Wiosenny detoks. Jak oczyścić organizm po życiu w smogu?

Przyszła wiosna – pora na detoks! Choć ze względu na okazjonalne spadki temperatury niektórzy gospodarze wciąż dokładają do pieca, to jednak jakość powietrza w naszym kraju uległa radykalnej poprawie w stosunku do zimowych „pików” smogowych. Warto zatem pomyśleć o oczyszczeniu organizmu z toksyn, które nagromadziły się w nim w ciągu sezonu grzewczego. Tylko czy to możliwe? A jeśli, to jak to zrobić?

– Temat jest tak szeroki, że właściwie może wchodzić w zakres prawie każdej dziedziny medycyny – studzi moje nadzieje dr Michał Kuciel, Kierownik Pracowni Informacji Toksykologicznej i Analiz Laboratoryjnych w Collegium Medicum UJ. – Zatrucie, w zależności od substancji, dawki, czasu ekspozycji i odpowiedzi osobniczej, może dawać objawy ze strony różnych układów, czasem z kilku jednocześnie, np. układu sercowo-naczyniowego, układu oddechowego, układu wydalniczego, skóry, śluzówki etc. – tłumaczy

Tablica Mendelejewa w płucach

Wiele zależy od tego, jakie związki „nagromadziły się” w naszym organizmie. A to jest stosunkowo trudne do ustalenia – nie tylko ze względu na różnice indywidualne, np. parametry ciała czy odmienny styl życia, ale również z powodu ograniczonej wiedzy na temat tego, co właściwie wdychamy. Oprócz substancji standardowo obecnych w zanieczyszczeniach powietrza, takich jak tlenek węgla czy benzo[a]piren, w smogu mogą lokalnie występować również inne toksyczne związki zdolne do akumulowania się w organizmie.

– Jeżeli ktoś, przykładowo, wrzuci do pieca płytę meblową czy plastik, to w powietrzu może unosić się niemal cała tablica Mendelejewa i trzeba się liczyć z tym, że w niektórych przypadkach możemy wdychać truciznę – wyjaśnia dr Kuciel. Potencjał toksyczny takiego „paliwa” jest właściwie nieograniczony. Podobnie jak jego zdolność do przemieszczania się z wiatrem, co czyni spalanie śmieci w piecach procederem szkodliwym dla całego społeczeństwa.

Na szczęście w przypadku jednorazowego, lekkiego narażenia do akumulacji toksyn w organizmie na poziomie zagrażającym zdrowiu raczej nie dojdzie. Gorzej, gdy sąsiad regularnie pali w piecu odpadami i ekspozycja ma charakter chroniczny. W większości przypadków przewlekłe narażenie dotyczy względnie stałej liczby substancji zanieczyszczających powietrze. By jednak nie upraszczać sprawy, warto mieć na względzie fakt, że toksyny docierają do nas nie tylko drogą wziewną, ale również  z zanieczyszczeniami obecnymi w wodzie czy żywności. W efekcie spekulacje na temat toksyn obecnych w naszym organizmie biorą w łeb, a ustalenie, co faktycznie nas zatruwa, wymaga specjalistycznych badań.

Oczyszczanie „light”

Większość z nas odpuści sobie taką fatygę i wybierze kompleksowe, niespecjalistyczne środki „odtruwania” organizmu. To całkiem niezłe rozwiązanie, szczególnie że wiąże się z całkiem przyjemnymi przedsięwzięciami. Oto kilka metod na wiosenny detoks w trybie „light”:

1. Sauna

Tradycyjna rozrywka Słowian wschodnich, a także Finów. Znakomicie wpływa na krążenie i wzmocnienie odporności. Przy okazji pomaga wypocić wiele niepożądanych substancji. Trudno ją traktować jako efektywny sposób na pozbycie się metylortęci czy ołowiu z narządów wewnętrznych, ale z pewnością stanowi niezłe uzupełnienie szerzej zakrojonego „detoksu”.

