Ofiary smogu. Fot. kurren

Rząd: zanieczyszczenia z domowych kominów zabijają 19 tys. Polaków rocznie. Jak to policzyli?

Od kilku lat w mediach i debacie publicznej możemy spotkać stwierdzenia w rodzaju: „Smog zabija każdego roku 48 tys. Polaków”. Padają zresztą różne liczby, ale zwykle między 40 a 50 tys. Jednak w ostatnich dniach w mediach powielana jest mniej więcej taka informacja: „Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii szacuje, że z powodu zanieczyszczenia powietrza w roku 2016 przedwcześnie zmarło w Polsce ok. 19 tys. osób.

O co chodzi? 27 sierpnia Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii zaprezentowało raport „Zewnętrzne koszty zdrowotne emisji zanieczyszczeń powietrza z sektora bytowo-komunalnego”, którego autor – Łukasz Adamkiewicz – postawił sobie jako główny cel: „oszacowanie zewnętrznych kosztów zdrowotnych sektora bytowo-komunalnego nazywanego powszechnie ‘niską emisją’.” W streszczeniu raportu możemy przeczytać m. in:

Uzyskany rezultat wskazuje, że w 2016 roku 19 tys. zgonów można przypisać emisji zanieczyszczeń z sektora bytowo-komunalnego.

No właśnie. Podane w raporcie koszty zdrowotne oraz koszty ekonomiczne odnoszą się wyłącznie do „niskiej emisji”. Czyli zanieczyszczeń związanych z ogrzewaniem gospodarstw domowych za pomocą paliw węgla, drewna (a w praktyce często i śmieci…) spalanych w domowych piecach, kotłach i kominkach, oraz w małych lokalnych ciepłowniach. Jak wiemy, emisja jest „niska” bynajmniej nie dlatego, że stężenia zanieczyszczeń są niewielkie. Chodzi o niskie (do 40 m wysokości) kominy.

Szacunki Adamkiewicza nie odnoszą się natomiast do zanieczyszczeń pochodzących z transportu, przemysłu, elektrowni i elektrociepłowni (czyli zawodowej energetyki), rolnictwa, czy zanieczyszczeń napływających do naszego kraju spoza jego granic.

A ponieważ autor raportu przyjął, że niska emisja odpowiada w Polsce za 40% narażenia na pył PM 2.5, więc proporcjonalnie, odpowiada ona także za 40% wszelkich kosztów związanych z zanieczyszczeniem powietrza pyłem PM2.5. A 40% z ok. czterdziestu kilku tysięcy to właśnie mniej więcej 19 tysięcy, prawda?

No ale skąd te 40%? A z raportu „Thematic Strategy on Air Pollution”, opracowanego na zlecenie Komisji Europejskiej przez International Institute for Applied Systems Analysis (IIASA). Jego wyniki wykorzystała Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie „Ochrona powietrza przed zanieczyszczeniami” z grudnia 2014 roku.

Czterdzieści procent – czy to nie za mało?

Jeśli ktoś ma wrażenie, że 40% dla niskiej emisji to za mały udział w narażeniu na PM 2.5, to być może jest to wrażenie słuszne. Według raportów Krajowego Ośrodka Bilansowania i Zarządzania Emisjami (KOBiZE) i Instytutu Ochrony Środowiska „procesy spalania poza przemysłem” (czyli z grubsza właśnie „niska emisja”) odpowiadają za ok. połowę całkowitej emisji pyłu PM 2.5. Wydaje się więc, że udział tego sektora w narażeniu powinien być przynajmniej taki, jak w emisji, jeśli nie większy. Tym bardziej, że emisyjna baza KOBiZE może zaniżać zarówno udział gospodarstw domowych w emisji zanieczyszczeń pyłowych, jak i całkowitą emisję z tego źródła (Autor raportu pisze: „W przypadku KOBIZE, emisja lokalna jest szacowana metodą top – down, a wyniki uzyskiwane dla obszarów mniejszych niż kraj, obarczone są bardzo dużym poziomem niepewności.”)

Tyle że używając jedynie intuicji, wiarygodnych obliczeń i szacunków niestety nie przeprowadzimy – na czymś trzeba się oprzeć. Autor raportu użył najmniej arbitralnej metodyki, i zapewnena podstawie niepełnej wiedzy, jaką dysponujemy, trudno byłoby stworzyć coś lepszego.

W rozdziale „Ograniczenia zastosowanej metodyki” Adamkiewicz uczciwie wymienia zresztą ograniczenia zastosowanego podejścia i poczynione założenia. Nie bez przyczyny podtytuł raportu brzmi „Szacunki na podstawie dostępnych danych”. Na przykład, dane dotyczące udziału poszczególnych źródeł zanieczyszczeń w narażeniu pochodzą z roku 2009. Możemy również przeczytać:

„Obliczenia oparto na postawie stacji pomiarowych, zatem nie przedstawiają dokładnie sytuacji na obszarach, gdzie nie ma monitoringu. Założono, że stacje pomiarowe są wystarczające do oszacowania ekspozycji na jakie narażone są Polacy zarówno mieszkających w miastach jak i poza nimi.”

Ale stacje monitoringu zwykle nie stoją tam, gdzie niska emisja jest najbardziej dokuczliwa (np. w podmiejskich dzielnicach domków jednorodzinnych). Znowu, intuicyjnie czujemy, że choćby z tego tylko powodu udział niskiej emisji w narażeniu będzie wyższy niż 40%, ale znów nie mamy jak tej intuicji zamienić na liczby, na konkretny model.

A skąd w ogóle biorą się dane o 48 tysiącach przedwczesnych zgonów?

Czyli ile zgonów w Polsce może być przypisanych wpływowi zanieczyszczeń powietrza (niezależnie od źródła zanieczyszczeń)?

Gdy mówimy o „smogu”, to najczęściej chodzi nam o pył PM 2.5, który odpowiada za większość zgonów związanych z zanieczyszczeniem powietrza. Za przedwczesne zgony, choć w znacznie mniejszym stopniu niż w przypadku PM 2.5 odpowiadają też w Polsce dwutlenek azotu i ozon. Przykładowo, w 2012 z powodu zanieczyszczenia powietrza pyłem PM2.5 zmarło ponad 44 tys. osób; wpływowi dwutlenku azotu przypisano 1600 zgonów, a wpływowi ozonu – ponad tysiąc, patrz raport Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) z roku 2015.

Te zgony to przede wszystkim efekt wieloletniego narażenia, podkopującego nasze zdrowie, a nie tylko krótkich, spektakularnych epizodów wysokich stężeń.

Pamiętajmy, że mowa o szacunkach, których wynik może silnie zależeć od przyjętych założeń, od użytej metodyki. Przykład: szacunki opublikowane przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) mówią o ok. 26600 przedwczesnych zgonów, które można było przypisać wpływowi zanieczyszczeń pyłowych w Polsce (dane za rok 2012). To dużo mniej niż 44 600 (dane EEA na ten sam rok)! Dlaczego?

W przeciwieństwie do raportu EEA, analiza WHO oceniała wpływ zanieczyszczeń pyłowych tylko wtedy, jeśli ich stężenia przekraczający pewną wartość progową. Uznano bowiem, że dowody na związek umieralności z niższymi niż progowe stężeniami pyłów są zbyt niepewne aby uwzględnić je w analizie (nie ma populacji, które byłby narażone na tak niskie stężenia, więc nie można oszacować skutków zdrowotnych). Z kolei analiza EEA zakłada, że wpływ pyłu na zdrowie obserwujemy przy dowolnie małym jego stężeniu.

W raporcie EEA z 2017 roku dla liczby zgonów przypisywanych narażeniu na PM 2.5 w roku 2015 podano już jednak dwa wyniki, mniejsza liczba zgonów odnosi się do sytuacji, kiedy nie uwzględniamy wpływu pyłu w stężeniach niższych niż 2.5 μg/m³, trochę w duchu podejścia WHO.

Jeszcze silniejsza niż w przypadku PM2.5 zależność wyniku (liczby zgonów) od założeń (wartość stężenia progowego, poniżej którego uznajemy, że wpływu zanieczyszczenia na zdrowie nie ma) występuje w przypadku dwutlenku azotu (NO2). Spójrzmy na szacunki EEA dla Polski za rok 2014. Jeśli za stężenie progowe NO2 przyjmiemy 20 μg/m³, otrzymamy 1 700 przedwczesnych zgonów, jeśli jednak weźmiemy stężenie progowe równe 10 μg/m³, dostaniemy aż 10 200 zgonów!

Co więcej, niezależnie od metodyki i założeń, wszelkie oszacowania liczb zgonów (szerzej: wpływu zanieczyszczeń na zdrowie) są też obarczone dość dużą niepewnością, choćby z powodu niepewności szacowania narażenia.

Warto, byśmy zdawali sobie z tego wszystkiego sprawę, jeśli zamierzamy się takimi oszacowaniami posługiwać.

Literatura

Raport „Zewnętrzne koszty zdrowotne emisji zanieczyszczeń powietrza z sektora bytowo-komunalnego” można pobrać tu:

https://www.mpit.gov.pl/strony/aktualnosci/ogromne-koszty-zdrowotne-i-finansowe-smogu-z-niskiej-emisji-mpit-przedstawilo-raport/

Urban PM2.5 levels under the EU Clean Air Policy Package – TSAP Report #12, IIASA, 2014

http://ec.europa.eu/environment/air/pdf/TSAP_12.pdf

Analiza Światowej Organizacji Zdrowia:

World Health Organization. Ambient air pollution: A global assessment of exposure and burden of disease

http://www.who.int/phe/publications/air-pollution-global-assessment/en/

Raporty Europejskiej Agencji Środowiska (EEA) za lata 2012-2014:

Air quality in Europe – 2015 report

http://www.eea.europa.eu//publications/air-quality-in-europe-2015

Air quality in Europe – 2016 report

http://www.eea.europa.eu/publications/air-quality-in-europe-2016

Air quality in Europe – 2017 report

http://www.eea.europa.eu/publications/air-quality-in-europe-2017

Fot. kurren/Flikcr.

Dodaj komentarz