Rosyjski lekarz, który pracował przy eksplozji rakiety, został napromieniowany. Urzędnicy wyjaśniają: musiał coś zjeść

1479
0
Podziel się:
U lekarza, który pomagał po eksplozji w Rosji, wykryto napromieniowanie. Urzędnicy winią jednak żywność z Azji

Jeden z lekarzy, który pracował przy akcji ratowniczej po eksplozji rosyjskiej rakiety, został napromieniowany. Lokalni urzędnicy zaprzeczają jednak, by do kontaktu z radioaktywnymi izotopami doszło na terenie poligonu, wyjaśniając wynik jego niedawną wizytą w Azji. 

Jak podaje niezależny rosyjskojęzyczny portal Meduza, cytowany przez brytyjskiego „Guardiana”, u jednego z lekarzy, który pracował przy akcji ratowniczej po niedawnym wybuchu wojskowej rakiety, wykryto napromieniowanie. Izotopy radioaktywnego cezu-139 znalezione zostały w tkance mięśniowej.

Lokalni urzędnicy, opierając się na opinii ekspertów, zaprzeczają jednak, by przyczyną była jego obecność na poligonie – zamiast tego winą obarczają jego niedawną wizytę w Azji, podczas której mógłby on mieć kontakt z żywnością z jednego z miejsc katastrof atomowych, np. z japońskiej Fukushimy. Według informacji rosyjskiego portalu napromieniowany mężczyzna był wypytywany o ostatnie podróże i miał usłyszeć właśnie takie wyjaśnienie od zajmujących się sprawą urzędników.

Wybuch rakiety z napędem atomowym

Do eksplozji na poligonie w obwodzie Archangielskim doszło 8 sierpnia, jednak wówczas rosyjskie władze nie poinformowały o tym opinii publicznej. 2 dni później rządowa agencja atomowa Rosatom poinformowała jednak o incydencie, w wyniku którego życie straciło 5 jej pracowników, natomiast 6 zostało rannych. Podano przy tym, że poziom napromieniowania w regionie katastrofy nie przekroczył normy, mimo iż w ośrodku oddalonym o 40 km doszło do szesnastokrotnego przekroczenia normalnego poziomu.

W kolejnych dniach doprecyzowano, że do wybuchu doszło podczas testów „izotopowego źródła energii dla silnika rakietowego na paliwo ciekłe”, utrzymując jednak nadal, że incydent nie stanowi zagrożenia dla ludności.

Jak donosi BBC, powołując się na anonimowych informatorów, szpitale do których trafili poszkodowani również nie zostały poinformowane, że mogą być oni napromieniowani. Według brytyjskiej stacji łącznie z poszkodowanymi kontakt mogło mieć ok. 90 pracowników placówki.

 

Źródła: Meduza.io/The Guardian, BBC

Zdjęcie: Shutterstock/maradon 333

Podziel się: