Jakość powietrza w Polsce.

Polski Alarm Smogowy podpisuje umowę z NIK i GCNP. “Tak wygląda powietrze umiarkowane” [FILM]

Najwyższa Izba Kontroli, Global Compact Network Poland, Polski Alarm Smogowy i Krakowski Alarm Smogowy podpisały umowę o współpracy w zakresie promowania wiedzy na temat wpływu zanieczyszczenia powietrza na zdrowie człowieka, inicjatyw mających na celu podnoszenie świadomości społecznej na temat zanieczyszczenia powietrza oraz wymiany informacji dotyczących stanu jakości powietrza w Polsce.

W trakcie konferencji prasowej Polski Alarm Smogowy zaprezentował film o tym jak polski system ostrzegania przed smogiem maskuje problem.

Film pokazuje jak wygląda powietrze, które według państwowego indeksu jakości powietrza uchodzi za „umiarkowane” i „dostateczne” porównując to ze sposobem opisu w urzędniczych dokumentach.

Powietrze „umiarkowane” (stężenie pyłu PM10 między 61 a 101 µg/m3) definiuje się następująco: „Jakość powietrza jest akceptowalna. Zanieczyszczenie powietrza może stanowić zagrożenie dla zdrowia w szczególnych przypadkach (dla osób chorych, osób starszych, kobiet w ciąży oraz małych dzieci).”

Powietrze „dostateczne” (stężenie pyłu PM10 między 101 a 141 µg/m3) definiuje się tak: „Jakość powietrza jest dostateczna, zanieczyszczenie powietrza stanowi zagrożenie dla zdrowia (szczególnie dla osób chorych, starszych, kobiet w ciąży oraz małych dzieci) oraz może mieć negatywne skutki zdrowotne.”*

Film przedstawia też problem z ogłaszaniem alarmów smogowych. Poziom pyłów w powietrzu, który w innych krajach europejskich wymusza ogłoszenie alarmu smogowego w Polsce uchodzi za akceptowalny. We Francji ogłasza się alarm smogowy przy średnim dobowym zanieczyszczeniu pyłem (PM10) wynoszącym 80 µg/m3, w Holandii i na Węgrzech przy 100 µg/m3, w Czechach i na Słowacji przy 150 µg/m3, natomiast w Polsce ogłaszany jest dopiero gdy stężenia osiągną średniodobową wartość 300 µg/m3.

Polski Alarm Smogowy od kilku lat apeluje o obniżenie poziomów alarmowych w Polsce oraz stworzenie sprawnego systemu ostrzegania przed smogiem. Jak do tej pory bez odzewu.

W Polsce nie wypracowano spójnych procedur postępowania w przypadku wysokich poziomów zanieczyszczeń. W styczniu 2017 kiedy nad Rybnikiem unosił się gęsty smog, o zamknięciu placówek edukacyjnych zdecydował prezydent miasta. W Krakowie przy wysokich poziomach zanieczyszczeń ogranicza się prowadzenie zajęć na zewnątrz. Takie procedury powinny być jednolite dla całego kraju, a nie polegać na uznaniowości lokalnych władz.


Podobnie jest z informowaniem o zanieczyszczeniu powietrza. Niektóre placówki edukacyjne umieszczają tablice informujące o zanieczyszczeniu powietrza, ale wynika to jedynie z dobrej woli nauczycieli, a nie powszechnej praktyki. Przykładem takiej inicjatywy są Wadowice które jeszcze w 2017 r. wprowadziły taki system (https://wadowice.pl/najnowsze/wydzial-ochrony-srodowiska/wadowice-walcza-ze-smogiem).

Źródło: http://powietrze.gios.gov.pl/pjp/content/health_informations

***

Tekst jest informacją prasową Polskiego Alarmu Smogowego.

1 komentarz

  1. Z tego co się zorientowałem, nazwy kategorii zanieczyszczenia powietrza (te słynne „Umiarkowany” czy „Dostateczny”) oraz wysokości progów oraz ich nazewnictwo, pochodzą z GIOŚ i są opublikowane na tej stronie:
    http://powietrze.gios.gov.pl/pjp/content/health_informations

    Po pierwsze, nie znalazłem żadnej podstawy prawnej dla takich nazw kategorii ani takich progów.

    Pod drugie, zastosowanie takich właśnie kategorii ich progów GIOŚ motywuje nieco innym sposobem prowadzenia pomiarów i uśredniania wyników pomiarów, niż to nakazują właściwe normy prawa polskiego oraz prawa europejskiego – szczegóły tutaj:
    http://prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU20120001031&type=2
    https://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/ALL/?uri=CELEX:32008L0050

    Po trzecie, GIOŚ w tym artykule
    http://powietrze.gios.gov.pl/pjp/content/show/1001177
    powołuje się na European Air Quality Portal prowadzony przez Europejskiej Agencji Środowiska:
    http://eeadmz1-cws-wp-air.azurewebsites.net/products/data-viewers/utd-viewer/
    i twierdzi, że stosowana przez GIOŚ metoda liczenia indeksu, a także zastosowane progi i ich kolorystyka jest bardzo zbliżony do Indeksu Europejskiej Agencji Środowiska.

    Haczyk w tym, że rzeczony portal Europejskiej Agencji Środowiska owszem stosuje taką samą metodologię , ma podobna kolorystykę i progi, co podejście stosowane przez GIOŚ, ale NIE MA tam nazewnictwa oraz „informacji zdrowotnych” takich, jakie prezentuje GIOŚ na swojej stronie:
    http://powietrze.gios.gov.pl/pjp/content/health_informations

    Po czwarte, nie znalazłem żadnego „dokumentu źródłowego” (ani normy prawnej ani choćby opracowania naukowego czy czegoś w tym rodzaju) dającego GIOŚ podstawę do zastosowania takich właśnie kategorii a ich progów, a w szczególności takich ich nazw oraz powiązanych z nimi „informacji zdrowotnych”. Nie twierdzę, że takowych nie ma, ale ja ich nie znalazłem.

    Podsumowując, śmiem twierdzić, że GIOŚ, choć zapewne w dobrej wierze stosując inną niż w powyższych normach prawnych metodologię uśredniania pomiarów, a w szczególności stosując własne arbitralnie dobrane kategorie z własnym nazewnictwem oraz uzupełniając to „informacjami zdrowotnymi”, rzeczywiście wprowadza nas w błąd.

    Czy stosowanie takiego nazewnictwa i takich progów jest prawne czy bezprawne to już nie mnie oceniać – tu przydałby się jakiś prawnik.

    Ergo, postulowałbym, aby we właściwy dla tego typu sytuacji sposób GIOŚ został „odpytany” (może właśnie przez NIK?) o źródło nazewnictwa i „informacji zdrowotnych” a jeśli takowego źródła nie ma, to aby ono powstało ale już we właściwy sposób (mam na myśli rzetelne opracowanie naukowe) i możliwie w porozumieniu ze wszystkimi zainteresowanymi stronami

Dodaj komentarz