Ekspert: zapora w Siarzewie nie będzie przeciwdziałać powodziom. Może je powodować

Podziel się:
zapora w siarzewie

Władze prą ku utworzeniu nowego zbiornika wodnego na Wiśle. Pozwolić na jego powstanie ma zapora w Siarzewie. Projekt ma kosztować nawet 4,5 miliarda złotych, budowa ma ruszyć za trzy lata. Obiekt w Siarzewie ma pomóc w utrzymaniu zapory we Włocławku, według przedstawicieli rządu mocno obciążonej naporem wody. Dzięki temu Polska ma uniknąć kolejnych powodzi. Tylko że to rozwiązanie zadziała dokładnie odwrotnie – komentuje Jacek Engel, prezes Fundacji Greenmind i specjalista od gospodarki wodnej.

Zapora w Siarzewie to ponoć projekt z czasów PRL-u?

To jest nawet projekt międzywojenny, ale wtedy władza go nie zrealizowała. W komunizmie go odnowiono, zaczęto wtedy konstrukcję całej kaskady dolnej Wisły. W pierwszej kolejności wybudowano zaporę we Włocławku. Miał być to początek konstrukcji “kanału centralnego”, zapewniającego dostęp do wody przemysłowi ciężkiemu na Śląsku. Plany dotyczyły też budowy stopnia wodnego w Ciechocinku, od czego finalnie odstąpiono. Były obawy, że zbiornik w tamtym miejscu zagrozi wodom solankowym uzdrowiska. Solanki mogłyby zostać zwyczajnie wypłukane do Wisły.

Czemu więc plany kaskady wracają?

Budowa zapory w Siarzewie to są setki milionów na prace projektowe i miliardy na wykonawstwo. Zainteresowanych zarobieniem takich pieniędzy jest całkiem sporo. Od końca lat 90. obserwujemy bardzo intensywny lobbing na rzecz budowy stopnia poniżej Włocławka. Mówiło się o lokalizacji w Nieszawie. Teraz jest Siarzewo.

Zapora w Siarzewie bez wpływu na powódź. A może zaszkodzić

Ale może jest w tym choć trochę sensu, jakichś logicznych argumentów przemawiających za budową?

Nie widzę racjonalnego uzasadnienia. Zapora w Siarzewie to absurdalny, megalomański, komunistyczny projekt. Oficjalnie chodzi o stateczność stopnia Włocławek. Według władz trzeba go wesprzeć kolejnym stopniem, by wytrzymał napór wody. Tyle że według ostatnich badań technicznych budowle wchodzące w skład stopnia są zaklasyfikowane jako niezagrażające bezpieczeństwu. To więc jedynie propaganda. Jeśli mówimy o ochronie przeciwpowodziowej, to zbiornik w Siarzewie nie ma tutaj żadnego znaczenia. Jego pojemność nawet w połączeniu ze zbiornikiem Włocławek jest zupełnie niewystarczająca w przypadku fali wezbraniowej. Oba obiekty mogą niwelować jedynie 10-procentowe fale, występujące co kilka lat. W niektórych niekorzystnych sytuacjach fala poniżej Siarzewa może być nawet wyższa, niż gdyby zbiornika nie było.

Można wytłumaczyć sytuację metaforycznie: czy wanna szeroka i niezapełniona, jak teraz dolina Wisły, przeleje się szybciej niż wanna wąska i prawie pełna, jak zapora w Siarzewie ze zbiornikiem? Dolina nieprzecięta zaporą ma po prostu o wiele większe zdolności retencyjne.

Może być powtórka z Płocka, gdzie kilka tygodni temu doszło do powodzi zatorowej?

W przypadku powodzi zatorowej możemy odwołać się do prac profesora Marka Grzesia z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika. Dowiódł on, że po wybudowaniu stopnia we Włocławku ten odcinek Wisły jest najmocniej zagrożony zatorami w Polsce. Dzieje się tak przez spowolnienie przepływu rzeki. Zbudowanie stopnia w Siarzewie nie rozwiązuje tego problemu, a może pogorszyć sytuację. Lodołamacze będą potrzebne nie tylko na odcinku od Włocławka do Płocka, ale również od Siarzewa do Włocławka.

Wisła podzielona na dwie części

A konsekwencje przyrodnicze? Krąży w internecie grafika przedstawiająca Wisłę bliżej ujścia, odciętą od reszty swojego przepływu.

To jest rysunek pokazujący, jaką część zlewni Wisły odcina ta zapora – prawie 90 proc. Odcina ją przede wszystkim dla migracji organizmów. Trzeba też powiedzieć, że budowa stopnia w Siarzewie niszczy w całości odcinek Natura2000 “Włocławska Dolina Wisły”, a częściowo również obszary “Nieszawska Dolina Wisły” i “Dolina Dolnej Wisły”. Oddziałuje też na kolejne dwa obszary siedliskowe w dół od Siarzewa – Solecką i Dybowską Dolinę Wisły.

Źródło: Facebook/Wolne Rzeki


Czytaj również: Wyrwane rośliny, zatopione pisklęta, woda bez ryb. Taka przyszłość może czekać Mierzeję Wiślaną

Pewnie będzie to szło efektem domina, przecież różne gatunki zwierząt są ze sobą powiązane. Problemy jednego pociągają za sobą kłopoty dla innych.

Trochę tak, ale uczciwie trzeba powiedzieć, że populację łososia czy certy dobiła już budowa stopnia we Włocławku. Przedmiotem ochrony w obszarach Natura 2000 zniszczonych nową zaporą są też lasy łęgowe o powierzchni rzędu 300 hektarów.

Woda to odnawialne, ale nieekologiczne źródło energii?

Z drugiej strony mówi się, że będzie to kolejna moc OZE. Elektrowni wodnych jest u nas mało, może jest to jakiś argument za. Taka elektrownia może uratować polski miks energetyczny?

Włocławek ma moc 160 megawatów (MW). Najnowsza zbudowana elektrociepłownia gazowa we Włocławku to 460 MW energii. Zapora w Siarzewie według planów to zaledwie 80 MW mocy wybudowanych za cztery miliardy złotych. Taką moc może mieć sześć-siedem wiatraków postawionych na morzu. Nie kilka farm wiatrowych, a właśnie kilka wiatraków.

Ale może warto mieć chociaż to?

Energetyka wodna przestała być uważana za ekologiczną. Bez wątpienia jest odnawialna, ale skutkuje ogromem strat przyrodniczych wynikających z przegradzania rzeki, z pracy turbin. Polska nie ma potencjału energetyki wodnej, nie możemy porównywać się tutaj ze Szwecją, Norwegią. To kraje górzyste, o dużych spadkach, i rzekach o sporej objętości przy tych spadkach. A u nas w górach przepływy są niewielkie, potencjał energetyczny na innych odcinkach również jest mały, bo brakuje znaczących spadków terenu. Poza tym jeśli Siarzewo to rzeczywiście tak dobry interes pod tym względem, to dlaczego wnioskodawcą w sprawie tej inwestycji nie jest któryś z koncernów energetycznych? Wtedy to on odpowiadałby za budowę i utrzymanie zapory. A w przyszłości w Siarzewie może być jak teraz we Włocławku, gdzie jedną trzecią kosztów utrzymania piętrzenia pokrywają podatnicy.

Zapora w Siarzewie napotka opór Unii?

Jak można zatrzymać tę inwestycję?

Wierzę w to, że się da. Moim przyjaciołom mówię, że zajmuję się budową stopnia na Dolnej Wiśle od 20 lat. Kilkukrotnie słyszałem już zapewnienie, że już za kilka lat ten stopień będzie wybudowany. Prawnie wygląda to tak, że minister Marek Gróbarczyk (kiedyś szef resortu żeglugi, dziś sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury – przyp. red.) zapowiedział wysłanie dokumentów przetargowych dotyczących tej inwestycji, ale minister klimatu i środowiska Michał Kurtyka nie wydał ostatecznej decyzji środowiskowej. To znaczy, że nie ma podstawy prawnej do budowy tego stopnia.

A jeśli już ta pozytywna decyzja będzie?

Wtedy część organizacji pozarządowych na pewno będzie ją skarżyć do Sądu Administracyjnego. Polski rząd powinien uzyskać też opinię Komisji Europejskiej dotyczącą oddziaływania na tak zwane siedliska priorytetowe – w przypadku Siarzewa zagrożone takim oddziaływaniem są lasy łęgowe. W związku z tym Komisja powinna zostać powiadomiona. Bruksela oczywiście nieoficjalnie wie o polskich planach, ale czeka na wyczerpanie ścieżki krajowej dla inwestycji. Póki nie zostanie wydana decyzja środowiskowa, Unia nie ma możliwości interwencji. W przypadku jej wydania będziemy interweniować i w Komisji, i w Parlamencie Europejskim.

Jacek Engel – prezes Fundacji Greenmind, były członek Krajowej Komisji ds. Ocen Oddziaływania na Środowisko i Państwowej Rady Ochrony Przyrody. Autor, współautor, redaktor ekspertyz i publikacji dotyczących gospodarki wodnej, ochrony przyrody i ocen oddziaływania na środowisko. Ochroną przyrody zajmuje się od prawie 40 lat.

Źródło obrazu: Wody Polskie

Podziel się: