Udostępnij

Strefa Czystego Transportu w Katowicach od czerwca. „Biurokratyczny żart”

05.03.2026

Katowice rozpoczęły konsultacje dotyczące Strefy Czystego Transportu. Ograniczenia zaplanowano na symbolicznym obszarze w centrum miasta. Przeciwnicy stref cieszą się ze skromnych planów, eksperci mówią wprost: katowiccy urzędnicy postanowili zadrwić sobie z prawa. Zaprojektowana strefa nie obejmuje nawet swoimi granicami obszaru występowania przekroczeń.

Wiele wskazuje na to, że Katowice przyjmą fasadową Strefę Czystego Transportu. Według przedstawionej właśnie propozycji ma ona objąć kilka ulic w centrum miasta. Z przepisów dożywotnio mają być zwolnieni nie tylko mieszkańcy Katowic, ale też całej Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii (zamieszkuje ją ponad 2 mln osób).

Obszar planowanej Strefy Czystego Transportu w Katowicach

Spaliny duszą Katowice i raczej się to nie zmieni

Wszystko dzieje się w ekspresowym tempie, bowiem od decyzji Katowic zależą kolejne transze dla Polski z KPO. Wynika to z faktu, że jednym z kamieni milowych (ustalonych z Komisją Europejską przez premiera Mateusza Morawieckiego) jest wprowadzenie stref w miastach ze średniorocznym przekroczeniem norm dla dwutlenku azotu (za jego emisję odpowiada w zdecydowanej większości transport).

Władze Katowic od początku były sceptycznie nastawione do wprowadzenia strefy, wskazując, że przekroczenia odnotowano na tylko na jednej stacji pomiarowej, w dodatku zlokalizowanej w pobliżu autostrady A4 (stację już przeniesiono). To jedno spojrzenie na sprawę.

Drugie uwzględnia szerszy obraz, w którym oprócz oficjalnych odczytów ze wspomnianej stacji, są też pomiary wykonane przez GZM za pomocą czujników pasywnych. Z nich wynikają dużo bardziej pesymistyczne wnioski. Były to największe w historii pomiary zanieczyszczeń powietrza na Śląsku. Wykonano je w 2025 roku.

Okazało się, że na 122 punkty pomiarowe w Katowicach, aż 119 nie spełnia zaktualizowanych norm dla dwutlenku azotu (20 μg/m3). Polska jest na etapie ich wdrażania (najpóźniej w grudniu 2026 roku), a osiągnięcie norm powinno nastąpić napóźniej do 2030 roku.

Co więcej – żaden z katowickich punktów nie spełnia wytycznych Światowej Organizacji Zdrowia (10 μg/m3), a dopiero ten poziom uznawany jest za bezpieczny dla zdrowia i życia mieszkańców.

Pomiar tlenków azotu w Katowicach, wykonany za pomocą czujników pasywnych, zlecone przez GZM w 2025 roku.

SCT w Katowicach stratuje w czerwcu. Najważniejsze zasady

Mieszkańcy Katowic i GZM mają być wyłączeni z przepisów. Z kolei dla kierowców spoza GZM przewidziano mało restrykcyjne ograniczenia.

Strefa ma wystartować 29 czerwca 2026 roku. Od tego dnia po centrum Katowic będą mogły się poruszać wyłącznie samochody benzynowe spełniające minimum normę Euro 3 (lub rok produkcji 2000 lub później) oraz pojazdy z silnikiem diesla spełniające normę Euro 5 (lub rok produkcji 2009 i później). Drugi etap katowickiej strefy przewidziano na rok 2034. Wtedy norma dla samochodów z silnikiem diesla będzie podwyższona do Euro 6.

Zasada ta nie będzie dotyczyć mieszkańców GZM o ile posiadali pojazdy przed wejściem w życie uchwały. Jeżeli mieszkaniec Katowic będzie chciał zmienić pojazd po wejściu w życie przepisów, jego pojazd będzie musiał spełniać kolejno normy Euro 3 dla samochodów benzynowych i Euro 4 dla samochodów z silnikiem diesla. Podobna zasada dotyczy mieszkańców GZM spoza samych Katowic, jednak tu przewidziano normę minimum Euro 5 dla pojazdów na ropę.

–  Korzystanie ze Strefy Czystego Transportu nie będzie wiązało się z koniecznością uzyskiwania jakichkolwiek zezwoleń ani umieszczania na pojeździe specjalnych naklejek. W Katowicach nie planuje się również wprowadzania opłat za wjazd do Strefy. Pojazdy niespełniające wymogów będą mogły bez przeszkód dotrzeć do celu, korzystając z alternatywnych tras przebiegających poza obszarem SCT – czytamy w oficjalnym komuniakcie miasta.

Mieszkańcy podzieleni. „Trzeba przyznać, że zrobili absolutne minimum”

Mieszkańcy pytani o SCT jeszcze przed ogłoszeniem konieczności jej wprowadzenia, w większości byli jej przychylni. 55 proc. respondentów zgadza się na ograniczenie wjazdu najbardziej zanieczyszczających pojazdów. Przeciwko było 34 proc. z nich, z kolei 11 proc. nie miało zdania.

Te dane potwierdza także badanie wykonane przez More in Common Polska w kwietniu 2025 roku. Z raportu Pełną piersią? Polki i Polacy o smogu i jakości powietrza wynika, że 64 proc. mieszkańców Katowic popiera wprowadzenie SCT, do której nie mogłyby wjeżdżać najbardziej zanieczyszczające pojazdy. Przeciwko jest 26 proc., a 10 proc. nie ma zdania. ​

W komentarzach po ogłoszeniu przystąpienia do prac nad strefą głosy są podzielone. Przeciwnicy takiego rozwiązania cieszą się z jego symbolicznego wymiaru. – Lepiej żeby nie było tego w ogóle. Ale z drugiej strony trzeba przyznać, że urzędnicy zrobili absolutne minimum tej strefy. Na zasadzie byle było – pisze pan Adrian w mediach społecznościowych.

– Czyli strefa obejmie wszystkie ulice, gdzie prawie nikt nie mieszka – zauważa pan Artur.

Polski Alarm Smogowy: traktujemy to jak biurokratyczny żart

– SCT w Katowicach o powierzchni pół kilometra kwadratowego traktujemy w kategoriach biurokratycznego żartu – niby jest, a jakby jej nie było – komentuje Filip Jarmakowski z Polskiego Alarmu Smogowego, pytany o sprawę przez SmogLab.

Dodaje, że „przy takiej wielkości i normach obowiązujących w najbliższych latach oraz przy zwolnieniu mieszkańców Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, nie można spodziewać się zbyt wiele jeżeli chodzi o jakość powietrza i zdrowie mieszkańców”.

– Może mieć to efekt w przyszłości – ponieważ przekroczenia stężenia dwutlenku azotu będą nadal na wysokim poziomie, jakość powietrza się nie poprawi a miasto zorientuje się, że jednak SCT powinna spełniać swoją funkcję, a nie być jedynie nic niezmieniającym rozwiązaniem kadłubkowym – przekonuje Jarmakowski.

Ale czy warto w związku z tym było marnować czas i pracę urzędników na pozorowane działania? Czy władze Katowic przestraszyły się oporu, z jakim spotkała się SCT w Krakowie?

– Jest to bardzo możliwe. Kraków podszedł do strefy ambitnie, i pomimo niedociągnięć dawała szansę na realną poprawę jakości powietrza. Patrząc na SCT w Katowicach można zadać sobie pytanie: jak bardzo polityczna kalkulacja powinna odbijać się na podejmowaniu rozwiązań ukierunkowanych na ochronę zdrowia mieszkańców? – zastanawia się Jarmakowski.

Mecenas Jakubowski: to niezgodna z prawem kompromitacja

– Zaproponowane przez urząd miasta Katowic granice SCT to po prostu kompromitacja – nie gryzie się w język radca prawny z fundacji prawniczej Frank Bold, Miłosz Jakubowski. – Tak mała strefa, z tak słabymi obostrzeniami i licznymi wyłączeniami, nie może realizować ustawowego celu, jakim jest ograniczenie negatywnego oddziaływania zanieczyszczeń z transportu na zdrowie ludzi i środowisko, a zatem jest niezgodna z prawem – mówi pytany przez SmogLab.

Jego zdaniem „katowiccy urzędnicy postanowili zadrwić sobie z prawa, które nakazuje ustanowienie SCT w miastach, w których występują przekroczenia poziomu dopuszczalnego dwutlenku azotu”. – Zaprojektowana strefa nie obejmuje nawet swoimi granicami obszaru występowania przekroczeń – zauważa prawnik.

Jakubowski wskazuje, że „absurdalny charakter tej koncepcji najlepiej oddają pochwały ze strony zagorzałych przeciwników krakowskiej strefy czystego transportu, którzy od lat postulują, aby w Krakowie SCT ograniczyć do ścisłego centrum, najlepiej w obrębie Plant”.

Według naszego rozmówcy w całej sprawie ignorowane są oficjalne dokumenty dostarczane przez państwowe jednostki, które potwierdzają skalę problemu. – Warto zadać pytanie, czy osoby odpowiedzialne za ten projekt zapoznały się z dodatkową roczną oceną jakości powietrza dla województwa śląskiego, sporządzoną przez GIOŚ w oparciu o nowe normy jakości powietrza, które należy osiągnąć najpóźniej do 1 stycznia 2030 r. Z dokumentu wynika, że przekroczenie nowego poziomu dopuszczalnego dwutlenku azotu wystąpiło na obszarze 193 km2, zamieszkałym przez ponad pół miliona osób, od Dąbrowy Górniczej po Gliwice i Tychy – wylicza Miłosz Jakubowski.

– Zamiast zabawy w ciuciubabkę i tworzenie kadłubkowej stref czystego transportu na deptakach, władze Katowic i pozostałych miast aglomeracji górnośląskiej powinny wziąć się za realną walkę z zanieczyszczeniami z transportu, które przyczyniają się wielu poważnych chorób i przedwczesnych zgonów mieszkańców regionu – podsumowuje radca prawny.

Katowicki radny KO: to dopiero początek ambitniejszej polityki

O sprawę pytamy też radnego Patryka Białasa, przewodniczącego Komisji Klimatu i Środowiska Rady Miasta Katowice, który od kilku miesięcy przekonywał, że strefa w Katowicach jest potrzebna. To spotykało się z żywiołową reakcją komentujących w jego mediach społecznościowych, momentami zakrawającą o lincz.

Dziś Białas mówi nam, że leżąca na stole propozycja to „krok we właściwym kierunku”. – Jednocześnie uważam, że to dopiero początek ambitniejszej polityki miejskiej na rzecz czystego powietrza.

Radnemu nie przeszkadza pozorowany kształt strefy, choć zastrzega: w pierwszej fazie nie będzie to najbardziej ambitna strefa w Polsce. Obszar jest ograniczony, a przepisy na start umiarkowane. Oznacza to, że efekt środowiskowy będzie stopniowy, a nie natychmiastowy (eksperci mają wątpliwości, czy jakikolwiek efekt zostanie osiągnięty – red.).

Przewodniczący komisji środowiska przypomina, że miasto zostało zobligowane do wprowadzenia takiego rozwiązania. – Katowice nie mogły tej decyzji uniknąć. Mogły jednak wybrać sposób jej wdrożenia. I wybrały model ewolucyjny, a nie rewolucyjny.

– Projekt obejmuje ścisłe centrum miasta. Granice zostały wyznaczone tak, aby minimalizować uciążliwości dla mieszkańców i przedsiębiorców. Nie przewidziano opłat za wjazd ani systemu winiet. Normy emisji będą zaostrzane stopniowo. Mieszkańcy Katowic i Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii, którzy posiadają swoje pojazdy przed wejściem strefy w życie, będą mogli z nich korzystać pod określonymi warunkami technicznymi. To rozwiązanie bardzo łagodne społecznie.

Białas przekonuje, że „traktuje katowicki projekt jako fundament”. – Narzędzie prawne, które można i należy rozwijać. Skuteczność katowickiej SCT zależy od tego, czy będzie elementem szerszej strategii: rozwoju transportu publicznego, infrastruktury rowerowej, poprawy warunków dla pieszych oraz wsparcia dla mieszkańców w procesie wymiany pojazdów.

Zdjęcie tytułowe: shutterstock/photomaster

Autor

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partnerzy portalu

Partner cyklu "Miasta Przyszłości"

Partner cyklu "Żyj wolniej"

Partner naukowy

Bartosz Kwiatkowski

Dyrektor Frank Bold, absolwent prawa Uniwersytetu Jagiellońskiego, wiceprezes Polskiego Instytutu Praw Człowieka i Biznesu, ekspert prawny polskich i międzynarodowych organizacji pozarządowych.

Patrycja Satora

Menedżerka organizacji pozarządowych z ponad 15 letnim stażem – doświadczona koordynatorka projektów, specjalistka ds. kontaktów z kluczowymi klientami, menadżerka ds. rozwoju oraz PR i Public Affairs.

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Zastępczyni redaktora naczelnego SmogLabu. Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Z portalem związana od 2021 roku. Wcześniej redaktorka Odpowiedzialnego Inwestora. Pisze głownie o zdrowiu, żywności, lasach, gospodarce odpadami i zielonych inwestycjach.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Współzałożyciel SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.