Poznań ma 20 tys. kopciuchów do wymiany. Jeszcze niedawno „problem nie istniał”

Podziel się:

Poznań również zmaga się ze smogiem. Jak dowiadujemy się od lokalnych aktywistów, do wymiany pozostało tam 20 tys. przestarzałych urządzeń grzewczych, czyli tzw. kopciuchów. O specyfice problemu zanieczyszczeń powietrza w Poznaniu, a także działaniach przeciw nim, rozmawiamy z Radosławem Zywertem z Poznańskiego Alarmu Smogowego.

Dlaczego postanowił Pan zająć się problemem zanieczyszczenia powietrza w swojej okolicy?

Jeszcze kilka lat temu problem smogu w polskiej przestrzeni publicznej praktycznie nie istniał. Pewnym przełomem było powstanie Krakowskiego Alarmu Smogowego, który uświadomił problem wielu osobom i w ślad za którym poszli mieszkańcy innych miast.

Nie da się ukryć, że smog ma niebagatelny wpływ na nasze zdrowie i życie. Bardzo liczne badania i raporty wskazują, że wpływ ten istnieje, a w przypadku Polski jest on duży.

Osobiście nie ukrywam, że tematyka zanieczyszczenia powietrza jest mi bliska już od dobrych kilku lat. Ten temat interesuje mnie od dawna, śledzę na bieżąco informacje dotyczące tego obszaru. I jak to często bywa, gdy człowiek się czymś zainteresuje, to szuka ludzi myślących podobnie, poruszających się w podobnym obszarze. Tak też trafiłem do Poznańskiego Alarmu Smogowego, razem z którym działam teraz na rzecz poprawy jakości powietrza.

Akademia Alarmów Smogowych PAS pomaga walczyć o czyste powietrze

Czy brał Pan udział w Akademii Alarmów Smogowych?

Tak. Udział w Akademii był ważnym momentem, jeśli chodzi o moje zaangażowanie.

Na informacje na jej temat natknąłem się chyba w mediach społecznościowych. Wziąłem udział w kilku spotkaniach i to ostatecznie skłoniło mnie do kontaktu z Poznańskim Alarmem Smogowym oraz Polskim Alarmem Smogowym.

Czego Pan się dowiedział w ramach spotkań Akademii?

Trudno mi w tej chwili wymienić wszystkie poruszane tematy, ale na pewno na pierwszym ze spotkań bardzo przekrojowo przedstawiono problematykę zanieczyszczeń powietrza w Polsce. Zrobiono to bardzo fajnie, poruszając wiele wartościowych wątków.

Na innym ze spotkań pojawiły się zagadnienia prawne, które są bardzo ważne, jeśli chcemy poruszać się w tej tematyce. Na przykład jeśli chcemy mobilizować mieszkańców do realizacji zapisów uchwał smogowych lub walczyć z przypadkami łamania prawa, np. spalania niedozwolonych paliw czy odpadów.

Później, już będąc członkiem Poznańskiego Alarmu Smogowego, z jednego ze spotkań dowiedziałem się bardzo wiele na temat termomodernizacji. Akurat w tym spotkaniu Akademii Alarmów Smogowych nie mogłem uczestniczyć, ale obejrzałem jego zapis w serwisie Youtube. Materiały są publikowane na kanale Polskiego Alarmu Smogowego i można do nich wrócić.

Poznański Alarm Smogowy ma cel: 20 tysięcy „kopciuchów” do wymiany

Przejdźmy może do sedna sprawy, czyli zanieczyszczenia powietrza. Jak poważny jest problem w Pana okolicy? Jakie przyczyny dominują i czym należałoby się zająć w pierwszej kolejności?

Nie da się ukryć, że problem zanieczyszczeń powietrza w Poznaniu istnieje. Nie jesteśmy wyjątkiem na mapie Polski. Jeśli spojrzymy na dane Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, to gdyby stworzyć ranking największych polskich miast, to Poznań plasuje się w połowie stawki. Mam na myśli ranking poziomów zanieczyszczenia powietrza pyłami zawieszonymi.

Co prawda w ostatnich 2 latach normy jakości powietrza wynikające z unijnej dyrektywy, jeśli chodzi o PM10 (liczba dni ze stężeniem powyżej 50 mikrogramów/m3 i dopuszczalne stężenie średnioroczne) i PM2,5 (dopuszczalne stężenie średnioroczne) nie były w Poznaniu przekroczone. Ale już w przypadku równie groźnego dla naszego zdrowia benzo(a)pirenu jego stężenie średnioroczne przekracza co roku przyjętą normę co najmniej dwukrotnie. Jeśli do tego dodamy, że w sezonie grzewczym mamy okresy w Poznaniu, gdy w zimne bezwietrzne dni potrafi on na mapie zanieczyszczeń pyłami zawieszonymi „świecić na czerwono lub fioletowo”, to niewątpliwie mamy w stolicy Wielkopolski jeszcze wiele do zrobienia.

Szacunkowe dane wskazują, że mamy tutaj około 20 tysięcy kopciuchów, czyli przestarzałych urządzeń grzewczych. Spośród nich około 3-4 tysięcy znajduje się w kamienicach, reszta to domy jednorodzinne.

Nie należy również zapominać, że zanieczyszczenie powietrza nie uznaje granic gmin. Każde większe miasto w Polsce (w tym także Poznań) ma swój „obwarzanek” w postaci okolicznych miejscowości i gmin. Aby pokonać smog bardzo istotna jest współpraca między sąsiadującymi ze sobą gminami.

Zbyt wolne tempo wymiany przestarzałych urządzeń

Czy władze lokalne, samorządowe, robią coś w związku z problemem?

Na terenie Poznania działa program KAWKA BIS, który skupia się na wymianie przestarzałych urządzeń grzewczych. Działa on od 2015 roku i z roku na rok przeznaczanych jest na niego więcej środków z miejskiego budżetu. To przekłada się na coraz większą liczbę wymienionych urządzeń.

Mimo wszystko tempo wymiany pozaklasowych urządzeń grzewczych jest w Poznaniu zbyt wolne, zważywszy na zakaz ich używania przewidziany w uchwale antysmogowej, który ma zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2024 roku.

Oczywiście, obok tego programu funkcjonuje również ogólnopolski program Czyste Powietrze, a Miasto Poznań podpisało umowę o współpracy w tej materii z Wojewódzkim Funduszem Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej . One ciekawie się zazębiają. KAWKA BIS dotyczy jedynie wymiany źródła ciepła, ewentualnie instalacji fotowoltaiki. Nie pozwala natomiast na finansowanie termomodernizacji. Łącząc obydwa programy możemy więc w pełniejszym stopniu zmodernizować nasz dom.

Co istotne, program KAWKA skierowany jest także do budynków wielorodzinnych. To odróżnia go od Czystego Powietrza, dostępnego jedynie w przypadku zabudowy jednorodzinnej. Wciąż czekamy na uruchomienie rządowego programu wsparcia w tym zakresie, tj. programu Ciepłe Mieszkanie.

Ekodoradcy pomogą mieszkańcom Poznania

A jeśli chodzi o działania władz lokalnych w szerszym zakresie? Mam na myśli np. działania informacyjne i edukacyjne prowadzone w Poznaniu.

Na pewno ważnym etapem w walce z problemem w Poznaniu będzie rozpoczęcie działalności przez ekodoradców. Temat pojawia się coraz częściej, także w innym miastach i gminach w Polsce. Bardzo ważna rola ekodoradców polega na byciu taką osobą, która będzie pośrednikiem między samorządem a mieszkańcami. Osobą, która będzie służyć mieszkańcom pomocą i bezpośrednio się z nimi spotykać.

Z tego co nam wiadomo, miasto Poznań wkrótce ma przygotować takich ekodoradców. Wyposaży ich w odpowiednie kompetencje, by mogli oni ruszyć w teren, porozmawiać z mieszkańcami i pokazać im, jakie są możliwości wsparcia, a także pomagać w jego pozyskaniu. Wiążemy bardzo duże nadzieje z działalnością ekodoradców.

W tym roku widać również, że miasto silniej postawiło na promocję programu KAWKA BIS, wyciągając wnioski z wcześniejszych edycji. Kampania jest szersza. Mówi nie tylko o samym programie, ale i wskazuje na obowiązki wynikające z uchwały antysmogowej. W naszym przypadku od roku 2024 na terenie Poznania nie będzie można stosować pozaklasowych kotłów, a złamanie tych przepisów będzie się wiązało z konsekwencjami. Mamy więc i marchewkę, i kij.

Oczywiście zawsze pozostanie problem ubóstwa energetycznego. Dlatego uważam, że warte przemyślenia jest pójście drogą np. Wrocławia, gdzie dla najmniej zamożnych mieszkańców uruchomiono program osłonowy. Jest to ciekawy pomysł, na pewno warty przeanalizowania.

Jakie mają Państwo plany na działania w najbliższym czasie?

Obecnie staramy się prowadzić dialog z mieszkańcami na naszej stronie na Facebooku. Widać, że jest duże zainteresowanie z ich strony, dlatego staramy się na bieżąco informować i edukować na temat zanieczyszczenia powietrza.

Nie ukrywam również, że mieszkańcy zgłaszają się do nas ze swoimi indywidualnymi problemami i sprawami. Staramy się doradzać lub wskazywać, gdzie się udać z problemem. Na ile to możliwe, współpracujemy z mieszkańcami i próbujemy odpowiedzieć na ich potrzeby.

_

Zdjęcie: MKavalenkau / Shutterstock.com

Podziel się: