Olej palmowy. Jaka jest prawdziwa cena jedzenia fast-foodów i słodyczy?

Podziel się:

“Nie jem oleju palmowego. Chronię orangutany” – to hasło akcji zapoczątkowanej na Uniwersytecie Przyrodniczym w Poznaniu. Plantacje olejowca, zakładane przede wszystkim na terenach po lasach tropikalnych na Borneo i Sumatrze, powodują poważne zagrożenie dla populacji orangutanów i wielu innych zwierząt, których mamy na świecie coraz mniej. – W latach 1950-2010 borneańskie orangutany zmniejszyły swoją liczebność o ponad 60 proc. Przewiduje się, że do 2025 liczebność spadnie jeszcze o  co najmniej 20 proc. – mówi dr inż. Andrzej Węgiel z poznańskiego Uniwersytetu Przyrodniczego.

Kiedy byłam dzieckiem i jadłam Nutellę, nikt nie zwracał mi uwagi, że szkodzę środowisku i sobie. W latach 90. nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, jak powstaje olej palmowy czy go po prostu nie było?

Nie znam oczywiście szczegółów, w którym produkcie kiedy pojawił się olej palmowy, ale rzeczywiście – kilkanaście lat temu praktycznie się go nie stosowało. W latach dwutysięcznych nagle się spopularyzował. Teraz jest wprowadzany wszędzie tam, gdzie może zastąpić inne składniki. Jest łatwy w obróbce, dobrze się przechowuje. Producenci żywności, ograniczając koszty, decydują się na użycie oleju palmowego – nie zważając na skutki dla środowiska.

Jest najtańszą możliwą opcją?

Tak, jest bardzo tani w produkcji. Plantacje olejowca gwinejskiego, z którego produkuje się olej palmowy, mają czterokrotnie większą wydajność od plantacji rzepaku i innych roślin oleistych. Mamy więc kolejny bardzo ważny powód, dla którego staje się tak powszechny. Jeszcze jedna zaleta oleju palmowego, z punktu widzenia producentów żywności, to jego specjalne właściwości, dzięki którym nie psuje się w temperaturze pokojowej. Nie jełczeje, więc taki batonik, który ma w składzie utwardzony olej palmowy, może leżeć bardzo długo.

Olejowiec gwinejski musi rosnąć tam, gdzie wcześniej były lasy?

Po pierwsze – jest to roślina pochodząca z Afryki, ale równie dobrze rozwija się w krajach tropikalnych, w okolicach równika. Uprawia się ją głównie w Malezji i Indonezji – przede wszystkim na Borneo i Sumatrze. Tam jest gorąco, wilgotno, ziemia jest żyzna, a wiec olejowiec dobrze rośnie i osiąga wysokie plony. Rzeczywiście, jak pani powiedziała, plantacje najczęściej powstają tam, gdzie rosły lasy deszczowe. Mogłyby być zakładane w miejscach niezalesionych, płaskich, nieporośniętych cenną roślinnością i niestanowiących siedlisk dla zwierząt. Prościej mówiąc – mogłyby nie powodować szkód środowiskowych. Ale plantatorom łatwiej jest usunąć las, bo dodatkowo mogą zarobić ze sprzedaży drewna. Niektórzy w ten sposób pozyskują pieniądze na założenie plantacji. Może się wydawać, że takie uprawy nie są aż tak złe, bo w końcu to również zielony, zadrzewiony teren. Jednak bioróżnorodność lasów tropikalnych i plantacji jest nieporównywalna. Zamiana tych środowisk powoduje utratę miejsca bytowania bardzo wielu gatunków zwierząt, roślin i grzybów.

W ten sposób giną orangutany. Albo tracą swoje siedliska.

Orangutan stał się symbolem tej tragedii. Wszystkie trzy gatunki orangutanów uznane zostały za krytycznie zagrożone wyginięciem. W czerwonej księdze gatunków zagrożonych IUCN (Międzynarodowej Unii Ochrony Przyrody) przyznano im najwyższą kategorię zagrożenia – CR. Przy tym, nowo odkryty Pongo tapanuliensis jest najbardziej zagrożonym gatunkiem pośród wszystkich człekokształtnych na świecie, ze względu na niską liczebność (ok. 800 osobników) oraz niewielki wyspowy zasięg występowania. Liczba orangutanów w ostatnich latach drastycznie spadła. W latach 1950-2010 borneańskie orangutany zmniejszyły swoją liczebność o ponad 60 proc. Przewiduje się, że do 2025 liczebność spadnie jeszcze o  co najmniej 20 proc. Żeby sprawdzić, ile orangutanów jeszcze zostało, wyznacza się próbne transekty, czyli szlaki, na których liczy się napotkane osobniki albo ich gniazda. Orangutany co noc śpią gdzieś indziej, tworząc sobie pewnego rodzaju legowiska. Łatwo jest rozpoznać, czy dane legowisko jest dzisiejsze, czy stare, dzięki czemu można oszacować liczbę wciąż żyjących orangutanów. Ale gatunków zagrożonych przez niszczenie lasów jest bardzo wiele.

Na przykład?

Nosacze, w Polsce znane przede wszystkim z internetowych memów, które są endemitem dla Borneo. Tygrysy występujące w lasach, słonie – coraz rzadsze w środowisku naturalnym. Do tego cała rzesza gatunków roślin i owadów, które bezpowrotnie tracą środowisko. Przez plantacje oleju palmowego tracimy coś bardzo cennego. Naturalne lasy w Indonezji, Malezji i Tajlandii są uznawane jako jedne z najbogatszych w gatunki ekosystemów na świecie. Obszary te zajmują jedynie 3 proc. światowej powierzchni lądów, ale zarejestrowano tam ponad 20 proc. znanych gatunków organizmów żywych, w tym 25 proc. gatunków ptaków. Indonezja zajmuje drugie miejsce na świecie pod względem ilości gatunków endemicznych, a trzecie pod względem różnorodności gatunkowej.

Wypalanie lasów, tak sobie wyobrażam, musi powodować na Sumatrze i Borneo problemy ze smogiem.

Co więcej, lasy nie płoną jedynie przez podpalanie, ale także przez zmiany klimatu. Pojawiają się coraz bardziej upalne lata, których przyroda po prostu nie wytrzymuje. Pożary są tam bardzo częste. Rzeczywiście, pojawia się smog. Nie taki, jak po spaleniu składowiska opon, bo w lasach mamy jednak wyłącznie naturalne substancje. Ale to niesie za sobą jeszcze jeden problem – w trakcie pożaru do atmosfery uwalniają się olbrzymie ilości dwutlenku węgla. To wpływa na efekt cieplarniany i ma znaczenie globalne. Szacuje się, że wylesienia odpowiadają za około 10 proc. emisji gazów cieplarnianych. Emisja dwutlenku węgla powodowana wylesieniami jest tak wysoka, że zajmuje drugą pozycję na świecie, zaraz po sektorze energetycznym.

WWF zaleca, żeby kupować produkty z olejem palmowym oznaczone certyfikatem RSPO (Roundtable for Sustainable Palm Oil). Taki certyfikat rzeczywiście oznacza, że kupujemy produkt z olejem z zaufanego źródła?

Czemuś trzeba zaufać. Przyjmuje się więc, że jeśli już trzeba kupić coś z olejem palmowym, to lepiej jeśli ten produkt ma certyfikat. Jednak z różnych powodów producenci żywności często nie są zainteresowani oznaczaniem produktów certyfikowanych. Jednym z nich jest niska świadomość konsumentów, którzy zwykle nie zwracają uwagi na taki certyfikat. Poza tym tam, gdzie można, unika się wymieniania oleju palmowego w składzie. W wielu krajach azjatyckich nie ma obowiązku wypisywania wszystkich składników, więc ten olej jest po prostu pomijany. W Europie i USA taki obowiązek jest, ale dla zmylenia konsumenta wpisuje się na etykiecie „tłuszcz roślinny”, który już nie ma tak złych konotacji jak „olej palmowy”.

W jakich produktach znajdziemy olej palmowy?

Łatwiej jest powiedzieć, w jakich nie znajdziemy. Jest niezwykle powszechny. Mają go w składzie praktycznie wszystkie produkty przetworzone, jak na przykład gotowe dania obiadowe, fast-foody, mrożonki, ale też czekolady, cukierki, ciastka, chipsy, zupy instant, kostki rosołowe a nawet kosmetyki. Widziałem kiedyś batonik musli, reklamowany jako naturalny, zdrowy i dietetyczny. Przeczytałem etykietę, a tam co? Olej palmowy.

Sama próbowałam zrobić zakupy bez oleju palmowego. Było bardzo trudno. Ale jednocześnie mam wrażenie, że dopiero kiedy ludzie poświęcą swoją wygodę i przestaną kupować produkty z olejem w składzie, uprawy nie będą się opłacać.

Nie chodzi nawet o przestawanie, ale o ograniczanie. Załóżmy, że mamy dwa produkty – na przykład czekolady. Jedna ma w składzie olej palmowy, druga nie. Wybieramy tą bez, zapamiętujemy, która to była i dzięki temu nie musimy sprawdzać składów na każdych zakupach. Mamy proste rozwiązanie, które wnosi cegiełkę do walki z olejem palmowym.

Istnieje dla niego jakaś alternatywa?

Wystarczy, że cofniemy się o kilkanaście lat , kiedy w ogóle go nie używaliśmy. Wszystko dało się wyprodukować. Skoro jeszcze paręnaście lat temu radziliśmy sobie, wykorzystując do produkcji inne, nawet droższe oleje, to dlaczego teraz mielibyśmy sobie nie poradzić?

Dr inż. Andrzej Węgiel – adiunkt w Katedrze Urządzania Lasu UP w Poznaniu. Specjalista z zakresu urządzania lasu,  geomatyki, chiropterologii i ochrony przyrody. Prowadzi badania na temat biomasy leśnej, stabilności drzewostanów, akumulacji węgla i aktywności nietoperzy. Koordynator programu stypendialnego „Lasy Świata”, w ramach którego odbyły się wyprawy naukowe: Karaiby 2013, Borneo 2014, Amazonia 2016. Wiceprzewodniczący Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Nietoperzy.

Zdjęcie: Sergey Uryadnikov/Shutterstock

Podziel się:

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o