Z perspektywy geofizyka nie ma już Gdańska, ani Szczecina

45
0
Podziel się:
gdańsk

Nie wiemy, jaka będzie zmiana klimatu, ale sam fakt zmiany nie podlega dyskusji – ostrzegał w Senacie prof. Szymon Malinowski podczas spotkania Parlamentarnego Zespołu ds. Dzieci. Spotkanie, którego inicjatorami byli Rodzice dla Klimatu, miało uzmysłowić decydentom skalę wyzwań przed jakimi stoją politycy, aby życie naszych dzieci na Ziemi było w ogóle możliwe.

– Z mojego punktu widzenia jako geofizyka nie ma już Gdańska, nie ma Szczecina, nie ma polskiego wybrzeża. Możemy spowolnić te procesy, ale nie możemy ich odwrócić. Musimy sobie zdawać z tego sprawę – stwierdził Malinowski. Podnoszący się poziom wód jest tylko jedną z szeregu zmian, które są efektem emisji gazów cieplarnianych na niespotykaną dotąd skalę.

Dyrektor Instytutu Geofizyki na Uniwersytecie Warszawskim przypomniał, że fale upałów, które występowały dotychczas raz na 50 lat, po wzroście średniej temperatury o jeden stopień zdarzają się pięciokrotnie częściej. Jeśli temperatura wzrośnie o cztery stopnie, fale upałów staną się nową normą. Oznacza to, że będą pojawiać się aż 40 razy w ciągu 50 lat. Malinowski jest zdania, że jako ludzkość pewnych strat już nie unikniemy. Nadal jednak nasze decyzje mają wpływ na to, czy w następnych dekadach będzie “gorzej”, “źle”, czy “bardzo źle”.

Częstotliwość fal upałów. Grafika: Podsumowanie dla decydentów, IPCC

Dajemy dzieciom to, co nieważne. Zabieramy to, co istotne

Zmianę optyki w sprawie tego, co powinniśmy zapewnić najmłodszym postulował prof. Tadeusz Zielonka. Podczas posiedzenia zespołu przyznał, że jako dorośli staramy się zapewnić dzieciom jak najlepsze warunki. Odbywa się to jednak poprzez dostarczanie im gadżetów, które nie sprzyjają aktywności fizycznej, czy jedzenia, które jest po prostu niezdrowe. Tymczasem najbardziej potrzebują czystego powietrza, czystej wody i zdrowego jedzenia. A to są akurat rzeczy, które im zabieramy.

Specjalista chorób płuc i chorób wewnętrznych zwrócił również uwagę, że już dzisiaj dzieci najmocniej odczuwają wiele aspektów związanych z zanieczyszczeniem środowiska. – Jeden metr robi różnice. Zarówno jeśli chodzi o pyły zawieszone, jak i spaliny, to dzieci wdychają ich najwięcej. Będąc na spacerze z dzieckiem nie zawsze zdajemy sobie sprawę, że przez różnicę wzrostu oddychają one zupełnie innym powietrzem – ostrzegał Zielonka.

Dzieci przez różnicę wzrostu mocniej wdychają spaliny, fot. Oleg suhenco/Shutterstock


Profesor Uniwersytetu Śląskiego Piotr Skubała nakreślił politykom skalę degradacji przyrody, jaką poczynił człowiek. Od najmłodszych lat myśląc o zwierzętach świata, wymieniamy słonie, żyrafy, niedźwiedzie. Tymczasem 67 proc. biomasy stanowią zwierzęta hodowlane, 30 proc. to ludzie, a zaledwie 3 proc. należy do dzikiej przyrody. Dla zobrazowania skali – 10 tys. lat temu ludzie stanowi 0,1 proc. biomasy. Doszliśmy do momentu, w którym plastiku jest dwa razy więcej niż dzikich zwierząt, a liczba dzikich ssaków spadła o 83 proc.

Będzie ustawa ekologiczna

O tym, że głos naukowców przebija się do decydentów mogą świadczyć deklaracje, które padły podczas posiedzenia. Prof. Alicja Chybicka, przewodnicząca Parlamentarnego Zespołu ds. Dzieci zapowiedziała złożenie projektu ustawy ekologicznej. Treść ustawy nie została jeszcze podana, ale głównymi jej założeniami jest zapewnienie bezpiecznego i zdrowego pożywienia, a także dostępu do czystego powietrza. Ma się tak stać poprzez zapewnienie oczyszczaczy powietrza w żłobkach, przedszkolach, hospicjach i szkołach.

– Sama jestem babcią piątki, a wkrótce szóstki dzieci i wiem, że jesteśmy to winni następnym pokoleniom – stwierdziła Chybicka. Dodała też, że w Polsce dużo mówi się o prawach dzieci nienarodzonych, a warto przyjrzeć się warunkom, w jakich będą żyły dzieci, które już się urodzą.

Rodzice dla Klimatu: Nie mamy już czasu

Wśród różnych recept najczęściej powtarzającą się było odejście od spalania paliw kopalnych. Przypomniano dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego, według których dopłaty do wydobycia kopalin wynoszą blisko 7 proc. światowego PKB. Jednocześnie w najbliższych latach udział ten ma rosnąć.

– Nie naprawimy naszego domu i nie uratujemy naszych dzieciaków, jeśli politycy nadal będą wspierać rozwiązania, które naszą planetę niszczą. Gdy my rozmawiamy w Senacie na ulicach protestuje młodzież, która musi tłumaczyć dorosłym, skąd bierze się globalne ocieplenie. Czekamy na wasze działania. Musicie zrobić to szybko, bo nie mamy czasu – podsumowała posiedzenie zespołu Kamila Kadzidłowska z ruchu Rodzice dla Klimatu.

Zdjęcie: Nahlik/Shutterstock

Podziel się: