Koniec „smogowej czapy” nad Myślenicami? Radni chcą zakazu palenia węglem

383
0
Podziel się:
myslenice smog

Myślenice chcą wprowadzić zakaz palenia węglem. Obowiązywałby on od 2030 roku. Zdaniem lokalnego ekodoradcy nie ma innego wyjścia. Myślenice chcą być wypoczynkową bazą dla Krakowa, a często toną w smogowej czapie.

W podkrakowskim, 18-tysięcznym mieście dni ze smogiem zdarzają się często. Pokazuje to stacja pomiarowa zainstalowana przy ulicy Solidarności przez Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. Wyniki regularnie wskazują na przekroczenia poziomów szkodliwych pyłów PM10 w powietrzu. W ciągu ostatniego miesiąca sięgały one prawie 200 proc. normy.

Zniknęła kłopotliwa kotłownia, problem jednak został

– Myślenice są w niecce, podobnie jak Kraków. Jesteśmy otoczeni wzgórzami, dlatego trudno jest pozbyć się smogu, również tego napływającego z sąsiednich miejscowości – mówi gminny ekodoradca, Dariusz Zborowski. Jak dodaje, problem gołym okiem widać z rozciągających się nad miastem wzniesień Uklejny czy Chełmu. – W ostatnich latach przybyło u nas w gminie budynków jednorodzinnych, które mocno dokładają się do smogu. Dlatego z góry można zobaczyć często smogową czapę, która przykrywa miasto.

Zborowski dodaje, że dużym problemem była do niedawna już miałowa kotłownia ogrzewająca bloki osiedla Tysiąclecia. Na szczęście jedyne blokowisko w mieście ogrzewane jest teraz gazem.

– Tylko że to były kominy znajdujące się wysoko nad ziemią – zaznacza Zborowski. – Te domowe zdecydowanie bardziej uprzykrzają nam życie.

Myślenice: zakaz palenia węglem, pellet i drewno zostają

Dlatego władze miasta i gminy proponują całkowity zakaz palenia węglem. Dotyczyłby on jednak jedynie Myślenic. Z zakazu wyłączona zostałaby również znajdująca się w granicach miasta góra Chełm. W samych Myślenicach od 1 lipca 2022 nie będzie można instalować nowych kotłów węglowych, a od początku 2023 roku mają wejść ostrzejsze wymagania emisyjności kominków i ogrzewaczy na drewno i pellet.

Nie wszyscy radni są jednak przekonani do tego pomysłu. Wśród nich jest cytowany przez portal Miasto-Info Kamil Ostrowski:

„Wiele osób ma wątpliwości, czy tak radykalny ruch nie wpłynie na portfel mieszkańca gminy, a nie do końca na jego świadomość. Czy wykorzystaliśmy już wszystkie narzędzia, aby przejść do tego kroku?” – pyta radny.

Czytaj również: Nielojalni mieszkańcy Podhala chcą rozmawiać o smogu [KOMENTARZ]

– Staramy się wyjść do ludzi, edukować, choć utrudnia to pandemia. I tak w zeszłym roku było kilkanaście spotkań edukacyjnych. Próbujemy pokazać mieszkańców, że smog to nie tylko nieprzyjemny zapach, że on wpływa na nasze zdrowie, na stan naszych płuc – przekonuje Zborowski. Ekodoradca wspomina też o akcji „Zobacz, czym oddychasz„. Polski Alarm Smogowy wysłał w Polskę w szczycie sezonu grzewczego model płuc wyłapujący zanieczyszczenia. Ten ustawiony na Rynku w Myślenicach mocno zszarzał. – Ten model płuc po dwóch tygodniach można wymienić. Z tymi prawdziwymi nie da się tak zrobić.

Ekodoradca chwali się też systemem miejskich dofinansowań. Uruchomiony w zeszłym roku program miał budżet miliona złotych.

– Zainteresowanie było gigantyczne, szczególnie że nasze dotacje można łączyć z tymi z rządowego programu „Czyste Powietrze” – mówi Zborowski.

Myślenicka uchwała antysmogowa musi teraz zyskać poparcie mieszkańców. Do 28 lutego trwają konsultacje społeczne. Potem dokument wróci do miejskich radnych. W końcu o zakazie palenia węglem może zdecydować Sejmik Województwa, który kształtuje antysmogowe przepisy w regionie.

Źródło zdjęcia: Karol Krajewski / Shutterstock

Podziel się: