowcy podejrzewają, że przegrzanie prowadzi do ogólnoustrojowej reakcji zapalnej, która uruchamia całą lawinę następstw fizjologicznych.

Komu grozi przegrzanie i jak się przed nim chronić?

Najbardziej zagrożone udarem oraz innymi skutkami zdrowotnymi związanymi z narażeniem na upały są:
– dzieci i starsi,
– osoby pracujące fizycznie,
– osoby przyjmujące leki przeciwalergiczne (antyhistaminowe), moczopędne i antydepresyjne,
– otyli,
– chorzy na cukrzycę i choroby serca.
Wysoka temperatura powoduje, że naczynia krwionośne ulegają rozszerzeniu, a serce musi intensywniej pracować, by tłoczyć krew do narządów. Problem narasta, gdy dochodzi do odwodnienia i może doprowadzić do niewydolności układu krążenia. Dlatego podczas upałów należy unikać picia kawy, mocnej herbaty alkoholu, a także nadmiernego wysiłku fizycznego. Warto również zrezygnować z jedzenia tłustych, słonych potraw, a także słodyczy i śmieciowej żywności. Wymagają one wzmożonego wysiłku trawiennego, pochłaniają też większe zasoby wody. Dietę lepiej oprzeć na lekkostrawnych, wegetariańskich posiłkach. Paradoksalnie dobrym sposobem na schłodzenie się podczas upałów jest picie gorących napojów, najlepiej naparów ziołowych. Ich wysoka temperatura zwiększa potliwość i pozwala pozbyć się nadmiaru ciepła. Podobny efekt wywołują pikantne potrawy. Ta sztuczka działa jednak tylko w warunkach niskiej wilgotności powietrza. Schronienia przed upałami można również szukać w ocienionych miejscach nad wodą i w gęstych lasach, które chronią przed promieniami słonecznymi.

Więcej upałów, więcej ozonu

Przebywanie poza obszarem miast jest wskazane tym bardziej, że podczas upałów na terenach zurbanizowanych rośnie stężenie ozonu. To skutek działania światła słonecznego na tzw. prekursory ozonu, najczęściej pochodzące z zanieczyszczeń transportowych, m.in. dwutlenek azotu i tlenek węgla. Ozon wprawdzie chroni nasze zdrowie w stratosferze, jednak bezpośredni z nim kontakt zwiększa ryzyko rozwoju nowotworów. Powoduje też inne groźne konsekwencje. Według badania z 2008 r. wzrost średniej temperatury o każdy stopień Celsjusza przekłada się na wzrost liczby zgonów o 22 tys. z powodu astmy i innych chorób układu oddechowego spowodowanych narażeniem na ozon.

Jak widać „antysmogowe” pożytki z ocieplania się klimatu są ograniczone. Wprawdzie zimą niska emisja jest niższa, na czym zyskuje jakość powietrza, ale bardziej upalne lata przekładają się na wzrost skażenia powietrza toksycznym gazem.

Grafika: Gellinger/pixabay

Podziel się:
Wesprzyj nas!

Ładowanie danych zbiórki...

Wesprzyj SmogLab!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o