Duża część Europy zmierzyła się tego lata z ekstremalnie wysokimi temperaturami. W Londynie słupki termometrów wciąż oscylują wokół 30 stopni Celsjusza, a na południu kontynentu wybuchają pożary lasów i zarośli. To nie jest coś, czego chciałby doświadczać turysta. Nic więc dziwnego, że od kilku lat trendy turystyczne zaczynają się zmieniać. Już nie plaże Saint-Tropez, lecz norweskie fiordy stają się modnym kierunkiem.
W dzisiejszych czasach wakacje nad Morzem Śródziemnym to nie to samo co 20 lat temu. Letnia wycieczka do Włoch czy do Francji coraz bardziej zmienia się nie w odpoczynek, lecz w dosłowny survival. Turyści zamiast podziwiać zabytki, opalać się na plaży czy pływać w morzu – chowają się przed słońcem.
Odpowiedzią na ten niepokojący trend jest coolcation (w dosłownym tłumaczeniu: chłodne wakacje). To stosunkowo nowe zjawisko w turystyce, które polega na wybieraniu miejsc o chłodniejszym, bardziej umiarkowanym klimacie zamiast tradycyjnych, gorących kurortów. Termin zyskał popularność między 2023 a 2024 rokiem, gdy kolejne rekordowe fale upałów w Europie zaczęły wpływać na decyzje urlopowe milionów osób. Zjawisko zawitało też do Polski.
– Coolcation to zjawisko, o którym w turystyce mówi się już od kilku sezonów. O ile jeszcze rok czy dwa lata temu stanowiło pewną nowość na naszym rynku, o tyle obecnie jest jednym z trendów, które kształtują sektor turystyczny – mówi dla SmogLabu Marzena Buczkowska-German, ekspertka ds. komunikacji zewnętrznej i obsługi medialnej portalu Wakacje.pl.
Światowy trend
Globalne ocieplenie jest zjawiskiem globalnym, a więc fale upałów obejmują nie tylko Europę, lecz także Amerykę Północną. Długotrwałe i nieznośne upały potrafią ogarnąć spory obszar USA – od Kalifornii po Karolinę Północną. Coraz więcej Amerykanów wybiera już nie Miami na Florydzie czy Long Beach w Kalifornii, lecz np. chłodną, rześką Irlandię.
To właśnie podróż do Irlandii w sierpniu 2023 roku zmieniła podejście Susan Taylor do podróżowania. Gdy w jej rodzinnym mieście Austin w Teksasie panowały nieznośne upały i wysoka wilgotność, po przylocie do Belfastu zastała przyjemną, łagodną pogodę.
– Pogoda była tak przyjemnie chłodna i cudowna – wspomina w wywiadzie dla tygodnika Time. – Po prostu się w niej zakochałam.
Ta podróż całkowicie odmieniła sposób, w jaki emerytowana Taylor planuje swoje wyjazdy. Zamiast odwiedzać gorące miejsca, postanowiła skupić się na kierunkach o bardziej umiarkowanym klimacie.
– Na takie wakacje wydaje się mnóstwo pieniędzy. Czy naprawdę chce się spędzać je w ogromnym tłoku, przy temperaturze ponad 32 st. C i bez klimatyzacji? – pyta.
Amerykanie nie chcą, by ich wakacje zmieniły się w survival. I co ciekawe, to nie tylko wybór ludzi, którzy są na emeryturze i ze względu na wiek bardziej narażeni na upały. Badania przeprowadzone przez Qualtrics Research pokazują, że nawet młodsi świadomie wybierają swoje kierunki wczasów ze względu na pogodę. 57 proc. Amerykanów w wieku 18–35 lat deklaruje, że ekstremalne letnie upały wpływają na ich plany zagranicznych podróży.
Niemal każdy Europejczyk bierze pod uwagę upalną pogodę
Fala upałów, która pobiła rekordy temperatur w dużej części Europy, już od kilku lat zmienia sposób, w jaki ludzie wybierają swoje destynacje. Regiony basenu Morza Śródziemnego, które w ostatnich latach doświadczały długotrwałych fal upałów z temperaturami przekraczającymi 40 st. C, mogą stać się mniej atrakcyjne dla turystów. Dotyczy to również obszarów coraz częściej narażonych na pożary lasów, suszę oraz niedobory wody. I to już się dzieje.
European Travel Commission (ETC) pokazuje, że globalne ocieplenie stało się jednym z najważniejszych czynników wpływających na wybór miejsca i terminu urlopu.
W ubiegłym roku 81 proc. Europejczyków deklarowało, że cieplejszy klimat w jakiś sposób wpływa na ich decyzje dotyczące podróży. Rok wcześniej odsetek ten wyniósł 74 proc. 15 proc. turystów aktywnie szuka kierunków o łagodniejszym klimacie, czyli właśnie wpisujących się w trend coolcation.
– Faktycznie w tym roku planujemy kierunek północy – mówi w rozmowie z redakcją pani Karolina z Krakowa. – Część urlopu spędzamy na Suwalszczyźnie, a stamtąd już rzut beretem do krajów nadbałtyckich. W programie mamy objazd Litwa-Łotwa-Estonia a na koniec wypad promem do Helsinek. W tym kierunku pchnął nas także żar z nieba, którego doświadczyliśmy już w tym roku w Polsce. A przecież na południu było jeszcze gorzej – dodaje nasza rozmówczyni.
Warto też zaznaczyć, że coolcation nie oznacza masowego odwrócenia się od południa Europy. Hiszpania, Francja, Włochy czy Grecja nadal należą do najchętniej wybieranych kierunków wakacyjnych.
Chorwacja wciąż w cenie
Czy w Polsce też ma miejsce to nowe zjawisko w turystyce? Przede wszystkim zacznijmy od tego, że Polska sama jest celem turystów, którzy szukają łagodniejszego klimatu na wakacje. To oczywiście dobra wiadomość dla branży turystycznej. Hiszpanie czy Włosi wybierają Bałtyk, gdyż Morze Śródziemne w ostatnich latach stało się zbyt gorące. Czterdziestostopniowe upały są zbyt częste, co doskwiera mieszkańcom południa.
Polacy też wyjeżdżają na północ.
– Faktycznie możemy mówić o wzrostach w liczbie podróży do krajów Europy Północnej, Kanady czy Alaski w Stanach Zjednoczonych i prawdopodobnie częściowo ta jest związana z chęcią unikania upałów panujących na południu Europy, ale biorąc pod uwagę statystyki sprzedażowe, nadal króluje basen Morza Śródziemnego – zauważa Buczkowska-German.
Nadal tłumnie jeździmy do Chorwacji, Portugalii czy ostatnio popularnej Albanii. Warto dodać, że nasze kierunki podróży są naprawdę urozmaicone.
– Wspomniane wzrosty notowane dla Skandynawii i pozostałych wymienionych regionów, ale także np. dla Austrii, Szwajcarii – tu mówimy o wyjazdach w Alpy, gdzie panują niższe temperatury, wynika też z większej zasobności naszych portfeli i chęci odkrywania miejsc, które wcześniej kojarzone były z wyższymi cenami – zwraca uwagę ekspertka.
- Czytaj także: Nocleg pod zielonym dachem lub w morskim kontenerze? Ekotrend w turystyce to już norma
Poza letnim sezonem
Czy ocieplający się klimat ma wpływ na nasze wybory?
– Jeśli miałabym nawiązać do wpływu klimatu na turystykę, to raczej skupiłabym się na innym zjawisku – wypłaszczaniu się sezonowości – odpowiada Buczkowska-German. – O ile jeszcze kilka lat temu na wykresach sprzedażowych można było zobaczyć bardzo wyraźne piki dla lata i okresu Bożego Narodzenia – sylwestra – ferii zimowych, o tyle dziś te linie wykazują mniejszą dynamikę. Oznacza to, że chętniej jeździmy przed i po sezonie niż np. pięć czy dziesięć lat temu – zauważa ekspertka.
Wielu Polaków, chcąc wybrać się na wakacje poza sezonem, nie bierze pod uwagę wyłącznie siedzenia w kurortach czy leżenia na plaży, na której mimo obecności morza panują w ostatnich latach nieznośne upały.
– To zjawisko przybiera na sile, bo wyjazdy w okresach innych niż szczyt sezonu, oznaczają wypoczynek w niższych temperaturach, ale pozwalają też zaoszczędzić pieniądze – zauważa nasza rozmówczyni. – Jest to również dobry czas dla osób, które chcą zwiedzać – szczególnie podróż wiosną czy jesienią docenią osoby, które chcą wybrać się do stanowisk archeologicznych, a które znajdują się pod gołym niebem – w przypadku zwiedzania zamkniętych muzeów pogoda nie ma znaczenia – dodaje.
Nie oznacza to jednak, że uda się całkowicie uniknąć problemu. Jak zauważa „National Geographic”, fale upałów „rozprzestrzeniają się w kalendarzu”. W maju 2022 roku Hiszpania doświadczyła fali upałów o „wyjątkowej intensywności”. Rok później we Francji ekstremalne temperatury utrzymywały się aż do września. Natomiast w ubiegłym roku znaczna część południowo-zachodnich USA została dotknięta falą upałów już w marcu. Temperatura miejscami sięgała 43 st. C.
–
Zdjęcie tytułowe: shutterstock/Wirestock Creators



