Rodzice przerażeni nadchodzącą zimą. To będzie „śmiercionośny koktajl”

57
0
Podziel się:

Dziś obchodzony jest Międzynarodowy Dzień Czystego Powietrza dla błękitnego nieba. Przy tej okazji, jakby na przekór, w wielu regionach Polski unosił się rano nieprzyjemny, duszący zapach. Smog nie odpuszcza, a nawet nie zaczął się sezon grzewczy. Co będzie zimą?

Mając świadomość, że głównym źródłem zanieczyszczeń powietrza jest ogrzewanie domów za pomocą paliw kopalnych, Rodzice dla Klimatu sformułowali stanowisko adresowane do polityków, lekarzy oraz samych rodziców. Odnosi się ono do katastrofalnej jakości powietrza, którym oddychają polskie dzieci. Wszystko w trosce o zdrowie najmłodszego pokolenia. Działacze kierują się dewizą: dzieci przede wszystkim.

Akcję zorganizowali Rodzice dla Klimatu przy wsparciu merytorycznym HEAL Polska. SmogLab objął wydarzenie patronatem medialnym.

Ignorancja dorosłych zagraża dzieciom

Co jest największym problemem i zagrożeniem w kontekście zanieczyszczonego powietrza w Polsce? Jak możemy pomóc naszym dzieciom? Te pytania zadaliśmy Kamili Kadzidłowskiej, członkini Rodziców dla Klimatu oraz koordynatorce wydarzenia.

– Największym zagrożeniem dla zdrowia dzieci w Polsce jest niestety ignorancja dorosłych dotycząca kryzysu planetarnego. Jednym z jego przejawów – oprócz gwałtownych zmian klimatu i zaniku bioróżnorodności – jest też bezprecedensowy poziom zanieczyszczenia środowiska – tłumaczy SmogLabowi.

Jak dodaje, naukowcy nie mają żadnych wątpliwości, że kryzys ten spowodowany jest działaniem człowieka. Z kolei motorem kryzysu jest oparcie energetyki, transportu i rolnictwa na paliwach kopalnych. – Tymczasem w Polsce, decyzyjni politycy od dekad tylko pogarszają tę sytuację. Rodzice wypierają fakty, a lekarze milczą. Dlatego właśnie do tych trzech grup wystosowaliśmy nasze stanowisko ws. jakości powietrza – wyjaśnia Kadzidłowska. 

– Przez lata systemowych zaniedbań ze strony polityków i uśpionej czujności rodziców, nasze dzieci dorastają w jednym z najbardziej toksycznych krajów w Europie – dodaje.

Powołuje się na niechlubne rankingi, w których czołówce często znajdują się nasze miasta. Mowa oczywiście o miejscach najbardziej zanieczyszczonych na świecie. Skala problemu jest więc globalna.

– Toksycznych dosłownie i w przenośni. Bo jak inaczej określić kraj, w którym niemowlęta od pierwszych sekund swojego życia skazane są na wdychanie substancji rujnujących ich zdrowie? A to wszystko w imię abstrakcyjnych wartości, takich jak kult węgla i samochodów – wyjaśnia Kadzidłowska.

Jak mówi, Polska tkwi w uzależnieniu od brudnych paliw kopalnych, które rujnują nas finansowo i zdrowotnie. O ile część rodziców może się usprawiedliwiać brakiem czasu oraz dostępu do rzetelnych informacji na ten temat, to politycy nie mają żadnego usprawiedliwienia. Mają obowiązek orientować się w temacie najczęstszego źródła problemów zdrowotnych wśród dzieci.

Uzależnienie od paliw kopalnych oznacza zanieczyszczone powietrze. Jedno i drugie szkodzi

Kadzidłowska powołuje się na istotne, bardzo już odległe daty. Pierwszy raport Najwyższej Izby Kontroli, w którym zdiagnozowano problem smogu, wskazano jego przyczyny i rozwiązania, powstał w 2000 r. Same Raporty Międzyrządowego Zespołu ds. Zmian Klimatu powstają od 1990 r. Raporty te alarmują o destrukcyjnym wpływie spalania węgla na ekosystem.

– Mimo to – nawet, gdy po wejściu do UE poprawa jakości powietrza miała być priorytetem, polscy politycy zamiast zadbać o termomodernizację, rozwój czystych źródeł ciepła i energii oraz zrównoważony transport, dalej uzależniali nas od toksycznych paliw. Tych paliw, które zrujnowały już zdrowie pokoleniu naszych rodziców i naszemu. Teraz, na naszych oczach, odbierają szansę na zdrowy rozwój naszych dzieci. Mamy dość – powiedziała SmogLabowi.

Zdrowie dzieci powinno być naszym priorytetem, źródło: Rodzice dla Klimatu

Pigułka informacji dla rodziców

Rodzice dla Klimatu wraz z HEAL Polska wystosowali apel do polityków, lekarzy i samych rodziców. Świadomość opiekunów jest pierwszym krokiem do przerwania błędnych decyzji. Rodzice dla Klimatu sformułowali więc kilka kluczowych komunikatów:

  • jeśli stężenie zanieczyszczeń PM10/PM2,5 w powietrzu jest większe niż 100 μg/m3, wówczas szkody z aktywności fizycznej dzieci na powietrzu są większe niż korzyści. Powietrze to jest toksyczne, a nie świeże;
  • oddychanie zanieczyszczonym powietrzem powoduje nie tylko infekcje górnych dróg oddechowych czy zapalenie spojówek. Skutkuje także zaburzeniami koncentracji, trudnościami w nauce, zmęczeniem, a nawet trwałym obniżeniem zdolności intelektualnych;
  • w związku z okresem intensywnego wzrostu i rozwoju organizmy dzieci o wiele bardziej narażone są np. na niebezpieczne mutacje.

Zima będzie trudna

Nadchodzi sezon grzewczy, a z nim zima. Rodzice dla Klimatu z przerażeniem myślą o najbliższych miesiącach. Wiele polskich rodzin tej zimy czeka trudny czas. Ubóstwo energetyczne da się we znaki ze zdwojoną siłą. – Być może o głodzie, chłodzie i „smrodzie” przewartościujemy nasze priorytety. Może będziemy żałować, że zagłosowaliśmy na ludzi, którzy na ołtarzu własnych korzyści i zysków spółek paliwowych kładą zdrowie naszych dzieci – zauważa Kadzidłowska.

Następstwa zawirowań na rynku paliw będą tragiczne w skutkach.

– Obawiamy się, że tej zimy do pieców mieszkańców i mieszkanek Polski może trafić wszystko, co tylko da się spalić. Spalanie niskiej jakości węgla czy, o zgrozo, odpadów i sprzedawanych jako opał granulatów gumowych, emituje ogromne ilości toksycznych substancji – wyjaśnia Weronika Michalak, Dyrektorka HEAL Polska.

Ekspertka nazywa je śmiercionośnym koktajlem.

– Są to nie tylko tak szkodliwe pyły zawieszone, tlenki siarki czy azotu, ale również rakotwórcze wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, takie jak beznzo(a)piren, tolueny czy metale ciężkie.

Wyjaśnia, że oddychanie powietrzem z cząsteczkami toksyn skutkuje wieloma problemami zdrowotnymi. Między innymi przewlekłymi chorobami układu oddechowego, krwionośnego i nerwowego. Najbardziej zagrożone są płody, noworodki oraz starsze dzieci.

– Do tego może uszkadzać płód już na etapie prenatalnym i powodować liczne komplikacje w wieku dziecięcym. A w przypadku poważniejszych schorzeń może prowadzić nawet do zgonu. To w Polsce szacuje się na nawet 50 tys. przypadków rocznie. Dlatego palenie “byle czym” będzie miało fatalne konsekwencje dla stanu powietrza w Polsce i zdrowia nas wszystkich, a zwłaszcza dla dzieci. Cenę za spalanie odpadów i niskiej jakości paliw zapłacą głównie najmłodsi, niestety swoim zdrowiem – mówi SmogLabowi Weronika Michalak.

Brak adekwatnych reakcji rządu na zanieczyszczone powietrze

– Z trudem ustanowione normy jakości paliw opałowych zostały poluzowane przez Minister Klimatu i Środowiska. Tymczasem niezależni eksperci przestrzegają przed potężnym smogiem, który odciśnie piętno głównie na zdrowiu naszych dzieci. Wystarczy ich posłuchać, poczytać raporty i wyciągnąć wnioski – zauważa Kadzidłowska.

Na początku pierwszego lockdownu zanieczyszczenia pochodzące ze spalin samochodów spadły średnio o 28 proc. To poskutkowało brakiem zaostrzeń astmy i spadkiem liczby zgonów o tysiąc w stosunku do lat wcześniejszych. Z kolei podczas fali jesiennej, w trakcie intensywnego sezonu smogowego, statystyki pokazały wzrost liczby zgonów nawet o 12 tys. Dla porównania powołuje się na Wielką Brytanię sprzed dekad.

– W Wielkiej Brytanii, wkrótce po tym jak smog londyński zabił 5 tys. osób, Churchill wprowadził zakaz palenia węglem w Londynie. To było w latach 50-tych! Tymczasem w Polsce, w 2017 r., kiedy padł rekord smogowy i umarło 12 tys. Polaków, politycy przeszli po tym do porządku dziennego – wylicza członkini Rodziców dla Klimatu.

Czytaj także: Jakość powietrza w szkołach jest zła. Konieczna termomodernizacja szkół

Lekarze i politycy muszą zacząć działać

Kadzidłowska zwraca uwagę, że pracownicy służby zdrowia nie połączyli istotnych faktów. – Dla moich dzieci 2017 r. też „zupełnie przypadkiem” był rokiem nasilonych alergii, nawracających infekcji i ataków astmy. Kilkanaście razy odwiedzaliśmy przychodnie. Wielokrotnie lądowaliśmy w szpitalach. wydaliśmy krocie na leki przynoszące ulgę w znoszeniu objawów. Kiedy wreszcie udało nam się ustalić, co jest przyczyną tak częstych zachorowań u naszych synów, okazało się, że jej wyeliminowanie jest niemożliwe.

Powód? W Polsce przyczyna ta ma charakter systemowy. Zdaniem Kadzidłowskiej, dla polityków utrzymanie statusu quo stoi w hierarchii celów wyżej, niż troska o zdrowie dzieci. Wyjaśnia, że za zaniechaniem transformacji energetycznej i odejścia od brudnych paliw stoją: mit „czarnego złota na 200 lat” oraz kult samochodów.

– Przez to w miastach „komfortowo” dusimy siebie i nasze dzieci spalinami. Na przedmieściach oraz na wsi „suwerennie” trujemy się za to węglem. Tym węglem, który do celów ciepłowniczych importowaliśmy przez ostatnie lata głównie z Rosji – wylicza. – Rujnujemy przy tym zdrowie tych, których chcemy chronić.

Czego oczekują Rodzice dla Klimatu? Od polityków wymagają konkretnych działań, takich jak:

  • wprowadzenie monitoringu jakości powietrza i zapewnienie urządzeń oczyszczających powietrze w każdej placówce oświatowej w Polsce,
  • dostosowania limitów zanieczyszczeń powietrza do standardów rekomendowanych przez Światową Organizację Zdrowia i tym samym rzetelne informowanie społeczeństwa o jakości powietrza,
  • przygotowania planu odejścia Polski od węgla do 2030 r. przy jednoczesnym uczciwym dialogu z całym społeczeństwem,
  • poprawy efektywności energetycznej budynków, w szczególności wsparcia dla rodzin dotkniętych ubóstwem energetycznym,
  • zniesienia ograniczeń i stworzenia możliwości rozwoju OZE,
  • inwestycji w rozwój transportu publicznego i walkę z wykluczeniem komunikacyjnym,
  • wprowadzenia systemowych metod badania związków między zanieczyszczeniem powietrza, a wpływem na zdrowie – w szczególności na zdrowie dzieci.

Palenie węglem się nie opłaca

Wszystko to ma niebagatelne znaczenie w dobie galopujących cen węgla, ropy i gazu oraz kosztach pozyskiwania ich z krajów, w których trwają krwawe konflikty.

Kadzidłowska wyjaśnia, że aby uzmysłowić sobie prawdziwą cenę węgla, wystarczy dodać koszty wizyt u lekarza, leków, hospitalizacji, inwalidztwa oraz przedwczesnych zgonów w całej rodzinie. Jak potwierdzają badania, wysokie stężenia pyłów zawieszonych PM2,5 i PM10 niszczą zdrowie naszych dzieci „po cichu”.

– Powodują poważne schorzenia, które często wychodzą po latach.  Noworodki, których mamy są narażone na smog, rodzą się słabsze i mniejsze. Rodzice małych dzieci coraz częściej słyszą diagnozy, których woleliby nie słyszeć. Oprócz infekcji i przeziębień, które nękają nasze dzieci tak często, że sami je bagatelizujemy, oddychanie zanieczyszczonym powietrzem powoduje także zaburzenia neurologiczne, trudności poznawcze – mówi przedstawicielka Rodziców dla Klimatu.

Wiadomo już, że cena paliw kopalnych jest gigantyczna. Wiedza dotycząca wpływu smogu na zdrowie naszych dzieci jest na wyciągnięcie ręki. Te dwie kwestie powodują, że nie ma już sensu uchylać się od odpowiedzialności.

– Nie mamy już żadnej racjonalnej wymówki przed pójściem na odwyk. Musimy tylko zacząć się go głośno domagać. Być może poskarżyć się Komisji Europejskiej na uporczywego dealera. Tego, który woli finansować dalsze trucie naszych dzieci, niż przeznaczać środki z ETS na OZE, termomodernizacje i pompy ciepła. Trzeba to zrobić, zanim dla naszych dzieci będzie już za późno – przestrzega Kadzidłowska.

Całość stanowiska dostępna jest tutaj

Zdjęcie tytułowe: Joanna Dorota/Shutterstock

Podziel się: