Nowe Strefy Czystego Transportu. W praktyce wjedzie do nich prawie każdy

1587
0
Podziel się:
kraków strefa czystego powietrza

Strefy Czystego Transportu (SCT) w rzeczywistości będą pełne spalin. Bez problemu przedostaną się do nich nawet najstarsze samochody spalinowe. To wnioski z apeli, jakie do Ministerstwa Klimatu wysłali aktywiści i samorządowcy. Zareagowali w ten sposób na propozycje zmian w ustawie o elektromobilności, zawierającej również paragrafy dotyczące SCT.

Strefy Czystego Transportu mają pomóc w ochronie powietrza w miastach. Do wyznaczonych stref, zazwyczaj w centrach dużych aglomeracji, wzbroniony wstęp mają najbardziej zanieczyszczające samochody. A bardziej miałyby, gdyby samorządy wprowadzały prawo o SCT. Do tej pory na ten krok zdecydował się jedynie Kraków. Część Starego Miasta była zamknięta dla prywatnych, spalinowych samochodów. Wyjątek stanowiły służby, jak również taksówkarze i przedsiębiorcy. Po pewnym czasie Kraków znacząco złagodził te przepisy, by w końcu zupełnie wycofać się ze swoich postanowień.

Kontrowersyjna nowelizacja

Teraz za zasady wprowadzania Strefy Czystego Transportu zabrało się Ministerstwo Klimatu. Według projektu nowelizacji ustawy strefa z obniżoną ilością spalin mogłaby powstać w każdej gminie, a te z ludnością przekraczającą 100 tys. będą miały obowiązek jej wyznaczenia. Wiele z proponowanych zapisów wzbudza jednak kontrowersje.

Czytaj również: Komisja Europejska chce ostrzejszych norm emisji spalin. “De facto zakazuje samochodów spalinowych”

Zwrócił na to uwagę Polski Alarm Smogowy. W apelu aktywistów do rządzących czytamy, że “zmiany (…) są nieprecyzyjne, zawierają wiele szkodliwych rozwiązań i w praktyce uniemożliwiają podjęcie przez miasta skutecznych działań w zakresie ograniczania zanieczyszczeń z transportu.” Najważniejszy zarzut dotyczy wyłączenia z postanowień nowego prawa mieszkańców Stref. Wątpliwości budzi też brak możliwości wprowadzania dużych obszarów z łagodniejszymi warunkami wjazdu, które dopiero bliżej centrum byłyby ostrzejsze. Wymogi dla pojazdów poruszających się po nowych SCT nie są też zbyt wyśrubowane. Bez problemu wjadą do nich diesle, które teraz kończą 14 lat.

Do tej listy swoje wątpliwości dodają teraz samorządowcy. W oświadczeniu członkowie Unii Metropolii Polskich piszą, że Strefy na nowych zasadach są fikcją. Jak czytamy, resort klimatu chce do nich wpuścić zbyt dużo zbyt zanieczyszczających pojazdów. Zdaniem sygnatariuszy w ten sposób nie poprawi się jakości powietrza.

Na listę wyjątków Strefy załapie się prawie każdy

Uwagi ma również stołeczny Zarząd Dróg Miejskich. Jego rzecznik nie widzi aż tak dużego problemu w swobodnym dostępie do Stref dla mieszkańców. Gorsze są według niego propozycje otwarcia ich na “pojazdy użytkowane w celu pomocy osobom potrzebującym wsparcia w niezbędnych sprawach życia codziennego”. O co chodzi w praktyce?

– Projektodawca zapewne przejął się wnuczkiem, który „musi” samochodem przyjechać do babci, ale w praktyce to tak szeroki katalog, że skorzysta z niego prawie każdy. Każdy przedsiębiorca który przyjedzie do sklepu, czy każdy dostawca pizzy będzie przecież „wykonywał działalność gospodarczą”, a „pomagających osobom starszym” nie da się w praktyce zweryfikować. Proponujemy więc ograniczenie tego przywileju tylko na przedsiębiorców wykonujących działalność gospodarczą na nieruchomościach w strefie – mówi reprezentujący ZDM w Warszawie Jakub Dybalski.

Kolejny problem stanowi zbyt długa lista przywilejów dla pojazdów z wypożyczalni “na minuty”. Auta z car-sharingu wjechałyby na bus-pasy, a parkowanie w centrum miałoby być dla nich zupełnie darmowe.

– Miejskie ulice stałyby się po prostu darmowym parkingiem dla flot car-sharingowych, szczególnie tych aut, które są nieużywane. Takie zapisy są niezrozumiałe i nie mają nic wspólnego z elektromobilnością – ocenia Dybalski.

Rozczarowanie jest tym większe, że niektóre z miast już przygotowywały się do wprowadzenia swoich Stref na starych zasadach. Swoją strategię rozwoju elektromobilności, w której mieściło się również wyznaczenie SCT, opracowywała już Bydgoszcz. Konsultowany już z mieszkańcami dokument liczył sobie 300 stron i 16 rozdziałów. Teraz urzędnicy będą musieli dopasować go do nowych przepisów.

Źródło zdjęcia: Bogusław Świerzowski / krakow.pl

Podziel się: