Kraków daje mieszkańcom żółtą kartkę za niewymienione piece

W połowie maja w całym Krakowie pojawiły się billboardy, na których widać dłoń trzymającą żółtą kartkę. To ostrzeżenie dla mieszkańców, którzy wciąż mają stare piece. – W ten sposób przypominamy, że zostało 15 miesięcy do wprowadzenia zakazu palenia paliwami stałymi. Trzeba powiedzieć mieszkańcom, że to ostatni dzwonek, żeby wymienić palenisko, postarać się o dotację z  miasta – mówi Paweł Ścigalski, pełnomocnik prezydenta ds. jakości powietrza.

Rozdajecie mieszkańcom żółte kartki.

To kampania społeczna, którą opracowaliśmy razem z Krakowskim Alarmem Smogowym i Smogathonem. Chciałem, żeby była realizowana razem z ludźmi, którzy są związani z tą tematyką i mają już doświadczenie w podobnych działaniach. Obejrzeliśmy projekty różnych agencji, ale ten z żółtą kartką wydał nam się najlepszy. Mamy 100 bilbordów, 150 citylightów, 1500 plakatów i ogłoszenia w mediach społecznościowych. Zaangażowały się znane osoby związane z Krakowem – prof. Janusz Skalski, Jerzy Stuhr, Anna Dymna i Grzegorz Turnau, którzy na krótkich filmikach mówią o żółtej kartce dla palących w starych piecach. W ten sposób przypominamy, że zostało 15 miesięcy do wprowadzenia zakazu palenia paliwami stałymi. Trzeba powiedzieć mieszkańcom, że to ostatni dzwonek, żeby wymienić palenisko, postarać się o dotację z  miasta. W 2018 wynosi ona 60 proc. kosztów, ale dla najuboższych przygotowaliśmy program pomocowy, dzięki któremu MOPS ma możliwość wypłacić wyrównanie do 100 proc. kosztów wymiany pieca.

Jest jeszcze grupa mieszkańców, która nie do końca sobie zdaje sprawę z nowych regulacji prawnych, które mają obowiązywać. Często są to osoby nie mające dostępu do środków masowego przekazu, dlatego jest ciężej do nich dotrzeć, albo takie, które miały np: nieuregulowaną sytuacją prawną budynku czy problemy techniczne. Czynników i problemów może być wiele, a my chcemy takim osobom pokazać, że wciąż mają szansę na miejskie dofinansowanie.

Chodzi o ostrzeżenie – nie wymienisz, będzie kara?

Nie chcemy straszyć, a raczej zwrócić uwagę – nie tylko tym osobom, które mają niewymienione piece, ale także innym mieszkańcom. Bo taka osoba powie rodzicom, sąsiadom, znajomym, że mogą wymienić piec i mają jeszcze na to czas – chociaż jest go coraz mniej. Ta presja społeczna jest istotna.Sporo osób jest zdania, że trzeba działać restrykcyjnie. To już nie czas na miękkie kampanie informacyjne, trzeba wprost powiedzieć, że główną przyczyną zanieczyszczenia powietrza w Krakowie są paleniska węglowe. Poza tym trzeba też uświadamiać  ludziom, jakie konsekwencje mogą ich spotkać po wprowadzeniu zakazu stosowania paliw stałych we wrześniu 2019. Że narażają się na mandaty czy kary.

Nawet do 5 tysięcy złotych.

Tyle maksymalnie będzie mógł nałożyć sąd na kogoś, kto pali paliwami stałymi w piecu, jeżeli nie dostosuje się do nowych przepisów. Straż miejska na razie może wystawić mandat za spalanie odpadów. Jeśli chodzi o łamanie przepisów uchwał antysmogowych, zazwyczaj pobierana jest próbka popiołu do analizy –  w konsekwencji sprawa może trafić do sądu. Mogę zdradzić, że w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji już trwają prace nad rozporządzeniem, które dałoby strażom gminnym i miejskim możliwość nakładania mandatów w oparciu o uchwały antysmogowe sejmików. Liczę, że ta możliwość się pojawi, bo w sądach te sprawy toczą się nieraz miesiącami. Chciałbym też, żeby poziom mandatów podniesiono. Kwota od 20 zł do 500 za spalanie śmieci to za mało – dolna granica powinna być przynajmniej na poziomie 200 zł.

Ile pieców ma być wymienionych w tym roku?

Na koniec kwietnia mieliśmy już w granicach 3 tysiące pozytywnie rozpatrzonych wniosków. To odpowiada liczbie około 4,5 tysiąca palenisk do wymiany. To dopiero cztery miesiące, więc wydaje mi się, że powinniśmy w ciągu całego roku wymienić 6 tysięcy pieców. Czyli mniej więcej tyle, co rok temu. Jeśli zlikwidujemy te 6 tysięcy to na koniec tego roku w całym Krakowie zostanie ich około 3,5 – 4 tysiące. Przez osiem miesięcy 2019 roku jest szansa, że wymienimy także dużą część tych palenisk. Oczywiście, nie uda się wygasić absolutnie wszystkich pieców. Są na przykład osoby, którzy spalają ekogroszek i uważają, że nie ma potrzeby zmieniać systemu ogrzewania. Są też mieszkańcy z  nieuregulowanymi kwestiami prawnymi, własnościowymi, spadkowymi, technicznymi itd. Na dzień dzisiejszy szacujemy że tych problematycznych przypadków, gdzie są nieuregulowane stany prawne nieruchomości jest ponad 300. Jeśli to są sprawy rodzinne, czy spadkowe, gdzie miasto nie jest współwłaścicielem nieruchomości często mamy związane ręce.

Oceniacie, że zostało około 9- 9,5 tysiąca pieców do wymiany. Ale sam pan już kilka razy mówił, że te dane są niedoszacowane. Dlaczego?

Po pierwsze, cały proces wymiany pieców sprowadza się do kilku etapów. Kiedy rozpatrzymy wniosek, nie mamy od razu informacji, danych, czy już ktoś wymienił piec czy nie. Dopiero po znalezieniu inwestora i zmiany systemu ogrzewania następuje rozliczenie dotacji i kontrola, a to się rozciąga w czasie. Większe podsumowanie, ile pieców zostało wymienionych mamy dopiero w okolicach października, kiedy wypada ostateczny termin rozliczenia dotacji. Co więcej, część osób likwiduje stare piece bez wsparcia miasta. Nie wszyscy decydują się na takie rozwiązanie. Niektórzy wolą to robić samodzielnie zwłaszcza jeśli budynek jest modernizowany i przekształcany na działalność komercyjną. Kolejna rzecz to dane z inwentaryzacji z 2015 roku. Minęło ponad trzy lata, to jest spory okres, a dodatkowo trzeba zwrócić uwagę, że sprawdzanie ilość palenisk opierało się na badaniu ankietowym. Te informacje nie do końca mogły być precyzyjne bo przecież nie mamy stu pocent pewności, że otrzymane dane były w pełni wiarygodne. Inwentaryzacja niosła za sobą możliwość błędu.  Bierzemy pod uwagę, że niedoszacowanie może sięgać nawet 20 proc.. Ale z drugiej strony jak wspomniałem wcześniej część osób wymienia piece na własną rękę.

Nie lepiej było zrobić nowe badania?

Zawsze można powtórzyć badania ale to są kolejne koszty, a w związku z tym, że sytuacja jest bardzo dynamiczna, łatwiej będzie to ocenić w przyszłym roku niż teraz, bo wtedy tych palenisk zostanie bardzo mało. Oczywiście też cały czas uzupełniamy informacje o dane ze straży miejskiej, wizyty naszych zespołów doradczych, które odwiedzają mieszkańców, pomaga też formularz “Zgłoś palenisko”. Przypomnę tylko, że w sezonie grzewczym 2017/2018 strażnicy wykonali ponad 12 tysięcy kontroli. Rozmawiamy też cały czas z Akademią Górniczo-Hutniczą. Centrum Energetyki AGH zaproponowała nam bardzo ciekawy projekt, dzięki któremu w niedalekiej przyszłości będzie można wykrywać z bardzo dużą dokładnością źródła niskiej emisji.

Jak by to miało wyglądać?

Na razie to jest we wstępnej fazie, więc trudno mi podać szczegóły. Chcemy, żeby powstał zespół, który zajmie się opracowaniem wytycznych dotyczących kompleksowego systemu zarządzania jakością powietrza w Krakowie. Na pewno w kontekście działań badawczych chcielibyśmy wykorzystać do tego celu dostępne możliwe systemy informatyczne oraz narzędzia jak drony, czujniki pomiarowe, czy możliwości jakie stwarza teledetekcja.

To jeszcze powiedzmy o pieniądzach. Jaki są koszty działań antysmogowych w Krakowie?

Ostatnie kilka lat to są setki milionów złotych. Tylko w tym roku na eliminację źródeł niskiej emisji mamy ponad 100 mln zł. Ale wymienianie pieców to nie jest jedyne działanie, prowadzimy też np. termomodernizację budynków publicznych. To kolejne dziesiątki milionów złotych, które zostały wydatkowane na ten cel. Nie są to małe pieniądze ale widać efekty tych działań – skoro w 2015 roku zaczynaliśmy z poziomu około 25 tysięcy pieców, a pod koniec tego roku ma ich zostać 3,5 tysiąca. Zresztą jeśli porównamy Kraków do innych polskich miast, to jesteśmy liderem pod względem wymian kotłów. Dla przykładu w 2017r. – w Poznaniu wymieniono przez rok 508 pieców, w Łodzi – 619, w Katowicach – 625. A u nas ponad 6 tysięcy.

Kampania z żółtymi kartkami potrwa do końca miesiąca. Co potem?

To jest kwestia tego, jakim budżetem dysponujemy. Ta kampania kosztowała 250 tys. zł. Jeśli znajdą się dodatkowe pieniądze, powtórzymy kampanię na jesieni. Mogą być problemy ze znalezieniem miejsc na billboardy – już teraz, ze względu na to, że w Krakowie dużo się dzieje, trudno było o miejsce. Jesień to będzie czas kampanii wyborczej, więc będzie jeszcze ciaśniej. Ale cały czas informujemy na nośnikach miejskich, stronach www, w komunikacji miejskiej o możliwości wymiany pieców. Planujemy też wysłać list do mieszkańców, którzy wciąż nie zgłosili się po dotację z listą dostępnych programów.  Ale ja wierzę też w te małe inicjatywy, działania oddolne jak rozdawanie roślin pochłaniających smog czy maseczek, sadzenie drzew, pikniki ekologiczne. Czasami taka praca u podstaw przynosi równie dobre efekty jak wielkie  kampanie informacyjne.

1 komentarz

  1. Ekologiczny bełkot. Udział smogu z pieców jest max 20 % Głównym trucicielem
    są sansamochody ok 50/60% reszta to okoliczny przemysl. Trochę ulgi to da, ale smog i tak będzie się gromadził się w niecce w jakiej leży Kraków. Tylko zakaz wjazdu aut spalinowych może radykalnie poprawić sytuację. Zatem czas na hybrydy, LPG i elektryki. Trzeba nowej ustawy preferującej ten typ pojazdów.

Dodaj komentarz