Udostępnij

Rewolucja na drogach w Nowym Jorku. Gubernatorka: spektakularny sukces

29.01.2026

550 milionów dolarów netto – taki przychód przyniosły wprowadzone rok temu opłaty za wjazd pojazdów na Manhattan. Bohaterem tej historii nie są jednak wpływy do budżetu Nowego Jorku, lecz ogromne zmiany na plus, które dzięki opłatom osiągnięto. Wszystko wbrew głosom krytyków, którymi dowodził sam prezydent Donald Trump.

5 stycznia 2025 r. stało się coś, co z perspektywy miast USA można uznać za wydarzenie historyczne. Tego dnia w Nowym Jorku wprowadzono w życie opłaty za wjazd na centralną część Manhattanu. W godzinach szczytu (od 5 do 21 w dni robocze i od 9 do 21 w weekendy) kierowcy muszą zapłacić od kilku do kilkunastu dolarów.

Według założeń Metropolitan Transportation Authority (MTA), czyli zarządcy miejskiego systemu transportowego, opłata w pierwszym roku obowiązywania miała przynieść 500 milionów dolarów czystego przychodu. Ostatecznie dała jeszcze więcej, bo 550 milionów.

Wprowadzenie opłat w Nowym Jorku rozważano przynajmniej od początku tego wieku. Wychodzi na to, że wiele lat dyskusji mogło być latami częściowo zmarnowanymi.  Bo patrząc na efekty, był to strzał w dziesiątkę.

Broadway z rekordem, biznes w rozkwicie

„Program opłat za wjazd do Nowego Jorku jest policzkiem dla klasy robotniczej i właścicieli małych firm” – komentował Sean Duffy, sekretarz transportu USA, po wejściu przepisów w życie. Duffy uznał też to rozwiązanie za „zacofane i niesprawiedliwe”. Prowadzona przez Donalda Trumpa administracja USA próbowała też zablokować pierwszą tego typu opłatę wprowadzoną w USA, ale bezskutecznie.

Zebrane dane pokazują, że argumenty o uderzaniu w lokalny biznes były równie celne, co strzały piłkarzy ekstraklasy w europejskich pucharach.

Przykłady? 2025 r. okazał się najlepszym rokiem dla wynajmu biur na Manhattanie od 23 lat, a w trzecim kwartale liczba umów rok do roku wzrosła o ponad 9 proc. Dzięki temu miasto to jako pierwsza duża metropolia w USA przekroczyło przedpandemiczny poziom ruchu biurowego.

Nowy Jork. Fot: shutterstock/DenisProduction.com

W strefie objętej opłatami jest też o 1 proc. mniej pustych lokali usługowych, a branżowe dane wskazują na wzrosty rezerwacji w restauracjach i sprzedaży detalicznej. Z kolei sprzedaż biletów na Broadwayu sięgnęła rekordowych 1,9 miliarda dolarów. To aż o 23 proc. więcej niż w poprzednim sezonie.

W całym Nowym Jorku wpływy z podatku od sprzedaży wzrosły zaś do listopada o 6,3 proc. Czyli kilkukrotnie szybciej niż w sąsiednich hrabstwach. Z kolei zatrudnienie w sektorze prywatnym wzrosło w Nowym Jorku o 2 proc. (dane do sierpnia), przy średniej krajowej 0,9 proc.

Szybsza jazda

Zmiany widać też w tym, czego dotyczyły przede wszystkim: ruchu ulicznym.

Po uruchomieniu systemu opłat do strefy ograniczonego ruchu wjechało o ponad 27 milionów pojazdów mniej, a więc średnio 73 tysiące dziennie. Przekłada się to na ogólny spadek ruchu drogowego o 11 proc.

Doświadczenia z Nowego Jorku potwierdzają też zasadę, o której eksperci mówią od lat. Na mniejszym ruchu samochodowym korzystają wszyscy: i inni kierowcy, i osoby bez aut.

Na przykład prędkość ruchu w godzinach porannego szczytu wzrosła średnio o 23 proc. O kilka procent szybciej jeżdżą też autobusy, a liczba pasażerów transportu publicznego wzrosła o 7 proc. Co ważne, więcej ludzi wybiera też spacerowanie. Dane z telefonów komórkowych i kamer pokazują, że w strefie opłat ruch pieszy zwiększył się o 3,4 proc., przy znacznie mniejszym wzroście (1,4 proc.) w pozostałej części Manhattanu.

Mniej wypadków

Ale mniej pojazdów na ulicach to także większe bezpieczeństwo i lepsze zdrowie.

Liczba wypadków w strefie opłat spadła o 7 proc., liczba obrażeń w wypadkach o 8 proc., a liczba ofiar śmiertelnych – aż o 40 proc. Dane nowojorskiej policji wskazują, że w skali całego miasta 2025 r. przyniósł najniższą liczbę ofiar śmiertelnych w ruchu drogowym w historii prowadzenia statystyk. W porównaniu z poprzednim rokiem odnotowano spadek o 19 proc.

O wyraźnych zmianach na lepsze można też mówić w przypadku emisji zanieczyszczeń. W objętej opłatami części Manhattanu emisje gazów cieplarnianych – o 6 proc. Co ciekawe, o 17 proc. zmalała zaś liczba skarg na hałas generowany przez pojazdy, w tym na używanie klaksonów.

Metro w Nowym Jorku. Fot: shutterstock/Dogora Sun

Czystsze powietrze

Opłaty w Nowym Jorku to kolejny przykład pokazujący, że jest to jedno z najskuteczniejszych i najszybszych narzędzi, jakie można użyć, by ograniczyć emisje z transportu. I dotyczy to także pyłów zawieszonych PM2,5, które – jak wykazało badanie nowojorskiego Uniwersytetu Cornella – zmalały przez pierwsze pół roku 2025 r. aż o 22 proc.

„Naszym ogólnym wnioskiem jest to, że opłaty w Nowym Jorku, podobnie jak w wielu innych miastach na świecie, które je wdrożyły, pomogły nie tylko usprawnić ruch, ale także zmniejszyć stężenie zanieczyszczeń i poprawić jakość powietrza” – komentuje prof. Oliver Gao, jeden z głównych autorów badania opublikowanego w czasopiśmie npj Clean Air (część Nature).

Co ważne, badanie wykazało też, że w innych częściach miasta emisje nie wzrosły. Zamiast tego również uległy zmniejszeniu, tyle że nie tak wyraźnemu.

„To dla mnie naprawdę ekscytujące, że jakość powietrza poprawiła się w całym obszarze metropolitalnym. To mówi nam, że opłaty nie przeniosły zanieczyszczenia powietrza na przedmieścia przez przekierowanie ruchu. Zamiast tego ludzie prawdopodobnie wybierają czystsze opcje transportu, takie jak korzystanie z transportu publicznego czy planowanie dostaw na noc” – uważa Timothy Fraser, adiunkt na Uniwersytecie Cornella i kolejny z autorów badania.

Sukces pod każdym względem

„Już po jednym roku system opłat za wjazd do centrum Manhattanu odniósł w mieście Nowy Jork bezprecedensowy sukces. Pod każdym względem program spełnił lub przekroczył oczekiwania: natężenie ruchu i zatłoczenie znacząco spadły, podróżni poruszają się szybciej, jakość powietrza uległa poprawie, ulice są bezpieczniejsze, a nasza gospodarka silniejsza” – podsumowuje Kathy Hochul, gubernatorka stanu Nowy Jork.

Co ważne, sukces ten pozwala też na inwestycje. Zarządca ruchu miejskiego (MTA) tłumaczył, że potrzebuje opłat drogowych, aby móc sprzedać obligacje, które pomogą sfinansować modernizację ponad stuletniego systemu transportu publicznego. Ma to pozwolić pozyskać 15 miliardów dolarów na inwestycje. „To kluczowe projekty, które poprawią codzienne dojazdy milionów mieszkańców stanu Nowy Jork. Część z nich jest już w realizacji” – informuje Hochul.

Wśród realizowanych i planowanych inwestycji znajdują się m.in. druga faza linii metra Second Avenue, modernizacja systemów sterowania ruchem, dostosowanie do potrzeb osób z niepełnosprawnościami ponad 20 stacji metra oraz zakup nowych pociągów i autobusów.

„Pracujący mieszkańcy stanu Nowy Jork zasługują na mniejsze zatłoczenie, dobrze finansowany system transportu publicznego oraz bezpieczniejsze i spokojniejsze miejsce do życia. Z dumą obserwuję, jak system opłat za wjazd do centrum spełnia te oczekiwania” – ocenia Zohran Mamdani, od niedawna burmistrz Nowego Jorku.

„System opłat za wjazd do centrum przypomina, że odważne decyzje pozwalają osiągać wielkie cele. Dlatego będziemy działać z ambicją i innowacyjnością – zdeterminowani nie tylko do tego, by poprawiać nasze ulice, ale by cały świat nam ich zazdrościł” – podsumowuje Mike Flynn, komisarz departamentu transportu miasta Nowy Jork.

Gdzie ta „mina”?

W Polsce każde opłaty nakładane na kierowców wciąż traktowane są w debacie publicznej głównie jako polityczna „mina”. „Jak jednak widać, korzyści z takich rozwiązań są duże i szerokie” – zauważa Marcin Popkiewicz, badacz megatrendów i ekspert ds. transformacji energetycznej, zapytany przez SmogLab.

Dlatego Popkiewicz w rozmowie z redakcją tłumaczy, że warto „odczarowywać” takie polityki i mówić o nich językiem korzyści. Zwłaszcza, że wiele rozwiązań wymaga akceptacji ze strony mieszkańców.

„W tym wszystkim celem nadrzędnym nie jest przecież uprzykrzanie życia kierowcom. Jest nim poprawienie jakości życia wszystkich mieszkańców, którzy powinni oddychać czystszym powietrzem, być mniej narażeni na hałas i być bezpieczniejsi” – wyjaśnia ekspert.

Jego zdaniem podobne myślenie warto zastosować także przy działaniach, które wymagają niemałych nakładów finansowych na przebudowę infrastruktury drogowej. „Kiedy mówimy o tym, jak o kosztach, otwieramy w głowie szufladkę z napisem <problem>. Ale to przecież nie koszty, tylko inwestycje o pokaźnej stopie zwrotu. Bo tym przecież są miasta zdrowsze, bezpieczniejsze i wygodniejsze dla wszystkich” – podsumowuje Popkiewicz.

Zdjęcie tytułowe: shutterstock/ungvar

Autor

Szymon Bujalski

Prowadzi profil „Dziennikarz dla klimatu”, który obserwuje 30 000 osób na Facebooku i 60 000 osób na Instagramie. Autor książki „Recepta na lepszy klimat. Zdrowsze miasta dla chorującego świata”. Współpracuje z Nauką o Klimacie, OKO.press, Interią, WP, Onetem i SmogLabem. Prowadzi stronę Ziemia na Rozdrożu. Zaangażowany w tematykę zmiany klimatu, ochrony środowiska, zrównoważonego rozwoju miast i praw zwierząt. Prywatnie weganin żyjący bez samochodu, który lubi ubierać się w second handzie.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.