Górne spalanie nie uwolni nas od smogu. Kopciuch pozostaje kopciuchem

370
10
Podziel się:

Tzw. górne spalanie jest prezentowane jako prosta i tania metoda, której promocja mogłaby pozwolić na poradzenie sobie z problemem polskiego smogu. Chcąc sprawdzić, czy tak rzeczywiście jest, Krakowski Alarm Smogowy zlecił Instytutowi Chemicznej Przeróbki Węgla badania potencjału promowanej metody. Najważniejszy wniosek jest taki: górne spalanie nie uwolni nas od smogu. Może za to być niebezpieczne dla tych, którzy zdecydują się je stosować.

Widząc, że przybywa gmin, w których promuje się tzw. górne spalanie, postanowiliśmy sprawdzić, czy ma to uzasadnienie w efektach, które przynosi stosowanie tej metody. Dlatego zdecydowaliśmy się, by sprawdzić to we współpracy z naukowcami z IChPW. Wyniki badań nie są optymistyczne. Górne spalanie jest metodą nieprzewidywalną i może być niebezpieczne. Z jednej strony dlatego, że często wzrastają emisje rakotwórczego benzo(a)pirenu. Ale nie tylko. Naukowcy z IChPW potwierdzili także, że w czasie spalania gwałtownie rosną temperatury w kotle, co zwiększa ryzyko awarii, rozszczelnienia, a nawet wybuchu kotła. – mówi Anna Dworakowska z Polskiego Alarmu Smogowego.

Badania przeprowadzone w Laboratorium Technologii Spalania i Energetyki, miały na celu przede wszystkim sprawdzenie, jaka jest emisja zanieczyszczeń z tradycyjnych kotłów przy stosowaniu metody palenia od góry oraz czy jest wystarczająco niska aby metodę tę uznać za skuteczne narzędzie do walki z zanieczyszczeniem powietrza. Pracownicy Instytutu Chemicznej Przeróbki Węgla w Zabrzu pracowali pod kierunkiem dr inż. Katarzyny Matuszek. Zespół przeprowadził szereg prób porównawczych przy zastosowaniu różnych kotłów i paliw.

Wyniki osiągnięte w ich trakcie wskazują, że przy zastosowaniu palenia od góry emisja pyłów bywa – choć nie jest tak zawsze, bo metoda jest nieprzewidywalna i w zasadzie każda próba przynosiła inne wyniki – niższa niż kiedy piec rozpala się tradycyjnie. Jednak nawet w próbach podczas których osiągnięto najlepsze rezultaty, były one kilku do kilkunastu razy wyższe niż w nowoczesnych piecach spełniających wymogi klasy 5 czy unijne normy „Ekoprojektu” i pozostawały na poziomie kotłów bezklasowych, tzw. kopciuchów. Zmieniały się jednak nie tylko poziomy emisji pyłów do atmosfery. Znaczące różnice dostrzeżono w poziomach emisji bardzo szkodliwego dla zdrowia, rakotwórczego benzo(a)pirenu. Te wzrastały nawet kilkukrotnie. Na przykład w czasie próby z drewnem prowadzonej w kotle komorowym emisja benzo(a)pirenu wzrosła 20-krotnie. Z 26 ug/m3 przy rozpalaniu „od dołu” do 525 ug/m3 przy rozpalaniu od góry. Na ogół nie było aż tak źle, jednak emisje powstające w czasie spalania węgla tą metodą okazały się być całkowicie nieprzewidywalne.

Podkreśla to dr inż. Katarzyna Matuszek z IChPW. – Przede wszystkim metoda rozpalania od góry jest nieprzewidywalna. Może być niebezpieczna. W wielu urządzeniach nie da się jej stosować. A warto zwrócić uwagę także na to, że były próby, w których zwiększała się ilość innych zanieczyszczeń, które wydostawały się z kotła – mówi.

– W każdej z przeprowadzonych prób emisje z kotłów rozpalanych od góry były wielokrotnie wyższe niż z kotłów klasy 5, a nawet najniższej klasy 3. Niestety nadal pozostawały one na poziomie pozaklasowego kotła zasypowego, potocznie zwanego kopciuchem – dodaje Anna Dworakowska z Polskiego Alarmu Smogowego.

TUTAJ można pobrać skrót raportu z badań.

A TUTAJ prezentację, która przedstawia ich wyniki.

Źródło: informacja prasowa KAS.

Fot. bartb_pt/Flickr.

Podziel się:

10 comments

  1. kominiarz 21 Kwiecień, 2017 am 30 11: 57 Odpowiadać

    Czy ktoś zwrócił uwagę na moc z jaką pracują badane piece 5 klasy i porównał wynikami palenia z mocną z jaką pracują podczas standardowego palenia? Dziś w laboratorium można uzyskać każdy wynik (co pokazał choćby VW). A przecież różnica w jakości spalin między spalaniem od góry i od dołu jest widoczna “gołym okiem”.

