Po latach kampanii informacyjnych, dotacji i apeli o dobrowolną wymianę źródeł ciepła nadszedł moment egzekwowania prawa. Wobec osób, które mimo obowiązujących zakazów nadal świadomie eksploatują kopciuchy, samorządy dysponują skutecznym instrumentem – art. 363 Prawa ochrony środowiska (POŚ). To rozwiązanie sprawdza się w przypadkach beznadziejnych, w których inne formy perswazji zawodzą – pisze dla SmogLabu Emil Nagalewski, koordynator Polskiego Alarmu Smogowego w województwie śląskim, od ponad dekady zaangażowany w działania na rzecz zdrowego powietrza.
Z początkiem 2026 roku województwa śląskie i podkarpackie dołączyły do grona województw, w których eksploatacja pozaklasowych kotłów jest wykroczeniem. Wprowadzenie zakazu użytkowania kopciuchów nie oznacza, że wszyscy muszą zostać potraktowani jednakowo.
W przypadku osób dotkniętych ubóstwem energetycznym gmina powinna uruchomić dostępne formy wsparcia. W niektórych przypadkach wystarczy doradztwo w zakresie programów dotacyjnych i pomoc w przygotowaniu wniosku. Czasem jednak będą potrzebne bardziej rozbudowane formy wsparcia. Zainteresowanym polecam podpatrzenie rozwiązań stosowanych w Skawinie i Zabierzowie – dwóch małopolskich gminach, w których samorząd i jego jednostki poważnie podchodzą do problemu ubóstwa energetycznego.
Inaczej należy postępować w przypadku osób, które mimo upływu czasu i licznych ostrzeżeń świadomie naruszają przepisy. Wówczas właściwy organ – wójt, burmistrz lub prezydent miasta – może wydać decyzję administracyjną nakładającą obowiązek likwidacji instalacji, której eksploatacja łamie przepisy uchwały antysmogowej.
Właśnie w takich sytuacjach sięga się po art. 363 Prawa ochrony środowiska – przepis, który zyskał nowe znaczenie dzięki zaangażowaniu przedstawicieli organizacji antysmogowych i orzecznictwu sądowemu.
Artykuł 363 POŚ – niedoceniane narzędzie
Zgodnie ze wspomnianym art. 363 ust. 1 Prawa ochrony środowiska wójt, burmistrz lub prezydent miasta może, w drodze decyzji administracyjnej, nakazać osobie fizycznej wykonanie czynności zmierzających do ograniczenia negatywnego oddziaływania na środowisko. W praktyce może to oznaczać obowiązek wymiany kopciucha na źródło ciepła spełniające standardy emisyjne określone w uchwale antysmogowej.
To narzędzie – choć obecne w przepisach od lat – było przez wiele samorządów wręcz ignorowane. Dopiero działania Fundacji 360! i Rybnickiego Alarmu Smogowego pokazały, że może ono stanowić realny oręż w walce o czyste powietrze. Udało się przełamać barierę instytucjonalnej bierności, a także zbudować skuteczny model działania, który może być powielany w innych gminach.
Do tej pory na wniosek Fundacji 360! wszczęto niemal dwieście postępowań administracyjnych przeciwko użytkownikom kopciuchów, którzy przez lata byli źródłem uciążliwości dla swojego sąsiedztwa. W wielu przypadkach chodziło o sytuacje, w których lokalna społeczność wielokrotnie zgłaszała problem, ale nie doczekała się żadnej reakcji ze strony władz.
Dzięki interwencji aktywistów przepisy art. 363 POŚ zyskały wymiar praktyczny i przyniosły wymierne efekty w postaci decyzji administracyjnych nakazujących wymianę kopciucha na urządzenie spełniające wymagania uchwały antysmogowej.
Przełomowy wyrok z Gliwic
W 2023 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny (WSA) w Gliwicach rozpatrywał sprawę zainicjowaną przez wspomnianą Fundację 360!, dotyczącą eksploatacji nielegalnego kotła węglowego w jednej z miejscowości województwa śląskiego. Samorządowe Kolegium Odwoławcze wcześniej uchyliło decyzję nakazującą wymianę kotła, argumentując m.in. brakiem dowodu na negatywny wpływ urządzenia na środowisko.
Sąd przyznał jednak rację Fundacji, uznając, że sam fakt użytkowania kotła niespełniającego wymogów uchwały antysmogowej stanowi wystarczającą przesłankę do stwierdzenia, iż zachodzi negatywne oddziaływanie na środowisko. Co istotne – WSA podkreślił, że nie jest konieczne przeprowadzanie dodatkowych dowodów, np. opinii biegłego. Ustalenie, że urządzenie nie spełnia standardów emisyjnych, jest wystarczające do wydania decyzji administracyjnej nakazującej jego wymianę.
To rozstrzygnięcie ma fundamentalne znaczenie. Sąd wyznaczył jasną interpretację – naruszenie uchwały antysmogowej jest równoznaczne z negatywnym oddziaływaniem na środowisko. Otwiera to drogę do skutecznego egzekwowania zakazów eksploatacji kopciuchów w całym kraju, bez konieczności sięgania po kosztowne i czasochłonne ekspertyzy.
Prawo już działa – pora, by działały gminy
W świetle tego wyroku nie ma już wątpliwości, że art. 363 POŚ może być stosowany jako standardowe narzędzie egzekwowania uchwał antysmogowych. Użytkowanie kopciucha jest nie tylko złamaniem lokalnego prawa, ale również podstawą do wydania decyzji administracyjnej zakazującej dalszej eksploatacji. Teraz ruch należy do samorządów, które mają nie tylko obowiązek działania, ale i gotowe instrumenty prawne, by skutecznie eliminować nielegalne źródła emisji.
To może być proste. Wystarczy, że uprawniony urzędnik sięgnie do Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków (CEEB) i wytypuje pierwszą partię adresów, pod którymi wciąż figurują kotły niespełniające wymogów uchwały antysmogowej. Ujawnienie takiej okoliczności wystarcza, by wszcząć postępowanie administracyjne na podstawie art. 363 POŚ – ponieważ (jak wykazano wcześniej) użytkowanie kotła niezgodnego z uchwałą antysmogową stanowi negatywne oddziaływanie na środowisko.
Dalej możliwe są dwa scenariusze: albo właściciel nie zaktualizował danych w CEEB (co stanowi wykroczenie), albo faktycznie używa nielegalnego kotła. W obu przypadkach gmina ma obowiązek podjąć działania – od zawiadomienia o wykroczeniu po wydanie decyzji administracyjnej zakazującej dalszej eksploatacji urządzenia. Minimum wysiłku – maksymalny efekt. Także efekt edukacyjny. Wieść o takim sposobie postępowania szybko rozejdzie się wśród mieszkańców, zwiększając ich motywację do podporządkowania się antysmogowym regulacjom.
Z roku 2025 zapamiętamy moment oderwania się od Ziemi rakiety Falcon 9, która wyniosła w kosmos drugiego Polaka w historii. Niech 2026 stanie się rokiem, w którym oderwiemy się od przyziemnego przekonania, że „kopciuch był, jest i będzie”, a oddychanie dymem z komina sąsiada to po prostu nasz los. Już czas, by nie tylko zmieniać źródła ciepła, ale przede wszystkim sposób myślenia o powietrzu, którym wszyscy oddychamy.
–
Zdjęcie tytułowe: Joanna Urbaniec



















