Polskie wegańskie biznesy zmieniają świat. Kilka kwestii pozostaje poważną barierą

557
0
Podziel się:

Wegańskie biznesy są przyszłością. Choć mamy coraz większą świadomość zdrowotnych i środowiskowych zysków płynących ze stosowania diety roślinnej, producenci tej żywności wciąż pozostają niszą. Nie mogą liczyć na dofinansowania, należytą promocję oraz zachęty dla młodych przedsiębiorców. Dlatego Green REV Institute postanowiła udzielić głosu właścicielom wegańskich start-upów. Tak powstał reportaż „Posłuchaj wegańskich biznesów”.

Sukces reportażu „Wegańska Warszawa” był dla Green REV Institute impulsem do stworzenia kolejnego filmu biorącego na tapet sytuację polskich producentów wyrobów roślinnych. Poruszają liczne problemy branży. Począwszy od braku wsparcia systemowego, przez unijną cenzurę, na nieadekwatnych cenach skończywszy.

– Do 2035 r. przejście do zamienników lub sukcesorów mięsa, nabiału, jaj pozwoli zaoszczędzić tyle ekwiwalentu CO2, ile Japonia emituje w ciągu roku, zachować ilość wody wystarczającą do zaopatrzenia Londynu w wodę przez 40 lat. Pozwoli też promować bioróżnorodność i bezpieczeństwo żywnościowe . Inwestycje w roślinne biznesy to inwestycje w przyszłość – tłumaczy w rozmowie ze SmogLabem Anna Spurek, COO Green REV Institute.

Jednym z problemów jest nazewnictwo produktów na bazie roślinnej i zakaz stosowania nazw w rodzaju „mleko roślinne”, które pomogłoby klientom zrozumieć funkcję jaką pełni dany produkt. Fot. EternalMoments/Shutterstock

Wegańskie biznesy – impuls i wizja

Od czego się zaczęło? Dla jednego z wegańskich biznesów – od tofu. Jak opowiada jedna z bohaterek reportażu, Katarzyna Gębala, prezeska i współzałożycielka Well Well Group, ich tofu było produkowane w niedużym warsztacie. Początkowo sprzedawano je głównie Azjatom, którzy prowadzili w warszawie restauracje lub bary. – Ich uznanie było dla nas absolutnym paliwem do tego, żeby ten pomysł rozwijać – mówi. Następnie produkty zaczęto sprzedawać tofu sklepom spożywczym. Dziś mają różnorodne formy dopasowane do preferencji Polaków, np. wegańskie pasty, parówki, burgery.

– Stwierdziliśmy, że oprócz pieniędzy chcielibyśmy zrobić coś dobrego dla świata. Żeby nasze dzieci za 20 lat miały możliwość oglądania go takim, jakim my go widzimy. A dobrze wiemy, że ten świat nie idzie w dobrym kierunku – zużywamy zasoby naturalne w nienaturalnie szybkim tempie – zauważa Michał Piosik, współwłaściciel Foodtech.ac. – Przy pomocy tej technologii chcemy wrócić do pomidorów „od naszej babci”.

Ta firma łączy branżę technologiczną i spożywczą, szukając najnowszych rozwiązań.

– W tym momencie 70 proc. świeżej wody jest zużywane rocznie na potrzeby sektora rolniczego – mówi Matylda Szyrle, założycielka biznesu Listny Cud. Na farmach wertykalnych można zużywać aż o 90 proc. mniej wody. Wszystko dzięki jej krążeniu w obiegu zamkniętym. – Udało nam się tutaj w zeszłym roku oszczędzić 106 ton wody – dodaje. A to wszystko na powierzchni 40 m2.

Kasia Siczek, współzałożycielka firmy It’s bean, przytacza dane świadczące o tym, że produkcja jednaj szklanki mleka roślinnego wymaga trzykrotnie mniej terenu, zużycia wody oraz emituje tyle samo mniej gazów cieplarnianych. – My dodatkowo mamy taką technologię produkcji, że produkujemy tylko pod zamówienie. Czyli staramy się jak najbardziej minimalizować straty. (…) Dodatkowo wykorzystujemy całe ziarno fasoli.

Niemałe wyzwania dla producentów wegańskich produktów

Szyrle zwraca uwagę na duże obciążenie, jakie stanowią koszty energii. – Super by było mieć tu wsparcie. Tzn., jeżeli prowadzisz zrównoważony biznes i jesteś w stanie to udowodnić, to np. masz wsparcie w zainstalowaniu u siebie OZE.

Co wpływa na cenę produktu końcowego?

– Na cenę naszych produktów ma wpływ skala produkcji. Im więcej będziemy produkować, tym będą one tańsze. Bo koszty stałe, logistyki, transportu i zamówienia surowców zupełnie inaczej się rozłożą – tłumaczy Siczek.

Dlatego tak ważne jest popularyzowanie roślinnych produktów. Wspomina również o dużych dofinansowaniach rolnictwa przy jednoczesnym braku wsparcia dla wegańskich start-upów.

Zbyszek Skwarski, współzałożyciel firmy Yoush zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt. – W produktach roślinnych zauważam taką generalną cechę, że w chwili obecnej w Polsce jeszcze odrobinę różni się sfera deklaracji w stosunku do sfery rzeczywistego zachowania. Drugi współwłaściciel Yoush, Artur Wiktor, zapewnił, że chcą tworzyć przyjazną środowisku żywność, z której będą dumni.

Właściciele biznesów poruszają także zagadnienie nazewnictwa wegańskich produktów. Mowa np. o zakazie nazywania „mlekiem” z fasoli… mleka z fasoli. Ich zdaniem ułatwiłoby to konsumentowi rozpoznanie, co kupuje. Kolejną kwestią, którą podnoszą osoby występujące w reportażu jest brak informacji o śladzie środowiskowym danego produktu. Przykład? Ile wody zużyto do wyprodukowania tego jogurtu. Potwierdzili, że przyszłość tkwi w aplikacjach, które pozwolą nam, idąc do sklepu, sprawdzić pochodzenie, jakość oraz ślad środowiskowy wyrobu.

W reportażu poruszono także problem dysproporcji w menu, które oferują restauracje. Produkty wegańskie z reguły stanowią niewielki procent propozycji w karcie. Jak to odwrócić? – Dużym krokiem byłoby przerwanie tej przepaści cenowej między produktami odzwierzęcymi a roślinnymi. Tutaj potrzebne by były jakieś rozwiązania, które umożliwiłyby to, żeby takie start-upowe produkty były tańsze. A dzięki temu bardziej dostępne dla zwykłego człowieka – mówi Paulina Barros, współzałożycielka It’s bean.

Inwestorzy i decydenci – czas przejrzeć na oczy

Kto powinien obejrzeć reportaż? Anna Spurek podkreśla konieczność dotarcia do inwestorów. – Chcemy, żeby inwestorzy i inwestorki zauważyli potencjał biznesów wegańskich i chcemy, żeby decydenci zobaczyli, że mają szansę na naprawę systemu.

– Mnie się marzy okrągły stół z marszałkiem Czarzastym, premierem Tuskiem, Szymonem Hołownią oraz premierem Morawieckim. Taki rzetelny polityczny rachunek sumienia – dlaczego nie chcemy inwestować w sektor roślinny? Dlaczego nie budujemy Departamentu Zrównoważonej Żywności i przymykamy oczy na kolejne fermy przemysłowe? Dlaczego skazujemy obywateli i obywatelki na nieetyczną, niezdrową żywność, skoro mamy w Polsce świetnych przedsiębiorców odpowiedzialnych społecznie i klimatycznie? – pyta retorycznie Morgan Janowicz, koordynatorka ds. Partnerstwa. Dodaje, że reportaż powinien dotrzeć przede wszystkim do osób decydenckich.

Brak należytej rozmowy o zmianie systemu żywności napędza błędne koło deforestacji, niszczenia bioróżnorodoności, chorób cywilizacyjnych i antybiotykooporności. Prawie 80 proc. światowych  gruntów rolnych jest wykorzystywanych do hodowli zwierząt. Mimo to produkuje się na nich zaledwie 18 proc. globalnych kcal. – Czy ktoś z rządzących mówi wyraźnie o tym, że około 2/3 produkcji zbóż w UE i 70 proc. produkcji nasion oleistych przeznaczone jest na paszę dla zwierząt zamiast dla ludzi? Wojna w Ukrainie, spichlerzu Europy powinna nas nauczyć, że czas na lokalną, roślinną, zrównoważoną żywność a nie budowanie i wspieranie fabryk cierpienia, zanieczyszczenia i smrodu, jakimi są fermy zwierzęce – dodaje Spurek.

Konieczne systemowe wsparcie dla producentów żywności roślinnej wybrzmiewa wielokrotnie.

Przedstawicielki Green REV Institute na pytanie o to, co powinno się zmienić, odpowiadają jasno.

– Czas na zakończenie ery bajek o mięsie, nabiale, jajkach. O tradycji i o prawie do kotleta. Czas na środki finansowe i strategie rozwoju i promocji branży roślinnej – kwituje Janowicz.

Jako patron medialny reportażu „Posłuchaj wegańskich biznesów” zapraszamy do obejrzenia tego przełomowego i budzącego nadzieję na lepsze filmu. Oficjalna premiera już 4. lutego o 12:30.

Po premierze odbędzie się spotkanie eksperckie dla osób ze świata nauki, biznesu oraz samorządów. Wydarzenie współorganizuje dr Joanna Kowalczyk-Bednarczyk, aktywistka ruchu Foodsharing, autorka bloga Bieganizm.

Czytaj także: Zakaz reklam mięsa. Czy w Polsce ma szansę się ziścić?

Zdjęcie tytułowe: zefirchik06/Shutterstock

Podziel się: