Do prokuratury i Najwyższej Izby Kontroli trafiło zawiadomienie w sprawie działalności gminnej spółki Kraków Nowa Huta Przyszłości. Miejski radny zapewnia, że wykrył liczne nieprawidłowości, w tym przejmowanie gruntów bez wcześniejszych wiarygodnych badań, co mogło narazić gminę na straty finansowe.
O sprawie pisaliśmy na łamach SmogLabu wielokrotnie. Mieszkańcy i część lokalnych polityków od wielu lat próbowali dowiedzieć się, czy ogromne, poprzemysłowe tereny, które trafiły do miejskiej spółki, nadają się do zagospodarowania i nie są skażone. Spółka ta przez wiele lat odmawiała nie tylko udostępnienia wyników badań, ale także przeprowadzenia nowych.
Ostatecznie Naczelny Sąd Administracyjny oddalił skargę kasacyjną spółki Kraków Nowa Huta Przyszłości na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Krakowie. Ten dwa lata temu nakazał udostępnienie wszystkich obecnych diagnoz i badań w rejonie krakowskiej huty. Sąd wskazał, że spółka funkcjonuje dzięki publicznym środkom i nie ma podstaw, aby takich informacji nie udzielać.
Jeden z miejskich radnych – Łukasz Maślona, występował do poprzednich władz miasta o wyniki badań terenów przejmowanych od huty od 2019 roku. To on wystąpił do sądu w 2021 roku. Po kilku latach dochodzenia swoich praw przed sądem oraz ponoszenia kosztów finansowych okazało się, że spółka wykonała wyniki badań, ale dopiero po tym, jak radny zaczął upominać się o ujawnienie stanu środowiska w rejonie krakowskiej huty.
– Czyli de facto przyznano się, że żadnych takich badań nie było. Nawet te wykonane już po naszym zgłoszeniu nie są zrealizowane zgodnie z wszelkimi rozporządzeniami – zauważa radny.
Dlaczego zdecydowano się na taki krok?
Maślona wyjaśnia: – Gdy tereny były przejmowane, spółka nie miała wiedzy na temat stanu zanieczyszczeń w rejonie Kombinatu. To naszym zdaniem jest podstawą do złożenia zawiadomienia do prokuratury, jak również do Najwyższej Izby Kontroli. Po to, aby instytucje te przyjrzały się dokładniej działalności tej spółki, ale również działalności ówczesnego prezydenta Krakowa Jacka Majchrowskiego, który w jakiś sposób nadzorował ten proces. Wiemy, że rada miasta podejmowała działania powołania zespołów, które miałyby ocenić stan środowiska w rejonie huty, ale ówczesny prezydent w ogóle zbagatelizował tę sprawę i nie zrealizował woli radnych, natomiast wiemy już, że nie dopełnił swoich powinności.

Lista zaniechań i zaniedbań, na które wskazuje także lokalny naukowiec – prof. Mariusz Czop z Wydziału Geologii, Geofizyki i Ochrony Środowiska AGH w Krakowie jest długa. – Brak prawidłowo wykonanych badań, wprowadzanie w błąd opinii publicznej, że te badania są. Przejmowanie terenu kompletnie bezrefleksyjnie, no i też planowanie wadliwej remediacji [oczyszczenia terenu]. Inwestorzy byli ściągani na tereny poprzemysłowe. Trzeba ich zapytać, czy także ich nie wprowadzano w błąd, że wymogi w zakresie badania zanieczyszczeń zostały spełnione. W dalszym ciągu nie wiemy też, kto będzie płacił za remediację terenu przygotowywanego dla prywatnego inwestora. Bo decyzję remediacyjną, o którą występuje właściciel terenu zobowiązany od oczyszczenia środowiska uzyskała spółka-córka KNHP. Nie wiemy, ile to wszystko będzie kosztować i czy ona bierze to na siebie. To jest teren trzydziestu kilku hektarów, to może kosztować nawet ponad 100 mln zł.
Pytany przez SmogLab, czy może się okazać, że narażono gminę miejską na straty finansowe, odpowiada: – Tak. Na poważne straty finansowe.
Magazyny na terenie po składowisku
W miejscu starego składowiska odpadów metalurgicznych ma powstać Centrum Logistyczno-Przemysłowe. Zajmuje się tym firma 7R. Jeszcze w styczniu br. jej przedstawicielka zapewniała nas, że współpraca z miastem Kraków przebiega w sposób transparentny i zgodny z obowiązującymi przepisami. Wtedy też firma informowała, że jest na etapie przejmowania udziałów.
– Działania są realizowane zgodnie ze standardowymi procedurami rynkowymi. Na obecnym etapie, ze względu na trwające procesy transakcyjne, nie komentujemy szczegółów dotyczących spółek i struktury własnościowej – wyjaśniała Anna Gross, rzeczniczka prasowa 7R. Jak dodała: – Firma jest w trakcie nabywania udziałów spółki, będącej użytkownikiem wieczystym gruntów na terenie krakowskiego Centrum Logistyczno–Przemysłowego „Ruszcza”, stanowiącego komponent projektu „Kraków – Nowa Huta Przyszłości”.
W miejscu dawnego składowiska mają powstać potężne magazyny. Przedstawicielka dewelopera zapewniła nas wtedy, że firma jest świadoma konieczności remediacji terenu i będzie działać zgodnie z uzyskaną decyzją remediacyjną.
Mnożące się spółki. Pół miliona złotych pensji dla zarządu
W rejonie przemysłowym i poprzemysłowym działa obecnie cała grupa powiązanych ze sobą podmiotów w tym przejęta przez KNHP, Agencja Rozwoju Gospodarczego Kraków-Wschód oraz najnowsze spółki, czyli NH Industrial, czy 7R KNHP. Akcjonariuszami spółki KNHP S.A. są Urząd Miasta Krakowa, ale również Urząd Marszałkowski. Właśnie dlatego pytania dotyczące kosztów utrzymania wspomnianych spółek przesłaliśmy do tych urzędów.
Spółka-córka Arcelor Mittal Poland, czyli Agencja Rozwoju Gospodarczego Kraków-Wschód, została przejęta wraz z gruntami przez KNHP.
Według informacji portalu LoveKrakow.pl w 2023 roku koszty działalności samej spółki KNHP wyniosły 10,52 mln zł. Ta zatrudniała wówczas średnio 20 osób. Na wynagrodzenia przeznaczyła 2,79 mln zł, z czego 560 tysięcy złotych otrzymał sam dwuosobowy zarząd.
Urzędnicy zapewniają, że miasto nie ponosi kosztów bieżących związanych z utrzymaniem spółki KNHP, ale pamiętajmy, że obraca ona majątkiem publicznym. Od 2014 roku przekazano na kapitał spółki środki w kwocie 77,6 mln zł. Gdyby dodać do tego wartość wniesionych do spółki terenów gminnych o wartości 34 mln zł i uzyskanego dzięki temu 70 mln zł dofinansowania z UE na reaktywację tych terenów, włożono do niej już ponad 180 mln zł.
- Czytaj także: Fikcyjne laboratorium badało zanieczyszczenia polskich rzek? „Nie podajemy konkretnej lokalizacji”
Jakie zanieczyszczenia występują na starym składowisku odpadów w Ruszczy?
Według dokumentacji, którą udostępniła nam Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Krakowie, jak podejrzewaliśmy – odnotowano tam znaczące przekroczenia całego wachlarza metali ciężkich i pierwiastków śladowych. Dotyczy to m.in.: arsenu, baru, cyny, cynku, kadmu, miedzi, ołowiu i rtęci. Do tego stwierdzono wysokie zawartości wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych ( WWA) oraz węglowodorów ropopochodnych, a także lotnych węglowodorów aromatycznych.

– Nieprawdziwa jest teza, że metale występujące na składowisku są niemobilne i nie przenikają do wód podziemnych. W przeszłości kilka studni ujęcia wód podziemnych „Pas D” zostało zanieczyszczonych odciekami z hałdy. W dokumentacji remediacyjnej z 2024 roku znajdują się również wyniki badań jednej próbki wód podziemnych, w której stwierdzono bardzo wysokie stężenia: cynku, kadmu, miedzi i ołowiu oraz wysokie stężenia arsenu, chromu, molibdenu i niklu. Gdyby zbadać rzetelnie wody podziemne, okazałoby się, że ze składowiska wychodzi rozległa chmura zanieczyszczeń i przemieszcza się w kierunku Przylasku Rusieckiego i Wisły – wyjaśnia prof. Czop.
– Niestety nie udało nam się udaremnić zakupu kota w worku – przyznaje naukowiec i dodaje, że teraz trzeba jedynie ustalić, ile dokładnie będzie kosztować remediacja.
Obecnie okazało się, że wszystkie studnie tego strategicznego ujęcia wody „Pas D” nie istnieją lub zostały zniszczone. Opinii publicznej do dzisiaj nie wyjaśniono w jakim celu przejmowano zanieczyszczone tereny i po co tworzono nowe spółki.
Więcej na ten temat dzisiaj także na antenie radia RMF MAXX.
–
Zdjęcie tytułowe: P. Błaszczyk