Grecja to kolejny turystyczny kierunek, który mierzy się ze zmianami klimatu. Tym razem nie chodzi o szalejące tam ekstremalne upały, które zakłócają wczasy turystom. Okazuje się, że greckie wybrzeża i wyspy powoli toną z powodu rosnącego poziomu morza. I choć nie zatoną całkiem, to wiele plaż i nadbrzeżnych obszarów prędzej czy później zniknie pod wodą.
„Lodowiec Zagłady”, a dokładnie Thwaites, to jeden z tych lodowców, które mają realny wpływ na wzrost poziomu światowego oceanu. Udział ten oceniany jest na 4 proc. To niewiele, ale jego zapadnięcie się może spowodować katastrofalny wzrost poziomu mórz – docelowo nawet o 65 cm. I to nie w perspektywie setek lat, a dekad.
Na tych 65 centymetrach jednak się nie skończy. Thwaites tak jak wiele innych lodowców przybrzeżnych działa, jak korek chroniący znajdujący się dalej lądolód. Naukowcy szacują, że jego rozpad doprowadzi do zsunięcia się położonego wyżej lądolodu wprost do oceanu. W rezultacie czego oceany i morza podniosą się nawet o 3 metry. Stąd to określenie: „Lodowcem Zagłady”.
Jego rozpad jest nieunikniony z powodu coraz cieplejszych wód
Perspektywa rozpadu tego lodowca wydaje się już niestety być nieunikniona. Jak wynika z badania opublikowanego w Proceedings of the National Academy of Sciences lodowiec jest skazany na zagładę ze względu na wysokie temperatur wód, które go obmywają.

Te coraz cieplejsze wody oceaniczne dosłownie fedrują niczym kombajn górniczy lód znajdujący się na dnie morza. Sięgają one coraz dalej w głąb podstawy lodowca. Naukowcy mówią o „energicznym topnieniu” lodu, bo działa na niego woda, która wyraźnie przekracza próg topnienia z uwagi na postępujące ocieplenie klimatu.
Zespół glacjologów wykorzystał dane z radaru satelitarnego o wysokiej rozdzielczości, aby stworzyć zdjęcie rentgenowskie lodowca. Pozwoliło im to na stworzenie obrazu zmian tzw. linii uziemienia lodowca Thwaites. Linia uziemienia lub linia gruntowania to punkt, w którym lodowiec wznosi się z dna morskiego i staje się pływającą szelfową pokrywą lodową. Linie uziemienia są kluczowe dla stabilności pokryw lodowych i są kluczowym punktem podatności na uszkodzenia lodowca. Były jednak wcześniej trudne do zbadania.
– W przeszłości dysponowaliśmy jedynie fragmentarycznymi danymi, aby to zbadać. W tym nowym zestawie danych, który jest codzienny i obejmuje kilka miesięcy, mamy solidne obserwacje tego, co się dzieje – powiedział dla CNN prof. Eric Rignot, który kierował badaniem.
„Katastrofalne dla społeczności przybrzeżnych”
Problem jest o tyle poważny, że nie dość, że sama woda staje się coraz cieplejsza, to inaczej wygląda punkt zamarzania na dnie oceanu. Pod tym lodowcem, na głębokości ponad jednego kilometra trzeba niższej temperatury, by zamrozić słoną wodę. To nawet -2,7 st. C. Powodem jest ciśnienie. Wystarczy więc niewiele, by stopić lód i przesunąć punkt stabilności lodowca w kierunku jego rozpadu.
– Martwimy się, że nie doceniamy szybkości, z jaką zmienia się lodowiec, co będzie katastrofalne dla społeczności przybrzeżnych na całym świecie – powiedziała w komunikacie prasowym prof. Christine Dow, współautorka badania.
Oszacowanie, kiedy lodowiec się rozpadnie na skutek działania ciepłej wody, jest trudne. Prognozy z ostatnich lat są różne. Niewykluczone, że lodowiec ten zacznie się rozpadać już za kilkanaście lat, a ostatnio jeden z naukowców z British Antarctic Survey, ocenił, że lodowiec może zacząć się rozpadać nawet już w tym roku.
- Czytaj także: Prof. Szymon Malinowski: to się nie ma prawa zdarzyć – myślimy – bo jeszcze nigdy się nie zdarzyło
Zagrożone wybrzeża Grecji
To sytuacja, która powinna wzbudzić nasze zainteresowanie, gdyż topnienie antarktycznego lądolodu oznacza wzrost poziomu morza. Ten z kolei oznacza, że obszary nadbrzeżne znikną.
Dziś patrzymy na Grecję, jeden z popularnych przez Polaków kierunków wakacyjnych. Dotąd wydawało się, że Grecja jest bezpieczna, a jednak wybrzeża greckie znikają, co potwierdzają obserwacje naukowców.
W ciągu ostatnich 30 lat Grecja straciła bezpowrotnie aż 250 km kwadratowych swoich plaż. Costas Synolakis, ekspert w dziedzinie wpływu katastrof naturalnych, ostrzegł, że Grecja będzie musiała zmierzyć się z zatopieniem jeszcze większej części swojej linii brzegowej, gdyż zmiany klimatu będą nadal powodować podnoszenie się poziomu morza.

– Nawet do 2050 roku, kiedy szacuje się, że poziom morza wzrośnie o dodatkowe 20 do 30 cm, linia brzegowa na niektórych plażach cofnie się nawet o 30 m, w zależności od nachylenia terenu – ostrzegł Synolakis w państwowej stacji telewizyjnej ERT.
To realne straty dla greckiej gospodarki
Takie turystyczne raje, jak półwysep Lemos w pobliżu Aten, za kilkadziesiąt lat mogą zmienić swoje oblicze właśnie z powodu topnienia antarktycznych lodowców. To będzie oznaczało problem dla żyjących z turystyki Greków.
– Wykonaliśmy kilka obliczeń w ośrodku badawczym Akademii i według tych obliczeń koszt ten sięga już około 2,6 mld euro rocznie – powiedział Synolakis, wskazując na szacunki, według których każdy metr kwadratowy linii brzegowej przynosi lokalnej gospodarce 10-15 euro rocznie.
Jako przykład Synolakis odniósł się do Vouliagmeni, jednego z najszybciej rozwijających się obszarów na południowym wybrzeżu Aten. Ostrzegł, że przy obecnym tempie erozji wybrzeża, ekskluzywny kurort nadmorski stanie się wyspą w niedalekiej przyszłości. „Podobnie małe wyspy położone blisko poziomu morza przestaną istnieć” – powiedział.
Morze Śródziemne zalewa miejsce narodzin Apolla i Artemidy
Wygląda na to, że greccy bogowie nie uratują rodzimych wybrzeży i wysp – w tym wyspy Delos, którą kiedyś nazywano „najświętszą ze wszystkich wysp”. Te miejsce narodzin Apolla tonie z powodu podnoszącego się poziomu morza.

– Delos jest skazane na zniknięcie za około 50 lat – powiedziała Veronique Chankowski , dyrektor Francuskiej Szkoły Archeologicznej w Atenach.
Marnym pocieszeniem jest to, że ta położona na Morzu Egejskim wyspa nie zatonie w całości z powodu rosnącego poziomu morza, gdyż duża jej powierzchnia wznosi się na co najmniej kilkanaście metrów ponad poziom morza.
Niestety, wiele zabytków znajduje się blisko morza, parę metrów nad jego poziomem, a te już są niszczone przez działanie wody morskiej. Zwłaszcza zimą, kiedy region nawiedzają silniejsze niż kiedyś sztormy. Problemem stają się tzw. medikany – niszczycielskie niżę baryczne podobne do huraganów, które nawiedzają region Morza Śródziemnego jesienią.
– Woda dostaje się do magazynów zimą. Zżera podstawę murów. Co roku wiosną zauważam, że nowe mury się zawaliły – powiedział j Jean-Charles Moretti, dyrektor francuskiej misji na Delos.
– Wszystkie miasta nadmorskie stracą znaczące obszary, które obecnie znajdują się na poziomie morza. Zastąpiliśmy plastikowe słomki papierowymi, ale przegraliśmy wojnę – stwierdziła z kolei archeolożka Athena-Christiana Loupou.
Zagrożone niemal wszystkie obiekty UNESCO w regionie
Globalne ocieplenie stanowi więc zagrożenie nie tylko dla samej turystyki, ale też dla dziedzictwa kultury. Spośród 49 obiektów Światowego Dziedzictwa UNESCO w basenie Morza Śródziemnego 37 jest zagrożonych bezpośrednio przez rosnący poziom morza i związane z nim zalania. 42 z nich są zagrożone z powodu erozji wybrzeża związanej z coraz aktywniejszym sezonem sztormowym. Przewiduje się, że do końca tego wieku 47 z 49 obiektów UNESCO znajdujących się nad Morzem Śródziemnym będzie zagrożonych przez zalanie lub erozję morską.
– Ten unikalny kompleks archeologiczny znajduje się tutaj otoczony morzem. A to ma duży wpływ na zabytki, ponieważ narażone są one na erozję morską. Zjawisko to obecnie przyspiesza przez zmiany klimatyczne i jest to jeden z najważniejszych problemów, z którymi musimy się zmierzyć jako archeolodzy, by chronić to unikalne stanowisko archeologiczne – powiedział Demetrios Athanasoilis, dyr. Eforatu Starożytności Cyklad.
Odwiedzając więc Grecję, warto wygospodarować czas między plażowanie a zwiedzanie zabytków. Jeżeli nadal będziemy podgrzewać planetę w obecnym tempie, to kolejne pokolenia mogą nie mieć już możliwości ich swobodnego zwiedzania.
- Czytaj także: Urlop na południu? Ekstremalne upały zbierają żniwo w Grecji, gorąco też na Cyprze i we Włoszech
–
Zdjęcie tytułowe: shutterstock/rawf8



