15 marca 2023 roku zapisze się złotymi literami w historii ochrony przyrody w Europie. Tego dnia Albania – niewielki kraj na południu kontynentu – dokonała czegoś, co wielu uważało za niemożliwe: ogłoszono utworzenie Parku Narodowego Dzikiej Rzeki Vjosa. Pierwszego w Europie parku narodowego obejmującego całą rzekę, od źródła aż po ujście. Dziś, dwa lata później, ten wyjątkowy ekosystem wciąż płynie wolny, nieujarzmiony przez tamy i zapory, pozostając jednym z ostatnich takich przykładów na kontynencie. Ale czy to wystarczy, by ocalić błękitne serce Europy? Sprawdziliśmy na miejscu.
Vjosa – żywa arteria Bałkanów
Rzeka Vjosa bierze swój początek w górach Pindos w Grecji i płynie około 270 kilometrów, by u ujścia do Morza Jońskiego utworzyć deltę i sieć mokradeł. W granicach Albanii liczy 192 km – właśnie ten fragment, wraz z dopływami Drino, Bënçë i Shushicë, objęto ochroną w ramach nowego parku narodowego o powierzchni 12 727 hektarów.
Vjosa jest jedną z ostatnich dużych rzek Europy, które zachowały swój naturalny, dziki charakter. Nieskrępowana regulacją, bez sztucznych barier, meandruje przez skaliste kaniony, doliny aluwialne i żwirowe łachy, tworząc mozaikę siedlisk wodnych i nadrzecznych. To rzeka, która tętni życiem: żyje tu ponad 1100 gatunków roślin i zwierząt, w tym wiele endemitów i gatunków zagrożonych wyginięciem.

Wśród nich są m.in. łososie, pstrągi marmurkowe, czaple purpurowe, wydry i europejskie węgorze, które dzięki braku barier mogą swobodnie migrować od Atlantyku aż do górskich źródeł. To właśnie ta wolność czyni Vjosę ekosystemem unikalnym w skali całej Europy.
Od marzenia do rzeczywistości
Powstanie parku narodowego nie było ani dziełem przypadku, ani jedynie aktem politycznej dobrej woli. To efekt ponad dziesięciu lat nieustępliwej walki prowadzonej przez naukowców, lokalne społeczności, organizacje pozarządowe i prawników.
W obliczu planów budowy kilkunastu elektrowni wodnych, które groziły zniszczeniem tego bezcennego ekosystemu, ruszyła bezprecedensowa kampania obywatelska. Hasło „Blue Heart of Europe” stało się symbolem sprzeciwu. Filmy dokumentalne, badania hydrologiczne, międzynarodowe petycje i protesty zwróciły uwagę opinii publicznej i organizacji międzynarodowych. W końcu rząd Albanii – pod presją wewnętrzną i zewnętrzną – podjął odważną decyzję o pełnej ochronie Vjosy.

Park, który chroni rzekę i ludzi
Nowy park narodowy to nie tylko ochrona przyrody. To także nadzieja na nowy model rozwoju – oparty na zrównoważonej turystyce, edukacji ekologicznej i aktywnej roli lokalnych społeczności.
Dla mieszkańców doliny Vjosy rzeka jest źródłem wody, pożywienia i inspiracji. To także duchowe dziedzictwo i świadectwo związku człowieka z naturą. Wizja parku narodowego zakłada współpracę z tymi społecznościami – ochronę nie przeciwko nim, lecz razem z nimi i dla nich.

Mimo formalnego utworzenia parku przyszłość Vjosy wciąż stoi pod znakiem zapytania. Na jej delcie, objętej ochroną RAMSAR, rozpoczęto budowę lotniska. W pobliskich mokradłach planuje się kompleksy hotelowe i infrastrukturę dla turystyki masowej, a górny bieg Shushicy dewastowany jest dla poboru wody do kurortów.
Deklaracje ochrony stoją więc czasem w sprzeczności z działaniami władz. Park narodowy nie jest tarczą absolutną – wymaga stałego zaangażowania społecznego, naukowego i politycznego, by spełniał swoją funkcję.
Urodziny i zobowiązania
Dwa lata po utworzeniu Parku Narodowego Dzikiej Rzeki Vjosy mamy powód do świętowania, ale i refleksji. Ten sukces był możliwy tylko dzięki zaangażowaniu ludzi, którzy walczyli o najcenniejsze przyrodnicze dziedzictwo Europy.

Życzmy Vjosie stu lat (i więcej) realnej ochrony – nie tylko na papierze, ale i w krajobrazie. Życzmy, by węgorze nadal płynęły z Atlantyku aż do Pindosu, a dzieci z nadbrzeżnych wiosek mogły bawić się w jej nurcie tak jak ich dziadkowie. By Vjosa pozostała dzika – bo w dzisiejszej Europie dzikość jest aktem odwagi.