Udostępnij

Jak polskie OZE radzą sobie zimą? Okazuje się, że całkiem nieźle

19.01.2026

Przez lata istniało przeświadczenie, że odnawialne źródła energii nie poradzą sobie w naszym kraju ze względu na warunki pogodowe. Głównym problemem miała być zima – okres, w którym często jest pochmurno, noce są długie, a wiatr nie zawsze wieje. Jednak przełom roku pokazał, że wcale nie musi tak być. Polska ma realne możliwości, by odchodzić od energetyki węglowej, choć jeszcze minie wiele czasu, zanim stanie się to faktem. Tymczasem już w 2026 roku zaliczymy kolejny skok w tym zakresie dzięki wiatrakom na Bałtyku.

Z roku na rok coraz więcej państw na świecie zwraca się ku źródłom odnawialnym. Powodem jest nie tylko problem emisji gazów cieplarnianych, ale także rosnąca opłacalność OZE w porównaniu z paliwami kopalnymi. Te ostatnie – jak wiemy – są nieodnawialne z punktu widzenia ludzkiej skali czasu.

Gdy skończą się zasoby węgla brunatnego, kolejne pokłady powstaną za kilkanaście milionów lat. Węgla kamiennego – nawet za około 300 mln lat. To skala trudna do wyobrażenia. Tymczasem złoża węgla, a także ropy i gazu, systematycznie się wyczerpują.

Nawet jeśli przyjąć tezę stawianą m.in. przez byłego prezydenta Andrzeja Dudę o węglu „na 200 lat”, pozostaje kwestia ekonomicznej zasadności jego wydobycia. Już dziś polskie złoża są na tyle trudne w eksploatacji, że państwo wydaje na górnictwo grube miliardy. W 2025 roku budżet musiał przeznaczyć blisko 10 mld zł na finansowanie działalności kopalń węgla.

OZE coraz bardziej użyteczne. Także zimą

Politycy (głównie z prawej strony sceny politycznej) wielokrotnie wypowiadali się krytycznie na temat „zielonej” energetyki. Padały argumenty, że OZE są nieopłacalne, kosztowne i – przede wszystkim – niestabilne. Oczywiście jeszcze 15–20 lat temu takie tezy mogłyby znaleźć szerokie poparcie. Jednak rozwój technologii oraz coraz większe trudności w wydobyciu paliw kopalnych skutecznie je obalają.

Przykładem jest przełom lat 2025 i 2026, czyli okres pełni zimy. Dane pokazują, że OZE potrafią radzić sobie zarówno z trudnymi warunkami pogodowymi, jak i krótkim dniem. Jak podaje „Tygodnik Gospodarczy” Polskiego Instytutu Ekonomicznego OZE miały spory wkład w produkcję energii elektrycznej w okresie od 24 grudnia do 6 stycznia.

– Śnieżyce i chłód nie są problemem dla energetyki wiatrowej, dzięki której dzienny udział OZE w produkcji energii elektrycznej netto w Polsce zbliżał się podczas przerwy świątecznej nawet do 40 proc. (najwięcej od października 2025 r.) – czytamy w artykule.

Dzisiejsze możliwości OZE są zupełnie inne niż jeszcze 20 lat temu. Turbiny wiatrowe wyposażone są w systemy odmrażania, dzięki którym mogą pracować nawet podczas silnych mrozów – do ok. –30 st. C. Z kolei śnieg na panelach fotowoltaicznych nie stanowi większego problemu. Biały puch zsuwa się z gładkiej, nachylonej powierzchni, a ich ciemny kolor dodatkowo sprzyja topnieniu śniegu w słoneczne dni.

Jakub Wiech z portalu Energetyka24 w swoim wpisie zwraca uwagę na potencjał OZE, który z roku na rok systematycznie rośnie. Eksperci z którymi rozmawiamy także wypowiadają się w podobnym tonie.

– Udział OZE w obecnym roku zwiększy się jeszcze bardziej dzięki przyłączaniu pierwszych elektrowni wiatrowych na Bałtyku. W takim systemie elektroenergetycznym jest coraz mniej miejsca na bloki węglowe – mówi dla SmogLabu Kajetan Nowak, specjalista ds. modelowania energetycznego w Fundacji Instrat.

Pogoda wciąż wyzwaniem, ale dane pokazują, że coraz mniejszym

„Tygodnik Gospodarczy” zwraca jednak uwagę, że nadal zdarzają się dni, w których zdolność OZE do generacji energii drastycznie spada. Przykładem są 5 i 6 stycznia 2026 roku, gdy słaby lub zerowy wiatr w połączeniu z dużym zachmurzeniem obniżył udział OZE do ok. 14 proc. Zdarzają się nawet okresy, w których produkcja z odnawialnych źródeł spada niemal do zera. To tzw. dunkelflaute – stan, gdy brakuje zarówno wiatru, jak i słońca.

Dzienny udział OZE w dostarczaniu energii elektrycznej do krajowego systemu energetycznego dla wybranych dni w procentach. Źródło: Energy Charts Info.

Powyższe dane pokazują różnice w możliwości produkcji energii elektrycznej z OZE. Polska dla przykładu 1 stycznia wykazała się naprawdę dużymi zdolnościami w generowaniu energii z OZE w swoim krajowym systemie energetycznym. To aż 43,4 proc. Jednak już 14 stycznia udział ten spadł do 21,1 proc.

Jeszcze lepiej widać to na przykładzie Niemiec. W pierwszy dzień stycznia ten kraj dzięki warunkom pogodowym mógł wygenerować więcej energii niż potrzebuje. Jednak już 14 stycznia moce znacznie spadły z uwagi na zmianę warunków atmosferycznych.

To pokazuje, że choć OZE radzą sobie coraz lepiej, wciąż pozostaje wiele wyzwań. Całkowite odejście od energetyki konwencjonalnej nie nastąpi szybko.

– Oczywiście, dunkelflaute jest wyzwaniem dla systemu elektroenergetycznego. Aby zapewnić ciągłość i bezpieczeństwo dostaw nie wyeliminujemy elektrowni cieplnych całkowicie, jedynie ograniczymy ich pracę do kilkuset godzin rocznie – zwraca uwagę Nowak.

Odnawialne źródła energią są coraz bardziej skuteczne, ale nie muszą być wspomagane przez wysokoemisyjne źródła energii, czego przykładem jest Szwecja. Tam około 1/3 miksu stanowi energetyka jądrowa.

Zanim atom, najpierw gaz

„Tygodnik Gospodarczy” zwraca uwagę, że stabilne dostawy energii elektrycznej będą coraz ważniejsze wraz z postępującą elektryfikacją ogrzewania i transportu. Oznacza to wzrost zapotrzebowania na prąd, który zastąpi węgiel, ropę czy drewno – wciąż powszechnie wykorzystywane do ogrzewania domów.

Energetyka oparta na spalaniu paliw pozostanie potrzebna jako zabezpieczenie stabilności systemu.

– Pod taki profil pracy bardziej przystosowane są elektrownie gazowe niż węglowe. Zauważyły to spółki energetyczne i nowe moce gazowe będą mieć podobny wolumen co wycofywane węglowe. Niewykluczone, że już za kilka lat bloki węglowe będą pełnić rolę zimnej rezerwy, uruchamianej wyłącznie w najbardziej kryzysowych sytuacjach. – mówi ekspert z Fundacji Instrat.

Na szybki rozwój atomu trudno dziś liczyć. Polska ma ogromne opóźnienia w porównaniu z krajami Europy Zachodniej, które zaczęły inwestować w energetykę jądrową pół wieku temu. Jak zauważa Nowak, atom może złagodzić problem, ale go nie rozwiąże.

– Ambitny program jego budowy – dwie elektrownie jądrowe po 3 bloki każda zapewniłyby maksymalnie około 25 proc. obecnego zapotrzebowania szczytowego w najtrudniejszych momentach.

„Od 2016 sabotujemy swój potencjał w lądowej energetyce wiatrowej”

Polska ma wciąż potencjał do rozwoju OZE, szczególnie energetyki wiatrowej, gdyż nasz klimat pozwala na skuteczne wykorzystanie wiatru. Tak, jak robią to od lat nasi zachodni sąsiedzi.

Nasz rozmówca mówi o tym, że dużo zależy od decyzji politycznych.

– Od 2016 całkiem skutecznie sabotujemy swój potencjał w lądowej energetyce wiatrowej. A szkoda, bo zmniejsza to nasze bezpieczeństwo energetyczne, gdyż w skali roku częściej i silniej wieje w miesiącach jesiennych i zimowych. Nowe polityki rządowe, pokroju KPEiK, także nie napawają optymizmem – według nich, w scenariuszu bazowym, już jesteśmy niemal na półmetku transformacji energetycznej – uważa Nowak

Gdyby nie decyzje polityczne, poparte brakiem wiedzy, a niekiedy wręcz ideologią, nasza sytuacja energetyczna wyglądałaby dziś inaczej.

Zdjęcie tytułowe: Shutterstock/nblx

Autor

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracujący od lat z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.