  2. HI-Q 23 Kwiecień, 2017 pm 30 12: 41 Odpowiadać

    Od dziś promujemy wściekłe kopcenie z komina. Jak dowiodły badania wściekłe kopcenie jest mniej emisyjne a niżeli palenie bez dymu. Badania są jednoznaczne (chociaż nie do końca) i wykonał je najjaśniejszy instytut który absolutnie nie miał interesu w tym żeby wyszły w odpowiedni sposób (czyt. nie mają chrapki na biznes polegający na sprzedaży błękitnego węgla. Nieprawdopodobne jak bardzo nadepnęliśmy na odcisk Alarmom Smogowym. My prości palacze oszczędzający własne pieniądze i zdrowie swoje i innych. A nie, przepraszam – zapomniałem. Kosztem swoich oszczędności mordujemy niewinne osoby zwiększając emisję zanieczyszczeń poprzez brak dymienia z komina. BRAWO Alarmy. Po trupach do celu !!!! Na szczęście zrobimy swoje badania w niezależnym laboratorium i wtedy możemy zacząć rozmawiać. Na szczęście popełniliście jednego “drobnego” błęda i pokazaliście także uczciwy wynik: http://czysteogrzewanie.pl/2017/04/instytut-orzekl-kopcenie-jest-bezpieczniejsze-i-zdrowsze-niz-palenie-od-gory/

  3. Lidia Kwiatkowska 27 Kwiecień, 2017 pm 30 17: 39 Odpowiadać

    Przecież badania jasno pokazują, że najlepiej jest palić piecami piątej klasy i tymi z certyfikatem Ecodesign, aby pozbyć się pyłu, czyli tzw. smogu. Racją jest, że wszystkie stare zwłaszcza węglowe “kopciuchy” nas trują (o czym świadczą statystyki). Na dodatek ludzie w takich piecach potrafią palić wszystko i wszystkim. Począwszy od śmieci komunalnych, po różne miały, mieszanki węgla. Robimy wszystko, aby zaoszczędzić jak najwięcej grosza na ogrzewaniu, ale czy warto oszczędzać na zdrowiu w sensie produkcji smogu? Większość społeczeństwa tłumaczy się, że nie ma pieniędzy na takie nowoczesne piece. A wiecie o tym, że można właśnie teraz otrzymać pokaźną sumę dofinansowania na tzw. piece EKO o których wyżej wspomniałam?! Wcale nie jestem jakąś biznesmenką, żeby tracić pieniądze z byle powodu. Są dotacje?Są! Można otrzymać dofinansowanie na kocioł i zaoszczędzić swoje pieniądze? Można! Można mieć porządny piec, który produkuje niską emisję pyłów? Można! To dlaczego tego nie zmienić? Mi si udało skorzystać z takiego dofinansowania. Z tego co wiem to cena węgla do pieców piątej klasy wcale się nie obniżyła, a na zimę ma kosztować nawet ponad 1000 zł tona. Dotacji też nie polecam brać na piece węglowe, bo tego węgla nie ma, bądź jest właśnie bardzo drogi. (Producent zastrzega sobie jakość paliwa do danego pieca w instrukcji). W razie kontroli, kiedy w piecu będzie się spalało “mix” węgla, zamiast tego przeznaczonego do kotła piątej klasy zmuszeni będą ludzie do oddania całości dotacji z odsetkami!! Nikt o tym głośno nie mówi, ale w umowie o dotacje są takie zapisy…tzw. “kruczki”. Palcie eko, świadomie i tanio.
    W moim przypadku jest to pelet.
    Pozdrawiam

  4. Piotr 8 Styczeń, 2018 pm 31 15: 11 Odpowiadać

    Czy możecie opublikować szczegółowe wyniki badań dla wszystkich kotłów oraz metodologię badania? Ilość węgla, czas spalania, dokładny opis metod rozpalania od dołu i od góry – czego użytko jako podpałki itd.?

  5. morsu 13 Grudzień, 2018 pm 31 20: 33 Odpowiadać

    czy ten „instytut naukawy” nie jest zainteresowany takimi „wynikami badań”? 😉 bo tezy badań dr. Miczurinów są… tendencyjne 🙂
    podoba mi się teza, że górne spalanie MOŻE prowadzić do gwałtownego wzrostu temperatury czy wybuchu 🙂 rozumiem że w instytucie kilka pieców im pierdykło w trakcie badań 🙂 są ofiary? chyba poległa rzetelność naukowa a tę ciężko będzie wskrzesić.
    A kto zapłacił za te badania? podobno tanie nie są 🙂
    Logika podpowiada mi tak – komu zależy na deprecjonowaniu technologii spalania górnego?
    Odp. Producentom drogich kotłów oraz wymyślaczom „ekologicznych błękitnych paliw” – czy to oni wybulili hajs na te „badania naukawe”?
    a co jeśli rzeczywiście górne spalanie jest rzeczywiście bardziej wydajne i mniej trujące?
    zyskamy na tym wszyscy szybciej niż damy radę wymienić stare piece. My zyskamy a producenci „eko” zarobią wolniej.
    to może smoglabie zastanów się po której stronie stoisz.
    Jeśli mleczarnia ogłasza wyniki badań „instytutów naukawych”, za które sama zapłaciła, że generalnie margaryna jest zdrowsza niż masło to mogę powiedzieć gdzie można sobie takie badania wsadzić 🙂
    siedzę właśnie przy kominku, w którym po raz pierwszy sprawdzam ampirycznie tę metodę spalania.
    Nie zaczadziło mnie, kominek nie wybuchł, od 4 godzin nie dotykałem drzwiczek, a w środku nadal żar i bije ciepełko 😉
    patrzyłem na komin – dymu brak, a zawsze był 😉
    moje prywatne doświadczenie – 1:0 dla spalania od góry. Logika i znajomość procesu spalania potwierdza tę obserwację.
    dziwne bo nie mam tytułu dochtóra „Instytutu” ChGW
    dla mnie na razie

Czy zgadzasz się z autorem?