Niepokojące zmiany na Oceanie Spokojnym. Trzeci raz od 1950 roku

198
0
Podziel się:
la nina

La Niña trwa już dość długo i według prognoz może się utrzymać nawet do końca tego roku. Według niektórych naukowców to cykliczne zjawisko będzie w przyszłości występować częściej niż obecnie. Winne temu ma być postępujące ocieplenie klimatu, a dokładnie zanik cyrkulacji termohalinowej na Atlantyku. Co więcej, na Pacyfiku pojawił się jeszcze jeden problem.

Trzeci rok La Niña

Ujemna czy też po prostu chłodna faza ENSO (El Niño Southern Oscillation) zwana jako La Niña rozpoczęła się już dawno, bo we wrześniu 2020 roku. Od tamtej pary trwa niemal nieprzerwanie, przybierając dotychczas w miarę łagodną formę. Trwające tak długi czas zjawisko według prognoz może utrzymać się nawet do końca roku.

Taka sytuacja zaskakuje i niepokoi naukowców, bo świat ma za sobą dwie zimy pod rząd z La Niña, a teraz perspektywę trzeciej. Nawet jeśli La Niña pod koniec roku będzie słabnąć i w styczniu 2023 zniknie, będzie to coś anormalnego. Naukowcy określą ten fakt jako ekstremalną sytuację. To będzie potrójna La Niña – niezwykła rzadkość, bo od 1950 roku były dwie takie sytuacje.

Odchylenia temperatur powierzchni wód Oceanu Spokojnego na początku lipca 2022 roku. Wyraźnie widać charakterystyczny obszar chłodnych wód La Niña w równikowej części oceanu. Mercator Ocean

Naukowcy twierdzą, że ta szczególnie długa La Niña jest prawdopodobnie tylko przypadkowym załamaniem klimatu. Niektórzy jednak ostrzegają, że globalne ocieplenie może sprawić, że podobna co teraz sytuacja będzie występować w przyszłości częściej. „Zwiększamy szanse na pojawienie się takich potrójnych zdarzeń”, stwierdził Matthew England, oceanograf z Uniwersytetu Nowej Południowej Walii w Sydney. England i inni badacze pracują teraz nad pogodzeniem rozbieżności między danymi klimatycznymi a wynikami głównych modeli klimatycznych. Wysiłki te mogą wyjaśnić, co czeka naszą planetę.

Taka sytuacja będzie niosła za sobą konsekwencje

Chłodna La Niña oraz ciepłe El Niño, są fazami, które występują co dwa do siedmiu lat. Pomiędzy nimi przez jakiś czas utrzymuje się neutralny stan. Podczas El Niño wiatry pacyficzne, które wieją ze wschodu na zachód wzdłuż równika słabną. W ten sposób powodują napływ ciepłej wody do wschodniego Pacyfiku, co zwiększa ilość opadów w tym regionie. Właśnie wtedy w Ameryce Południowej, głównie w Peru występują ogromne powodzie. Podczas La Niña wiatry te wzmacniają się, więc ciepła woda przesuwa się na zachód. Wtedy wschodni Pacyfik staje się chłodniejszy i bardziej suchy.

Większa liczba przypadków La Niña zwiększyłaby prawdopodobieństwo występowania powodzi w południowo-wschodniej Azji. Ryzyko suszy i pożarów na zachodzie USA stałoby się jeszcze większe. Widzieliśmy to właśnie w ostatnich miesiącach. La Niña wpływa też na cyklony tropikalne, szczególnie atlantyckie huragany. Ostatnie sezony były dość aktywne i obecny też taki jest.

Wpływ globalnego ocieplenia

Michelle L’Heureux z NOAA zastanawia się nad sytuacją zjawiska. Według niej zagadkową sprawą są okoliczności pojawienia się chłodnej fazy. Ta przedłużająca się La Niña, w przeciwieństwie do poprzednich nie przyszła po silnym El Niño. Zwykle silne El Niño ze względu na dużą ilość przeniesionego z głębin oceanu ciepła przekładało się na bardzo długą fazę La Niña. „Ciągle zastanawiam się, gdzie jest dynamika tego zjawiska?”, powiedziała L’Heureux.

Tak więc najważniejsze jest pytanie: Czy obecna zmiana klimatu zmieni cykle ENSO? I czy z tego powodu La Niña nie będzie występować częściej? Naukowcy zauważyli zmiany w ENSO w ostatnich dekadach. Ostatni raport IPCC pokazuje, że silne zjawiska El Niño i La Niña były częstsze i silniejsze od 1950 roku niż w poprzednich stuleciach. Jednak naukowcy nie byli w stanie stwierdzić, czy było to spowodowane naturalną zmiennością, czy zmianami klimatycznymi. „Ogólnie rzecz biorąc, modele IPCC wskazują na przesunięcie w kierunku stanów podobnych do El Niño, ponieważ zmiany klimatyczne ocieplają oceany”, wyjaśnił Richard Seager z Uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku. Co ciekawe, Seager mówi, że obserwacje wykazały coś przeciwnego w ciągu ostatniego półwiecza: w miarę ocieplania się klimatu, pas wody wschodniej części równikowego Pacyfiku pozostał zimny, tworząc warunki podobne do La Niña.

