Jak w 12 minut kupiłem dwa kopciuchy, których już miało nie być na rynku

W latach 90. zakazano w Polsce reklamy wysokoprocentowych alkoholi. Nie oznaczało to jednak, że reklamy zniknęły. Zastosowano prostą metodę i wódka Bols zmieniła się w łódkę Bols. Niektórych to oburzało. Inni doceniali kreatywność. Doskonale pokazywało to narodową skłonność do traktowania prawa na „wicie, rozumicie”. Niby nie wolno, ale „wicie, rozumicie”, da się obejść.

Dziś metody podobne, choć niosącą skutki nawet gorsze, stosują producenci i sprzedawcy bezklasowych kotłów – tzw. „kopciuchów”. W październiku ubiegłego roku, przypomnijmy, weszło w życie rozporządzenie, które zakazuje ich sprzedaży, a także „wprowadzania do użytkowania”, czyli podłączania. Wyjątkiem jest sprzedaż kotłów, które wyprodukowano wcześniej, ale i ta miała się skończyć 1 lipca 2018 roku. Miała, bo polscy przedsiębiorcy znaleźli metodę, by zakaz obejść.

Sprzedaż kopciuchów jest bowiem zakazana, ale wszystko, co trzeba zrobić, by znów być „w prawie”, a przynajmniej w jego literze, bo raczej nie duchu, to zmiana nazwy takiego urządzenia.

Są dwie, a raczej trzy, główne metody obchodzenia zakazu. Na ciepłą wodę użytkową, na biomasę niedrzewną oraz na eksport. Podzwoniłem po producentach i sprzedawcach tego sprzętu.

Poczytajcie o czym rozmawialiśmy.

Ciepła woda użytkowa

Jeden z dużych dystrybutorów sprzedaje kotły, które są rasowymi kopciuchami. Może to robić dlatego, że w opisie urządzenia zapisano: „Stalowy kocioł grzewczy na paliwa stałe, wytwarzający ciepło tylko na potrzeby ciepłej wody użytkowej.” Paliwo? Węgiel, miał węglowy i drewno.

Zdziwiony tym, że kocioł, który jeszcze do niedawna służył do ogrzewania powietrza, teraz służy do ogrzewania wody, zadzwoniłem do nich, by ktoś pomógł mi wyklarować wątpliwości.

Rozmowa przebiegła tak:

– Dzień dobry. Mam pytanie dotyczące kotłów. Znalazłem coś na stronie. Chciałem dopytać.

– Tak jasne. Jaki model?

– Taki Klimosz Iron tam był. Zasypowy.

– Iron. Zasypówka. Stalowa.

– Taki. Tylko mam zastanowienie, bo szukam kotła zasypowego, a tam jest napisane, że on jest tylko do ciepłej wody.

– [Śmiech]. Wie pan, to jest spowodowane ustawą, która zakazała de facto producentom, wykonywać czegoś takiego. To jest zwykły kocioł, który można również podpiąć do instalacji centralnego ogrzewania.

– Czyli mogę podpiąć i będzie działał. To to samo, jak kiedyś było?

– Dokładnie. To tylko na papierze. To to samo, co kiedyś było. Normalny, zwykły kocioł.

– Bo się zastanawiałem. W sieci coś czytałem, że się zmienia z tymi kotłami.

– Ta ustawa miała dziwne zagmatwania i część producentów to wykorzystała.

[…]

– I tam jeszcze było napisane, że to też na drewno? Można też palić?

– Można. Spokojnie. To wielopaliwowy jest.

– I miałem też?

– Miałem też można spróbować. Tylko z jakością miału to różnie bywa.

Eksport i pellet

Kotły można też sprzedawać, kiedy są na eksport lub na biomasę niedrzewną. Jedne i drugi reklamuje firma, która – jak się chwali – jest producentem ekologicznych kotłów C.O. Chwila spędzona na stronie producenta wystarcza, by znaleźć dwa bliźniaczo podobne produkty.

Jeden to sprzedawany na eksport kocioł na węgiel.

Drugi to kocioł zasilany biomasą niedrzewną, którego nazwa różni się od tego pierwszego jednym słowem.

Przy tym drugim dało się znaleźć i taką, zgodną z prawdą, informację:

„Kocioł przeznaczony do spalania biomasy niedrzewnej nie podlega Rozporządzeniu Ministra Rozwoju i Finansów z dnia 1 sierpnia 2017r. w sprawie wymagań dla kotłów na paliwo stałe.”

Chcąc sprawdzić, czym różni się jeden od drugiego i czy nie uda mi się może kupić kotła na eksport (udałoby się tylko z działalnością gospodarczą zarejestrowaną zagranicą), zadzwoniłem do Biura Obsługi Klienta firmy. Rozmowa przebiegła tak, jak poniżej:

– Tomasz Borejza. Chciałem kupić kocioł. Zainteresowany jestem i chciałem zapytać, z kim mam o tym rozmawiać? Nie wiem, czy biuro obsługo klienta to koniecznie dobry adres?

