Udostępnij

Zwolnij, jeże! Jak znaki mogą chronić i ludzi, i zwierzęta

16.05.2021

Koala, wombat, żaba, wielbłąd, a nawet kraby, w Polsce zaś – krowa symbolizująca zwierzęta domowe i jeleń reprezentujący dziką faunę. Naukowcy przeanalizowali znaki umieszczane przy drogach dla ostrzegania przed kolizją ze zwierzętami. Czy czeka nas „ewolucja” na znakach, czy wystarczy pozostać przy dopisku „jeże” lub „płazy” pod znakiem „inne niebezpieczeństwo?

Naukowcy z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu we współpracy ze specjalistami z Uniwersytetu w Cambridge i Czeskiego Uniwersytetu Rolniczego w Pradze przyjrzeli się zmianom na znakach drogowych z całego świata, dotyczących ostrzeżeń przed kolizjami ze zwierzętami. Publikacja międzynarodowego zespołu koordynowanego przez Polaków „O pochodzeniu gatunków na drogowych znakach ostrzegawczych” ukazała się w czasopiśmie „Global Ecology and Conservation”. Autorami artykułu są Piotr Tryjanowski, Michał Beim, Anna Maria Kubicka, Federico Morelli, Tim H. Sparks i Petr Sklenicka.

wenezuelskie znaki, mat. prasowe
wenezuelskie znaki, mat. prasowe

BEZPIECZEŃSTWO LUDZI, OCHRONA GATUNKÓW

Ostrzegawcze znaki drogowe to najpowszechniejsza metoda zapobiegania zderzeniom pojazdów ze zwierzętami. Jest ona jeszcze skuteczniejsza, gdy w parze z takim oznakowaniem idzie ograniczenie prędkości. Obecność tych znaków zapewnia przede wszystkim komfort psychiczny kierowcom, ale także obniża koszty potencjalnych kolizji pojazdów (naprawy samochodu, hospitalizacja i inne koszty medyczne) firmom ubezpieczeniowym.

czeskie znaki, mat. prasowe
czeskie znaki, mat. prasowe

Jak podkreślają naukowcy, kolizje ze zwierzętami dawno jednak przestały być rozpatrywane wyłącznie w aspekcie kosztowym. Znaki drogowe mają przeciwdziałać spadkowi różnorodności biologicznej.

Infrastruktura drogowa wpływa na spadek liczebności małych gatunków zwierząt, takich jak żaby, ropuchy, węże lub jeże. Znaki mają za zadanie chronić nie tylko ludzi, ale i zwierzęta. Niektóre znaki informują o obecności gatunków chronionych. Inne przypominają o tym, że z drogi mogą korzystać małe istoty, niestwarzające żadnego zagrożenia dla pojazdu ani jadących w nim osób.

Coraz częściej znaki drogowe informują np. o migracjach płazów, np. żab. Dla kierowcy nie stanowią one zagrożenia, a mimo to uznano, że warto umieścić znaki informujące o ich obecności. „Najprawdopodobniej świadczy to o zmianie naszego stosunku wobec zwierząt” – zauważa prof. dr hab. Piotr Tryjanowski.

Dlaczego tło znaku jest białe lub żółte?

Trudno jednak o jednolite oznakowanie ze względu na zmiany krajobrazu, różne natężenie ruchu samochodowego i zmienne występowanie zwierząt oraz zmiany w zachowaniu zwierząt i kierowców. Kształt i kolor znaków drogowych różni się na całym świecie zgodnie z lokalnymi tradycjami i dziedzictwem.

Różne kraje dostosowują swoje znaki do lokalnego klimatu i warunków środowiskowych. W Europie kolorowe tło znaku (białe lub żółte) jest związane z pokrywą śnieżną. Żółte znaki występują głównie w krajach północnych i centralnych, a białe – na południu, gdzie śnieg rzadko pokrywa znaki drogowe. Podobnie różnicowane są znaki przedstawiające zwierzęta. Pojawiają się na nich głównie gatunki lokalne.

Ciekawostką są znaki, które pojawiają się i znikają – tak, jak zwierzęta. Nowa technologia umożliwia instalowanie dynamicznych znaków drogowych. Bardzo ciekawy jest system oznakowania obecności niedźwiedzia brunatnego Ursus arctos w Słowenii. Znaki działają tylko wtedy, gdy w pobliżu drogi rzeczywiście znajdują się zwierzęta, ponieważ system powiązany jest z śledzeniem poprzez GPS w obroży niedźwiedzia.

W Australii na znakach są zarówno rodzime wombaty (Vombatus sp.) i kangury (różne gatunki Macropodidae), jak i inwazyjny gatunek – wielbłąd Camelus dromedarius.

Jeleń, czyli żubry

Znaki drogowe informują i ostrzegają, mogą stanowić atrakcję turystyczną, a nawet pomagać zapamiętać drogę. Tak jest na przykład ze znakami przedstawiającymi kangury w Australii, karibu w Kanadzie lub łosie i renifery w Fennoskandii.

W zachodniej Polsce najważniejszym zwierzęciem w kolizjach samochodowych jest żubr bonasus, bardzo duże zwierzę często przechodzące przez drogi. Zgodnie z prawem krajowym wzdłuż tamtejszych dróg umieszcza się znaki przedstawiające jelenie (jako ogólny znak ostrzegawczy dla dzikiej przyrody), choć – ze względu na widok, rozmiar, a nawet zależności biologiczne – bardziej stosowny byłby znak przedstawiający bydło domowe.

Polskie prawo dopuszcza jedynie tabliczkę pod znakiem „inne niebezpieczeństwo”. I na polskich drogach można znaleźć opisy na niej „jeże”, „płazy” itd. Badacze obserwują, że ostatnio zaprojektowano więcej znaków poświęconych dzikiej przyrodzie, niż inwentarzowi żywemu. Drogi zwierząt domowych (koni, krów, owiec) w krajach rozwiniętych coraz rzadziej krzyżują się z drogami na wsiach. Rośnie natomiast społeczna świadomość, że konieczna jest ochrona dzikich zwierząt.

Z komputerem (pokładowym) wśród zwierząt

Być może warto byłoby rozważyć wprowadzenie nowych znaków, na których widoczne będą te zwierzęta, które faktycznie przebiegają daną drogę. Jednak naukowcy zwracają tu uwagę na kolejny problem: badania pokazują, że zbyt duża liczba znaków może utrudniać ich zrozumienie, a w konsekwencji może nie przynieść oczekiwanych rezultatów.

Autorzy analiz zastanowili się, jak będą działać znaki w pojazdach w pełni zautomatyzowanych, sterowanych komputerowo? Algorytm może działać dla dużych zwierząt i inicjować zmiany w hamowaniu lub sterowaniu, podobnie jak otwarte znaki dynamiczne i wirtualne ogrodzenia dla zwierząt przechodzących przez ulice. Nie zobaczy natomiast zwierząt, takich jak kraby, płazy czy gady – dlatego warto, żeby pobierał te informacje ze znaków. Jeśli kształtów, kolorów i form znaków będzie zbyt dużo, może to jednak utrudniać ich rozpoznawanie przez technologie przetwarzania obrazu.

W stronę prawa

Znaki drogowe pojawiły się w przestrzeni publicznej wraz z początkiem motoryzacji. Dość szybko też państwa podjęły decyzję, aby je zharmonizować tak, aby było ono zrozumiałe również dla kierowców, motocyklistów czy rowerzystów przyjeżdżających z innych państw. W 1931 r. w Genewie została przyjęta Konwencja o ujednoliceniu sygnałów drogowych. Ponownego uporządkowania oznakowania dokonała Konwencja wiedeńska o znakach i sygnałach drogowych z 1968 r.

Japońskie znaki, mat. prasowe
Japońskie znaki, mat. prasowe

„Konwencja wiedeńska wyróżnia zasadniczo dwa typy znaków ostrzegawczych o zwierzętach: gospodarskich i dzikich. Polskie przepisy są tu dokładnym odwzorowaniem konwencji: krowa symbolizuje wszelkie zwierzęta gospodarskie, jeleń dzikie” – podkreśla dr Michał Beim z UP. Dodaje, że konwencja zostawia „furtkę” na dodatkowe znaki. Niemcy po debacie publicznej dopuściły znak ostrzegający przed płazami, które symbolizuje żaba. Identyczne znaki są na Białorusi. Czeskie prawo natomiast wprowadziło system otwarty i na znakach drogowych można znaleźć m.in. koty, gęsi, węże.

Wygląd znaków drogowych, miejsca ustawienia i przekazywane informacje podlegają zmianom. „Można wręcz powiedzieć, że podlegają one ewolucji i stąd nawiązanie tytułem artykułu do znanego dzieła Karola Darwina >>On the origin of species<<, czyli >>O powstawaniu gatunków<<. To taka mała zabawa konwencją – tłumaczy prof. Tryjanowski, pierwszy autor pracy opublikowanej na łamach czasopisma Global Ecology and Conservation.

Więcej informacji w tekście źródłowym: https://doi.org/10.1016/j.gecco.2021.e01600.

PAP – Nauka w Polsce, Karolina Duszczyk

Autor

SmogLab

Udostępnij

Zobacz także

Wspierają nas

Partner portalu

Joanna Urbaniec

Dziennikarka, fotografik, działaczka społeczna. Od 2010 związana z grupą medialną Polska Press, publikuje m.in. w Gazecie Krakowskiej i Dzienniku Polskim. Absolwentka Krakowskiej Szkoła Filmowej, laureatka nagród filmowych, dwukrotnie wyróżniona nagrodą Dziennikarz Małopolski.

Przemysław Błaszczyk

Dziennikarz i reporter z 15-letnim doświadczeniem. Obecnie reporter radia RMF MAXX specjalizujący się w tematach miejskich i lokalnych. Od kilku lat aktywnie angażujący się także w tematykę ochrony środowiska.

Hubert Bułgajewski

Ekspert ds. zmian klimatu, specjalizujący się dziedzinie problematyki regionu arktycznego. Współpracował z redakcjami „Ziemia na rozdrożu” i „Nauka o klimacie”. Autor wielu tekstów poświęconych problemom środowiskowym na świecie i globalnemu ociepleniu. Od 2013 roku prowadzi bloga pt. ” Arktyczny Lód”, na którym znajdują się raporty poświęcone zmianom zachodzącym w Arktyce.

Jacek Baraniak

Absolwent Uniwersytetu Wrocławskiego na kierunku Ochrony Środowiska jako specjalista ds. ekologii i ochrony szaty roślinnej. Członek Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot i Klubu Przyrodników oraz administrator grupy facebookowej Antropogeniczne zmiany klimatu i środowiska naturalnego i prowadzący blog „Klimat Ziemi”.

Martyna Jabłońska

Koordynatorka projektu, specjalistka Google Ads. Zajmuje się administacyjną stroną organizacji, współpracą pomiędzy organizacjami, grantami, tłumaczeniami, reklamą.

Przemysław Ćwik

Dziennikarz, autor, redaktor. Pisze przede wszystkim o zdrowiu. Publikował m.in. w Onet.pl i Coolturze.

Karolina Gawlik

Dziennikarka i trenerka komunikacji, publikowała m.in. w Onecie i „Gazecie Krakowskiej”. W tekstach i filmach opowiada o Ziemi i jej mieszkańcach. Autorka krótkiego dokumentu „Świat do naprawy”, cyklu na YT „Można Inaczej” i Kręgów Pieśni „Cztery Żywioły”. Łączy naukowe i duchowe podejście do zagadnień kryzysu klimatycznego.

Jakub Jędrak

Członek Polskiego Alarmu Smogowego i Warszawy Bez Smogu. Z wykształcenia fizyk, zajmuje się przede wszystkim popularyzacją wiedzy na temat wpływu zanieczyszczeń powietrza na zdrowie ludzkie.

Klaudia Urban

Z wykształcenia mgr ochrony środowiska. Od 2020 r. redaktor Odpowiedzialnego Inwestora, dla którego pisze głównie o energetyce, górnictwie, zielonych inwestycjach i gospodarce odpadami. Zainteresowania: szeroko pojęta ochrona przyrody; prywatnie wielbicielka Wrocławia, filmów wojennych, literatury i poezji.

Maciej Fijak

Redaktor naczelny SmogLabu. Z portalem związany od 2021 r. Autor kilkuset artykułów, krakus, działacz społeczny. Pisze o zrównoważonych miastach, zaangażowanym społeczeństwie i ekologii.

Sebastian Medoń

Z wykształcenia socjolog. Interesuje się klimatem, powietrzem i energetyką – widzianymi z różnych perspektyw. Dla SmogLabu śledzi bieżące wydarzenia, przede wszystkim ze świata nauki.

Tomasz Borejza

Zastępca redaktora naczelnego SmogLabu. Dziennikarz naukowy. Wcześniej/czasami także m.in. w: Onet.pl, Przekroju, Tygodniku Przegląd, Coolturze, prasie lokalnej oraz branżowej.