Nasze stare smartfony i tablety, których pozbyliśmy się kilka lat temu, wciąż krążą w krwioobiegu planety. Być może właśnie w tym momencie resztki tych sprzętów spalane są w Ghanie, zatruwając płuca mieszkańców.
Nowy komputer, telewizor czy lodówka – decyzje o kolejnym zakupie stają się elementem globalnego handlu elektroodpadami, które ostatecznie lądują w miejscach takich jak Agbogbloshie, czyli na przedmieściach Akry, stolicy Ghany. To ogromne wysypisko śmieci, na którym nieformalnie poddaje się recyklingowi się elektrośmieci. To również jedno z najbardziej zanieczyszczonych miejsc na Ziemi.
Śmieci towarem eksportowym
W 2022 roku wyprodukowano rekordową liczbę 62 mln ton elektrośmieci, czyli aż o 82 proc. więcej niż w 2010 roku (w ciągu pięciu kolejnych lat liczba może wzrosnąć do ponad 80 mln). Jak wynika z danych ONZ, światowa produkcja odpadów elektronicznych rośnie pięciokrotnie szybciej niż stopień ich recyklingu, przy czym, z uwagi na skomplikowaną budowę, do ponownego użycia nadaje się jedynie ok. 15 proc. tych śmieci.
Globalny handel odpadami dotyczy nie tylko elektroniki, ale również tekstyliów, plastiku i wszelkich innych, zużytych materiałów. Najczęściej śmieci wyprodukowane w krajach o wysokich dochodach trafiają do państw tzw. globalnego Południa. Problem dostrzeżono już w ubiegłym wieku, czego efektem było podpisanie w 1989 r. przez ponad 180 państw Konwencji Bazylejskiej – międzynarodowego traktatu dotyczącego transgranicznego przemieszczania odpadów niebezpiecznych i ich unieszkodliwiania.
Niestety, uregulowanie transportu śmieci konwencją (a więc także zwiększenie kosztów tego procesu) oraz niespójne przepisy w poszczególnych krajach dotyczące składowania odpadów, otworzyły pole do działania nieuczciwym firmom, które eksportują masy (elektro)śmieci z krajów Globalnej Północy do Globalnego Południa.
„Choć niezwykle lukratywny, handel odpadami jest trudny do wykrycia, zbadania i ścigania. Kary są zazwyczaj niewspółmierne do wyrządzonych szkód i nie tak wysokie, jak w przypadku handlu innymi nielegalnymi towarami, takimi jak narkotyki – co czyni go atrakcyjnym biznesem dla przestępców” – czytamy na stronie Biura ds. Narkotyków i Przestępczości ONZ.
Zanieczyszczenia, których pozbywa się jedno państwo, stają się problem w innym kraju, do którego zostają wyeksportowane. Agbogbloshie jest jednym z najbardziej jaskrawych przykładów tego, do czego powadzi ten proces.
Ołów w powietrzu
W jaki sposób elektrośmieci trafiają do Agbogbloshie? „Kontenery przypływają do portu w Temie (okolice Akry, przyp. aut.). W porcie ludzie kupują te produkty i sprzedają (używaną elektronikę) w swoich sklepach. I gdy po jakimś czasie te produkty się popsują, sprzedadzą je handlarzom złomem. Kiedy elektronika nie nadaje się już do użytku, zostaje zezłomowana” – mówi Abdallah, bohater reportażu „Więcej dymu! – historie ze słynnego złomowiska Agbogbloshie” na kanale Globstory.
Z pociętych materiałów odzyskiwane są surowce, takie jak miedź czy aluminium, a następnie sprzedawane firmom recyklingowym. Nawet 80 proc. tych odpadów zostaje w taki sposób przetworzonych – głównie za pomocą rąk i prostych narzędzi na otwartym powietrzu. Na terenie złomowiska płoną stosy kabli, telewizorów czy komputerów, by dzięki wytapianiu plastikowych izolacji czy obudowy dostać się do cennych metali, ukrytych wewnątrz sprzętów.
Cały proces naraża nieformalnych pracowników w Agbogbloshie na poważne skutki zdrowotne, między innymi poprzez wdychanie niezwykle niebezpiecznych związków, jak ołów czy kadm. Ponieważ recykling – którego nieodłącznym tu elementem jest spalanie resztek elektrośmieci – odbywa się w pobliżu domów, na kontakt z toksynami (poprzez skórę, układ pokarmowy i wdychanie) narażone są całe rodziny.
Ołów, który dostaje się do organizmu, może powodować m.in. zaburzenia układu nerwowego, podwyższone ciśnienie krwi i wiele innych. W przypadku dzieci zaś może doprowadzić do poważnych wad rozwojowych – zmniejszonej inteligencji, trudności w zachowaniu i problemów z nauką.
Więcej na ten temat pisze w swojej książce pt. „Wojna o śmieci. Globalne śledztwo w sprawie brudnego handlu twoimi odpadami” reporter Alexander Clapp:
„Minerały ziem rzadkich mogą powodować podrażnienia skóry i uszkodzenia narządów w przypadku połknięcia. Pięć z nich może prowadzić do zatrucia radioaktywnego: promet, gadolin, terb, tul i holm – to minerały, które często trafiają do laserów, baterii i magnesów i niezmiennie lądują na wysypiskach odpadów elektronicznych. Spowite rakotwórczym dymem, otoczone hektarami trującego brudu Agbogbloshie jest granicą procesu de-produkcji, który, gdyby miał być przeprowadzany ręcznie na globalnej Północy, byłby niezwykle drogi, pracochłonny i prowadziłby do niedopuszczalnych zanieczyszczeń”.