– Proszę mówić. Jaki kocioł pana interesuje?

– Znalazłem na stronie i się zastanawiam. Na stronie macie kocioł „Standard”. Tylko tam jest napisane, że to są kotły tylko na eksport. I ja się zastanawiam, czy mogę to kupić u państwa, czy nie mogę? Jak to wygląda?

– Obecnie produkujemy kotły na biomasę niedrzewną i jest tutaj „Standard AGRO”. Tak, że jak najbardziej.

– Ale ten “Standard” to on był na węgiel?

– Tak. Ale od 1 października 2017 roku nie możemy produkować kotłów na węgiel i drewno. Dlatego w odpowiedzi na oczekiwania rynku produkujemy kotły na biomasę niedrzewną. I mamy tutaj odpowiednik Standarda – AGRO.

– Ale to jest to samo? Czy nie?

– Konstrukcyjnie jest bardzo podobny. Po prostu inne paliwo.

– A czy jak ja wrzucę do niego węgiel, to on mi będzie działał, czy nie?

– Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. I przede wszystkim nie mogę. Jako tako, jako producent zabraniamy palenia takim paliwem. Przebadany jest tylko na biomasę niedrzewną, bo tylko na takie paliwo możemy produkować kotły.

– Czyli ja rozumiem, że to jest tak, że jak ja sobie znalazłem kocioł na węgiel tylko na eksport, to ja go sobie nie mogę kupić, bo państwo go nie możecie kupić, bo jakieś prawo weszło, co nie pozwala…

– Kotły na eksport tylko i wyłącznie na eksport. Tutaj w Polsce nie sprzedajemy kotłów węglowych.

Dowiedziałem się jeszcze, że jedyna możliwość zakupu na eksport jest wtedy, kiedy ma się zarejestrowaną za granicą działalność gospodarczą i że węgiel do kotła wrzuca się jedynie na własną odpowiedzialność. Producent – podkreśliła pani, z którą rozmawiałem – tego zakazuje.

Pozostałem jednak z pewnym poczuciem niejasności i postanowiłem drążyć dalej.

Ponieważ we wspomnianej firmie odesłano mnie na zakupy do dystrybutorów, wybrałem jednego z Małopolski i dopytałem o rzeczy, które wydały mi się niejasne.

Było tak:

– Dzień dobry. Tomasz Borejza z tej strony. Ja dzwoniłem wcześniej do producenta i z zakupami indywidualnymi kazali dzwonić do dystrybutorów. Państwo ich obsługujecie, prawda?

– Tak.

– No to ja mam taką sprawę. Dzwoniłem do nich w sprawie kotła „Standard”. Oni go sprzedają tylko na eksport, ale mają prawie taki sam na pellet, tylko się nazywa trochę inaczej.

– Tak.

– I tak się chciałem zapytać, czy by mi pan nie wyklarował czasem, o co z tym chodzi. Czy to jest na drewno czy na węgiel? Bo bym chciał i tak grzać, i tak grzać?

– Jakiej mocy?

– Piętnastka. Na 120 metrów to piętnastka?

– Nawet za dużo. Jakby mi pan telefon zostawił, to ja oddzwonię za chwilę.(…)

[…]

– Dzień dobry.

– Dzwonię w sprawie pieca.

– Tak?

– To na nadmuchu normalny kocioł.

– Tak. Najprostszy. Zasypowy. (…)

– Niby tam pisze, że się pali tym, ale to jest taki kocioł, jak był dawniej, tylko nie może się tak nazywać. (…)

– A z tymi uchwałami? Bo to też ludzie różnie mówią.

– Wie pan, to będzie pan miał kocioł zamontowany wcześniej, bo od czerwca to w ogóle nie będzie można ich sprzedawać. Pan będzie miał zamontowany wcześniej, to nikt się nie będzie czepiał. To nawet na tej ulotce pisze „kocioł przeznaczony do spalania biomasy niedrzewnej nie podlega Rozporządzeniu Ministra Rozwoju i Finansów z dnia 1 sierpnia 2017 r. w sprawie wymagań dla kotłów na paliwo stałe.” Obejście prawne jakieś zrobili i tyle.

– Czyli jak się zdecyduję, to ile trzeba czekać?

– Dwa dni góra. (…)

***

Można by rzecz spuentować pisząc o jakości stanowionego prawa. Lub kreatywności tych, którzy je obchodzą. Albo o trudności tworzenia regulacji w Polsce, gdzie ktoś wykorzysta każdą lukę.

Jednak nie ma co strzępić pióra. Koń jaki jest, każdy widzi.

W mniej więcej 12 minut i nie wstając od komputera, kupiłem dwa kotły, których miało już nie być na rynku.

Fot. Fotolia.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o