Do podhalańskiej Rabki-Zdroju przyjechaliśmy w wyjątkowo mroźny dzień. Choć uzdrowiskowa miejscowość zasłynęła z ośrodków leczenia chorób układu oddechowego, mierzy się z opinią mocno smogowego miejsca. Porozmawialiśmy z burmistrzem, ekodoradcą i spacerowiczami o tym, czy coś się w tej kwestii zmieniło, jak się teraz oddycha w Rabce i czy walka z łatką smogowego zagłębia jest równa.
– Wymiana pieców „kopciuchów” to pierwsze działanie, które jako gmina podjęliśmy na rzecz poprawy jakości powietrza. Później doszedłem do wniosku, że bezwzględnie musimy dbać o jego jakość nie tylko dla mieszkańców, ale i dla turystów, a wcześniej też kuracjuszy – mówi nam Leszek Świder, burmistrz Rabki-Zdroju od 2018 roku.
O problemach znanego uzdrowiska z jakością powietrza pisaliśmy wielokrotnie. Kłopotami polskich uzdrowisk zajęła się także Najwyższa Izba Kontroli, której raport z 2024 r. nie zostawił suchej nitki na ośrodkach. Rabka walczy ze smogiem, choć, jak przyznaje włodarz, to wyzwanie udaje się realizować, a sami mieszkańcy są dziś znacznie bardziej świadomi.

„Góral musi się przekonać sam”
Z troski o mieszkańców i kuracjuszy, Rabka, jako jedna z pierwszych gmin, zatrudniła dedykowanego urzędnika – tzw. ekodoradcę, który miał obudzić w mieszkańcach świadomość, że smog istnieje i jak poważnym jest problemem. Łatwo nie było, między innymi dlatego, że spalanie drewna to część góralskiej tradycji, co widać do dziś. Wielu mieszkańców Podhala wciąż ma własne lasy przeznaczone na opał.
– Mieszkańcy byli przekonani, że skoro oni zawsze tak palili, to nic się nie zmieniło. Tylko nikt im nie powiedział, że kiedyś to spalanie odbywało się w dużo wyższej temperaturze. Natomiast dzisiaj, kiedy spala się w niskich temperaturach, to niestety wszystko, co leci z komina powoduje, że pyły osiadają nie tylko na drzewach i gruntach, ale również my je wdychamy – uważa burmistrz.
Droga od znikomej do wysokiej świadomości była dość wyboista i wymagała kreatywności. Jak mówi nam Robert Koprowski z Podhalańskiego Alarmu Smogowego, góral uwierzy tylko drugiemu góralowi. – Jak zobaczy, że coś działa u sąsiada i że sąsiadowi się to opłaca, on też się do tego przekona. Do tego potrzeba czasu.
Owczy pęd
Nasz rozmówca dodaje, że działa tu nie tylko edukacja ekologiczna i medialny przekaz, ale także stara, dobra poczta pantoflowa. – Tutaj informacje niosą się jeszcze szerzej, bo miejscowość jest uzdrowiskowa. Muszę pochwalić różnorodne działania, które się podejmuje, żeby powietrze w Rabce było czystsze. Ale właśnie góral musi przekonać się sam, a nie przez kogoś z zewnątrz. Zaufa, jak zobaczy, że sąsiad wymienił kopciucha na piec na pellet i jest z tej zmiany zadowolony. Wtedy to idzie dalej, trochę owczym pędem – tłumaczy Koprowski.
– Jak zmienialiśmy myślenie mieszkańców? Na przykład przez różne pikniki ekologiczne połączone z edukacją i spotkaniami z osobami zajmującymi się wymianą pieców – mówi nam burmistrz.
– Ludzi przekonała ekonomia i tłumaczenie, że spalanie od góry mniej truje i bardziej się opłaca. O ekologii jeszcze nikt wtedy nie mówił, ale dziś już jest inaczej. Dzisiaj każdy tutaj wie, co to jest piec piątej klasy. To jest absolutne minimum, do którego dążymy – dodaje pytany przez SmogLab.

Spotkania ze wszystkimi pokoleniami
– Do tego pan Staszek, nasz ekodoradca, jeździł po przedszkolach i szkołach, ucząc o smogu najmłodszych. Później oni dzielili się zdobytą wiedzą z rodzicami i dziadkami – mówi nam burmistrz i przywołuje rozmowę, którą zapamiętał do dziś. – Miałem kiedyś taką sytuację, że przyszedł do mnie zdenerwowany mieszkaniec i zapytał: co wyście tym dzieciom nagadali w szkole? Teraz młody chodzi ze mną do kotłowni i sprawdza, czym ja palę. To mi pokazało, jak ważne było rozpoczęcie pracy u podstaw.
Potwierdza to Stanisław Kiersztyn, ekodoradca z Rabki-Zdroju. Mówi nam, że gminie udało się wiele osiągnąć w procesie walki ze smogiem i zmiany świadomości mieszkańców. – Mocno zredukowaliśmy ilość dni z przekroczeniami pyłów zawieszonych. Działam w tej kwestii od kilkunastu lat i widzę znaczną poprawę – zapewnia.
Postuluje o jedną, ogólnopolską strategię transformacji energetycznej oraz jednakowe przepisy, zamiast uchwał antysmogowych osobnych dla każdego województwa. To miałoby uprościć działania oraz pozyskiwanie środków.
Rabka wzięła sobie do serca obowiązek kontrolowania palenisk. Ekodoradca przyznaje, że funkcjonowanie straży miejskiej to dla samorządu wielki plus.
– Jak jest ekointerwecja to chłopaki wsiadają w auto i po prostu jadą sprawdzić kto czym pali. Są przeprowadzane regularne kontrole palenisk – mówi Stanisław Kiersztyn i zapewnia, że to nie koniec działań gminy na rzecz czystego powietrza.
– Kiedyś mieliśmy zły PR, ale to już się zmieniło. Na moją prośbę od 2019 r. mamy miarodajną stację referencyjną w takim miejscu, jak trzeba a nie w środku parku czy lasu. Ona pokazuje jak faktycznie wygląda jakość naszego powietrza – przekonuje burmistrz. Każdy może sprawdzić aktualne pomiary wchodząc na stronę internetową. – Teraz nikt tych wyników nie podważa i nie zarzuca mi, że dałem się wpuścić w kanał – zauważa.
„Ogromny skok”. Stawiają na gaz
Leszek Świder kładzie duży nacisk na gazyfikację.
– W latach 90. w Rabce powstał Komitet Gazyfikacji Uzdrowiska. I proszę mi wierzyć, że i mieszkańcy, i gmina włożyli ogromne pieniądze w to, żeby to uzdrowisko zgazyfikować. Proszę sobie wyobrazić, że budynki były niedocieplone, nie miały termomodernizacji. Okna i stolarka niewymienione – relacjonuje burmistrz.
Jak mówi, ludzie palili jedną zimę i się skończyło. – Gdy ja tu przyszedłem jako burmistrz, mieliśmy 930 przyłączy gazowych na budynkach, ale ci ludzie nie korzystali z gazu. I wtedy namawiałem PSG [Polską Spółkę Gazownictwa], żeby oni wysłali swoich ludzi do tych mieszkańców, aby przeprowadzili z nimi rozmowy i zadeklarowali, że ich podłączą za darmo teraz, byle tylko korzystali z gazu – mówi nam Świder.
– No bo oni płacili za punkt jako PSG, który mieli na ścianie domu, a ci nie mieli zysku. Ja mówię, dla was wyjdzie taniej, jak przekonamy wspólnie tego mieszkańca, żeby on podłączył sieć gazową. Wy będziecie zarabiać, a on nam nie będzie smrodził.
Także ekodoradca opowiedział nam o długofalowych planach gazyfikacji. – Poza paleniem drewnem, które jest częścią góralskiej kultury – oraz poza tym, że część mieszkańców ma własne lasy na opał, słyszymy głosy, że palenie w piecu jest niewygodne, uciążliwe. Seniorzy mówią mi, że nie mają siły nosić już węgla, groszku na opał itd. Oni chcą mieć gaz – mówi Kiersztyn.
Po inwentaryzacji i rozmowach, przy współpracy z ekodoradcą, plan się powiódł. – Teraz, w ciągu trzech lat, zostało ich około 200 z 930. Skok ogromny – przyznaje z dumą Leszek Świder.

Rabka cieszy się z poprawy, ale nie mówi ostatniego słowa
Turystów nie brakuje, ale jak zaznacza burmistrz, nie wszyscy ponoszą opłatę uzdrowiskową, ponieważ nie każdy, kto odwiedza Rabkę, zostaje w niej na noc. Dlatego też trudno oszacować rzeczywistą liczbę odwiedzających.
Odwiedzając miejscowość ubiegłej zimy, w okolicznym parku spotkaliśmy młodą parę z dzieckiem w wieku przedszkolnym. Do Rabki przyjechali z Mazowsza, żeby odpocząć i właśnie pooddychać górskim powietrzem. Trafili na wyjątkowo mroźny okres, co ich cieszy, bo, jak przyznają, „czują prawdziwy klimat ferii zimowych”.
– Nasze dziecko jeździ na sankach i korzysta z wyjątkowej ilości śniegu. Bawi się tak, jak my, gdy byliśmy w jego wieku. 15 st. mrozu daje się odczuć, ale w końcu mamy zimę taką, jak kiedyś. W planach mamy też narty w Chabówce. Jak nam się oddycha? Widzimy, że z niektórych kominów leci mocno szary dym, ale akurat tutaj w parku tego nie czuć. Pamiętam Rabkę sprzed lat i teraz rzeczywiście tych kopcących jest mniej – przyznaje młoda mama.
Sam burmistrz pokazuje nam wyniki pomiarów jakości powietrza, a właściwie przekroczeń, ale z wyłączeniem gm. Rabka-Zdrój. Uzdrowiskowa gmina chce zerwać z wcześniejszą złą sławą i chwali się postępami. Samorząd powołuje się na raport Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, dotyczący liczby dni z przekroczeniem poziomu dopuszczalnego dla stężeń 24-godzinnych dla pyłu zawieszonego PM10 w latach 2017-2023: 2017 – 66 dni, 2019 – 38-65 dni, 2020 – 45 dni, 2021 – 40 dni, 2022 – 27 dni, 2023 – 16 dni. Stężenie średnioroczne w Rabce-Zdroju w 2024 roku wyniosło 20 µg/m3, a liczba dni z przekroczeniem normy dobowej wyniosła 19.

Gmach urzędu korzysta z pompy ciepła
– Ja jeszcze obrałem sobie za punkt honoru, że wszystkie nasze budynki publiczne poddamy termomodernizacji, uwzględniając dach, stolarkę i ściany. Że je docieplimy i wszędzie przejdziemy na gaz albo ewentualnie pompę ciepła – mówi burmistrz.
Gmach Urzędu Gminy ma przyłącze do gazu, ale korzysta również z pompy ciepła. Urzędnicy stwierdzili, że przykład musi iść z góry. – Do końca listopada budynek ogrzewa pompa ciepła. A później, jak przychodzą już mrozy, to pompa nam zapewnia ciepłą wodę w budynku, który wtedy ogrzewamy przez gazem – przyznaje Leszek Świder.
Pompa ciepła działa tu już trzeci rok. Nie jest to jedyna podobna realizacja w gminie. Włodarz wspomina także podłączenie do ciepła z sieci pobliskiej szkoły, do której uczęszcza ponad 200 uczniów. Podczas planów przyłączenia budynku do gazu, padło pytanie, ile węgla zużywa rocznie. Okazało się, że było to aż 60 ton w ciągu półrocza.
– Inwestujemy też w fotowoltaikę i jesteśmy zadowoleni. Chodziło o to, żeby maksymalnie zejść z kosztów energii oraz rachunków za ciepłą wodę. Włożyliśmy w to ogrom pracy, a to jeszcze nie koniec – mówi nam burmistrz i zapowiada kolejne prężne działania. W tym tygodniu samorząd podpisuje umowę o współpracy z Katedrą Ekologii, Klimatologii i Ochrony Powietrza Uniwersytetu Rolniczego w Krakowie, aby na przykładzie pomiarów w Rabce-Zdroju prowadzić badania naukowe dotyczące jakości powietrza.
–
Zdjęcie tytułowe: Joanna Urbaniec