2. Sport

Niekoniecznie wyczynowy. Z drugiej strony – okazjonalny spacer czy nawet truchcik nie załatwi sprawy. Do oczyszczenia organizmu, zwiększenia ogólnej wydolności, stymulacji układu odpornościowego i redukcji tkanki tłuszczowej (w której odkłada się sporo toksyn) bardziej przyczyni się regularny wysiłek fizyczny z prawdziwego zdarzenia: „wycisk” na siłowni, ćwiczenia typu „kardio”, kilkugodzinny trekking górski itp.

3. Zdrowa dieta

To, z czym większość z nas ma problem. Na dobry początek przyda się unikanie żywności przetworzonej, nafaszerowanej „substancjami dodatkowymi”. Ponadto warto wprowadzić do jadłospisu większą ilość warzyw (surowych i gotowanych), zbóż (szczególnie kasz: jaglanej i gryczanej), nasion i orzechów, herbat ziołowych, pikantnych przypraw (m.in. imbir, chili). W przypadku niektórych produktów spożywczych istnieją dane naukowe potwierdzające ich zdolność do eliminacji z ustroju konkretnych trucizn. Tak jest np. z kolendrą, która pomaga w oczyszczeniu organizmu ze związków rtęci.

4. Płyny

Przede wszystkim woda – zwykle pijemy jej za mało. Nadużywamy natomiast „kolorowych” napojów i kawy. Warto zastąpić je zieloną herbatą i naparami ziołowymi (z rozwagą – zioła służą, ale w niektórych przypadkach, stosowane w nadmiarze, mogą też zaszkodzić). Mają one szeroki zakres działania zdrowotnego, w tym oczyszczającego. Nie zaszkodzi również okazjonalne piwo (oczyszcza nerki) i lampka wina (najlepiej czerwonego wytrawnego – zawiera najwięcej antyutleniaczy i najmniej siarki).

Oczyszczanie „hard”

Toksykologia dysponuje wprawdzie sposobami usuwania trucizn z organizmu, jednak mają one zastosowanie przede wszystkim w sytuacjach narażenia na stężenia wyższe niż to, z którym mamy do czynienia w przypadku smogu. Przykładowo, do eliminacji „nadwyżki” metali ciężkich z ustroju w niektórych przypadkach stosuje się tzw. chelatację, czyli terapię polegającą na podawaniu pacjentowi związków wiążących jony metali (tzw. chelatorów), których stężenie w organizmie stanowi zagrożenie dla jego zdrowia lub życia.

W przypadku zatrucia dioksynami stosuje się olestrę (tzw. fałszywy tłuszcz, zastępnik tłuszczu wykorzystywany m.in. w przemyśle spożywczym), ponieważ toksyny te bardzo dobrze rozpuszczają się w tłuszczu. Dlatego zresztą „chętnie” gromadzą się w naszej tkance tłuszczowej – z myślą o detoksykacji organizmu warto zatem pomyśleć o zrzuceniu  nadwagi. Tym bardziej że fałdy na brzuchu stanowią pojemny magazyn również dla innych szkodliwych związków.

Wiele toksyn wprawdzie nie ulega akumulacji w organizmie (np. dwutlenek siarki, który rozpuszcza się w wodzie i jest wydalany z moczem lub potem), ale kumulacji podlegają skutki działania tych toksyn – czyli uszkodzenia tkanek, które w dłuższej perspektywie mogą prowadzić do poważnych chorób.

Dlatego problemowi najlepiej jest zapobiegać w zarodku, unikając – na tyle, na ile to możliwe – ekspozycji na smog.

Fot. Theophilos Papadopoulos/Flickr.

[Wpis edytowany]

1 komentarz

  1. ja np nie mam zamiaru wyłączać oczyszczacza powietrza w domu mimo że smogu już niby nie ma. nie po to wydawałem 1000zł me media expercie żeby takie coś służyło tylko zimą. sprzęt musi się zwrócić, a zdrowiu to na pewno nie zaszkodzi

Dodaj komentarz