Brakuje alternatywy
Pomimo licznych, poważnych skutków zdrowotnych, wciąż wielu mieszkańców okolicy pracuje z elektroodpadami z braku lub niewielu alternatywnych możliwości zarobku. „To jest biznes, a nie tylko śmieci” – przekonuje w filmie Abdallah.
Z kolei uczestnicy badań, opublikowanych na łamach ScienceDirect, mówili, że „zarabiają od dwóch do czterech razy więcej pieniędzy, zajmując się recyklingiem elektrośmieci, w porównaniu z działalnością w regionie, z którego pochodzą. Dlatego wielu pracowników podejmuje ryzyko kontaktu z ołowiem, aby utrzymać swoje rodziny”. By wesprzeć domowy budżet, w pracy na złomowisku biorą udział także osoby małoletnie.
– Agbogbloshie jest jednym z największych wysypisk odpadów elektronicznych w Afryce Zachodniej, a poziom zanieczyszczenia powietrza w tym miejscu jest niezwykle wysoki. Posiadamy czujnik w tej lokalizacji, który pozwolił nam zidentyfikować ten obszar jako jedno z najbardziej zanieczyszczonych miejsc w kraju – komentuje dla SmogLabu Kofi Amegah, profesor epidemiologii środowiskowej i żywieniowej na Uniwersytecie Cape Coast w Ghanie oraz kierownik projektu Ghana Urban Air Quality Project (Ghana AQ). Celem inicjatywy jest wdrażanie niedrogich czujników jakości powietrza na obszarach zurbanizowanych kraju.
W przypadku pyłu zawieszonego PM2,5, na obszarze Agbogbloshie wynosi on nawet ponad 100 mikrogramów PM2,5 na metr sześcienny, przy czym WHO dopuszcza nie więcej niż 5 µg/m³. W czasie pisania tego tekstu indeks jakości powietrza dla tego obszaru wynosił 197, który oznacza, że dla bezpieczeństwa zalecane jest pozostanie w domu.
Nie tylko elektrośmieci
Z danych Clean Air Fund wynika, że zanieczyszczenie powietrza jest drugim największym zagrożeniem dla zdrowia w Ghanie i powoduje aż 28 tys. przedwczesnych zgonów rocznie. I chociaż w ciągu ostatnich 25 lat liczba zgonów spowodowanych zanieczyszczeniem powietrza w gospodarstwach domowych spadła, to jednocześnie coraz więcej osób umiera w wyniku smogu wdychanego na otwartej przestrzeni.
Okazuje się, że spalanie elektrośmieci w Agbogbloshie, choć bardzo szkodliwe lokalnie, nie jest głównym źródłem zanieczyszczenia powietrza w skali całego kraju. W opinii Kofiego Amegah kluczowe pod tym względem są spalanie biomasy, emisje z ruchu drogowego i spalanie odpadów na terenie miast.
– W wyniku tych czynników, na choroby układu oddechowego szczególnie narażone są pewne grupy osób, takie jak sprzedawcy uliczni i dzieci mieszkające w dzielnicach o niskich dochodach – komentuje prof. Amegah i dodaje:
– By jednak pokazać władzom, jak poważny jest to problem, musimy zebrać znacznie więcej lokalnych danych prezentujących wpływ zanieczyszczenia powietrza na zdrowie ludzi. Rząd ma wiele innych priorytetów i dopóki nie przedstawimy lokalnych dowodów epidemiologicznych wskazujących, że smog zabija więcej osób niż malaria, HIV i gruźlica, politycy nie będą poświęcać tej kwestii zbyt wiele uwagi.
Tylko 7 państw ma czujniki
Właśnie dlatego siedem lat temu, z inicjatywy prof. Amegah, powstała oddolna inicjatywa Ghana Urban Air Quality (Ghana AQ). Jej celem jest zapewnianie publicznego dostępu do hiperlokalnych danych dotyczących jakości powietrza na terenach zurbanizowanych Ghany. Danych, które mimo poprawy, nadal pozostają niekompletne.
Do pomiarów wykorzystywane są niskobudżetowe czujniki, które znajdują się w dzielnicach największych miast kraju i zbierają informacje w czasie rzeczywistym. Ghana jest jednym z zaledwie siedmiu państw na kontynencie Afrykańskim, które posiadają takie systemy monitoringu jakości powietrza, chociaż większość krajów Afryki dynamicznie się urbanizuje, generując przy tym zanieczyszczenia.
Mimo że ghańscy politycy nie przykładają odpowiedniej wagi do problemu smogu, to w społeczeństwie temat staje się coraz bardziej obecny.
– Kilka lat temu poziom świadomości był bardzo niski, ale wraz z pojawieniem się w Ghanie fundacji Clean Air Fund, która dofinansowała kilka inicjatyw, w tym nasz projekt, mogliśmy utrzymać długofalowe prowadzenie działań na rzecz szerzenia wiedzy o jakości powietrza – przekonuje kierownik Ghana AQ.
Niestety, nawet przy świadomości problemu wśród obywateli, bez wprowadzenia odpowiednich przepisów prawa i inwestycji funduszy państwowych, próżno liczyć na szybką poprawę jakości powietrza.
Prof. Amegah – Dane z naszych czujników sugerują, że sytuacja nadal nie ulega poprawie, ponieważ źródła zanieczyszczeń nie zostały zlikwidowane. Mieszkańcy mają coraz więcej pojazdów, a jednocześnie stale rośnie migracja ludności ze wsi do miast. To wszystko sprawia, że problem smogu pozostaje obecny.
–
Zdjęcie tytułowe: Wikipedia



















