W ciągu zaledwie pięciu lat liczba zgonów z powodu zanieczyszczonego powietrz spadła o 40 proc. „Tak to wygląda, gdy władza nie boi się odważnie działać” – komentują eksperci z Polski.
W 2019 r. burmistrz Londynu, Sadiq Khan, uruchomił Ultra Low Emission Zone (ULEZ). Pierwsza na świecie Strefa Ultra Niskiej Emisji z początku objęła centrum miasta, w 2021 r. rozszerzono ją o Londyn Wewnętrzny, a w sierpniu 2023 r. – na całą stolicę.
W 2017 r. ledwie 39 proc. pojazdów było zgodnych z (jeszcze nie obowiązującymi) wytycznymi ULEZ. Obecnie odsetek ten wynosi ok. 97 proc.
Efekty są imponujące.
Londyn daje życie
Nowe dane wskazują, że od 2019 do 2024 r. w całym Londynie stężenia drobnych pyłów PM2.5 spadły o 28 proc. Jeszcze mocniej, bo o 41 proc., spadły stężenia dwutlenku azotu (NO2), których głównych źródłem jest transport drogowy.
Z badania ekspertów z Imperial College London wynika, że w rezultacie szacowana liczba zgonów związanych z zanieczyszczeniem powietrza zmniejszyła się o około 40 proc. Czyli z 6400-8000 w 2019 r. do około 3800–5100 w roku 2024.
„Opublikowane dane dowodzą tego, co wiem od dawna: że zanieczyszczenie powietrza zabija ludzi. Możemy nie być w stanie tego dostrzec, ale toksyczne powietrze, którym oddychamy każdego dnia, wyrządza nieodwracalne szkody każdemu mieszkającemu w Londynie. Wprowadzenie ULEZ dosłownie ratuje życie tysięcy ludzi” – komentuje Rosamund Adoo-Kissi-Debrah, działaczka na rzecz zwalczania zanieczyszczeń, której córka Ella zmarła po ataku astmy w 2013 r. Lekarze udowodnili, że czynnikiem powodującym napady choroby były właśnie tlenki azotu. Dziewczynka mieszkała przy ruchliwej drodze.
- Czytaj także: Więcej szczęścia, mniej niepokoju i „chorobowego”. Nieoczywiste efekty czystszego powietrza w Londynie
Bunt przeciw ULEZ
Wprowadzenie, a następnie rozszerzenie strefy ultra niskich emisji nie odbywało się bez kontrowersji. W odpowiedzi na te działania w Londynie powstała grupa Blade Runners. Wandale niszczyli, odcinali i zasłaniali kamery monitorujące ULEZ i pozwalające zidentyfikować auta niespełniające norm emisji.
Kierowcy takich aut muszą płacić dzienną opłatę w wysokości 12,5 funta za wjazd. Jeśli tego nie zrobią, grozi im 180 funtów grzywny. Jak informuje BBC, przez sześć lat działania ULEZ wystawiony kary na ponad 70 mln funtów. Aż 94 proc. otrzymali kierowcy, którzy już mieli cztery lub więcej nieopłaconych mandatów.
Najnowsze badanie wykazuje, że średnio najwięcej zgonów na 100 tys. mieszkańców odnotowuje się w biedniejszych dzielnicach na obrzeżach, takich jak Bexley, Havering i Sutton. To właśnie tam sprzeciw wobec ULEZ był największy. „Decyzja o rozszerzeniu ULEZ nie była łatwa, ale teraz ponad wszelką wątpliwość udowodniono, że była kluczowa dla ochrony zdrowia i życia londyńczyków” – ocenia Khan.
Badania z Londynu pojawiają się niedługo po tym, jak w Krakowie odwołano prezydenta Aleksandra Miszalskiego. Jednym z głównym zarzutów wobec Miszalskiego było wprowadzenie Strefy Czystego Transportu i ogólnie słaba jakość transportu publicznego w mieście (w szczególności podwyżki cen biletów).
Dlaczego w jednym mieście dążenie do czystszego powietrza kończy się odwołaniem władzy, a w innym doprowadza do reelekcji (Khana wybrano ponownie w 2024 r.)?
Polityczna odwaga przynosi efekty
– W Londynie tego tematu nikt politycznie się nie boi. Władze miasta od początku były bardzo zaangażowane w komunikowanie, po co wprowadzane są te strefy. Burmistrz i wiceburmistrz wiele razy mówili, że sami mają astmę i rozumieją, jak to jest, gdy zanieczyszczenie powietrza nie pozwala ci oddychać – mówi w rozmowie ze SmogLabem Anna Dworakowska, liderka Polskiego Alarmu Smogowego.
Dworakowska podkreśla, że mimo głośnych sprzeciwów i dewastacji kamer Khan nigdy nie wycofał się ze swoich planów. – Politycy nie przestraszyli się oporu. Zamiast tego konsekwentnie tłumaczyli, że najważniejszy cel to zdrowie i życie mieszkańców – dodaje ekspertka.
Z kolei w Krakowie, jak ocenia liderka PAS, podobnej odwagi, konsekwencji i komunikacji zabrakło. – Władze Krakowa przez długi czas mówiły, że muszą wprowadzić strefę, bo ustawą nakazał to PiS. A to nie to chodzi, że ktoś kazał, tylko żeby chronić ludzkie życie – tłumaczy Dworakowska.
Podobnie wypowiada się Andrzej Guła, kolejny z liderów Polskiego Alarmu Smogowego. – Sadiq Khan wiele razy mówił, że strefa ma chronić zdrowie i życie mieszkańców. W Krakowie mówiono, że to odgórny nakaz. Dopiero na późniejszym etapie dość nieśmiało wspominano o kwestiach zdrowotnych. Nie wybrzmiało to jednak wystarczająco głośno ani nie brzmiało wystarczająco długo – podsumowuje Guła.
W pewien symboliczny sposób różnicę tę oddaje… symboliczny pomnik. Rok temu w jednym z londyńskich parków odsłonięto pomnik wspomnianej na początku 9-letniej Elli Adoo-Kissi-Debrah, która zmarła przez życie przy zanieczyszczonej ulicy. W Krakowie, jak i w całej Polsce, ofiary smogu pozostają anonimowe.
- Czytaj także: Czytaj także: Strefa Ultra Niskich Emisji działa. Powietrze w Londynie coraz czystsze, a handel nie ucierpiał



