Puszcza Białowieska nadal zagrożona skreśleniem z listy UNESCO

124
0
Podziel się:

Mimo zmiany na szczytach władzy sytuacja Puszczy Białowieskiej wciąż jest daleka od dobrej. Najsłynniejszy polski leśny kompleks jest nadal zagrożony odebraniem statusu obiektu UNESCO. Ministerstwo Klimatu i Środowiska uspokaja i zapewnia, że do tego nie dojdzie, ale szkody wyrządzone przez poprzednią władzę mogą okazać się trudne do naprawienia.

Od 1979 r. Tereny Białowieskiego Parku Narodowego figurują na Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Po upadku Związku Radzieckiego obszar został powiększony o białoruską część puszczy, a następnie w 2014 r. o cały obszar po stronie Polski. Łączna powierzchnia w obu krajach wynosi 141 885 ha.

Nadając jej status obiektu UNESCO zwrócono uwagę na „wyjątkowy przykład procesów ekologicznych i biologicznych istotnych w ewolucji i rozwoju ekosystemów oraz zespołów zwierzęcych i roślinnych”. A także na „siedliska naturalne najbardziej reprezentatywne i najważniejsze dla ochrony in situ różnorodności biologicznej”.

„Dobra zmiana” walczy z kornikiem i wycina Puszczę

Sytuacja zmieniła się po dojściu do władzy Zjednoczonej Prawicy. W 2016 r. ówczesny minister środowiska Jan Szyszko podpisał aneks do Planu Urządzenia Lasu Nadleśnictwa Białowieża. Do tej pory 10-letnie pozyskanie drewna w nadleśnictwie wynosiło 63 tys. m3. Podpis ministra zatwierdził trzykrotne zwiększenie wycinki.

Organizacje ekologiczne biły na alarm, wskazując, że Szyszko dał zgodę na zwiększenie wycinki, nie troszcząc się o żyjące w Puszczy chronione gatunki i ich siedliska. Takie postępowanie naruszało dyrektywę siedliskową UE (art. 6 ust. 2 i art. 6 ust 3).

Politycy PiS tłumaczyli wycinki walką z kornikiem drukarzem, który miał przetrzebiać Puszczę. Poza tym ówczesny rzecznik resortu środowiska, Paweł Mucha, tłumaczył, że „Puszcza Białowieska jest uczyniona ręką człowieka”. To w jego mniemaniu dawało leśnikom prawo do dowolnego kształtowania jej terenów.

Argumenty polskiej strony nie przekonały unijnych urzędników. Czarę goryczy miał przelać fakt, że część wycinek prowadzono na terenach strefy UNESCO, która pozostawała obszarem wolnym od interwencji człowieka. Nadleśniczy z Hajnówki przyznał dziennikarzom Gazety Wyborczej, że drzewa są wycinane, stwierdzając: „Zapisy związane ze światowym dziedzictwem UNESCO nie funkcjonują w ogóle w polskim prawie. Ta umowa międzynarodowa nie ma przełożenia wprost na nasze prawo, które obowiązuje leśników”.

Zaniepokojona organizacja wysłała do Polski swoich przedstawicieli. Ich raport nie zostawiał suchej nitki na działaniach rządu. Stwierdzono m.in., że „prowadzona od 2016 r. wycinka i aktywna gospodarka leśna została uznana za poważne zagrożenie dla obszaru w świetle regulacji dotyczących ochrony Światowego Dziedzictwa UNESCO”.

W związku z tym, że w 2018 r. prac zaniechano, eksperci nie rekomendowali wpisania obszaru na Listę Obszarów Światowego Dziedzictwa w Zagrożeniu. Jednak szereg wskazówek pokazywał, że polskie władze muszą zmienić podejście do ochrony szczególnie cennych przyrodniczo obszarów.

Fot. C. Kowalski

Kryzys migracyjny i dramat zwierząt

O Puszczy Białowieskiej znów zrobiło się głośno w 2021 r., jednak tym razem nie z powodu wycinek. Narastający kryzys migracyjny na granicy z Białorusią wymusił wprowadzenie stanu wyjątkowego na przygranicznych terenach i budowę bariery ochronnej długości ok. 180 km. Jej skuteczność do dziś jest kwestią dyskusyjną, ale uwagę ekologów szybko zwrócił inny aspekt.

Spiętrzone ogrodzenie z drutu żyletkowego stało się przeszkodą nie tylko dla migrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki, ale przede wszystkim dla setek gatunków zwierząt żyjących w Puszczy. Generalna Dyrekcja Ochrony Środowiska zapewniała, że w pobliżu rzek i innych zbiorników wodnych zostaną zastosowane inne systemy ochronne, co zapewni zwierzętom swobodne przemieszczanie się. Obietnice okazały się mrzonką. Organizacje ekologiczne, myśliwi i okoliczni mieszkańcy alarmowali o sarnach czy łosiach, które umierały w męczarniach po zaplątaniu się w concertinę. Zwierzęta straciły swoje szlaki migracyjne i dostępy do wodopojów.

W ubiegłym roku Lasy Państwowe i Ministerstwo Środowiska zaproponowały plan zarządzania Puszczą Białowieską jako obiektem UNESCO. Zapisy w planie zjeżyły włos na głowie ekologów. Dokument zakładał m.in. wyjęcie spod ochrony 62 km2 powierzchni chronionej. Pod topór mogłyby trafić drzewa liczące ponad 200 lat. Pomysł władz oprotestowało 100 organizacji i ruchów społecznych, które wskazywały, że zapisy planu są sprzeczne z wytycznymi UNESCO.

Fot. C. Kowalski

Nowy rząd zapowiada zmiany. Puszcza Białowieska odwiedzana przez polityków

Nadzieję na zmianę sytuacji przyniosły październikowe wybory i dojście do władzy koalicji KO, Trzeciej Drogi i Lewicy. Już w kampanii wyborczej politycy ówczesnej opozycji często atakowali rząd za wycinki lasów. Nowa minister środowiska i klimatu Paulina Henning-Kloska zapowiedziała koniec epoki, „w której strategiczne, najważniejsze decyzje dotyczące środowiska przyrodniczego naturalnego w Polsce zapadają zza biurka w Warszawie”.

Szefowa resortu środowiska obiecała także wspólne prace nad konstytucją Puszczy Białowieskiej, która miałaby zadbać o środowisko, łącząc wszystkie zainteresowane grupy. Na początku roku teren Puszczy odwiedził wiceminister środowiska Mikołaj Dorożała. Polityk Trzeciej Drogi spotkał się z organizacjami pozarządowymi i po raz kolejny ogłosił zapowiedź “okrągłego stołu” w sprawie Puszczy Białowieskiej.

Nowa władza obiecała także rozwiązanie sporu z UNESCO. Dorożała zapowiedział rozpisanie konkursu na koordynatora ds. kontaktów z UNESCO.

– Chcemy, żeby taka osoba, która będzie tutaj odpowiadała za relacje międzynarodowe, ale też ten aspekt lokalny. Która będzie znała tutaj ludzi, będzie wiedziała, z kim rozmawiać, kogo trzeba wysłuchać, z kim się trzeba spotkać. Ale też wiedziała, gdzie pojechać, żeby zadbać o dziedzictwo UNESCO dla Białowieży, bo to jest symbol, o który powinniśmy walczyć. Groźba utraty dziedzictwa UNESCO dla Białowieży może oznaczać katastrofę dla wszystkich. Od naukowców, przez organizacje pozarządowe, przede wszystkim po lokalną społeczność – powiedział.

Organizacje pozarządowe dają szansę nowemu rządowi, ale przyznają, że sytuacja jest poważna.

– Poprzedni rząd zachowywał się tak, jakby chciał, aby Puszcza Białowieska trafiła na Listę Światowego Dziedzictwa w Zagrożeniu. Dziś to ryzyko wcale nie jest małe – przekonuje Radosław Ślusarczyk, prezes Stowarzyszenia Pracownia na rzecz Wszystkich Istot. Nowe władze usiłują naprawić sytuację, ale do tego jeszcze daleka droga.

– Być może cel ich pierwszych działań jest słuszny, ale brakuje konkretów. Nie wiemy, czym ma być konstytucja dla Puszczy. Potrzebujemy ustawy, która naprawi szkody wyrządzone Puszczy, do których przez 8 ostatnich lat doprowadzili politycy Zjednoczonej Prawicy.

Fot. C. Kowalski

„Powinny się odbyć konsultacje z ekspertami”. Puszcza Białowieska zaczęła ich przyciągać

– Najważniejszym zadaniem jest teraz przekonanie UNESCO, że zmieniło się podejście do przyrody. Możemy szybko wycofać się z wycinek, ale to nie rozwiąże problemów. Weźmy chociażby sprawę zapory na granicy. Przed budową powinniśmy ocenić, jaki wpływ na przyrodę Puszczy, w tym cenne gatunki i siedliska, będzie mieć zapora. Opinie powinni wydać Instytut Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk czy Stacja Geobotaniczna. Ale (ponieważ budowę muru wprowadzono specustawą) nie było konsultacji z ekspertami. Teraz takie konsultacje z naukowcami najlepiej znającymi Puszczę powinny się odbyć – dodaje aktywista.

Puszcza potrzebuje ustawy

– W ramach rekompensaty za negatywne skutki funkcjonowania zapory, ministerstwo powinno doprowadzić do rozszerzenia tzw. III. strefy UNESCO, gdzie nie można prowadzić gospodarki leśnej. To pokazałoby europejskim instytucjom, że Polska dąży do wzmocnienia ochrony wyjątkowej wartości Puszczy, jako głównego celu zarządzania obiektem w ramach przygotowywanego planu zarządzania obiektem – przypomina prezes Pracowni.

Zdaniem Ślusarczyka idealnym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie “mapy drogowej” zakończonej uchwaleniem ustawy, która nie tylko naprawi szkody, ale wyznaczy długofalowy plan ochrony Puszczy. Te działania będą jednak o wiele trudniejsze, jeśli podczas kolejnej wizyty przedstawiciele UNESCO pokażą czerwoną kartkę.

Artykuł powstał we współpracy ze Stowarzyszeniem Pracownia na rzecz Wszystkich Istot

Zdjęcie tytułowe: C. Kowalski

Podziel się: