Warszawiacy walczą o buspasy. „Korki w Stolicy to absurdalne, ponure szaleństwo”

(Droga Czytelniczko, drogi Czytelniku: nawet jeśli nie mieszkasz w Stolicy, to być może i tak ten tekst będzie dla Ciebie interesujący, i znajdziesz w nim coś, co dotyczy także Twojej miejscowości. Problemy podobne do opisanych poniżej występują w wielu polskich miastach, od których Warszawa różni się głównie tym, że jest po prostu ciut większa, choć niektóry złośliwi krakusi fałszywie? twierdzą, że jest także dużo brzydsza…).

Parę dni temu dwie warszawskie organizacje antysmogowe: Warszawski Alarm Smogowy i Warszawa Bez Smogu (do tej drugiej grupy sam mam przyjemność należeć) przygotowały petycję, w której apelują o wprowadzenie buspasa na ul. Puławskiej. W szerszej perspektywie, aktywiści apelują też o rozwój sieci buspasów w mieście.

 

A po co ten apel?

Bo obecnie, ze względu na korki, poruszanie się po Stolicy autobusem, zwłaszcza na niektórych trasach, w godzinach szczytu bywa bardzo niewdzięcznym i frustrującym zadaniem. I nic nie pomaga tu fakt, że transport publiczny w Warszawie jest ogólnie na bardzo dobrym poziomie.

Korki w Stolicy można określić jedynie jako absurdalne, ponure szaleństwo. Sznury aut ciągną się kilometrami, od horyzontu po horyzont (albo do najbliższego zakrętu). Po zmroku mamy co prawda dzięki temu akcent patriotyczny: jeden pas pięknie świeci się na biało, drugi na czerwono, ale innych pozytywów w tej sytuacji nie widać. W godzinach szczytu wystarczą też dwa-trzy wypadki w newralgicznych punktach miasta i cała Stolica jest sparaliżowana na wiele godzin, jak to miało np. miejsce 12 kwietnia br.

A skąd w Warszawie takie korki? Między innymi dlatego, że codziennie do Warszawy wjeżdża grubo ponad pół miliona aut – oczywiście nieco później pojazdy te jadą z powrotem do różnych podwarszawskich miejscowości. Jedną z takich tras dojazdowych jest właśnie ulica Puławska, i dlatego antysmogowi aktywiści apelują o utworzenie na niej buspasa. Puławska jest tu pewnym symbolem, konkretnym, namacalny przykładem. Walka o buspas na tej trzypasmowej ulicy toczy się zresztą (jak widać bezskutecznie) od wielu lat.

Ale dlaczego w ogóle potrzebny jest buspas?

A no dlatego, że na wielu ulicach, w szczególności właśnie na Puławskiej, wraz z kierowcami samochodów uwięzieni w korkach stoją też ludzie jadący autobusami. Sytuacja, w której osoby decydujące się na podróż komunikacją publiczną tracą czas i zdrowie stojąc w korkach tworzonych głównie przez samochody osobowe jest, zdaniem wielu osób, zupełnie skandaliczna. Jak już wspomniałem na początku, sprawia to że podróż autobusem może być prawdziwą gehenną.

Motywy skłaniające ludzi do wyboru komunikacji publicznej są różne. Część z nas, jeżdżących „zbiorkomem”, auta nie posiada. Część samochód ma, i też mogłaby go codziennie używać, ale woli nie podtruwać swoich bliźnich wyziewami z rury wydechowej, albo po prostu nie przepalać bezsensownie wraz z paliwem setek złotych miesięcznie.

To pozornie oczywiste, ale warto raz jeszcze przypomnieć: im więcej osób przesiądzie się z aut do komunikacji publicznej, tym mniejsze będą nie tylko korki, ale i zanieczyszczenie powietrza, które – to również przypomnijmy – ma bardzo istotny wpływ na zdrowie, szczególnie w przypadku dzieci i osób starszych.

Jednak mało kogo zachęcimy do podróży autobusem (zamiast własnym autem), jeśli zamiast sprawnego transportu publicznego zaoferujemy mu – za karę? długie sterczenie w korku. Pewnie, z dwojga złego lepiej utknąć w korku jadąc autobusem niż samochodem, bo przynajmniej można sobie poczytać, ale chyba istnieją lepsze sposoby na podniesienie czytelnictwa w naszym kraju.

No dobra, ale czy buspasy są dobrym rozwiązaniem? Skoro zabieramy kierowcom samochodów jeden pas ruchu, to korki się zwiększą – nieprawda? To może lepiej po prostu poszerzyć drogi, i ruch będzie płynniejszy?

Okazuje się że to niezupełnie tak działa. Dodawanie kolejnych pasów drogowych, zamiast upłynniać ruch samochodowy prowadzi do jego zwiększenia i w efekcie do pogorszenia komfortu jazdy zarówno samochodami osobowymi, jak i komunikacją zbiorową (patrz prawo Lewisa-Mogridge TUTAJ, TUTAJ oraz TUTAJ, a kliknąć warto także tutaj: Paradoks_Downsa-Thomsona).

Poza wszystkim, ulic zazwyczaj poszerzyć się po prostu nie da. Sam słyszałem następującą celną ripostę na pomysły poszerzania ul. Wawelskiej w Warszawie: „No to którą pierzeję ulicy proponuje Pan wyburzyć, lewą czy prawą?” Po prostu, przestrzeń na jezdni, podobnie jak np. zieleń w mieście należy do cennych, i bardzo ograniczonych zasobów – i to się nie zmieni, chyba że naprawdę chcemy mieszkać w mieście-koszmarze typu Los Angeles lub Detroit.

Za to doświadczenia z wielu miast, w tym z samej Warszawy, pokazuje że jeśli chodzi o usprawnienie komunikacji publicznej buspasy są po prostu skuteczne. Są też dużo, dużo tańsze (a także szybsze) w realizacji niż np. budowa linii tramwajowej, nie mówiąc już o linii metra. Co prawda trzeba ciut więcej niż przysłowiowy kubeł z farbą i pędzel, ale przy odrobinie dobrej woli z pewnością da się.

Buspas można wytyczyć wszędzie, gdzie ulica ma przynajmniej dwa pasy ruchu, i gdzie jest to uzasadnione częstotliwością kursowania linii autobusowych. To oczywiście dotyczy każdego polskiego miasta, po którym jeżdżą miejskie autobusy.

W Warszawie mamy jednak do czynienia z pewną ciekawą i niecodzienną sytuacją. Trwa modernizacja podmiejskiej linii kolejowej na odcinku Warszawa Włochy – Grodzisk Mazowiecki, i niebawem ruch pociągów na tej trasie ustanie na kilkanaście miesięcy. Pasażerowie korzystający obecnie z pociągów przesiądą się więc zapewne częściowo do aut, a częściowo do autobusów i w ten sposób będą próbowali dojechać z dzielnic takich jak Włochy czy Ursus do centrum Warszawy. Którędy? W dużej mierze al. Jerozolimskimi – kolejną trzypasmową trasą wylotową z Warszawy w kierunku płd-zach.

Już obecnie w tej części Al. Jerozolimskich korki są naprawdę „prima sort”, stoją w nich auta, i – ponieważ nie ma buspasa, oczywiście stoją także autobusy. Jeśli warszawscy Drogowcy nie wytyczą jak najszybciej buspasa na al. Jerozolimskich (od ul. Łopuszańskiej przynajmniej do ul. Sokołowskiego „Grzymały” czyli do dworca Warszawa Zachodnia), to po zamknięciu linii kolejowej Warszawę czeka komunikacyjna katastrofa, Mordor, armagedon i kompletny paraliż. Czy tak się stanie? Bardzo jestem ciekaw. Czas pokaże…

PETYCJĘ O UTWORZENIE BUSPASA NA ULICY PUŁAWSKIEJ ZNAJDZIECIE TUTAJ.

Fot. Fotolia.

1 komentarz

Dodaj komentarz