Jak zbudować swoją własną elektrownię solarną… na bloku mieszkalnym

7. To jeszcze nie wszyscy zaangażowani ludzie

Wspominam o osobach, z którymi współpracowałem nie tylko dlatego, żeby im podziękować i pochwalić ale też zwrócić uwagę na to, że do realizacji takiego projektu trzeba znaleźć ludzi gotowych na przecieranie nowego szlaku i zaangażowanie ponad to, co wynika ze zwykłej relacji biznesowej.

Nie bez znaczenia było też podejście do projektu ze strony zarządu naszej wspólnoty mieszkaniowej reprezentowanego przez jej prezesa – Tomasza Golonkę. Z jednej strony musiał zadbać o dopełnienie wszystkich formalności i zapewnienie bezpieczeństwa budynku i innych mieszkańców a z drugiej znaleźć mi możliwości działania, aby całość udało się przeprowadzić do udanego końca. Rozwiązaliśmy to uzgadniając miejsce i sposób usytuowania generatora PV na dachu, poprowadzenia przewodów elektrycznych, podłączenia do instalacji odgromowej i uziemiającej. Zawarliśmy też porozumienie uzupełniające uchwałę a w nim uregulowaliśmy kwestie formalne takie jak odpowiedzialność, ubezpieczenia tej odpowiedzialności, oświadczenia o zgodności z przepisami prawa itd.

Muszę też podziękować sąsiadom mającym w swoim mieszkaniu taras dachowy za umożliwienie wnoszenia materiałów konstrukcyjnych tą drogą. Nie przeszlibyśmy z nimi przez właz dachowy więc dzięki uprzejmości sąsiadów uniknęliśmy kosztów podnośnika (a każde nadmierne koszty mogły pogrzebać sens ekonomiczny przedsięwzięcia).

8. Pozwolenie na budowę / zgłoszenie robót?

Nie jest konieczne. W skrócie – nie wymagają ani pozwolenia na budowę ani zgłoszenia prace dotyczące instalacji fotowoltaicznych o mocy do 40 kW o wysokości urządzenia do 3m. Szczegóły stanowiska Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego na ten temat są zawarte w dwóch pismach:

(http://www.gunb.gov.pl/dziala/pliki/ws140124.pdf)

(http://www.gunb.gov.pl/dziala/pliki/ws1200712.pdf)

9. Montaż

Rozpoczął się i zakończył protokołami przekazania / odbioru terenu inwestycji wraz z dokumentacją fotograficzną. To było konieczne do stwierdzenia czy w wyniku prowadzenia prac nie powstały nowe uszkodzenia budynku i czy miejsce instalacji zostało doprowadzone do porządku po zakończeniu prac. W trakcie oczywiście konieczna była wzmożona czujność i dbałość o to aby nie stwarzać zagrożenia dla osób trzecich i budynku. Szczegóły pominę – w skrócie na prace składa się montaż konstrukcji wsporczej i przytwierdzania do niej modułów PV oraz obciążenie balastami, wykonanie kanałów na przewody elektryczne i prowadzenie tych przewodów, montaż rozdzielni, falownika, połączenie wszystkiego i uruchomienie. Ciekawym elementem montażu konstrukcji balastowej jest sprawdzenie współczynnika tarcia podstaw konstrukcji o powierzchnię dachu. Robi się to przy użyciu dynamometru sprężynowego i testowego balastu. Znając ciężar testowego elementu konstrukcji z balastem sprawdzamy siłę jaką trzeba przyłożyć, żeby zaczął się on poruszać. Współczynnik tarcia to stosunek tej siły do ciężaru. Współczynnik rzeczywisty nie może być niższy od przyjętego w obliczeniach balastów. W moim przypadku wyszedł prawie dwukrotnie wyższy, co zwiększa spokój mojego snu podczas silnego wiatru. Montaż zajął w sumie dwa i pół dnia ale mieliśmy utrudnienia pogodowe – jednego dnia upał uniemożliwiający chodzenie po dachu pokrytego papą bez jej uszkodzenia, drugiego dnia deszcze i burze również ograniczające możliwość prac na dachu. Mimo utrudnień zmieściliśmy się w założonym czasie i elektrownia powstała:

Na zdjęciu od lewej: Michał Sułowski– wykonawca Autor artykułu – szczęśliwy posiadacz własnej elektrowni Tomasz Rapa – konstruktor

10. Zaczął płynąć prąd ze słońca

W mieszkaniu zawisnął falownik, który budzi się przed nami a potem w ciągu dnia wyświetla różne cieszące oko liczby:

 

1 komentarz

Dodaj komentarz