Trzeba mieć na uwadze fakt, że ENSO to w pełni naturalny cykl wymiary energii w wodzie i pomiędzy wodą a atmosferą. Prawdą jest to, że cykle stały się intensywniejsze. Tak więc najbardziej racjonalną tezą będzie to, że stan ten się utrzyma, i ulegnie wzmocnieniu. Dlatego też naukowcy bardziej mówią o wzroście ekstremalności obu faz. „Ekstremalne zdarzenia El Niño i La Niña mogą wzrosnąć z około jednego na 20 lata do jednego na 10 lat pod koniec XXI wieku w agresywnych scenariuszach emisji gazów cieplarnianych”, powiedział Dr. Michael McPhaden z NOAA.

Teoria o AMOC

Matthew England ma teorię odnośnie tego, dlaczego w przyszłości to La Niña będzie dominować, a nie El Niño. W miarę jak rosną temperatury, rośnie tempo topnienia lądolodu na Grenlandii. W takiej sytuacji do wód północnego Atlantyku dostaje się zimna słodka woda. I tu pojawia się kwestia AMOC, czyli Atlantyckiej Południkowej Cyrkulacji Wymiennej. AMOC jest częścią globalnego pasa zwanego jako cyrkulacja termohalinowa. Naukowcy wiedzą, że AMOC w ostatnich dekadach zwolniła, ale nie są do końca pewni, co przyniesie przyszłość.

Nowe wyniki badań przedstawione w czasopiśmie Nature pokazują, że załamanie AMOC doprowadzi do tego, że w tropikalnej części Atlantyku zostanie nadmiar ciepła. Dziś to ciepło jest rozprowadzane na północ i południe. To właśnie dzięki AMOC nie mamy takiej pogody jak nad Zatoką Hudsona czy Morzem Labradorskim. Częścią tej cyrkulacji jest Golfsztrom i Prąd Północnoatlantycki. Zanik AMOC według zespołu badawczego Englanda miałby doprowadzić zmian w ciśnieniu atmosferycznym, co ostatecznie wzmocniłoby pacyficzne pasaty. Wiatry te spychają ciepłą wodę na zachód, przez co właśnie powstaje La Nina. Według Englanda obecne modele IPCC są błędne, bo nie biorą pod uwagi złożonych interakcji między kwestią topnienia lądolodów a cyrkulacji atmosferycznej w innej części świata.

Czytaj również: Rosnący poziom mórz wzmocni destrukcyjną siłę huraganów. Woda wypłynie przez rury na ulice

Michael Mann, klimatolog z Uniwersytetu Stanowego Pensylwania także uważa, że zmiany klimatu nie tylko spowolnią AMOC. Podobnie jak England uważa, że spowolnienie AMOC otworzy warunki sprzyjające do powstawania La Niña. Jego zdaniem badanie pokazuje, jak te dwa czynniki mogą się wzajemnie wzmacniać. Na pewno nie ulega wątpliwości, że potrzebne są kolejne obserwacje i badania. „Musimy lepiej zrozumieć, co się dzieje”, stwierdziła Michelle L’Heureux, Na razie, dodaje, to czy, jak i dlaczego ENSO może się zmienić „jest bardzo interesującą zagadką”.

Jeszcze jeden problem z Pacyfikiem

Przedłużająca się La Niña, która wraz z ocieplającym się klimatem będzie dewastować Kalifornię czy Róg Afryki, to nie jedyny problem. Na północ od równika, między Alaską a Kalifornią w 2013 roku zaobserwowano niepojący wzrost temperatur wody. Średnie temperatury w górnej warstwie wód pacyficznych wzrosły o około 3oC w ciągu zaledwie kilku miesięcy. To sytuacja, która według NOAA nigdy wcześniej nie była widziana. W 2019 roku ponownie doszło do silnego wzrostu temperatury.

Wzrost temperatury wód w północnej części Oceanu Spokojnego w latach 1996-2021 w stopniach na dekadę. Biały obrys pokazuje morską falę upałów (tzw. Blob) w latach 2019-2021. Phys.org/UHH/CLICCS/A. Barkhordarian

„Blob”, bo tak nazwali to zjawisko naukowcy (nazwa zaczerpnięta z jednego z horrorów), to po prostu morska fala upałów. Jak twierdzą zgodnie badający sytuację naukowcy, to następstwo globalnego ocieplenia. Zespół badawczy Armineha Barkhordariana z Uniwersytetu Hamburskiego ustalił, że temperatura wody w północno-wschodniej części Pacyfiku mocno się ogrzały. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza temperatura rosła w tempie 0,05oC rocznie – średnio blisko pół stopnia na dekadę. To bardzo dużo.

Takie zjawisko nie tylko niesie określone konsekwencje pogodowe w regionie, ale stanowi zagrożenie dla ekosystemu. W latach 2014-2015 gorąca plama na północno-wschodnim Pacyfiku miała niszczące konsekwencje: znacznie spadła produktywność w oceanie, powstały toksyczne dla morskich organizmów zakwity alg, masowo ginęły ryby i żywiące się nimi ptaki. „Ten ocieplający się basen będzie w przyszłości nadal podnosił temperaturę wody, zwiększając zarówno częstotliwość, jak i intensywność lokalnych morskich fal ciepła. Gwałtowny wzrost średniej temperatury wody doprowadza ekosystemy do granic ich możliwości”, wyjaśnił Barkhordarian.

Na podstawie: Rare ‘triple’ La Niña climate event looks likely — what does the future hold?, Nature

Zdjęcie: Daria Nipot/Shutterstock

Tagioceany
Podziel się: